O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XXII – O różnych ro­dzajach objawiających się osób

Powtórnie o zjawieniach. Czego się trzymać a czego przy nich unikać ? O różnych ro­dzajach objawiających się osób. W jaki spo­sób objawiają się: Bóg, aniołowie i święci.  Jak odróżnić objawienie Boga od zjawienia anielskiego? O różnych zjawieniach Chry­stusowych. O różnicy pomiędzy zjawieniem wyobraźnem, a ciałotwórczem. O widzeniach szatańskich i ich znamionach. O widzeniach dusz ludzkich. O czci i adoracyi zjawień.

I. Zjawieniem nazywamy ukazanie się duchów, kiedy po za zwykłym porządkiem natury biorą udział w sprawach ludzkich i nasuwają się naszym zmysłom i w sposób dobitny i wyraźny dają nam poznać swoję obecność. Jużeśmy wyżej wspomnieli, że zjawienie różni się nieco od widzenia; bo kiedy się okazuje sama postać zjawienia, a nie wiemy, kto się nam zjawia, nazywamy to zjawieniem; przeciwnie zaś, kiedy ze zjawieniem idzie w parze i poznanie zjawia­jącej się osoby, natenczas nazywamy to wi­dzeniem. Atoli idąc w ślady innych autorów, nie trzymamy się ściśle tej różnicy.

Wszystkie zaś widzenia i zjawienia w tem się zgadzają że są wspólnym udziałem dobrych i złych.  To też nie można kogoś uważać za świętego, lub doskonalszego od innych dlatego, że mu się duchy zjawiają, a inny tego daru nie posiada. Świętszym bowiem niż inni, jest ten, kto założywszy głębszy fundament po­kory, stara się przez miłość służyć i podobać się Bogu, nie wzdycha za widzeniami, lecz owszem otrzymując je od Boga, albo je pokornie odsuwa, albo z trwogą przyjmuje, wiedząc, że i przez nie daje się szatanowi sposobność do różnych zasadzek i złudzeń. Wszak pewniej kroczymy przy pomocy wiary, której światło przewyższa wszelkie widzenia i wyjawienia tajemnic.

Słusznie też zwykł był mawiać św. Filip Nereusz (1), że trudno nie nadymać się otrzymaniem widzenia, trudniej nie wierzyć, że się jest ich godnym, a najtrudniej uznawać się za niegodnego takowych i zamiast fol­gować ich przyjemności lub ciekawości, ćwiczyć się w cierpliwości, umartwieniu i w posłuszeństwie.

Mówiąc o zjawieniach, nie można się powstrzymać, iżby nie potępić błędnego i lekkomyślnego postępowania tych, którzy je w czambuł za oszustwa i ułudę zmysłów, lub za senne mrzonki poczytują.
Inni znowu przeciwnie zbyt pochopnie wszy­stkiemu wierzą i wszystkie bez różnicy za prawdę uznają. A jednak pewną jest rzeczą, że jedne zjawienia są prawdziwe i prowadzą ludzi do zbawienia i do cnoty, a inne są fałszywe, którymi za dopuszczeniem Boskiem niektórzy łudzić się pozwalają. Należy tedy unikać obydwóch ostateczności. Wszak wia­domo nam z Pisma św. i z doświadczenia wielu znakomitych osób, że ani dawniej, ani dzisiaj, nie brak ludzi dobrych i złych którym ukazują się różne duchy.

Rów­nież dowiedzioną jest rzeczą, że wielu da­je się omamić i oszukać albo własnej wyo­braźni, albo też podstępnemu szatanowi, jako pozwolili się uwieść niektórzy starożytni Filozofowie, o których tak pisze w swoich Wyznaniach św. Augustyn (2):

Słyszałem, że wielu usiłowało powrócić do Ciebie, a nie mogąc tego dokonać sami przez siebie, pokusili się iść za tą mylną drogą (t. j. pojednać się z Bogiem przez pośrednictwo aniołów, pozyskując sobie ich przychylność przez pe­wne obrzędy); lecz odrazu wpadli w pragnienie nadzwyczajnych widzeń i zasłużyli sobie na złudzenia. Dumni szukali Cię z całą nadętością nauki, z pysznem a nie skruszonem sercem i sprowadzili sobie na podobieństwo swego serca, jako sojuszników swej pychy, władze tego powietrza, aby ich sztukami czarodziejskimi omamiły tak, iżby szukali po­średnika, któryby ich oczyścił, a nie znaleźli go; bo to był szatan, przemieniający się w Anioła światłości. 

