Powody dla których trzeba pomagać duszom czyścowym

 Dlaczego mamy pomagać duszom czyścowym?

Mamy współczucie z temi biednemi, opuszczonemi, na bez­czynność skazanemi duszami, znajdującemi się w ciemności, nie­pokoju, tęsknocie. Odczuwamy miłość bliźniego, która nie ustaje u bram czyścowych, lecz obejmuje i te dusze, które wszystkie są naszymi braćmi i siostrami w Chrystusie i Kościele, złączone z nami jednością miłości i łaski.

l. A niektóre z tych dusz tak nam bliskie, one na ziemi były związane więzami krwi, przyjaźni, bliskiego obcowania. Może to dusze naszych rodziców, dzieci, rodzeństwa, braci, sióstr, krewnych, przyjaciół, dobrodziejów. I o mieszkańcach czyśca, a mianowicie o zmarłych naszych krewnych, każe nam pamiętać Apostoł’ »Jeśli kto o swoich pieczy nie ma, zaparł się wiary i jest gorszy od niewiernego« ,(l. Tym. 5, 8).

Kto swoim odmawia pomocy, bo nie wierzy, że im zdoła pomóc, ten się rzeczywiście wypiera swej wiary katolickiej; kto wierzy, a prze­cież nie pomaga, ten wypiera się ludzkiego współczucia i przeto gorszy jest od niewierzącego.

Nie zapominać! Nie zapominać! Bo zapomnieć, być zapo­mnianym, zapomnianym zupełnie, na zawsze, to straszne uczucie!

To może dusza rodziców, dusza ukochanego ojca, drogiej matki, brata, siostry, przyjaciela, znajomego, dobroczyńcy, dusza mam za życia tak bliska, dusza, której wiele, bardzo wiele za­wdzięczamy, która obecnie potrzebuje i z tęsknotą, z pragnie­niem wyczekuje ratunku. Ile nieraz winniśmy takiej duszy?

A myśmy może o niej zupełnie zapomnieli. Możeśmy jej przed wyjściem z ciała uroczyście przyrzekali, że o niej pamiętać będziemy zawsze, możeśmy tę obietnicę ponawiali nad otwartą mogiłą, odczuwali w pierwszych dniach po jej odejściu wielką boleść, żal, smutek, — a czas zacierał pamięć, boleść, tęsknotę.
Dobrze, że boleść i smutek zanika, ale ta dusza nie powinna za­niknąć z myśli, z serca, z duszy katolika.

 

Nadto nie jest pamięć o duszach czyścowych tylko obo­wiązkiem miłości, lecz obowiązkiem prawa, który się rozciąga poza grób na wieczność. Jak często musi niejeden z żyjących przyznać, że wobec swych rodziców, dzieci, krewnych nie speł­niał należycie swych obowiązków, nie okazywał im winnej miło­ści, w życiu sprawiał przykrości może, do grzechu pobudzał, do grzechu namawiał lub zwodził, na grzech zezwalał lub milczał.

A może te dusze, wobec których na ziemi nie spełnił swych po­winności, teraz biedne i opuszczone, dopraszają  się pomocy…

Dopiero przy zgonie, a jeszcze więcej po śmierci poznał nie­jeden, czem za życia byli dla niego zmarli, czem on im był, czem powinien był być. Jakże się wrażliwy umysł i szlachetne, serce cieszy, że jeszcze nawet po śmierci tych zmarłych osób może zaniedbaną miłość, wdzięczność uzupełnić, wyrządzone zgor­szenie wynagrodzić i naprawić!

 

Wielka potrzeba, godność dusz i pewność wyniku pomocy; tem większej nadaje wewnętrznej wartości dziełu miłosierdzia..
W niesieniu pomocy duszom czyścowym wykonujemy jakby wszystkie dzieła miłosierdzia, jak pięknie pisze św. Franciszek Salezy: »Czyż nie jest to odwiedzaniem chorych, gdy naszemi mo­dlitwami biednym duszom przynosimy ulgę, duszom, które w czy­ścowych mękach i cierpieniach jęczą? Czy nie podajemy tym du­szom, które w gorących płomieniach mają tak wielkie pragnienie oglądania Boga, orzeźwiającego napoju, gdy im umożliwiamy uczestnictwo w rosie naszych nabożnych modlitw? Czy nie karmi­my głodnych, gdy ich uwolnienie przyspieszamy za pomocą wszystkich tych środków, które nam wiara podaje? Czy nie wykupujemy więźniów, gdy im zdobywamy świetlaną szatę wiecznej chwały? Czy to nie jest gościnnością, gdy je, wprowadzamy do niebie­skiej Jerozolimy i czynimy ich obywatelami wiecznego miasta Bożego ? Pomóc duszy w uzyskaniu posiadania Boga, czy nie jest to cenniejszem uczynkiem miłości, niż obwijać w zasłonę zwłoki i składać do grobu ?«

Tak, pomoc, niesiona duszom zmarłych, jest prawdziwemu wspaniałem dziełem chrześcijańskiej miłości bliźniego.

