Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (14) -Dlaczego nie wolno dopuszczać objawień choćby były od Boga

Ażeby móc mówić szczegółowo o korzyści lub szkodzie, którą, jakośmy powiedzieli, odnośnie do Wiary, tego środka zjednoczenia Bożego, sprawić mogą w duszy poznawania i pojmowania umysłowe, koniecznem jest podać tu rozróż­nienie wszelkich pojęć tak naturalnych jak i nadnaturalnych, które umysł przyjąć może, byśmy następnie we właściwym porządku i z większą dokładnością kierować się w nich mogli rozumnie w śród Nocy i ciemności Wiary, czego do­kona się w sposób możliwie najkrótszy.

A mianowicie wiedzieć potrzeba, że dwiema drogami umysł przyjmować może poznawania i rozumienia: jedną naturalną, a drugą nadnaturalną. Naturalną stanowi to wszystko, co umysł pojąć może tak drogą zmysłów jak i swoją własną. Nadnaturalną zaś to wszystko, co udziela się umysłowi ponad jego zdatność i zdolność naturalną. Z tych poznawań nadnaturalnych, jedne są cielesne a drugie duchowe.

Cielesne są dwojakie: jedne, które przyjmuje dusza drogą zmysłów ciała wewnętrznych, przez co rozumie się to wszystko, co wyobraźnia może objąć, zmyślić i wy­tworzyć.

Co do duchowych, te również są dwojakie: jedne wyraźne i szczegółowe, drugie niewyraźne, ciemne i ogólne.
Do wyraźnych i szczegółowych należą cztery rodzaje pojmowań szczegółowych, które udzielają się duchowo bez pośrednictwa jakiegokolwiek zmysłu cielesnego, jako to wizje, objawienia, słowa i uczucia duchowe.

Natomiast zrozumienie ciemne i ogólne zawiera się w jednem, a jest niem kontemplacja, która się opiera na Wierze. I w niej to stawić mamy duszę, przeprowadzając ją przez tamte wszystkie, od pierwszych począwszy i ogałacając ją z nich.

 

ROZDZIAŁ X
O przeszkodach i szkodach, jakich doznawać może dusza z pojmowań umysłowych, w sposób nadprzyrodzony przedstawia­jących się zmysłom ciała zewnętrznym i jak się wśród nich zacho­wać powinna.

Pierwsze uwagi, podane w poprzednim rozdziale, do­tyczą naturalnej drogi umysłu, o których, iżeśmy już mówili w pierwszej księdze podczas wprowadzania duszy w Noc zmysłów, tutaj poruszać ich nie będziemy, bo tam już odnośnie do nich pewną duszy podaliśmy naukę. Dlatego treścią bieżącego rozdziału będą wiadomości i pojęcia, które w sposób nadprzyrodzony dostają się do umysłu drogą zmysłów ciała zewnętrznych, a to przez wzrok, słuch, po­wonienie, smak i dotyk, w związku z którymi ludziom duchowym mogą i zwykły zdarzać się widzenia i rzeczy nadprzyrodzone.

Albowiem odnośnie do wzroku zwykły przedstawiać się postacie i osoby z innego świata, niektórych świętych lub aniołów dobrych i złych, i światła jakieś i jasności nadzwyczajne. Słuchem zaś słyszą niezwykłe ja­kieś słowa, wypowiadane bądź to przez postacie osób wi­dzianych, bądź też bez oglądania tego, kto je wymawia. A węchem czują niejednokrotnie zmysłowo słodkie bar­dzo wonie, nie wiedząc, skąd pochodzą. Podobnie w smaku zdarza się niektórym odczuwać przedziwną słodycz a w do­tyku rozkosz ogromną, często tak przejmującą, że zdaje się, jakoby wszystkie kości radowały się i rozkwitały i zanurzały w rozkoszy; co powodować zwykło tak zwane namaszczenie ducha, które zeń spływa na członki dusz czystych. A zmysłowe owo doznawanie jest bardzo częste u osób duchowych, bowiem z uczucia i pobożności ducha przenika w zmysły, mniej więcej w każdy z nich w sposób mu właściwy.