Tak się wyraża św. Augu­styn, nie wymieniając nazwisk owych zwo­lenników Platona ze szkoły Plotyna, któ­rych w liście do Dyoskura (3) wprost oskarża, że się dali uwieść do praktykowania sztuczek czarodziejskich.

II. Różne są rodzaje duchów, czyli zja­wiających się osób, a mianowicie, najpierw Pan Bóg, Ojciec duchów, jak Go nazywa Apostoł (4). Powiadam tedy, że najpierw zja­wia się Bóg, jeden w istocie, troisty w oso­bach, Ojciec i Syn i od obydwóch pocho­dzący Duch święty, który będąc wspólnym obydwom, jak mówi św. Augustyn (5), tak się sam nazywa, jak tamci wpólnie. Następnie Chrystus, nasz Zbawiciel, Bóg – człowiek i Jego Najśw. Matka, najznakomitsza ze wszystkich stworzeń. Dalej, Aniołowie, nie mający żadnego ciała, z których jedni, wie­cznie szczęśliwi, są duchowie usługujący, na to posługę posłani dla tych, którzy dziedzictwo zbawienia wziąć mają (6), inni, zatwardziali w złem i wiecznie nieszczęśliwi, nie przestają zazdrościć ludziom zbawienia i stawiać im zasadzek. Nareszcie, dusze ludzkie, wyzwo­lone z więzów ciała, które albo cieszą się wiecznem szczęściem, albo też ponoszą w piekle męki wiecznego ognia, lub wreszcie zamknięte w czyścu, oczyszczają się z grze­chów, za które na świecie nie odpokutowały.  Do liczby tych ostatnich zaliczyć także na­leży dusze ludzi żyjących, które niekiedy, lecz bardzo rzadko mogą się innym żyjącym zjawiać, jak to poniżej wykażemy.

Ponie­waż zaś rozróżniamy trzy rodzaje zjawień i widzeń, t. j. rzeczywiste (ciałotwórcze, wyobraźne i umysłowe (pojęciowe); stąd do rzeczywistych potrzeba i odpowiednich wy­obrażeń i zewnętrznych przedmiotów, lub przynajmniej jakiejś bardzo gwałtownej przemiany zmysłów; do wyobraźnych mniej już potrzeba zasobów, a jeszcze mniej do pojęciowych. Lecz o tem wszystkiem mówi­liśmy juź dosyć obszernie w traktacie o widzeniach.

Obecnie tedy będziemy mówić o zjawieniach w ścisłem tego słowa znacze­niu, t. j. o tych, w których zjawiające się osoby ukazują się zewnętrznym zmysłom w pewnej określonej i uchwytnej postaci.

Wy­pada zaś rozpocząć od zjawień Bożych.  Aczkolwiek Bóg jest wszędzie obecny, jak nas uczy wiara, jednakże mówimy, że się Bóg zjawia, kiedy się naszym oczom w pe­wnej określonej postaci ukazuje tak, że to, co widzimy, nie jest strachem, ani przywi­dzeniem, lecz najprawdziwszem zjawieniem.

III. Ktokolwiek wierzy Pismu świętemu nie może zaprzeczyć, że Pan Bóg ukazywał się w ten sposób bardzo często. Wszak czytamy, że Patryarchowie starozakonni nie­jednokrotnie widywali Boga we widomej postaci. Widział Go Adam, kiedy zjadłszy owoc zakazany, przestąpił przykazanie Bo­że ; Kain, kiedy za dopuszczenie się zbro­dni bratobójstwa został skazany na ciągłe tułactwo i odrzucony od oblicza Bożego widział Boga i Noe, kiedy mu rozkazał, aby zbudował arkę, w którejby się uratował przed potopem ród ludzki i wszystkie zwierzęta; widział Go Abraham w dolinie Mambre, kiedy trzech widział a jednego adorował. Widział Pana Boga Jakób patryarcha, który po całonocnem pasowaniu się z Nim, powiada, że widział Boga twarzą w twarz ; widział Go i Mojżesz w krzaku gorejącym i kiedy wszedł we mgłę i otrzymał od Niego tablice z przykazaniami. Widzieli Go i inni przy różnych sposobnościach. Lecz trudno wyliczać szczegółowo wszystkie tego rodzaju zdarzenia. Atoli, czy przy powyż­szych wypadkach okazywał się sam przez siebie Bóg niewidzialny, nieskończony, nie­dostępny, którego jak powiada Apostoł, nikt z ludzi nie widział, lecz ani widzieć może (7), czy też za posługą (ministerio) anielską; a jeżeli się okazywał ludziom sam przez siebie i z nimi rozmawiał: któraby to była z osób Boskich, czy Ojciec, czy Syn, czy może Duch św.; różne są pod tym względem i sprzeczne zapatrywania Dokto­rów.

