Ewangelia wg. św. Łukasza, Rozdz.5 (Biblia J. Wujka, z komentarzami)


ROZDZIAŁ 5
O cudownym połowie ryb, oczyszczeniu trędowatego, uzdrowieniu paralityka, powołaniu Ś. Mate­usza, i t. d.

(WERSJĘ BEZ KOMANTARZY PODAJEMY NA KOŃCU TEKSTU)

1 I zstało się, gdy rzesze nalegały nań, aby słuchały słowa Bożego, a on stał podle jeziora Genezaret. 

2 I ujźrzał dwie łodzi stojące przy jezierze, a rybitwi wyszli byli i płukali sieci. 

3 A wszedszy w jednę łódź, która była Szymonowa, prosił go, aby maluczko odjechał od ziemie. A siadszy, uczył rzesze z łodzi.
[ Łódź która była Szymona. Patrz Wujka.]

4 A gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: Zajedź na głębią a zapuśćcie sieci wasze na połów. 

5 A Szymon odpowiedziawszy, rzekł mu: Nauczycielu, przez całą noc pracując, niceśmy nie ułowili, wszakże na słowo twe zapuszczę sieć. 
[ Nauczyciel. W greckim wy­raz oznacza tego, kto ma przełożeństwo nad kim, jak na przykład w szkole nauczyciel nad uczniami. — Przez całą noc. Który to czas jest dogodniejszym do łowienia niż dzień.— Pracując. W grec. znużeni.—Na słowo twe. Na rozkaz twój, ponieważ tak rozkazujesz, ufając słowu twemu. P. Wujka.]

6 A gdy to uczynili, zagarnęli ryb mnóstwo wielkie i rwała się sieć ich. 

7 I skinęli na towarzysze, co byli w drugiej łodzi, aby przybyli i ratowali je. I przybyli, i napełnili obie łódce, tak iż się mało nie zanurzały. 
[Skinęli na towarzysze. Nie używając głosu, ponieważ na tak daleką przestrzeń łodzie od siebie były od­ległe, że głos nie mógł być słyszanym. P. Wujka]

8 Co widząc Szymon Piotr, upadł u kolan Jezusowych, mówiąc: Wynidź ode mnie, bom jest człowiek grzeszny, Panie.
 [ Upadł u kolan Jezusowych. Dla uczczenia i prze­błagania. Jest to postawa duszy wiernej i wdzięcznej i uznającej bóstwo Chrystusowe.— Bom jest człowiek grze­szny. A więc niegodny tak wielkiego gościa.]

9 Abowiem go było zdumienie ogarnęło i wszytkie, co przy nim byli, z połowu ryb, który poimali. 
Zdumienie. Strach, bojaźń, pobożne i pełne usza­nowania uwielbienie.— I wszystkie co przy nim byli. To się dodaje dla prawdziwości i wielkości cudu, że tak du­żo złowiono ryb, iż sami rybacy, którzy nieraz łowili byli od razu dużo ryb, na widok jednak takiego połowu osłupieli ze zdziwienia, i to nie jeden rybak, nie dwóch, ale wszyscy, wielu ich tam było.]

10 Także też Jakuba i Jana, syny Zebedeuszowe, którzy byli towarzysze Szymonowi. I rzekł Jezus do Szymona: Nie bój się, odtąd już ludzie łowić będziesz. 
[ Nie bój się. Chociaż widzisz łódki prawie zanu­rzające się, i siebie uznajesz za grzesznika niegodnego mojej obecności, nie sądź jednak, żeby się tobie z tego powodu co złego przytrafiło. — Ludzie łowić będziesz. Większa na przyszłość i wznioślejsza będzie praca two­ja; ty który teraz łowiłeś ryby, nadal ludzi łowić bę­dziesz. W greckim zamiast łowić, jest żywego łowić, jak ­by rzekł: Dotąd łowiłeś ryby na śmierć, odtąd zaś bę­dziesz łowił ludzi ku żywotowi, tę samą myśl wyraża także wersya Syryjska, która ma: Na potem masz łowić ludzi ku życiu. P. Wujka.]

11 A wyciągnąwszy łodzi na ziemię, wszytko opuściwszy, szli za nim. 
[Szli za nim. To jest ci, o których była wzmian­ka, a mianowicie: Piotr, Jakób i Jan, a także (jak wi­dać z Mateusza i Marka) Andrzej brat Piotra.]