 

Wiedzieć zaś trzeba, że chociaż wszystkie te rzeczy mogą zdarzać się zmysłom ciała drogą Bożą, nigdy bynaj­mniej dusze nie mają być ich pewne ni do nich dopuszczać, a raczej całkowicie od nich uciekać, nie pragnąc dochodzić, czy są dobre czy złe. Bo jako raczej zewnętrzne są i cie­lesne, o tyle mniej pewnie pochodzą od Boga.

Właściwsze bowiem i odpowiedniejsze Bogu jest udzielanie się duchowe, w którem jest więcej pewności i korzyści dla duszy, niźli w zmysłowem, zazwyczaj wielce niebezpiecznem i złudnem, jako że w niem czucie cielesne staje się sędzią i probie­rzem rzeczy duchowych, uważając je za takie, jakiemi je odczuwa; a są one tak różne jedne od drugich, jak ciało od duszy, i jak zwierzę od istoty rozumnej.

Albowiem zmysły ciała mniej są świadome rzeczy rozumnych i ducho­wych niż zwierzę, a przeto ten, kto rzeczy takie ceni, myli się bardzo i na wielkie naraża się niebezpieczeństwo zbłą­dzenia, a już, co najmniej, mieć będzie w sobie samym zupełną przeszkodę na drodze do tego, co duchowe.

 

Wszystkie te bowiem rzeczy cielesne (jakośmy powie­dzieli,), w żadnym nie stoją stosunku do duchowych. Dlatego zawsze należy się obawiać, że pochodzą raczej od złego ducha, niźli od Boga; albowiem demon zręczniejszy w tem, co bardziej zewnętrzne i cielesne, łatwiej przez nie uwieść może, niżeli przez to, co bardziej wewnętrzne, a rzeczy owe, i kształty materjalne, o ile w sobie są bardziej zewnętrzne, o tyle mniej korzyści przynoszą wnętrzu i duchowi, dla wielkiej różnicy a małej proporcji, jaka zachodzi między cielesnem a duchowem.

Bo chociaż udziela się z nich coś duchowego, jak to ma zawsze miejsce w tych, które są z Boga, jednakże o wiele mniej, niż gdyby te same rze­czy były raczej duchowe i wewnętrzne, a przeto odpo­wiedniejsze są i sposobniejsze do wytworzenia błędów i zuchwałości i próżności w duszy. Bo dlatego, iż są tak bardzo dotykalne i materjalne, pobudzają wielce zmysły i dusza niemi raczej kierować się zdaje, tem pewniej, im bardziej są zmysłowe i idzie za niemi, opuszczając swą bezpieczną przewodniczkę Wiarę i myśląc, że owo światło jest jej wskazówką i środkiem dojścia do celu jej pragnień, to jest do zjednoczenia z Bogiem i tym sposobem traci tak drogę jak i środek, którym jest Wiara, im większą do rzeczy takich przywiązuje wagę.

 

Ponadto zaś, skoro dusza widzi, iż zdarzają się jej tak niezwykłe rzeczy, niejednokrotnie co do siebie, urabia sobie w skrytości zdanie, że jest czemś przed Bogiem, co się sprzeciwia pokorze; a także demon umie bardzo zręcznie wprawić duszę w zadowolenie z siebie samej skryte lub jawne. Dlatego też rzeczy te podsuwa nieraz zmysłom, ukazując widzialnie postacie świętych i jasności najpiękniejsze i dając słyszeć słowa zmyślnie udane i uczuwać zapachy najsłodsze i słodkości w ustach i rozkosze w dotyku, ażeby rozłakomione doprowadzić przez to do wielkich nieszczęść.

Dlatego należy zawsze odrzucać takie widzenia i uczucia, bo przypuśćmy nawet, że byłyby od Boga, to ani Go tem nie obraża, ani nie pozbawia się skutku i owocu, który Bóg przez nie sprawić pragnie w duszy, przez to, że je odrzuca i doznawania ich nie pragnie

Powód w tem leży, że wizja materjalna, czy też odczucie któregoś ze zmysłów, równie jak jakiekolwiek inne z wrażeń wewnętrznych, jeśli z Boga jest, w tej samej chwili, w której przedstawia się lub uczuwać daje, sprawia w duchu pierwszy swój skutek, nie dając duszy czasu na rozważanie, czy pragnie go czy nie pragnie.
Bo jako Bóg daje pewne rzeczy sposobem nadprzyrodzonym bez wystarczającego pojęcia i uzdolnienia duszy, tak bez pojęcia jej i uzdolnienia sprawia też skutek, jaki przez owe rzeczy sprawić w niej pragnie; albowiem jest to fakt, który dopełnia się w biernym stanie ducha, a zaistnienie jego lub niezaistnienie nie od woli ludzkiej zależy.

Jak gdyby kto nago wrzucony został w płomienie, niewiele by mu pomogło to, że nie chce się spalić, bo ogień siłą sprawiłby swój sku­tek: tak rzecz się ma z objawieniami i widzeniami dobremi; wbrew woli duszy sprawiają w niej swój skutek, przede wszystkiem i bardziej w niej samej, niżeli w ciele. Zarówno jak pochodzące od złego ducha (bez woli duszy) powodują w niej zamieszanie lub oschłość, próżność lub zuchwałość ducha, jakkolwiek nie posiadają one takiej dzielności w złem, jaką od Boga pochodzące w dobrem.

Albowiem pochodzące od demona spowodować mogą jedynie pierwsze poruszenia w woli, nie mogą zaś oddziałać na nią bardziej, niżeli ona zechce, a pewien ów niepokój, który sprowadzają, nie trwa długo, jeżeli niedostatek wstrzemięźliwości i brak odwagi w duszy nie spowodują, że trwa.

Natomiast te, które pochodzą od Boga, wnikają w duszę wewnętrznie i pobudzając wolę do miłości, pozostawiają swój skutek, któremu dusza, chociażby chciała, oprzeć się nie może, mniej niźli płyta szklana promieniowi słońca, gdy na nią pada.

ZŁE SKUTKI PRZYJMOWANIA OBJAWIEŃ

Jednakże duszy nigdy nie wolno do nich dopu­szczać, chociażby (jak powiadam) były od Boga, jeżeli bo­wiem doświadczać ich pragnie, sześć przykrych spotyka ją następstw.

  • PIERWSZE , że doskonałość kierowania się Wiarą maleje, jako że takie wrażenia zmysłowe wielce ją osłabiają, Wiara bowiem (jakośmy powiedzieli) jest ponad wszelkie odczucie. Nie zamykając przeto oczu na jakiekolwiek objawy zmysłowe, oddala się dusza od środka zjednoczenia z Bogiem.

 

  • DRUGIE, iż stają się przeszkodami dla ducha, jeżeli ich nie odsuwa; albowiem dusza zatrzymuje się na nich i przestaje wzlatywać duchem do tego, co niewidzialne. Stąd było to jedną z przyczyn, dla których Pan rzekł do uczniów Swoich, iż potrzeba im, ażeby odszedł dla przyjścia Ducha Świętego, jak i niemniej odsunął Magdalenę, gdy do stóp Jego przypadła po zmartwychwstaniu, iżby się raczej oparła na Wierze.

 

  • TRZECIE, że dusza rzeczy te uważać zaczyna za wła­sność swoją i przestaje dążyć do prawdziwego zaparcia się i ogołocenia ducha.

 

  • CZWARTE , że traci stopniowo ich skutek i ducha, którego budzą we wnętrzu, albowiem zwraca oczy na to, co w nich zmysłowe, a co stanowi rzecz podrzędną. Dlatego nie przyjmuje już tak obficie dobra duchowego, jakie sprawiają, które wyraża się i zachowuje raczej w zaparciu się wszelkiej zmysłowości, tak bardzo różnej od czystego ducha.