Tertulian (8) twierdzi, że się ukazywał sam Syn Boży i powiada tak: Albowiem ten, co rozmawiał z Mojżeszem, był Synem Bożym. On to bowiem zawsze się objawiał; bo Boga 0jca nikt nigdy nie widział. Na innem zaś miejscu (8), że Syn Boży ukazał się Abra­hamowi cieleśnie, lubo się jeszcze nie naro­dził; bo się ju z wtenczas uczył przemawiać, zbawiać i sądzić rodzaj ludzki w ciele niezrodzonem, gdyż jeszcze wtenczas nie przy­szła była godzina śmierci. Podobnie wyraża się tenże sam autor w dziele przeciw Marcyonowi (9). Z Tertulianem zgadza się św. Justyn, męczennik, który w rozprawie z Trytonem tak mówi: Ani Abraham, ani lzaak, ani Jakób, ani ktokolwiek inny z ludzi me widział Ojca i niepojętego Pana wszystkiego, nawet Jezusa Chrystusa, lecz tylko tego, któ­ry jest Bogiem i Synem Bożym, a który się jako człowiek z Panny narodził. Również i Ireneusz (10) twierdzi, że to był Syn Boży, który rozmawiał z Noem, Abrahamem, Jakóbem i Mojżeszem.

Atoli powyższe zdanie jest błędne według myśli najznakomitszego z Doktorów Kościoła, św., Augustyna (11), któ­ry karci Maksymiliana, biskupa aryańskiego za powyższe twierdzenie i wykłada bardzo jasno wszystkie ustępy Pisma św., z których tenże heretyk chciał wykazać, że Syn Boży już od początku rodzaju ludzkie­go zwykł się był ludziom ukazywać. Dowo­dzi tedy św. Augustyn, że powyższe miej­sca Pisma św. mogą się tak dobrze odnosić do Syna Bożego, jak i do Ducha św., a wreszcie dodaje, że Bóg, chcąc się objawić, ukazywał się oczom ludzkim nie w swojej istocie, w której jest niewidzialnym i niezmierzo­nym, lecz przez podwładne stworzenia. W innem zaś dziele (12), traktując obszernie o tymże przedmiocie, udowadnia, że wiele było takich zjawień, w których nie była dość wyra­źnie wskazana i określona osoba Ojca, lub Syna, albo też Ducha św. i żeby było wiel­ką lekkomyślnością twierdzić, że Bóg Ojciec nigdy się nie ukazał w postaci widomej Pa­iryarchom lub Prorokom. Cokolwiek dalej, zbiwszy twierdzenie tych, co mniemali, że nie Bóg Ojciec, ale tylko Syn Boży, lub Duch św., ukazywali się ludziom, tak po­wiada: Stąd nikt przy zdrowych zmysłach nie może twierdzić, że osoba Ojca nigdy się na jawienie ukazała oczom ludzkim w jakiejkolwiek postaci zewnętrznej. 

