O rozpoznawaniu duchów
Nauka Katolicka

O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XX – Widzenie umysłowe

Prawdziwe bowiem widzenie sprawia radość, wesele i spokój duszy, oczyszcza i oświeca umysł, pomnaża wiarę i miłość, a rodzi pokorę i podniesienie duszy do Boga. Przeciwnie zaś fałszywe sprowa­dza pychę, zarozumiałość, zamęt i oschłość w duszy.

O widzeniu pojęciowem. Na czem polega i jak się odbywa ? Wyjaśnienie z pism świątobli­wych autorów. Dlaczego nazywa się niepojętem? Jakie są jego skutki, co jest jego przed­miotem? O trojakim sposobie oglądania Boga.

 

I.

Sądzę, żeśmy już dosyć jasno wytłu­maczyli widzenia ciałotwórcze i wyobraźne. Pozostają nam jeszcze do poznania widzenia pojęciowe. Jużeśmy powyżej rozwiązali nie­które pytania, odnoszące się do tego osta­tniego rodzaju widzeń, a mianowicie wyka­zaliśmy, że te widzenia są trudniejsze i doskonalsze od innych i że tylko od Boga mogą pochodzić. Nadto w poprzedzającym rozdziale wytłumaczyłem, jak trudno odró­żnić je od wyobraźnych i w jaki sposób  opowiada się innym, co się we widzeniu pojęciowem widziało.

Obecnie wyłuszczę po­krótce : co to jest widzenie pojęciowe i w jaki sposób się odbywa.

Widzenie pojęciowe jest to najwyraźniejsze oglądanie rzeczy Bo­skiej za pomocą samego umysłu, bez pośre­dnictwa jakichkolwiek znaków lub wyobrażeń. Dokonywa się dwojako, albo przez oświecenie umysłu łaską Bożą tak, że człowiek pojmuje to, co we widzeniu wyobraźnem przez znaki zmysłowe oglądał; lub też przez bez­pośrednie udzielenie umysłowi ludzkiemu pojęć, za pomocą których pojmuje prawdy objawione. Te pojęcia bywają jasno i wyra­źnie wdrążane w umysł, który przy tem o tyle tylko działa, że przejmuje Boskie działanie. Jeżeli je przyjmuje, jakoby na to patrzył, nazywa się to widzeniem; jeżeli je niejako słyszy, nazywamy to mową, a jeżeli w takiem widzeniu odbiera jakąś na­ukę i zrozumienie pewnych prawd, nazywamy to objawieniem, które albo wyjawia jakąś prawdę ukrytą, albo wyjaśnia taje­mnice Boże.

Bardzo obszernie traktuje o tem św. Jan od Krzyża. To widzenie dokonuje się w najwyższej władzy naszej duszy, t. j. w umyśle, który nie za pomocą rozważania,  lecz przez czysto duchowe spostrzeżenie widzi i ogląda przedstawione sobie przedmioty. Takie były widzenia Mojżesza i św. Pawła, kiedy pierwszemu z nich okazał Pan Bóg chwałę swoję i wszystko dobro (1), a dru­gi, porwany do trzeciego nieba, słyszał taje­mne słowa, które nie godzi się człowiekowi mówić (2).

Podobnie też i innym raczył Bóg objawić w zachwyceniu tajemnice niebieskie. Inni znowu na jawie i przy użyciu wszyst­kich zmysłów otrzymywali objawienia Boże.  Tak n. p. prorok Katan bez wątpienia na jawie skarcił Dawida za grzech; a zaledwo tenże wypowiedział owo zbawienne : Zgrze­szyłem , wręcz mu oświadczył imieniem Bo­ga : Pan przeniósł grzech twój, nie umrzesz i zapowiedział mu, że dziecię, zrodzone z żo­n  Uryasza, umrze. Tego zaś wszystkiego nie mógł prorok wiedzieć skądinąd, jak tylko od Boga, który przemówił wewnątrz je­go duszy, jak powiada św. Augustyn (3), nie za pomocą poruszenia wyobraźni, lecz przez; czysto umysłową mowę, jakiej używa nieod­mienna prawda, kiedy sama przez się przemawia do umysłu istoty duchowej.

Słusznie też nazywa się ten rodzaj mowy Bożej nie­wypowiedzianym, bo dusza ludzka, przyjmując umysłowo mowę Bożą, wznosi się ponad granice natury ludzkiej, a staje się ucze­stniczką anielskiej. Ilekroć bowiem mówi św. Augustyn, pochwytujemy tego rodzaju mowę wewnętrznym słuchem, zbliżamy się do Aniołów.