12 I zstało się, gdy był w jednym mieście, a oto mąż pełen trądu, a ujźrzawszy Jezusa i padszy na oblicze, prosił go, mówiąc: Panie, jeśli chcesz, możesz mię oczyścić. 
[ W jednem mieście. W pewnem mieście, którego nazwiska nie wymienia. Padłszy na oblicze. Patrz Mat. 8, 2. 16. ]

13 A ściągnąwszy rękę dotknął się go, mówiąc: Chcę, bądź oczyścion. A natychmiast odszedł trąd od niego. 

14 A on mu przykazał, aby nikomu nie powiedał: Ale idź, ukaż się kapłanowi i ofiaruj za oczyścienie twoje, jako rozkazał Mojżesz, na świadectwo im. 

15 I rozchodziła się o nim więcej powieść, i schodziły się wielkie rzesze, aby słuchali i byli uzdrowieni od niemocy swoich. 

16 A on ustępował na pustynią i modlił się. 
[Ustępował. Po czynach cudownych, unikając wła­snej chwały, opuszczał rzesze, i na osobności często i usilnie się modlił za zbawienie ludzi.]

17 I zstało się dnia jednego, a on siedział, ucząc. I siedzieli Faryzeuszowie i zakonni Doktorowie, którzy byli przyszli ze wszytkich miasteczek Galilejej i Żydowskiej ziemi, i z Jeruzalem, a moc Pańska była ku uzdrowieniu ich. 
[ Faryzeusze i zakonni doktorowie. Szczególnej u ludu powagi, z których pierwsi sławili się świątobli­wością, drudzy zaś znajomością Pisma świętego i Mojże­szowego prawa. Przyszli. Pociągnięci sławą czynów przez Chrystusa spełnianych Galilei. W której było Kafarnaum, gdzie to się przytrafiło, jak pokazuje się z Marka 2, 1. — Była. Tam się okazując. Była przy Chrystusie czyniącym cuda, była obecną potrzebującym pomocy, przywracając im zdrowie.

18 A oto mężowie niosący na łóżku człowieka, który był ruszony powietrzem. I szukali go wnieść, i postawić przed nim. 
[ A oto. Patrz Mateusz 9.2]

19 A nie nalazszy, którą by stroną go wnieśli prze rzeszą, wstąpili na dach i przez dachówki spuścili go z łóżkiem w pośrzodek przed Jezusa. 
[Wstąpili na dach. P. Wujka]

20 Których wiarę ujźrzawszy, rzekł: Człowiecze, odpuszczają się tobie grzechy twoje.
[ Odpuszczą się grzechy twoje. Tak mówi, gdyż chciał wskazać początek choroby, i usunąć wprzód jej źródło. Być także może, że tym sposobem chciał nau­czyć o co naprzód powinien był prosić paralityk. ]

21 I poczęli myślić Doktorowie i Faryzeuszowie, mówiąc: Któż jest ten, co mówi bluźnierstwa? Któż może odpuścić grzechy, jedno sam Bóg? 

22 A Jezus, poznawszy myśli ich, odpowiedając rzekł do nich: Cóż myślicie w sercach waszych? 

23 Cóż jest łacniejszego rzec: Odpuszczają się tobie grzechy, czyli rzec: Wstań a chodź? 

24 Lecz abyście wiedzieli, iż syn człowieczy ma władzą na ziemi odpuszczać grzechy, (rzekł ruszonemu powietrzem): Tobie mówię, wstań a weź łóżko twoje, a idź do domu twego.
[ Wstań…idź. Trzy te słowa przydał Pan dla dotykalnego stwier­dzenia, iż został uzdrowiony; bo niepodobna było uwa­żać tego uzdrowienia za udane i niezupełne, gdy bez­władny we wszystkich swych członkach paralityk po­wstał, wziął na barki łoże, i zaniósł do domu swojego.]

25 A natychmiast wstawszy przed nimi, wziął łoże, na którym leżał, i szedł do domu swego, wielbiąc Boga. 

26 I zdumienie zjęło wszytkich, i wielbili Boga. I napełnili się bojaźni, mówiąc: Żeśmy dziś dziwy widzieli. 

27 A potym wyszedł i ujźrzał celnika imieniem Lewi, siedzącego na cle, i rzekł mu: Pódź za mną. 
[ Ujrzał celnika. Patrz Mat. 9, 9. P. W. w. 28.]

28 A opuściwszy wszytko, wstawszy, szedł za nim. 

29 I uczynił mu Lewi wielką ucztę w domu swoim. I była wielka rzesza celników i innych, którzy z nim siedzieli. 

30 I szemrali Faryzeuszowie i Doktorowie ich, mówiąc do uczniów jego: Czemu z celniki i z grzeszniki jecie i pijecie? 
[ Czemu z celniki? Jakim sposobem ośmielacie się to czynić? Nie są to słowa pytających, lecz strofujących.