Tak się wyraża św. Augustyn o drugiej części na­szego pytania. Lecz i o pierwszej traktu je on bardzo obszernie (13) i tak ją rozwiązuje: Ponieważ istota Boża jest najzupełniej nie­odmienna, przeto sama- przez się nie może być nigdy widzianą. Stąd oczywistą jest pra­wdą, że wszystkie widzenia Patryarchów do­konały się przez stworzenia. A lubo nie pojmujemy, w jaki sposób mógł to Pan Bóg za pośrednictwem Aniołów zdziałać; jednak­że nie z własnej myśli, ale z wiary, przychodzimy do tego przekonania, że się te wi­dzenia dokonały przez Aniołów. Tak nas poucza Pismo św., od którego nie godzi się człowiekowi odstępować. Następnie udowadnia bardzo gruntownie z Pisma św., że Ten, który się Patryarchom objawiał, bywa raz nazwany Bogiem, a kiedy indziej Aniołem ; z czego wnioskuje, że Bóg nie okazywał się sam w swojej istocie, lecz przez aniołów, którzy byli w takim razie jego przedstawi­cielami. Powiada zaś Pismo św., że się Bóg objawił, a nie Anioł, bo aczkolwiek woźny ogłasza wyrok sędziego, przecież nie pisze się w aktach, ze tak lub inaczej zawyroko­wał woźny, ale sędzia.

Nie mniej jasno wy­raża się św. Augustyn w tym względzie, kiedy przeciw Adymancyuszowi, uczniowi Manicheusza tak pisze (14) : Bóg, cokolwiek i komukolwiek chciał objawić, objawił słowami lub znakami, albo za pośrednictwem jakiej istoty anielskiej, albo przez inne stworzenie.
On bowiem jest najpierwszej, i najwyższą prawdą, która wszystko wie, wszystkiem do­wolnie rządzi i kieruje tak, że komu chce, może się naocznie ukazać. Ponieważ jednak Bóstwo Jego może tylko bardzo czyste i nad­zwyczaj proste serce oglądać, stąd też samo Pismo św. powiada niekiedy, że się ukazał Anioł, a kiedy indziej o tem samem zdarzeniu powiada, że się Bóg ukazał. Jakoż nie myli się Pismo św., używając naprzemian tych wyra­żeń. Bóg się ukazał, albo: ukazał się anioł; bo pierwsze wyrażenie ma na względzie Boga ukrytego, a drugie odnosi się do stworzenia, którem się Bóg posługuje.

W ślady św. Augustyna wstępuje Doktor anielski (15) i tak mówi: Wszystkie zjawienia Boże, o jakich czytamy w starym zakonie, stały się za pomocą aniołów, którzy tworzą pewne postaci, albo rzeczywiste albo wyobraźne i przez nie kierują umysł wi­dzącego ku Bogu, jako i przedmioty zmysłowe mogą człowieka prowadzić do Boga. Tak więc aniołowie przybrali 10 powyższych zjawieniach ciała, a mówimy, że się Bóg ukazał, bo On był celem, do którego chcieli ukazujący się aniołowie skierować umysł ludzki. Stąd też o tych zjawieniach powiada Pismo św. raz że się Bóg ukazał, a drugi raz, że się anioł ukazał. Tak bowiem, według myśli św. Tryonizego (16), rozporządziło prawo Boże, aby istoty niższe przez wyższe, aby ludzie przez aniołów byli prowadzeni do Boga. 

Stąd też wszystkie zjawienia Boże, czyli Teofanie, o których czytamy, dokonały się przez Aniołów i za ich posługą do na­szych praojców spłynęły. Takie jest powszechne i zgodne zdanie Ojców, od którego też:, nie odstępują pierwszorzędni scholastycy.

IV. Zachodzi tu jednak pewna trudność,, której nie można przemilczeć. Skoro bowiem zjawienia Boże dokonywują się za pośredni­ctwem aniołów, dlaczego nie wszystkie na­zywają się anielskimi? A jeżeli jedne z nich przypisujemy właściwie Bogu, a inne anio­łom, w jakiż sposób odróżnić jedne od dru­gich? Łatwa na to odpowiedź. Wieloma sposobami i bardzo łatwo można poznać kto się objawia, jeżeli się zbada uważnie i samo zjawisko i wszystkie towarzyszące mu okoliczności. Tak n. p. nie ulega wątpliwości, że anioł nie w swojem ale Boskiem wystę­puje imieniu, a konsekwentnie Boskiem, a nie anielskiem trzeba nazwać zjawienie, w którem zjawiający się przypisuje sobie takie przymioty, jakie jedynie Bogu przy­sługują; n. p. kiedy do Abrahama powiada: Jam jest obrońcą twoim i zapłatą twą zby­tnie wielką (17), a tem bardziej, kiedy się wprost nazywa Bogiem, jak powiedział n. p. do Mojżesza z krzaka gorejącego: Jam jest Bóg, a za chwilę potem: Jam jest, którym jest.