 

II.

Św. Bernard (4) pragnął być uczestni­kiem tej doskonałości anielskiej, aby mógł  duchowo rozmawiać z tymi, z którymi nas łączy podobieństwo duchowe. Albowiem nie lgnąć nieporządnie do rzeczy zmysłowych, powiada tenże święty, jest cnotą dla ludzi, lecz nie być przy poznaniu krępowanym wyobrażeniami, i postaciami rzeczy zmysłowych jest udziałem duchowej natury Aniołów. Oby­dwa zaś powyższe przymioty są dla nas dziełem łaski Bożej. Wznieść się do wysokością obydwóch znaczy tyle, co dwojako przekroczyć naturę własną. Szczęśliwy, kto może powie­dzieć- „Oto oddaliłem się uciekając i mieszkałem na pustyni”. Kiedyś się wzniósł ponad rozkosze ciała tak, że już nie chodzisz za jego pożądliwościami i nie popadasz w jego sidła; postąpiłeś duchowo, wzniosłeś się ponad własną naturę, lecz jeszcześ się nie oddalił, dopokąd nie zdołasz na skrzydłach umysłu wzbić się ponad nasuwające się zewsząd du­szy twojej obrazy rzeczy zmysłowych. 

Przy takiem czysto pojęciowem widzenia, czy ono się dokonuje przez podane umysłowi mocą Bożą pojęcia, czy też przez pojmowanie pod wpływem światła, pochodzącego z góry, od Ojca jasności, nie może być mowy o złu­dzeniu szatańskiem. Bo wobec tej niezbitej prawdy, że powyższe czynności odbywają się  nienależnie od zmysłów i od wyobraźni, również pewną jest rzeczą, że żadne stwo­rzenie nie może do nich przymieszać swe­go wpływu. O ile zaś takie widzenie poczyna się od wyobraźni, lub też według tego cośmy powyżej mówili, na niej się koń­czy, nie ma wątpliwości, że przy tern działa­niu może wywierać swój wpływ albo anioł, albo też szatan przez obudzanie w niej pe­wnych wyobrażeń. Ponieważ zaś bardzo trudno rozpoznać widzenie czysto pojęciowe od takiego, które jest połączone z wyobraźnem, przeto należy przy wszystkich takich widzeniach mieć się bardzo na ostrożności i dokładnie je badać, aby niebacznie i nieoględnie nie popaść w sidła chytrego wroga.
Również i sposób, w jaki się te widzenia odbywają, jest trudny do określenia i prawie niepojęty, nie tylko dla tych, którzy we wszystkiem rządzą się zmysłami, o których napisane: Człowiek cielesny nie pojmuje tego, co jest ducha Bożego (5), ale nawet i dla tych, którzy bystrością umysłu wznoszą się ponad zmysły. Toż i ode mnie, który nie doświad­czyłem na sobie mowy Bożej, niechaj nikt nie żąda wyjaśnienia widzeń pojęciowych. Wszak nawet święci, oswojeni z tego rodzaju widzeniami, kiedy powodowani wolą przełożonych, lub miłością bliźnich, chcą te nadzwy­czajne dary Boże opisać, tylko z trudnością dobierają słów należytych do wyjawienia przed światem swych wewnętrznych myśli.
Dlatego też, aby jednym zachodem i słowom moim zjednać uznanie i o ile można wyjaśnić sposób, w jak i się widzenie pojęciowe odby­wa, uważam za stosowne zacytować ustępy z dziel takich autorów, którzy sami odbie­rali od Boga widzenia i objawienia.

 

III.

Najpierw powołuję się na najzna­komitszego z Doktorów Kościoła, na św. Augustyna (5) który, opisując rozmowę, jaką miał ze swoją matką, niedługo przed jej śmier­cią, tak mówi o widzeniu pojęciowem i o jego przebiegu.