31 A Jezus odpowiedziawszy, rzekł do nich: Nie potrzebują, którzy zdrowi są, lekarza, ale którzy się źle mają. 

32 Nie przyszedłem wzywać sprawiedliwych, ale grzesznych ku pokucie. 

33 A oni rzekli do niego: Czemu uczniowie Janowi poszczą często i modlitwy czynią, także i Faryzeuszów, a twoi jedzą i piją? 

34 Którym on rzekł: Zali możecie uczynić, żeby synowie oblubieńcowi pościli, póki z nimi jest oblubieniec? 

35 Lecz przyjdą dni, gdy oblubieniec będzie wzięt od nich, tedy w one dni pościć będą. 

36 A powiedał im też podobieństwo: Iż żaden płata od sukni nowej nie przyszywa do szaty starej, bo inaczej i nowe drze, i nie przystoi staremu płat od nowego. 
[Płata od sukni nowej, Ten wiersz i dwa następne wytłumaczyliśmy u Mat. 9, 16 i dalej. – Chce Chrystus tem podwójnem podobieństwem nauczyć, że rodzaj życia na­leży stosować do pojęcia i usposobienia uczniów, iżby zmuszeni na początku do niezwykłego postu, nie odstra­szyli się i nie odstąpili od ustaw. Przeto porównywa uczniów swoich do szaty zupełnie starej, rodzaj zaś życia surowy i ostry, do sukna jeszcze surowego; i zdanie jest: jak o do starego sukna nie przyszywa się sukno nowe, które będąc wszywane bardziej rozdzie­ra sukno stare; tak uczniom przywykłym do życia swobodniejszego, nie należy zaraz podawać prawideł postępowania surowych i trudnych, żeby zra­ziwszy się trudnościami, nie odstąpili od przedsięwzięcia prowadzenia życia doskonalszego,]

37 I żaden nie leje wina nowego w stare statki, bo inaczej wino nowe rozsadzi statki i samo wyciecze, i statki się wniwecz obrócą, 

38 ale nowe wino ma być lano w statki nowe, a oboje bywają zachowane. 

39 A żaden pijąc stare, nie wnet chce nowego, bo mówi, lepsze jest stare.
[ A żaden pijąc stare. Wino. — Nie wnet chce nowego. Nie wnet do tego przychodzi, iżby opuściwszy stare, brać nowe, chociażby nowe lepsze było. To Chry­stus dodał dla tego, iżby wytłumaczyć swój sposób po­stępowania z uczniami, których nie zmuszał do postu, albowiem nie byli jeszcze do postów wzwyczajeni. Wyraz jednak wnet: wskazuje, że wkrótce będą pościć, chociaż teraz jeszcze nie poszczą.]

Wykład X . J. Wujka.

3. W łódź która była Symonowa. Ujrzawszy Pau dwie łodzi, wstąpił w łódź Piotrowę, i z niej nauczał: dawając znać, iż Pan Chrystus mieszka i uczy tylko w tym kościele który Piotr rządzi i sprawuje. Jako i Ambroży ś. obaczył to mówiąc: Do tej samej łodzi kościoła Pan wstąpił; w której Piotr jest Mistrzem postanowion: i przetoż już jemu rzeczono: Zajedź na głębią: nie tylko aby on jako przedniejszy sprawca i mistrz rybitwów, na łowienie ryb inne wywodził: ale aby też głębsze i trudniejsze spory i kontrowersye około wiary depydował, i deklarował. Ambrosius in Lucam. Amb. sermone 11.

6. Zagarnęli ryb mnóstwo wielkie. I tym cudem przeznaczył Pan Chrystus, jako dziwne szczęście miał mieć Piotr w nawracaniu ludzi do niego, tak Żydów jako i Poganów. Tak iż jedną tonią i jednem kazaniem pociągnął do swej łodzi, to jest do kościoła Chrystusowego, wielkie mnóstwo ludzi, jako teraz ryby. Co też potem i sam przez się, i przez potomki swe czynił, i czynić będzie aż do skończenia świata. Dzieje 2, 41.

7. I skinęli na towarzysze. Tak wiele prace i roboty miał Piotr, że mu było trzeba żądać pomocy towa­rzyszów, i przyciągnąć drugą łódź do siebie. Co znaczyło spół robotniki i towarzysze jego w opowiadaniu Ewangelii, i złączenie żydowstwa i pogaństwa w jednę łódź Kościoła Pana Chrystusowego. Ambr. lib. 4 in Lucam cap. ultimo.