 

  • PIĄTE, że tracić poczyna łaski Boże, zagarnia je bo­ wiem na własność a dobrze z nich nie korzysta. Zagarniać je zaś na własność i dobrze z nich nie korzystać, to właśnie doznawania ich pożądać. Albowiem nie dlatego daje je Bóg, że dusza doznawać ich pragnie; dusza zaś nigdy nie po­ winna być pewną, że pochodzą one od Boga.

 

  • SZÓSTE, że przywiązując się do nich, otwiera drzwi demonowi i zaprasza go, ażeby ją uwodził przez zjawiska podobne, które umie on bardzo sprawnie zmyślać i osłaniać, iż się wydają jakoby dobre. Albowiem może, jak powiada Apostoł, zmienić się w anioła światłości (2 Kor. XI, 14).

Dlatego dusza odsuwać je powinna z oczyma zamkniętemi, od kogokolwiek i jakiekolwiek by były. Jeżeli bowiem tego nie uczyni, tyle zostawi miejsca demonowi i tak wielką odda mu władzę, że nie tylko przyjmować będzie jedne zamiast drugich, lecz tym sposobem wizje złego ducha staną się częstsze, Boże zaś zaczną ustawać i do tego dojdzie, że same djabelskie zostaną a z Bożych nic,

jak to zdarzyło się wielu duszom nieroztropnym i małej wiedzy, które z taką pewnością je przyjmowały, iż wiele z nich z trudem tylko wróciło do Boga, a wiele wrócić już nie zdołało, tak głębokie złych duch zapuścił w nich korzenie. Dlatego dobrze jest zamykać się przed niemi i zapierać się ich wszystkich. Al­bowiem w złych zjawiskach odpycha się ułudy szatańskie a w dobrych przeszkody we Wierze, duch natomiast owoc z nich zbiera.

 

Jak wówczas, kiedy dusze zezwalają na nie, Bóg je odejmuje, iż zagarniają je na własność, nie wyzyskując po­rządnie, a zły duch wprowadza i pomnaża swoje, znajdując odpowiednie miejsce i schronienie, — tak, gdy znowu dusza wyrzeka się ich i jest im nieprzychylna, zły duch poczyna ustawać, widząc, że nie sprawia szkody; a Bóg przeciwnie zwiększa i pomnaża łaski w tej duszy pokornej i ogołoconej,, postanawiając ją i przekładając  nad wielą, jako sługę, który nad małem był wierny : Quia super pauca fuisti fidelis, super multa te constituam (Mat.XXV, 21).

Jeśli zaś dusza pośród tych łask dalej będzie wierna i powściągliwa, nie zaprzestanie Pan, aż stopień po stopniu podniesie ją do Boskiego zjednoczenia i przemie­nienia. Albowiem w taki sposób doświadcza Pan duszę i podnosi ją, że najpierw daje jej rzeczy bardziej zewnętrzne i niskie raczej zmysłowe, odpowiadające małemu jej uzdol­nieniu, ażeby, skoro zachowa się, jak powinna, przyjmując owe pierwsze kąski z trzeźwością, dla wyzyskania istotnej ich mocy, do lepszego ją podnieść pokarmu, tak iż kiedy zwycięży złego ducha w pierwszem, przejdzie do drugiego; a gdy zwycięży w drugiem do trzeciego, a stąd wciąż naprzód przez wszystkie siedem mieszkań, aż ją wprowadzi Oblubie­niec do piwnicy winnej doskonałej miłości Swojej, które to mieszkania są siedmioma stopniami miłości.

 

Błogosławiona dusza, która umiałaby walczyć przeciwko owej bestji z Apokalipsy, o siedmiu głowach wrogich siedmiu stopniom miłości, z któremi przeciw każdemu z nich staje do rozprawy i każdą z nich uderza na duszę w każdem z tych mieszkań, w którem ona przebywa, ćwicząc się i zdoby­wając każdy stopień miłości Bożej. Niewątpliwie zaś, jeśli dusza walczyć będzie wiernie w każdem i w każdem zwycięży, zasłuży na przejście ze stopnia na stopień lub z mieszkania do mieszkania, aż dojdzie do ostatniego, pozostawiając bestji, z którą zaciętą stoczyła walkę, uciętych jej głów siedmioro.

Tak bowiem św. Jan mówi tam o niej, iż dano jej walkę czynić ze świętymi i zwyciężać ich na każdym z tych stopni miłości, używając przeciw każdem u odpowiednich rodzajów broni i przyborów wojennych. A przeto wielce boleć trzeba nad tem, że wielu z tych, co wychodzą do owej bitwy du­chowej przeciwko bestji, jeszcze nie jest w stanie uciąć jej pierwszej głowy przez zaparcie się rzeczy tego świata. Gdy zaś niektórzy skończą ze sobą i utną ją, nie ucinają drugiej, którą stanowią wizje zmysłowe, o jakich mówimy. Jednakże, co boli najbardziej, to to, że niektórych po ucięciu nie tylko pierwszej i drugiej, lecz także trzeciej głowy zmysłów wewnętrznych, po przekroczeniu stanu medytacji i posunię­ciu się dalej jeszcze naprzód, w chwili, kiedy wstępują w czystą sferę ducha, zwycięża owa bestja i na nowo podnosi przeciw nim wszystkie głowy, od pierwszej po­cząwszy i stają się ostateczne ich rzeczy gorsze niźli pierwsze, bo bestja, wacając do życia, przyzywa siedmiu innych du­chów gorszych od siebie. A przeto człowiek duchowy zaprzeć się musi wszystkich pojęć swego rozumu, łącznie z rozko­szami materjalnemi, których doznają zmysły zewnętrzne, jeśli chce uciąć pierwszą i drugą głowę tejże bestji u wstępu do pierwszego oraz drugiego mieszkania miłości, w śród żywej Wiary, nie pragnąc obciążać się tern, co wnika mu w du­szę przez zmysły, ponieważ ono osłabia w nim Wiarę.

 

Stąd jasne jest, że te widzenia i pojmowania zmysłowe nie mogą być środkiem do Boskiego Zjednoczenia, albowiem nie są ustosunkowane do Boga. To niewątpliwie było jedną z przyczyn, dla których Chrystus Pan nasz nie chciał, by dotykała Go Magdalena i św. apostoł Tomasz.

Dlatego także demon ogromnie lubi, gdy dusza goni za objawieniami i gdy w niej widzi skłonność ku nim, bo wówczas ma do­brą sposobność i ułatwienie w zwodzeniu jej i oddalaniu od Wiary. A wówczas, wielkie, odnośnie do niej, stępienie przypada na duszę, która ich pożąda, nadto zaś częste po­kusy i pomysły zgoła niedorzeczne.

Rozszerzyłem się nieco w materji tych poznawań ze­wnętrznych, ażeby rzucić więcej światła na pozostałe, o któ­rych niebawem mówić będziemy.

Tak wiele jednak miałbym o tem do powiedzenia, że mógłbym nigdy nie skończyć i myślę nawet, że zanadto krótko zebrałem to we wniosku, iż trzeba starać się nigdy do nich nie dopuszczać, z wyjątkiem niektórych, w szcze­gólnym jakimś wypadku bardzo dokładnie zbadanym przez osobę uczoną, duchową i doświadczoną a i wówczas należy unikać ich pożądania.

 

Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (Cz. 13) – Nie wiedza, ale WIARA jest zdolna być bezpośrednim środkiem zjednoczenia z Bogiem


Św. Jan od Krzyża- Wnijście na Górę Karmelu. We Lwowie. Nakładem i drukiem Towarzystwa „Bibljoteka Religijna” im. X. Arcybiskupa Bilczewskiego 1927.

Skomentuj