Czy też dla kogo milknie, zgiełk ciała, czy milkną wyobrażenia: ziemi, wody i powietrza? Czy milkną stropy niebie­skie i czy milknie sama dusza tak, że wznosi się ponad siebie i nie myśli o sobie? Czy milkną senne i wyobraźne widzenia, czy gi­nie kiedy mowa i wszelkie znaki tego docze­snego żywota, czy to wszystko zamilknie kiedy? Bo to wszystko przemawia do nad­słuchującego: Nie myśmy udziałały siebie same, lecz zdziałał nas ten, który trwa na wieki. Czy też przemawia kiedy On sam, nie przez te stworzenia, ale sam przez siebie tak, iżbyśmy słyszeli Jego mowę, nie przez słowa cielesne, ani przez głos anioła, ani przez grzmot chmury, ani przez obraz podobieństwa; lecz tak, iżbyśmy słyszeli Jego samego którego w tem wszystkiem kochamy? Czy jest stan trwały, podobny do tego, w jakimeśmy się chwilkę znajdywali tak, iżeśmy się niejako rozpłynęliw zachwyceniu i nagłym polotem myśli doszliśmy aż do wiekuistej Mądrości, która trwa ponad wszystko? Czy jest taki stan trwały, gdzieby już nie było innych, niższych rodzajów widzeń, oprócz tego jedne­go, który porywa, zachwyca i zanurza widza w oceanie rozkoszy duchowej? Wszak taki będzie stan w życiu wiecznem, jaka była ta chwila, którąśmy co dopiero przebyli. Czyż nie do tego odnoszą się one słowa: „ Wnijdz do wesela Pana twego ?’(7).

Takie są słowa, św. Augustyna, który w swej niezrównanej mądrości powiada, że dusza wznosi się wten­czas do umysłowego oglądania Boga, kiedy zamilkną dla niej wszystkie stworzenia, kie­dy ustaje działalność wyobraźni, a sam Bóg bezpośrednio, nawet bez posługi anielskiej,, ukazuje się duszy i do niej przemawia, na­pełniając ją taką obfitością światła i wesela, iż się nie waha św. Doktór przyrównać tego szczytnego daru do wiecznej szczęśliwości.

Za zdaniem św. Augustyna idzie zwolennik jego nauk, opat Elred (8), który tak się wyraża o widzeniu pojęciowem: Pojęciowem nazy­wamy to widzenie, w którem dusza, wznosząc się ponad wszelkie ciało, ponad wszelkie zmy­słowe wyobrażenia i postaci, dochodzi do sa­mego światła prawdy, w którem prawdziwie zawarte są wszystkie przeszłe, teraźniejsze i przyszłe prawdy; a me inaczej przyszłe, jak przeszłe.  Następnie wprowadza przykład takiego widzenia, jakie miała pewna święta dziewica, która wyrzuciwszy ze serca wszelką miłość światową, wszelkie cielesne pożądli­wości, wszelką troskę o ciało i rzeczy do­czesne, poczęła wewnętrznym jakimś żarem brzydzić się doczesnością i pragnąć rzeczy niebieskich. Zdarzyło się jej pewnego razu, że kiedy ze zwykłym zapałem zajęła się mo­dlitwą, dziwna jakaś słodycz przejęła jej wszystkie władze duszy, a wszystkie mysli,  wszystkie uczucia, jakie ku przyjaciołom żywiła, zupełnie w niej wygasiła. Niebawem dusza jej pozbywa się wszelkich ziemskich ciężarów , wznosi się ponad siebie i dostaje się w jakąś niewypowiedzianą i niepojętą jasność, w której nic innego nic widzi, jak tylko to, co istnieje i co jest istnieniem w szstkiego. A światłość ta nie była cielesną, ani wyobrażeniem cielesnej; nie miała rozciągło­ści, a jednak była wszędzie i niczem nieogar­niona, wszystko ogarnywała i to tym dzi­wnym, niepojętym sposobem, jakim istnienie podtrzymuje to, co istnieje, a prawda to, co jest prawdziwe. Przejęta tern światłem same­go nawet Chrystusa, którego znała pierwej według ciała, poczęła już nie znać według ciała, bo objawiający się Jezus Chrystus, jako duch, wprowadził ją w samą istotę prawdy. Wreszcie kończąc opowiadanie, mówi tenże św. opat, że wszystko, co się widzi w innego rodzaju widzeniach jest niepewne i więcej opiera się na wierze, niż na wie­dzy; co się zaś w tem widzeniu ogląda, t. j. w samej prawdzie istotnej, jest jasne i pewne.

 

IV.

Św. Teresa opowiada w swoim życiorysie o podobnem własnem widzeniu. Oto jego treść : W jednę z uroczystości św. Piotra, Apostoła, mówi taż święta, ujrzałam wśród modlitwy, a raczej zauważy­łam, bom oczyma ciała lub duszy zgoła nic nie widziała ; zauważyłam tedy, że Chrystus jest przy mnie i czułam, że On do mnie przemawia. Ponieważ to jednak nie było widzenie wyobraźne, nie poznawałam Jego kształtów i to tylko czułam, że stał tuż przy moim boku i był świadkiem wszystkich moich myśli. Nie znając się na tego rodzaju widzeniach, opowiedziałem o niem spowie­dnikowi. Ten zapytał mnie : w jakiej posta­ci widziałam Chrystusa? Odpowiedziałam, żem Go nie widziała. Tedy on znowu mnie zapytał, skąd wiem, że to był Chrystus ? Odpowiedziałam, że nie wiem, a jednak jestem przekonaną, że był tuż przy mnie, a poznawałam to jak najjaśniej po tem, żem dłużej i z szczególniejszym a niezwykłym spokojem trwała w modlitwie uspokojenia. Usi­łowałam przynajmniej przez jakie podobień­stwa wyjaśnić to widzenie, lecz nie mogłam znaleść żadnego odpowiedniego i dostatecznego; nawet słów mi brakowało, bym je mogła wyrazić. Po skoro mówię, żem ani cielesnymi ani wewnętrznymi oczyma nie widziała Chrystusa, skądże tedy wiem i je­stem przekonana, że On jest przy mnie, a do tego jaśniej i widoczniej, aniżeli wten­czas, kiedy bym na Niego oczyma patrzyła?
Zapewne ukazuje Pan swoję obecność du­szy przez jakieś poznanie jaśniejsze, niż słońce. Nie twierdzę jednak, iżby się wten­czas widziało słońce, lub jakąkolwiek jasność; lecz jest to jakieś światło, które nie­postrzeżenie oświeca umysł, aby dusza mo­gła się cieszyć tak wielkiem dobrem. Dzieje się to podobnie, jak gdyby jakiś pokarm dostał się do żołądka tak, iżby go człowiek nie był spożył i zupełnie nie wiedział, jak się tam dostał; gdyby jednak wiedział, że tam jest, luboby nie wiedział, jaki to pokarm i kto go podał żołądkowi. To zaś widzenie jest tak czysto duchowe, że nie może w niem szatan przez jakąkolwiek władzę zewnętrzną, lub przez zmysły wywierać wpływu.

Tak mówi św. Teresa (9) i powtarza to opowia­danie prawie dosłownie w innem dziełku, a zawsze jednostajnie twierdzi, że dusza nie zdoła po takiem widzeniu opowiedzieć tego słowami, co widziała; a nawet nie może pojąć i zrozumieć, w jaki sposób przyszła do poznania Pana Jezusa; lubo jest przekonania, że Jego widziała. 

Zgodnie ze św. Teresą uczy bł. Aniela de Fulgineo, której słowa, zapisane w jej życiorysie (10) po­wtórzę tutaj: Pewnego razu ujrzałem wśród modlitwy Pana Boga, przemawiającego do mnie. Jeżeli się zapytasz, com widziała, mó­wię, żem Go widziała i nie umię nic więcej powiedzieć, jak tylko, żem widziała pełność i światłość, z której takie w sobie uczułam przepełnienie, że nie umiem tego wyrazie, ani oddać przez jakiekolwiek porównanie. Nie widziałam też nic zmysłowego, lecz był tak, jak jest w niebie, t.j. tak  wielką pię­knością, że nie mogę tego inaczej powiedzieć, jak tylko tak, żem widziała najwyższą pię­kność, zawierającą w sobie wszelkie dobro, a wszyscy święci stali przed onym najpię­kniejszym majestatem i chwalili go. Zdaje nu się jednak, żem krótko w tem trwała. Cokol­wiek zaś niżej dodaje: Widziałam jeden stały przedmiot, który tak mi się przedsta­wiał, że nie mogę o nim nic więcej powie­dzieć, jak tylko tyle, że to było wszelkie dobro i że moja dusza była w zupełnie niewy­powiedzianej radości i nie wiem, czym była w ciele, czy po za ciałem. 

Mógłbym się powołać na świadectwo jeszcze innych świę­tych, którzy twierdzą, że sposób, w jaki się to widzenie dokonywa, nie da się ża­dnymi słowy, żadnymi ziemskimi obrazami wypowiedzieć. Atoli przytoczone powyżej ustępy wystarczą, bo zresztą wszyscy autorowie prawie tymi samymi słowy objawiają to zdanie.

 

V.