Dalszym znamieniem jest treść obja­wienia, bo jeżeli się tylko do Boga odnieść może, n. p. prawodawstwo Mojżesza, będzie to dowodem, że anioł występuje w Boskiem imieniu; jeżeli zaś ściśle wchodzi w zakres aniołów, jak n. p. kiedy Archanioł Rafael ukazuje się Tobiaszowi, Gabryel Danielowi, a potem N. P. Maryi, natenczas bez wątpienia we własnej występują osobie. Kiedy się zapytamy św. Augustyna, w jaki spo­sób po wcieleniu Słowa dał się słyszeć głos Boga Ojca, lub w jaki sposób ukazał się we widomej postaci Duch święty; nie waha się odpowiedzieć, że się to stało za pośre­dnictwem stworzeń. Atoli trudno odgadnąć, a na chybił trafił nie można decydować, czy w takim razie posługiwał się Bóg jakiem stworzeniem materyalnem i czysto zmysłowem, czy też może przybierał sobie jakąś istotę czysto duchową, lub zmysłowo- umysłową, oczywiście nie do jedności osoby (bo któżby to twierdził), lecz do posługi przy spełnieniu aktu zewnętrznego.

O Du­chu świętym, który się przy Chrzcie Pana Jezusa w Jordanie pod postacią gołębią ukazał, mówi święty Tomasz w trzeciej czę­ści swej Sumy teologicznej (18) i twierdzi za św. Augustynem, że Duch święty prawdzi­wą gołębicę utworzył i w jej postaci się ukazał, lubo jej nie przyjął na siebie w je­dności osoby.

Syn Boży zaś, stawszy się człowiekiem, na ziemi był widziany i z ludźmi obcował (19), a po zmartwychwstaniu rzeczywiście cieleśnie ukazał się niejednokro­tnie uczniom, jak opowiada Ewangelia. Na­wet nie ulega wątpliwości, że i po chwalebnem Wniebowstąpieniu, jak uczy Doktór anielski (20), ukazał się osobiście świętemu Pawłowi, który stanowczo twierdzi o sobie w liście do Koryntyan (21), że się mu ukazał Chrystus tak, jak się ukazał św. Piotrowi, Jakóbowi, reszcie Apostołów i więcej niż pięćdziesięciu braciom. Ponieważ zaś im ukazał się we własnem ciele i we własnej postaci, a więc tak samo ukazał się św. Pawłowi, aby go przekonać dowodnie o swem zmartwychwstaniu. Czy zaś ukazując się mu, opuścił tron niebieski, lub też może w obydwóch miejscach mocą Bóstwa swego był obecny, niechaj scholastycy odpowiedzą na to pytanie.

Inne zjawienia Chrystusowe należy uznać za dokonane przez aniołów, jako o swojem objawieniu świadczy Jan św.  Nie powinno się bowiem bez powagi Pisma św. i Kościoła przypuszczać osobistych zja­wień Chrystusowych.

Co do Przenajśw. Sa­kramentu, nie można mówić, że się w nim widzi Chrystusa, lub że się Chrystus Pan ukazuje, bo przecież nie podaje się naszym zmysłom we własnej rzeczywistej, ani też, takiej przybranej postaci, któraby odpowiadała Jego rzeczywistej powierzchowności.
Kiedy się zaś zdarzy jakie nadzwyczajne i cudowne zjawienie w Eucharystyi, czego przykłady prawie każdy wiek przytacza; kiedy n.p. ukaże się w Przenajśw. Hostyi postać dziecięcia, ciała ludzkiego, lub krwi nie należy o tem zbyt porywczo decydować.-Bo jeżeli takie widzenie miał tylko jeden człowiek i jemu jedynie tak zmieniło się w oczach, że widział dziecię, a inni nic podo­bnego nie widzieli (co jest dowodem, że w samej Eucharystyi nie zaszła żadna zmiana), w takim razie może to być złudzeniem zmy­słów za sprawą szatańską. Kiedy zaś zaj­dzie zmiana nawet w postaciach sakramen­talnych tak, że ją wszyscy obecni spostrzegają, nie ma obawy przed złudzeniem.