10. Ludzie łowię będziesz. Że to wszystko znaczyło prace i drogi Piotrowe około nawracania świata do Pana Boga, i jego własne przywileje: znać to z osobnych obietnic Pańskich jemu najwięcej uczynionych. Jako i tu jemu samemu rzekł, że miał ludzie łowić. Acz i inszym potem dał tenże urząd jako pomocnikom jego. Mat. 4, 19. 

19. Wstąpili na dach. Dziwna pilność około zdrowia cielesnego i przykład nam, abyśmy wżdy równą, jeśli nie większą pracę podejmowali, około zdrowia dusznego, tak naszego, jako i bliźnich naszych, przywodząc kogo możemy do Kościoła jego, i do ś. Sakramentów, chocia z pracą i z nakładem naszym.

20. Których wiarę ujrzawszy. Wielki jest Pan (mówi Ambroży ś.) i dla cudzych zasług innym przepuszcza. Przetoż i ty, jeśli wątpisz, żebyś sam miał dostać odpuszczenia ciężkich grzechów swoich, używajże przyczyńców, używaj pomocy Kościoła, który się za tobą przyczynić może, i otrzymać za cię, czegoby tobie samemu Bóg nie dał. To Ambroży ś. lib. 5, in Lucam.

24. Syn człowieczy na ziemi. Tym cudem pokazał (mówi Cyrillus) iż Syn człowieczy może grzechy na zie­mi odpuszczać. Co rzekł i dla siebie, i dla nas. Bo on jako Bóg stawszy się człowiekiem, i jako Pan zakonu grzechy odpuszcza. A myśmy też od niego tak dziwną łaskę wzięli. Albowiem rzekł uczniom: Których odpuścicie grzechy są im odpuszczone. Jakoż tedy nie więcej sam grzechy odpuszcza: który innym dał moc toż czynienia? To póty Cyrillus. in Cat. S. Thomae. Jan .20, 23.

28. Opuściwszy wszystko. Dziwna moc Pana Chrystusowa, który w okamgnieniu serca ludzkie tak odmie­nić może: żeby to wszystko za gnój potem mieli, w czem się pierwey najwięcej kochali. Co nie tylko naonczas czynił obcując na ziemi: ale i po dziś dzień w Kościele swym czyni. Bo tak i Antoni i Franciszek ś. i wiele innych ludzi świętych, na samo usłyszenie słów Chrystusowych w kościele czytanych, naśladowali go wszystko opuściwszy. Phil. 3, 8.