 

2. Mamy, powinniśmy pomagać duszom czyścowym, gdyż jest to objawem miłości ku Bogu. Bo tutaj rozchodzi się nie tylko o potrzebę bliźniego, lecz o najwyższe sprawy, o chwałę Bożą, o królestwo Boże, o wolę Bożą. W ten sposób ostają się nasze wsta­wiennictwa służbą Bożą, uwielbieniem Boga.

Postępujemy wedle woli Bożej i ściągamy na się Jego upodobanie; wszak jakby uzu­pełniamy Jego królestwo, korzystając z tej możności, którą nam; łaskawie udzielił, że się w zastępstwie ujmujemy za duszami biednemi, że naszą przyczyną i naszem zadośćuczynieniem gładzimy i zmniejszamy ich długi, które są jeszcze zapisane w księ­dze sprawiedliwości Bożej, że ich przyjęcie do nieba przyspie­szamy, Bogu dusze przyprowadzamy, które On kocha i które Go kochają, które mają pomnożyć chóry błogosławionych i uwiel­bienie Boga w niebie.

 

Pomagając duszom czyścowym, oddajemy jakby przysługę Zbawicielowi; owoce Jego odkupienia, miłość Jego dla nich wy­czerpała się za życia doczesnego. Lecz my możemy, gdyż mamy od Niego polecenie i pełnomocnictwo, pośredniczo umożliwić im udział w owocach odkupienia, mianowicie w ofierze odkupienia.

Tak możemy przyspieszyć ich złączenie się z Chrystusem, której on pragnie, po której one tęsknią. Zbawiciel zapewnia: »Cokol­wiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili« (Mat. 25, 40). Któż biedniejszy od braci naszej w czyścu? I przyrzeka: »Kto przyjmuje sprawiedliwego dlatego, że jest sprawiedliwym, odbierze nagrodę sprawiedliwego, a kto choćby kubkiem zimnej wody uraczy jednego z tych maluczkich, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam,, nie utraci zapłaty swej« (Mat. 10, 41–42).

 

Postępujemy nareszcie według zamiarów Ducha Świętego, gdy naszem wstawiennictwem przysparzamy duszom cząstkę jego pociech, gdy pomagamy więźniom czyścowym, uświęconym przez niego, by się co prędzej z ostatnich resztek grzechu oczy­ściły i doszły do zupełnej czystości i świętości. Przeto mogą dusze powtórzyć słowa Psalmisty: »Pan zapłaci za mnie« (Ps. 137, 8). Bóg w Trójcy św. jedyny nie pozostawi bez zapłaty, co się wykonuje dla nas dobrego na jego cześć, w jego* imieniu, według jego woli.

Jeżeli w niebie »radość panuje z powodu jednego grzesznika pokutującego« (Łuk. 15, 7), to zapewnie także wielką będzie radość Aniołów i błogosławionych nad każdą duszą, która opuszcza więzienie czyśca, uwolniona naszem miłosiernem wsta­wiennictwem.

Powinniśmy pomagać duszom czyścowym, bo nam to samym korzyść przynosi. Całe nasze nadnaturalne, wewnętrzne życie przez to obcowanie z duszami czyścowemi się, uszlachetnia; wszak sumienie nasze, czyni delikatnemu wrażliwem, zwraca uwagę na prawdy i dobra nadnaturalne i pozagrobowe, przypomina nam śmierć, życie wieczne, a tem samem utwierdza nas w cnocie, uczy cierpliwie znosić znoje i trudy życia, byśmy się uchronili od czyśca, albo sobie już na ziemi wysłużyli skrócenie czasu pokuty i cierpienia.

 

Lecz i dusze czyścowe mogą nam odpłacić co od nas otrzy­mały nie tylko w niebie, lecz podczas pobytu w czyścu. A dobro­dziejstw im wyświadczonych nie zapomną na wieki; nie postą­pią tak, jak postąpił niewdzięczny podczaszy króla Faraona wobec Józefa egipskiego; do nich możemy się pełni ufności ode­ zwać: »Wspomnij na mnie, gdy się ci dobrze powodzić będzie i uczyń miłosierdzie ze mną« (I. Mojż. 40, 14).

Dusze, które się znajdują w czyścu albo w niebie, nie zapominają ani nie zapomną. Tu można zastosować słowa Zbawiciela: »Czyńmy sobie przyjaciół, aby nas przyjęto do przybytków wiecznych« (Łuk. 16, 9), którzy już obecnie w czyścu modlitwami swemi nas wspo­magają, którzy kiedyś w niebie będą naszymi potężnymi opiekunami i przyczyńcami.

 


KOŚCIÓŁ CIERPIĄCY czyli Książka zawierająca zwięzłą naukę o duszach czyścowych, modlitwy Kościoła i pieśni za dusze w czyścu. Napisał KS. RUDOLF TOMANEK. CIESZYN. NAKŁADEM »DZIEDZICTWA BŁ, JANA SARKANDRA DLA LUDU POLSKIEGO NA ŚLĄSKU«, 1922.

Skomentuj