Ró­wnież trzeba się mieć na ostrożności, jeżeli się komu ukazuje jasność w Przenajśw. Sa­kramencie, kiedy jakaś miła woń rozchodzi się z niego, lub kiedy przy przyjmowaniu go odczuwa się nadzwyczajną słodycz; bo to wszystko powinno się oceniać nie ze zmysłowych wrażeń, ale ze skutków, jakie w duszy rodzi.

Chwalebnie i cieleśnie zjawi się Chrystus dopiero na końcu świata, kie­dy przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Czy zaś przy sądzie szczegółowym ukazuje się  Pan Jezus widomym sposobem, jak niektó­rzy myślą, trudno odgadnąć, Sam bowiem sposób, w jaki się ten sąd odbywa, jest niedocieczony. To tylko pewna, że się odbywa w jednej chwili, w mgnieniu oka. Stąd też wystarczyłoby do tego zjawienie sędziego umysłowe.

Jeżeli zaś niektórzy śmiało piszą, iż Chrystus Pan jakiemu świętemu nie przez anioła, lecz osobiście, we wlasnem ciele się ukazał, sprzeciwia się to jednozgodnemu zda­niu Ojców Kościoła, twierdzących, że tylko przez samego św. Pawła po Wniebowstą­pieniu we własnem ciele jest widzian i nie opiera się na żadnej pewnej podstawie, gdyż w składzie wiary wyznajemy, że wstąpił na niebiosa, siedzi na prawicy Boga Ojca i że stamtąd przyjdzie nie do jakiej szczególnej osoby, chociażby się odznaczała nie wiedzieć jaką świętością, lecz sądzić żywych i umar­łych i wyznaczyć dobrym nagrody, a złym kary wieczne.

Podobnie też bardzo poważni i wiarogodni świadkowie, których świade­ctwo nie podlega najmniejszej wątpliwości, zeznają, że Najśw. Marya Panna zjawiali się na różnych miejscach, w różne sposoby i w różnych czasach. Atoli i te zjawienia trzeba uznać za dokonane przez aniołów, unikając niegodziwego postępowania tych ludzi, którzy je albo całkowicie przeczą, albo też ze zbyteczną ciekawością zgłębić usiłują. Albowiem w tych rzeczach, które przechodzą zakres zmysłowego doświadcze­nia lub naturalnego pojęcia umysłowego, należy rozumieć według mierności i naślado­wać skromność największego Doktora, św. Augustyna, który otwarcie wyznaje, że nie rozumie sposobu zjawień.

cdn.

O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XXI – Sposoby oglądania Boga

O ROZPOZNAWANIU DUCHÓW – Pozostałe części 


Kard. Jan Bona – O rozpoznawaniu duchów.  Przełożył Ks. Dr. Jan Bernacki.  TARNÓW.  Nakładem tłumacza. Drukiem Józefa Pisza 1891. str. 395 – 412.

Przypisy:

1) Tiraq. ad lib. 2. dierum Gen., c. 9. Hie. Magn., 1. 4. miscell., c. 12.
2) Libr. 10. c. 42.
3) Ep. 56.
4) Żyd., XII, 9.
5) Libr. 15. de Trin. c. 19.
6) Żyd., I, 14.
7) I. Tymot., VI, 16
8) Lib. de carne Christi, c. 6.
9) Lib. 2. e. 97. et. 1. 3. c. 6. et. 0.
10) L. 4. c. 23.
11) Lib. 3. adv. Maxim., c. 26.
12) Libr. 2. de Trin ., c. 9. sq.
13) Libr. 8. de Trin., e. 11.
14) Libr. contr. Adim. c. 11.
l5) Qu. 6. de poten. a. 7. ad 8.
16) De coel. hier., c. 4.
17) Lev., XV, 1.
18) 3. p., q. 89, a. 6 et 7.
19) Baruch, III. 33.

1 myśl na “O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XXII – O różnych ro­dzajach objawiających się osób”

  1. Pingback: O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XXIII – O widzeniach szatańskich i ich czci – Niewolnik Maryi

Skomentuj