https://atomic-temporary-160379284.wpcomstaging.com/biblia-jakuba-wujka/

1I zstało się, gdy rzesze nalegały nań, aby słuchały słowa Bożego, a on stał podle jeziora Genezaret. 2I ujźrzał dwie łodzi stojące przy jezierze, a rybitwi wyszli byli i płukali sieci. 3A wszedszy w jednę łódź, która była Szymonowa, prosił go, aby maluczko odjechał od ziemie. A siadszy, uczył rzesze z łodzi. 4A gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: Zajedź na głębią a zapuśćcie sieci wasze na połów. 5A Szymon odpowiedziawszy, rzekł mu: Nauczycielu, przez całą noc pracując, niceśmy nie ułowili, wszakże na słowo twe zapuszczę sieć. 6A gdy to uczynili, zagarnęli ryb mnóstwo wielkie i rwała się sieć ich. 7I skinęli na towarzysze, co byli w drugiej łodzi, aby przybyli i ratowali je. I przybyli, i napełnili obie łódce, tak iż się mało nie zanurzały. 8Co widząc Szymon Piotr, upadł u kolan Jezusowych, mówiąc: Wynidź ode mnie, bom jest człowiek grzeszny, Panie. 9Abowiem go było zdumienie ogarnęło i wszytkie, co przy nim byli, z połowu ryb, który poimali. 10Także też Jakuba i Jana, syny Zebedeuszowe, którzy byli towarzysze Szymonowi. I rzekł Jezus do Szymona: Nodtąd już ludzie łowić będziesz. 11A wyciągnąwszy łodzi na ziemię, wszytko opuściwszy, szli za nim. 12I zstało się, gdy był w jednym mieście, a oto mąż pełen trądu, a ujźrzawszy Jezusa i padszy na oblicze, prosił go, mówiąc: Panie, jeśli chcesz, możesz mię oczyścić. 13A ściągnąwszy rękę dotknął się go, mówiąc: Chcę, bądź oczyścion. A natychmiast odszedł trąd od niego. 14A on mu przykazał, aby nikomu nie powiedał: Ale idź, ukaż się kapłanowi i ofiaruj za oczyścienie twoje, jako rozkazał Mojżesz, na świadectwo im. 15I rozchodziła się o nim więcej powieść, i schodziły się wielkie rzesze, aby słuchali i byli uzdrowieni od niemocy swoich. 16A on ustępował na pustynią i modlił się. 17I zstało się dnia jednego, a on siedział, ucząc. I siedzieli Faryzeuszowie i zakonni Doktorowie, którzy byli przyszli ze wszytkich miasteczek Galilejej i Żydowskiej ziemi, i z Jeruzalem, a moc Pańska była ku uzdrowieniu ich. 18A oto mężowie niosący na łóżku człowieka, który był ruszony powietrzem. I szukali go wnieść, i postawić przed nim. 19A nie nalazszy, którą by stroną go wnieśli prze rzeszą, wstąpili na dach i przez dachówki spuścili go z łóżkiem w pośrzodek przed Jezusa. 20Których wiarę ujźrzawszy, rzekł: Człowiecze, odpuszczają się tobie grzechy twoje. 21I poczęli myślić Doktorowie i Faryzeuszowie, mówiąc: Któż jest ten, co mówi bluźnierstwa? Któż może odpuścić grzechy, jedno sam Bóg? 22A Jezus, poznawszy myśli ich, odpowiedając rzekł do nich: Cóż myślicie w sercach waszych? 23Cóż jest łacniejszego rzec: Odpuszczają się tobie grzechy, czyli rzec: Wstań a chodź? 24Lecz abyście wiedzieli, iż syn człowieczy ma władzą na ziemi odpuszczać grzechy, (rzekł ruszonemu powietrzem): Tobie mówię, wstań a weź łóżko twoje, a idź do domu twego. 25A natychmiast wstawszy przed nimi, wziął łoże, na którym leżał, i szedł do domu swego, wielbiąc Boga. 26I zdumienie zjęło wszytkich, i wielbili Boga. I napełnili się bojaźni, mówiąc: Żeśmy dziś dziwy widzieli. 27A potym wyszedł i ujźrzał celnika imieniem Lewi, siedzącego na cle, i rzekł mu: Pódź za mną. 28A opuściwszy wszytko, wstawszy, szedł za nim. 29I uczynił mu Lewi wielką ucztę w domu swoim. I była wielka rzesza celników i innych, którzy z nim siedzieli. 30I szemrali Faryzeuszowie i Doktorowie ich, mówiąc do uczniów jego: Czemu z celniki i z grzeszniki jecie i pijecie? 31A Jezus odpowiedziawszy, rzekł do nich: Nie potrzebują, którzy zdrowi są, lekarza, ale którzy się źle mają. 32Nie przyszedłem wzywać sprawiedliwych, ale grzesznych ku pokucie. 33A oni rzekli do niego: Czemu uczniowie Janowi poszczą często i modlitwy czynią, także i Faryzeuszów, a twoi jedzą i piją? 34Którym on rzekł: Zali możecie uczynić, żeby synowie oblubieńcowi pościli, póki z nimi jest oblubieniec? 35Lecz przyjdą dni, gdy oblubieniec będzie wzięt od nich, tedy w one dni pościć będą. 36A powiedał im też podobieństwo: Iż żaden płata od sukni nowej nie przyszywa do szaty starej, bo inaczej i nowe drze, i nie przystoi staremu płat od nowego. 37I żaden nie leje wina nowego w stare statki, bo inaczej wino nowe rozsadzi statki i samo wyciecze, i statki się wniwecz obrócą, 38ale nowe wino ma być lano w statki nowe, a oboje bywają zachowane. 39A żaden pijąc stare, nie wnet chce nowego, bo mówi, lepsze jest stare.


BIBLIA ŁACIŃSKO -POLSKA CZYLI PISMO ŚWIĘTE STAREGO I NOWEGO TESTAMENTU PODŁUG TEKSTU ŁACIŃSKIEGO WULGATY I PRZEKŁADU POLSKIEGO X. JAKÓBA WUJKA T. J. Z KOMENTARZEM MENOCHIUSZA T. J. Tom IV, Wilno. 1907r.

WESPRZYJ NAS

Jeśli podobają się Państwu treści które publikujemy i uważacie, że powinny docierać do większej ilości odbiorców, prosimy o wsparcie rozwoju naszej strony.
Wybraną kwotą:

10,00 PLN
50,00 PLN
100,00 PLN

Lub inną dowolną:

PLN

Dziękujemy

WSPIERAM

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: