Kłamstwo Medjugorie: „Prawda nas wyzwala i zobowiązuje”- Bp. Ratko Perić (31 maja 2004)

Prawda zarówno nas wyzwala, jak i wiąże

Na całym świecie jest wielu wiernych, którzy dążą do czystości wiary, szanując Magisterium Kościoła i dając świadectwo fałszywości „wizji” w Medziugorje. Jednym z nich jest Michael Davies z Londynu. Kiedy przejąłem odpowiedzialność za diecezję mostarską, poznałem pana Daviesa, który jest Walijczykiem, i jego żonę Marię, która jest Chorwatką. Byli przyjaciółmi mojego poprzednika, nieżyjącego już biskupa Pavao Zanica, który zmarł 11 listopada 2000 roku. Muszę podziękować Michaelowi za wysiłki, jakie podjął, aby śledzić i krytykować niewiarygodne twierdzenia dotyczące wydarzeń w Medziugorje, temat, który rozwija w tej książce Medziugorje po 21 latach.

Dlaczego ja jako miejscowy biskup nie uznaję „wizji” w Medziugorje za godne zaufania?

Wychodzę z założenia, że naprawdę chciałbym wierzyć, że „wizje” są autentyczne i że Matka Boża naprawdę tam się pojawiła. Jednak prawda zarówno nas wyzwala, jak i wiąże! Śledząc wydarzenia w Medziugorje w ostatnich latach, doszedłem do następujących wniosków.

Po pierwsze, historia z 1981 roku o tak zwanych „wizjach” sześciu „widzących” , z których połowa nadal ma wizje na co dzień, a druga połowa widzi je tylko raz w roku, już dawno rozprzestrzeniła się poza granice parafii i diecezji zarówno przez pogłoski, jak i podróże po świecie „widzących” i ich zwolenników. Nie ulega wątpliwości, że „wizje” uczyniły nawróconych w szeregach podróżujących w celach komercyjnych, którzy mieli „wizję” bardzo namacalnych korzyści dla siebie, skąd rozprzestrzenili się w szeregi entuzjastów religijnych, którzy przemierzają tysiące mil, aby spowiadać się i odmówić różaniec w Medziugorje! „Wizje” nie zostały jednak uznane przez Kościół, więc nikt nie jest zobowiązany w nie wierzyć.

Po drugie, niektórzy franciszkanie w Hercegowinie, a także wielu księży na całym świecie promuje koncepcję Medziugorja jako miejsca „nadprzyrodzonych wizji i przesłań”. Co więcej, wielu wiernych odwiedza Medziugorje nie tylko po to, by dawać świadectwo, że „Matka Boża ukazuje się” pomimo ostrożnej postawy Kościoła, ale także aby wywierać naciski na władze kościelne, nie wyłączając nawet najwyższych: aby one uznały wydarzenia w Medziugorje za wizje godne zaufania.

Muszę zapytać, w jaki sposób Kościół Chrystusowy mógłby na podstawie takich pielgrzymek do jednej parafii, motywowanych szeregiem emocji, od zwykłej ciekawości do fanatycznej gorliwości, ogłosić takie „wizje” jako nadprzyrodzone, gdy trzy kościelne komisje śledcze ds. wydarzenia w Medziugorje zgodnie z prawem ustanowione pod kierownictwem biskupa Zanica, miejscowego biskupa i  Konferencja Biskupów [byłej Jugosławii] w 1991 r. potwierdziła, że ​​nie mogą znaleźć żadnego dowodu na istnienie „nadprzyrodzonych wizji i przesłań”? Jak Kościół, który jest filarem i podporą prawdy, mógł rozpoznać takie bardziej niż wątpliwe „wizje” pod naciskiem takich petentów?

Po trzecie, najbardziej zastanawiające jest, dlaczego tacy księża i wierni, którzy naprawdę są spragnieni wizji i orędzi, nie piją do syta ze źródeł wizji uznanych za autentyczne, np. Lourdes i Fatima,  ale zamiast tego idą do nierozpoznanych „wizji” w Medziugorju, gdzie „Matka Boża” podobno „pojawia się”. Kościół uznał niektórych widzących z Lourdes i Fatimy za świętych lub błogosławionych po ich śmierci, ale medziugorscy orędownicy zdają się współzawodniczyć ze sobą, aby zobaczyć, kto może najwięcej razy udać się do miejsca, w którym Kościół nie tylko odmówił uznania autentyczności „wizji”, ale zabronił nawet prywatnych lub publicznych pielgrzymek, jeśli opierają się one na autentyczności nierozpoznanych „wizji”.

Jeśli rzeczywiście jacyś biskupi z innych części świata przyjeżdżają i pozostają w Medziugorje (około dwudziestu kilometrów od Mostaru) przez kilka dni, to nawet nie czują potrzeby, aby dać się poznać swojemu miejscowemu odpowiednikowi, czy to w czasie wojny, czy po niej [między Chorwacją a Serbią] wtedy tacy słudzy Kościoła nie okazują ani biskupiej kolegialności, ani troski o Kościół powszechny (1 Kor 11, 28), ale raczej dziwną ciekawość, aby zobaczyć, jakie „wizje” mogą być widziane na kamiennych zboczach Hercegowiny. Jednak my, biskupi i księża, nieustannie modlimy się do Boga w Kanonie Mszy, aby utwierdzał swój Kościół w wierze i miłości w jego drodze przez ten świat.

Po czwarte, sam fakt, że wielu ludzi, choć są wierzący, uważa coś za prawdziwe, nie czyni tego prawdą, a może nawet wręcz przeciwnie. Chrystus Pan został sam, tylko ze swoją Matką i jednym uczniem na Golgocie. Był jedyną Prawdą, której sprzeciwiały się bezimienne masy, wyższe i niższe duchowieństwo oraz narodowy i międzynarodowy establishment w Jerozolimie.

Kiedy Chrystus ogłosił, że jest prawdą, Piłat odpowiedział żartobliwie: „Co to jest prawda?” (J 18, 38), co oznacza, że ​​dla nich osobista korzyść, pozycja polityczna i chwilowy triumf były ważniejsze niż jakakolwiek prawda, ludzka czy boska!

Chociaż Prawda umarła w Wielki Piątek, zmartwychwstała trzeciego dnia. Dlatego prawda niekoniecznie musi być z większością. Tak więc wszystkie ważne spowiedzi, komunie i modlitwy różańcowe w Medziugorju, chociaż udzielają łaski tak skutecznie, jak w innych parafiach, ni mniej, ni więcej, same w sobie w żaden sposób nie ukazują prawdziwości „objawień nadprzyrodzonych” w tej parafii.

Po piąte, „widzący”, którzy codziennie widzą wizje i same niekończące się objawienia (do tej pory 33 333, i nie ma żadnego ryzyka, że ​​się pomylę, bo liczbach i „wizjach nie ma końca”) są bardziej charakter religijnego widowiska i widowiska dla świata, a nie prawdziwego i wiernego świadectwa pokoju i jedności wiary oraz miłości do Kościoła. Któż może nie zauważyć, że tych nieskończenie mnożących się liczb nie należy traktować poważnie? Czy mamy zmienić naszą katolicką ortodoksję na fantastyczny przesąd?

Po szóste, wiele „przesłań” wygłaszanych w pierwszych latach ustami tak zwanych „widzących”, zwłaszcza tych, które wychwalały nieposłuszeństwo niektórych księży franciszkańskich w Mostarze i krytykowały miejscowego biskupa, który sumiennie przestrzegał prawa kanonicznego, że umniejszając najwyższe decyzje Kościoła dotyczące administrowania diecezją, które jako takie były oczywiście inspirowane względami światowymi, a nie niebiańskimi, sprowadziły na Kościół o wiele większy nieład i konflikt niż prawdziwy pokój i porządek. To bardzo szczególny rozdział w historii diecezji mostarsko-duvnoskiej.

Po siódme, nasi franciszkanie chorwaccy, którzy uznają Medziugorje za miejsce „objawień nadprzyrodzonych”, nigdy, niestety, nie zdystansowali się publicznie od tego złego i nieprawdziwego przesłania do Kościoła w Hercegowinie.

Niektórzy ojcowie franciszkanie dokonali wielu nieważnych bierzmowań. Jeden z nich, który fałszywie bierzmował z mitrą na głowie w parafii Capljina w 1997 r., twierdził, że pochodzi z Medziugorje i otwarcie popierał schizmę w tej wspólnocie swoimi świętokradczymi i nieważnymi bierzmowaniami. Teraz, gdy został wydalony z zakonu franciszkanów, przymusowo zajął parafię Grude, gdzie dwa dni temu, w święto Zielone Świątki w 2004 roku, według fotografii, która pojawiła się w codziennych gazetach, ponownie przeprowadził nieważne sakramenty, ale tym razem bez mitry.

Jeśli „widzący” ze swoimi „wizjami” tolerują takie schizmatyckie skandale, w żaden sposób nie upominając zaangażowanych osób, a także tych, którzy wspierają „widzących” i działają jako ich ludzie od public relations, nigdy nie dystansując się ani nie potępiając takich lokalnych schizm , to w imię Matki Bożej Królowej Pokoju, tak, w imię Trójcy Świętej, jednego Boga, czy nie jest to znak, że osoby zaangażowane w propagandę wspierającą rzekomą wiarygodność takich „wizji” nie mają woli Bożej na czele swoich myśli?

Grupa franciszkanów (ośmiu żyjących, jeden nie żyje), którzy zostali usunięci ze swojego Zakonu za notoryczne nieposłuszeństwo decyzjom zarówno własnych przełożonych, jak i Stolicy Apostolskiej w odniesieniu do spraw administracji kościelnej w diecezji, przejęła siłą kilka parafii, w których od kilku lat udzielają nieważnych spowiedzi, udzielają nieważnych małżeństw, niektóre nawet dokonują nieważnych bierzmowań i generalnie wbrew prawu kanonicznemu, wszystko w bezpośrednim  sąsiedztwie Medziugorje, jako miejsca, w którym wydarzyły się dziesiątki tysięcy „wizji”.

To rzeczywiście zdumiewające, że „objawienie”, które przekazywało wiadomości tysiącom ciekawskich, w tym amerykańskiemu prezydentowi Ronaldowi Reaganowi i radzieckiemu premierowi Michaiłowi Gorbaczowowi i jego zwolennikom, nie wyraziło jeszcze zaniepokojenia,  bluźnierstwem popełnionym przeciwko Sakramentom Chrystusa, czy zniszczenie jedności Kościoła w diecezji Mostar-Duvno. Z pewnością godne uwagi jest to, że ludzie z całego świata przyjeżdżają, aby spowiadać się w Medziugorje, ale wygnani franciszkanie i kilku innych, którzy są w stanie nieposłuszeństwa wobec Stolicy Apostolskiej, ich Zakonu i lokalnych władz kościelnych, dają tysiące nieważnych rozgrzeszeń w samym sąsiedztwie Medziugorje.

Kiedy ta grupa franciszkanów, którzy nawet teraz noszą franciszkańskie habity, mimo że zostali kanonicznie wydaleni z Zakonu Braci Mniejszych w 2001 roku, bluźnierczo i świętokradczo zgrzeszyła przeciwko sakramentom Eucharystii i bierzmowania poprzez wezwanie diakona starokatolickiego (!) schizmatyka nie będącego w komunii z Kościołem katolickim, by sprawował nieważną Eucharystię i „potwierdzał”  setką wiernych w trzech parafiach, Grude, Capljina i Ploce-Tepcici, ten diakon fałszywie podał się za biskupa, mówiąc: „ bracia i ja wierzę w objawienia maryjne w Medziugorje”.

Niestety, nie słyszeliśmy ani słowa i nie widzieliśmy oznak dezaprobaty dla takich oświadczeń. Przeciwnie, niektórzy nadal bronią wizytacji niekatolickiego diakona, który ogłosił się biskupem. Jeden z jego kolegów, który przez jakiś czas mieszkał w tej samej wspólnocie, opowiada, jak ten diakon odprawił „mszę” ku czci NMP w kościele w Szwajcarii w święto Wniebowzięcia, wszyscy ubrani na czarno! Requiem dla Matki Bożej w dniu Jej Wniebowzięcia! Co za szaleństwo! Człowiek, który w ogóle nie może odprawiać mszy, ponieważ nie jest księdzem, tak obraża Matkę Bożą, która osiągnęła wyższy stan świętości niż jakikolwiek inny człowiek, a jednak twierdzi, że „wierzy w objawienia maryjne w Medziugorje” i przychodzi z „potwierdzeniem” do katolickich dzieci w Hercegowinie.

Skandal nieposłuszeństwa, co do którego nie usłyszeliśmy ani słowa krytyki z „oazy pokoju” w Medziugorje, urósł do tego stopnia, że ​​niektórzy z wyżej wymienionych byłych franciszkanów zwrócili się do starokatolickiego biskupa w Szwajcarii o konsekrację jednego z nich na biskupa! Żeby schizma w diecezji się pogłębiała?

Ojciec Święty Jan Paweł II, który nigdy nie wspomniał o Medziugorje w swoich przemówieniach, często wzywał przełożonych OFM do rozwiązania kwestii hercegowińskiej.

I tak np. 16 czerwca 2003 r. Papież po raz kolejny zwrócił się do członków Kapituły Generalnej Zakonu Franciszkańskiego o wprowadzenie w życie decyzji jego poprzednika, Pawła VI, sięgającej 1975 r.:

„Wasza działalność misyjna będzie owocna, o ile będzie realizowana w zgodzie z prawowitymi pasterzami, którym Nasz Pan powierzył odpowiedzialność za swoją owczarnię. Mając to na uwadze, jeszcze raz gorąco przypominam o podjętych staraniach przezwyciężyć trudności, które od dawna istnieją na niektórych obszarach. Z całego serca pragnę, aby przy współpracy wszystkich stron w pełni osiągnięto porozumienie z władzami diecezjalnymi, o które zabiegał mój czcigodny poprzednik, papież Paweł VI. stają się oczywiste, że takie zrozumienie jest warunkiem wstępnym skutecznej ewangelizacji”.

Pożądana byłaby jednoznaczna odpowiedź ze strony franciszkańskiej na to wezwanie Papieża.

Ze swojej strony nigdy nie nagłaśniałem niemoralności ani skandali finansowych związanych z Medziugorje. Istnieją inne dobrze nagłośnione relacje i dowody, które wystarczająco obalają rzekomo nadprzyrodzoną naturę „wizji” i prowadzą do wniosku, że lepiej byłoby wywnioskować „constat de non supernaturalitate” niż „non constat de supernaturalitate”.

Książka ta stara się opisać chronologicznie, logicznie analizować i wiernie wyjaśniać wiele faktów związanych z bardziej niż wątpliwymi „wizjami” w Medziugorje. Niech prawdziwa Królowa Pokoju pomoże autorowi swoim wstawiennictwem u Trójcy Przenajświętszej.

Mostar, w uroczystość NMP Matki Kościoła,

31 maja 2004 r.

+ Ratko Peric, biskup

_______________________________________________________

Żródło: medjugorjedocuments.blogspot.com

Medjugorje – OSTRZEŻENIE! (Bp. P. Žanić o kulisach „objawień”) 

Skomentuj