Również wszyscy zgadzają się, że ten rodzaj widzeń nie podlega złudzeniom. Może bowiem szatan dokonać coś podobne­go do widzenia pojęciowego i przedstawić duszy. Atoli takie złudne widzenie nie­przyjacielskie różni się wielce od prawdziwego i łatwo je poznać po skutkach.
Prawdziwe bowiem widzenie sprawia radość, wesele i spokój duszy, oczyszcza i oświeca umysł, pomnaża wiarę i miłość, a rodzi pokorę i podniesienie duszy do Boga. Przeciwnie zaś fałszywe sprowa­dza pychę, zarozumiałość, zamęt i oschłość w duszy. Tamto jest silne i prawie nigdy nie ulatuje z pamięci; to zaś szybko ginie i jak dym ulatnia się z duszy. Najpe­wniejszym zaś znakiem prawdziwego widzenia jest pokora; skoro bowiem w porówna­niu do Boga jesteśmy niczem; przeto, im bliżej się do Niego wzbijamy, tem jaśniej poznajemy naszę nicość. Znakomicie wyraża się w tym względzie św. Grzegorz W. : Mądrość niestworzona ma swoją własną isto­tę, ma życie, lecz zarazem jest Ona tem, co posiada. Dlatego też żyje nieodmienną, bo nie ma życia przypadkowego, lecz niezawisłe. To też jedynie z Ojcem i Duchem św. pra­wdziwie istnieje, a do tego istnienia poró­wnany nasz byt równa się nieistnieniu. Kiedy się z Nią łączymy, jesteśmy, żyjemy i rozumiemy; kiedy się zaś z nią porówna­my, ani nie rozumiemy, ani nie żyjemy, ani nie istniejemy. Stąd też pochodzi, że Święci, o ile postępują w oglądaniu Boga, im więcej zatapiają się w poznaivaniu Jego isto­ty, tem jaśniej poznają, że są niczem. 

We widzeniu pojęciowem można widzieć przed­mioty zmysłowe i nadzmysłowe. A miano­wicie można widzieć Boga i poszczególne osoby Trójcy Przenajświętszej; Chrystusa, Najśw. Pannę, Aniołów i Świętych, nadto wiele prawd oświecających duszę pod wzglę­dem wiary i obyczajów, a wreszcie wszystkie, nawet nieobecne, rzeczy zmysłowe, które są w niebie i na ziemi. I nie masz w tem najmniejszej sprzeczności, iż powiadamy, że rzeczy nieobecne mogą być duszy jako obe­cne przedstawione za pomocą jakiegoś świa­tła umysłowego.

Dokonuje się zaś to widze­nie, czyli poznanie umysłowe w dwojaki sposób: raz niejasno i jakoby ogólnikowo, n.p. kiedy ktoś z taką, a nawet z większą pewnością poznaje, aniżeli gdyby to ciele­snymi oglądał oczyma, że Chrystus, lub Anioł stoi przy jego boku, a jednak nie widzi żadnej postaci lub obrazu; powtóre, jasno i wyraźnie, jak n. p. kiedy ogląda się Pana Boga jawnie i dokładnie, lubo nie twarzą w twarz i nie tak, jakim jest w so­bie.

To widzenie zajmuje miejsce pośrednie między onem ciemnem, jakie mamy w tem życiu przez wiarę, a tem jasnem, jakie mieć będziemy w niebie przez światło chwały. Nie ma ono w sobie ciemności pierwszego, lecz też nie dochodzi do jasności drugiego. Z takiego widzenia rodzi się w duszy nie­zmierne uszanowanie i miłość ku Bogu i pragnienie służenia mu w świątobliwości i spra­wiedliwości po wszystkie dni żywota swego (10).

cdn.


Kard. Jan Bona – O rozpoznawaniu duchów.  Przełożył Ks. Dr. Jan BernackiTARNÓW.  Nakładem tłumacza. Drukiem Józefa Pisza 1891. str. 371 – 387.

1) Exod., XXX111; 12.
2) II. Kor.; XII, 2, 4.
3) De civ. Dei. I, XVI. c. 6.
4) Serm. 52. in Cant.
5) I. Kor., II, 14.
6) Libr. 9. Conf. c. 10.
7) Mat., XXV, 21.
8) Serm. 2. de oner.
9)  Man. 6 c. 8.
10) Łuk., 1, 75.

O autorze A. Szaroleta

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

1 komentarz dotyczący “O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XX – Widzenie umysłowe

  1. Pingback: O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XXI – Sposoby oglądania Boga – Niewolnik Maryi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: