Medjugorje – Wzór heretyckiej „ewangelizacji” kłamstwem

Abp Hoser, jak podaje ekai, „w ramach kongresu zorganizowanego „w 40. rocznicę pierwszych rzekomych objawień maryjnych w tym miejscu” stwierdził że Medjugorje jest „modelem nowej ewangelizacji„. I trzeba się z nim zgodzić. Rzeczywiście moderniści wykorzystują „rzekome objawienia” a nawet uparcie nazywają je „rzekomymi” wiedząc że są fałszywe i przecząc orzeczeniem wydanym przez autorytet własnego kościoła, jako że negatywnie wyraził się o „objawieniach” zarówno biskupa miejsca,  jak i komisja watykańska w latach 90-tych. Ale jakie ma to znaczenie skoro ktoś „czuje” coś innego?

O niebezpieczeństwach charyzmatyzmu, nie tylko medjugorskiego napisano już dużo, więc warto jedynie wyjaśnić dlaczego jest to modernistyczna herezja i jakie ma fatalne konsekwencje.

Na czym wg bp. Hosera polega ta „nowa ewangelizacja” które ma zaradzić  „masowej dechrystianizacji, cichej apostazji od wiary”?

Na herezji modernizmu która do tej apostazji doprowadziła.

„Objawienia” oparte na szatańskich mamieniach, czy ludzkim oszustwie mają się przyczynić do pogłębienia wiary. Tylko w co?

I tu jest sedno problemu. – We własne przekonania i odczucia.

Zdaniem abp. Hosera, „nowa ewangelizacja”…  powinna „kłaść nacisk na te wszystkie elementy, które utraciliśmy w procesie tracenia wiary, przede wszystkim na bezpośrednią, żywą i owocną relację z Bogiem”.

Na czym polega ta „żywa i owocna relacja z Bogiem”?

Każdy wie, że kult „Gospy” przebrał takie rozmiary m.in dzięki wszystkim „nakręcaczom” opowiadającym o przeżyciach w związku z tym miejscem. Nieświadomi ludzie chcą tam jechać po jakieś subiektywne doznania i doświadczenia, które miałyby zaspokoić potrzebę kontaktu z Bogiem, a często zwykłą ciekawość. Wszystko jest podsycane nieustającymi „orędziami” których jedynym celem jest przyciąganie i upewnianie śledzących je, że są na dobrej drodze, bo przecież Gospa im dziękuje za modlitwę. Kłamstwa i herezje o których już bardzo dużo powiedziano się nie liczą. Liczą się odczucia, a jakakolwiek krytyka i rozumowe argumenty spotykają się u „wyznawców” Gospy z fanatycznym zaprzeczaniem, charakterystycznym dla sekty. 

Co jest w stanie dyskutować z takim subiektywnym odczuciem? Nic.

Herezja modernizmu polega m.in na tym że wszystko opiera się na „uczuciu religijnym”. Nie obiektywna prawda, ale osobiste doznanie ma nami kierować. Wg modernistów to przeżycia wyznaczają co jest prawdą, a co nie. Nie poznanie rozumowe. Na przykładzie Medjugorje widać to dobitnie. Nawet jeśli „objawienia” są fałszywe, nawet jeśli są w nich herezje, to nikogo to nie obchodzi, „bo ludzie się nawracają”. Do czego, jest już mało istotne. Ważne żeby „potrzeby religijne” zostały zaspokojone.

Na tym polega szatańskie oszustwo. Przecież wszyscy przeżywają jakieś uniesienia religijne. W każdej religii. A że przeżycia każdego są dla niego „prawdziwe”, to sam sobie tworzy prawdę i religię wg tego co czuje. Inną tworzy żyd, inną muzułmanin czy hindus. Sprowadzanie wiary do takich uniesień i „relacji” stawia wiarę katolicką na równi z innymi religiami.

Modernista zakłada że jego osobiste doswiadczenie – które nie może być jego wytworem., jest dowodem na działanie i istnienie w nim Boga. W Encyklice o niebezpieczeństwach modernizmu św. Pius X pisze że moderniści ”podzielają jednakże mniemanie protestantów i pseudomistyków. Rzecz bowiem w następujący wyjaśniają sposób: w uczuciu religijnym upatrywać należy pewną serca intuicję; za jej pomocą zbliża się człowiek bezpośrednio do rzeczywistości Boga i taką o istnieniu Boga i działalności Jego w człowieku i poza człowiekiem czerpie pewność, że ona wszelką naukową pewność znacznie przewyższa. Wyznają więc doświadczenie, obejmujące prawdę, wznioślejsze aniżeli jakiekolwiek doświadczenie rozumowe; (…) A zatem uzyskanie tegoż doświadczenia prowadzi do właściwej a prawdziwej wiary.

Dalej stwierdza że jest to błąd i herezja:

„–W jakąż dal usunięto tu zasady katolickie! (…) ona nauka o doświadczeniu w łączności z drugą o symbolizmie kładzie na każdej religii, nie wyłączając wcale pogańskiej, piętno religii prawdziwej.(…) Nie przeczą tego w rzeczy samej moderniści; przeciwnie, twierdzą, jedni skrycie, drudzy zupełnie otwarcie, że wszystkie religie są prawdziwe. Jasną jest rzeczą, że inaczej myśleć nie mogą. Z jakiegoż bowiem tytułu można by wedle ich systemu jakiej bądź religii fałsz przypisać?”

O niebezpieczeństwie na jakie narażamy się polegając na własnych osądach i uczuciach Pius X pisze tak:

„…fantazje bowiem jakieś o uczuciu religijnym nie stłumią przekonania ogólnego: przekonanie zaś ogólne poucza nas, że poruszenie jakieś duszy i zajęcie się jej czymś, nie przyczynia się do zbadania prawdy tj. prawdy rzeczywistej, ale zbadanie tej prawdy raczej utrudnia; bo ona inna prawda, prawda subiektywna, która wynikiem jest wewnętrznego uczucia i działalności, przydać się może do umysłowej zabawki, ale nie przyniesie żadnych namacalnych korzyści człowiekowi, któremu zależeć wielce na tym powinno, czy poza nim istnieje Bóg, w którego ręce wpadnie kiedyś.

Tak właśnie wszelkie „objawienia”, o których prawdziwości nawet nie myślimy, tylko za nimi pędzimy są „zabawką” od szatana. Zamiast zbliżać się do Boga i prawdy o Nim, kreujemy Go po swojemu. Zamiast wytrwale się modlić o wiarę i poznawać prawdę o Bogu sięgając do bogactwa Kościoła, szukamy skrótów. Subiektywne doświadczenie stanowi prywatne „objawienia Boże” dla danej osoby. Tak naprawdę wierzy tylko sobie, i w siebie jako wyznacznik prawdy.

Stąd bardzo trudno wielu zwolennikom „orędzi” przyjąć, że są one fałszywe skoro to fałszywe „uczucie” łączy ich z ich wizją Boga. Osobiste uczucie identyfikują z „Bożym głosem”. Sami wiedzą, a raczej „czują” lepiej niż Kościół rozstrzygający na podstawie kryteriów prawdziwości objawień, że jest ono prawdziwe.

Zamiast, jak zawsze praktykował i uczył Kościół zachowywać najwyższą ostrożność, moderniści nawołują do charyzmatycznego pędu za uczuciami i „relacjami”. Wszystko opiera się nie na obiektywnej prawdzie, ale na osobistej potrzebie serca.

Odrzucając Tradycję Kościoła, jego nauczanie i bogactwo zawarte m.in. w pismach doktorów i świętych, w Mszy św. Wszechczasów; odrzucając wynikającą z tego wszystkiego pobożność, moderniści zwrócili wiernych w stronę własnych uczuć i każą im szukać prawdy i Boga w prywatnych  „objawieniach”. Szukając naiwnie i po omacku stają się ofiarami, nie tylko oszustów pseudomistyków i „wizjonerów”, ale i szatańskich mamień.

O fałszywości objawień ostrzegali choćby biskupi miejsca – Pavao Žanić (Bp. P. Žanić o kulisach „objawień” ) i Ratko Perić, który jeszcze w 2017 roku przypominał  stanowisko swoje i trzech komisji w którym stwierdzono, że Maryja nigdy nie pojawiła się w Medjugorje, a rzekome objawienia były manipulacją ze strony wizjonerów i księży, którzy tam pracowali. (Źródło)

Natomiast bp. Hoser został mianowany (również w lutym 2017 r.) specjalnym wysłannikiem w Medjugorje, nie po to aby szaleństwo zatrzymać, ani nawet badać prawdziwość „rzekomych objawień” (bo wszystko już jest oczywiste), ale jak podawał komunikat, ze względów „wyłącznie duszpasterskich”, czyli głosić światu pożytki z charyzmatyzmu medjugorskiego. Modernistów z Watykanu nie obchodzi, że jest to oszustwo i mamienie wiernych, skoro dobrze się  na nim zarabia.

Nagminnie jest u modernistów, że w związku z Medjugorje pada określenie „Matka Boża”, mające dawać do zrozumienia (pomimo wielu głosów rozsądku i rozumowych argumentów temu przeciwnych) że wszystko co ma tam miejsce wiąże jest działaniem Matki Bożej, co jest bezczelnością i szyderstwem z NMP.  A biskup Augsburga Bertram Maier stwierdza nawet na wspomnianym kongresie „medjugorskim”, że „Matka Boża” jest  „patronkę nowej ewangelizacji”. Dokąd prowadzi ta „ewangelizacja” jest oczywiste. Nie do Boga, tylko do modernistycznych herezji. Tym samym widać czym jest „Gospa”.

Gdyby ktokolwiek przejmował się wiernymi i ich zdrowiem duchowym, cytowałby raczej św. Jana od Krzyża, który twierdził że „pożądanie objawień otwiera drogę szatanowi”.


Agnieszka Szaroleta

Kłamstwo Medjugorie: „Prawda nas wyzwala i zobowiązuje”- Bp. Ratko Perić (31 maja 2004)

Medjugorje – OSTRZEŻENIE! (Bp. P. Žanić o kulisach „objawień”) 

4 komentarze do “Medjugorje – Wzór heretyckiej „ewangelizacji” kłamstwem”

  1. Zawsze jak czytam o tej ulubionej przez wielu dzisiejszych kaznodziejów „relacji z Bogiem” przypomina mi się passus z „Ortodoksji” Chestertona przestrzegający przed opartą na uczuciu immanencją:
    „Jeśli pan Jones będzie wielbił boga w sobie ostatecznie okaże się że pan Jones będzie wielbił pana Jonesa. Niech pan Jones lepiej wielbi słońce lub księżyc, cokolwiek innego niż „Światło Wewnętrzne”, koty, krokodyle, jeśli znajdzie jakieś na swojej ulicy, lecz nie boga w sobie. Chrześcijaństwo przyszło na świat po pierwsze by stwierdzić z gwałtownością, że człowiek nie powinien patrzeć jedynie w siebie, lecz na zewnątrz, by dostrzec ze zdumieniem i entuzjazmem Bożą obecność i Bożego przywódcę. Jedyna radość z bycia chrześcijaninem polega na tym że człowiek nie został pozostawiony sobie z jego „Światłem Wewnętrznym”, lecz zdecydowanie uznał światło zewnętrzne, jasne jak słońce, czyste jak księżyc, straszliwe jak wojsko pod sztandarami”.
    Oczywiście powyższe nie pasuje do infantylnej koncepcji „Bozi”, z którą się idzie na kawę, zamiast, wedle tradycyjnego ujęcia, czynienia wszystkiego na chwałę Boga wszechmocnego.

  2. Pingback: Nowy Porządek Świata – Polskie piekło! – Niewolnik Maryi

  3. Pingback: Nowy Porządek Świata – Polskie piekło! – Niewolnik Maryi

  4. Pingback: Droga zatracenia – Boga już tu nie ma ! – Niewolnik Maryi

Skomentuj