Aktualności Opinie

Dobre uczynki nie zbawiają! – O szkodliwości dobroludzizmu

Nie wystarczy być dobrym dla innych. Trzeba być "dobrym dla Boga". A żeby być "dobrym dla Boga" potrzebna jest łaska Boża.

Z okazji obchodzonego ostatnio, a ustanowionego przez Franciszka w 2016 r. światowego dnia ubogich, w sieci pojawiło się sporo wypowiedzi, nie tylko hierarchów, o „czynieniu dobra”. Jeden z biskupów stwierdził: „Należy pamiętać o ubogich, w duchu braterstwa i przyjaźni społecznej. Każdy biedny jest „bratem i siostrą”.

Co to tak naprawdę znaczy „w duchu przyjaźni społecznej”? Właśnie tyle że modernistyczny kościół wytworzył nowe „prawdy wiary” i zastępuje nimi nauki katolickie. Kościół Katolicki nie zna pojęcia „przyjaźń społeczna”. Trudno nawet określić co to w ogóle znaczy, choć pojęcie jest ostatnio często używane. Chyba to, że nie rzucamy się z siekierą na sąsiada, który nas rozzłościł, albo pożyczamy uprzejmie cukier zapominalskiej sąsiadce. Taka nowomowa teraz ma zapewnić że jesteś dobrym katolikiem. A właściwie dobrym człowiekiem, bo Franciszek woli być „uniwersalny”, więc często wspomina o jakimś nieokreślonym bliżej Bogu, którego każdy może wyobrażać sobie jak chce. W końcu to „braterstwo” modernistów to braterstwo wszystkich religii i ich wyznawców, ponad Chrystusem, czyli ni mniej ni więcej tylko braterstwo masońskie detronizujące Boga. Nie trzeba wiele szukać, żeby wyczytać, że te same „szlachetne” idee przyświecają synagodze szatana, jak Pius IX nazwał masonerię.

Coraz więcej jest „wierzących, ale niepraktykujących”, bo wystarczy, że „jestem dobrym człowiekiem, więc na pewno będę zbawiony”. tak zwane dobre postępowanie, pomaganie, albo nieszkodzenie innym, jest metodą na usypianie sumienia. Natomiast „braterstwo”, nie bez przyczyny wymieniane jest we wszystkich przypadkach i przy wszystkich okazjach. Czymś trzeba było zastąpić nauki katolickie.

O czym pouczył nas w niedzielę Franciszek? Oczywiście o braterstwie, łączonym ściśle z powszechnym dobroludzizmem:

„A jako uczniowie Chrystusa otrzymaliśmy również wiarę, Ewangelię, Ducha Świętego, sakramenty i wiele innych rzeczy. Te dary muszą być wykorzystywane do czynienia dobra, do czynienia dobra w tym życiu, jako posługa Bogu i naszym braciom. A dzisiaj Kościół mówi tobie, mówi nam: „Pomnóż to, co Bóg tobie dał i spójrz na ubogich. Spójrz: jest ich wielu; także w naszych miastach, w centrum naszego miasta, jest ich wielu. Czyńcie dobro!

Nikt już nie zwraca uwagi, że nie zbawią nas same uczynki, lecz wiara w Jezusa Chrystusa , która wyraża się w tych uczynkach. Zresztą nie tylko w tych. Można całe życie pomagać potrzebującym, ale jednocześnie zapracować na wieczne potępienie, bo Chrystus w naszym życiu będzie nieobecny. A nie będzie obecny, jeśli nie będzie w nas wiary, która wyraża się w modlitwie, przystępowaniu do Sakramentów, przestrzeganiu Dekalogu.  Wybieranie sobie do wierzenia, jak z koszyka owoców, jakichś prawd wiary, a udawanie że nie dotyczą nas inne, to równia pochyła do potępienia.

Chrystus powiedział: „kto uwierzy i przyjmie chrzest będzie zbawiony, a kto nie uwierzy będzie potępiony” (Mk 16,16). A czym są dobre uczynki bez tej wiary? Jeśli wierzysz że Chrystus umarł, aby cię zbawić, to nie możesz pominąć że ustanowił też Sakramenty. Chrześcijanin to wyznawca Chrystusa, a nie wyznawca tzw. wartości chrześcijańskich. Kochając Chrystusa, wyznając wiarę w Niego słuchasz Go i starasz się wypełniać Jego wolę, a nie robić „po swojemu”. Nie wystarczy być dobrym dla innych. Trzeba być „dobrym dla Boga”. A żeby być „dobrym dla Boga” potrzebna jest łaska Boża. Dzięki łasce Bożej wzrastamy w miłości do Pana Boga. „Łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna”- jest to jedna z głównych prawd wiary. Źródłem łask są Sakramenty i modlitwa. I nie po to są, „aby być wykorzystywane do czynienia dobra” , ale do osiągnięcia zbawienia. Zbawienie da nam tylko miłość do Boga. Czynienie dobra ma wypływać z miłości do Pana Boga: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem….a bliźniego swego jak siebie samego.

 

Dalej Franciszek głosi:

„(…) Niektórzy mówią: „Ale ci księża, ci biskupi, którzy stale mówią o ubogich… Chcemy, aby mówili nam o życiu wiecznym!” Spójrz, braci i siostro, ubodzy są w centrum Ewangelii. To Jezus nauczył nas mówić do ubogich, to Jezus przyszedł dla ubogich.”

No właśnie. Niektórzy jeszcze chcą, aby im mówić jak osiągnąć życie wieczne. W modernistycznym kościele, jeśli już nie jest, to wkrótce będzie to zupełnie niemożliwe. Jak widać Franciszek ma świadomość takich napominających głosów rozpaczy, ale zamiast tego promuje swój nowy sakrament- dobroludzizm. Heretycki „sakrament” ma nas, jak mówią, zbliżać do Boga, ale jednocześnie nikogo nie dziwi że tak chętnie akceptowalny jest nawet przez ateistów. „Czyńcie dobro” i tyle. W duchu fałszywie pojętego braterstwa oczywiście.

Natomiast Sakrament spowiedzi już w  modernistycznym kościele poszedł w zapomnienie. Zachód pozbył się konfesjonałów, często w sensie dosłownym. Czy Franciszek mówi o tej dramatycznej sytuacji, w której miliony wiernych (modernistycznemu Kościołowi) idą na potępienie bez pojednania z Bogiem? Że świętokradzko przyjmują Komunię? Bez Sakramentu spowiedzi nie ma zbawienia. Nie słychać bicia na alarm. Nie słychać bicia na alarm kapłanów w rzeczywistości, w której pewnie ok 99 procent ludzi, popełnia grzechy nieczystości, przez które jak mówiła Matka Boża w Fatimie, już sto lat temu, najwięcej ludzi idzie do piekła. Co w zamian mówi Franciszek? „Grzechy ciała to najlżejsze grzechyPonieważ ciało jest słabe. Najbardziej niebezpieczne są grzechy ducha. (…) Księża mają pokusę – nie wszyscy, ale wielu – skupienia się na grzechach seksualności, co nazywam moralnością poniżej pasa. Ale poważniejsze grzechy są gdzie indziej…

Ktoś kto twierdzi, że kościół modernistyczny dąży do zbawienia człowieka, już jest zgubiony.

Nie ma zbawienia „na skróty’. Musimy zawsze pamiętać, że najważniejszą rzeczą jest miłość do Boga. To jest podstawa, skała na której budujemy nasze życie. Następnie, efektem naszej wiary i miłości do Pana Jezusa jest nasze postępowanie. Wszystko co robimy powinno zaczynać się od Boga i powinno być polecane Bogu. Jeżeli tak będziemy postępowali to stajemy się przykładem dla innych, pokazujemy im drogę do nawrócenia i zbawienia. 

 


Agnieszka Szaroleta

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

1 komentarz dotyczący “Dobre uczynki nie zbawiają! – O szkodliwości dobroludzizmu

  1. Pingback: Polacy opuszczają modernistyczny kościół – Niewolnik Maryi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: