O rozpoznawaniu duchów
Nauka Katolicka

O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XVIII – Prorokowanie.

prorocy nie zawsze posiadają dar proroczy i że go niekiedy tracą, aby przez utratę poznali, że mając go, posiadają go jako dar Boży. Stąd też pochodzi, jak zauważa dalej św. Grze­gorz, że niekiedy święci Prorocy zapytywani o przyszłość, wskutek częstego prorokowania wypowiadają coś ze siebie samych tak, że się wydaje, jakoby to w duchu proroczym mówili. (...) Może w ten sam sposób pomyliły się niektóre święte i czcigodne niewiasty, w których dziełach znajdujemy różne i sprzeczne opisy objawień, a które może spisały pod wpływem własnego ducha, myśląc, że to jest duch Boży.

O snach prorockich. Dar prorokowania za­sadza się właściwie na świetle Bożem. O trzech stopniach rzeczy, jakie prorocy poznają. Dar prorokowania nie jest trwałym przymiotem. Ilorakim sposobem bywa udzielany? W jaki sposób oznajmia prorok innym lu­dziom własne widzenia pojęciowe. Znamiona prawdziwych, a fałszywych proroków.

 

I. Wobec zupełnej pewności, że sny są dziełem wyobraźni, jako swej instrumentalnej przyczyny, słusznie powątpiewają nie­którzy filozofowie, czy kiedy i umysł ma jakiś udział przy ich tworzeniu. Wprawdzie przekonuje nas doświadczenie, że osoby śpią­ce powtarzają we śnie mowy, jakie przed udaniem się na spoczynek napisały, że układają niekiedy bardzo udatne wiersze, że się zatapiają w bardzo głębokie filozoficzne dociekania, co wszystko, zdaje się, nie jest wyłącznem dziełem wyobraźni, lecz także umysłu. Atoli nie brak filozofów, którzy twier­dzą, że to nie przechodzi poza sferę wyobraźni, lubo jest zazwyczaj skutkiem myśli, jakie ktoś miał na jawie. Bo ilekroć umysł ludzki zastanawia się na jawie nad ja­kąś sprawą i debatuje nad nią, równocześnie odbywa się podobny proces także i w zmysłach wewnętrznych, czyli we wyobra­źni, która jakby kolo mniejsze ściśle z ko­łem większym t. j. z umysłem złączona, ra­zem z nim odbywa też same obroty tak, że umysł nie może o niczem pomyślić, iżby się nie tworzyły odpowiednie wyobrażenia we wyobraźni, które potem we śnie pod wpływem soków i sił żywotnych rozwijają się niejako w dalszym ciągu.

Jakkolwiek bądź ma się sprawa ze snami naturalnymi, których rozpoznanie należy do psychologów, pewną jednak jest rzeczą, że w snach Boskich i proroczych, o których tu mowa, obydwie wspomniane władze są czynne. Al­bowiem dar proroczy nie polega tylko na podsunięciu wyobraźni postaci i wyobrażeń jakichś przedmiotów, lecz na świetle udzielonem umysłowi, za pomocą którego odbywa się poznanie i pojmowanie rzeczy. Stąd pochodzi, że bez widzenia pojęciowego nie może się odbyć widzenie wyobraźne, które według św. Tomasza (1) dokonuje się osta­tecznie w umysłowej władzy sądzenia, a tak każde widzenie jest, ze względu na odbie­rane wyobrażenia, wyobraźnem, a ze wzglę­du na rozsądzenie pojęciowem.

Zdarza się niekiedy, że dla samego daru rozpozna­wania nazywamy kogoś prorokiem jak n.p. Józef Patryarcha, bywa nazywany proro­kiem, że wyłożył sen Faronowi; atoli Faraon nie był prorokiem, bo miał sen bez zro­zumienia go; bo otrzymał wyobrażenia bez odpowiedniego światła. Dlatego zaś po­trzebne jest światło Boże dla umysłu, iż człowiek we śnie widzi tylko obrazy, a nie rzeczywiste przedmioty i łatwo mógłby się omylić, odnosząc widzenie do odebranych we śnie wyobrażeń, a nie do tego, co one mają symbolicznie oznaczać (2).

Jak bowiem przez światło naturalne nabiera rozum pewności o tem, co onem światłem poznaje, jak n.p. o niektórych pewnikach zasadniczych, w ten sam sposób nabiera pewności o tem, co światłem nadprzyrodzonem poznaje. Ta zaś pewność jest koniecznie potrzebna, aby móc innym ogło­sić, co się otrzymało od Boga w objawieniu, albowiem nie wypowiadamy innym nieomylnie, o czem nie mamy pewności. Niekiedy zaś wskutek powyższego światła, oświecającego wewnętrznie umysł, przychodzą w objawieniu Bożem pewne zewnętrzne lub wewnętrzne znaki, jako środki pomocnicze do należytego zrozumienia, jak n. p. zewnętrzne i zmysła­mi dosłyszane słowa, które Bóg mocą swoją albo zewnętrznie wypowiada, lub wewnętrznie poddaje wyobraźni; albo też pewne zjawiska zewnętrznie mocą Bożą pokazane, lub wewnęrznie wytworzone we wyobraźni, z których dochodzi człowiek za pomocą onego światła, udzielonego umysłowi, do poznania woli Bożej; przeciwnie zaś samo światło wewnętrzne może się bez nich obyć.

Tak więc istota daru proroczego zasadza się więcej na oświeceniu umysłu światłem Bożem, aniżeli na rysują­cych się we wyobraźni obrazach. To też słusznie mówi św. Augustyn (3). Ci, którzy otrzymali widzenia znaków, przedstawiających rzeczy zmysłowe, a nie odbierali zarazem takiego światła wewnętrznego, iżby je zrozu­mieć mogli, nie byli prorokami. Ten zaś był raczej prorokiem, kto tłumaczył cudze widze­nia, aniżeli ten, kto je odbierał. Z tego po­znajemy, że dar proroctwa odnosi się raczej do umysłu, aniżeli do tej władzy duszy, która odbierając wrażenia zmysłowe, tworzy z nich wyobrażenia i przechowuje w sobie. Tak więc raczej Józef był prorokiem, bo zrozumiał znaczenie siedmiu krów; a nie Faraon, któ­ry je tylko widział we śnie. Jego wyobraźnię uczynił Pan Bóg zdolną do przyjęcia widze­nia, tamtego zaś umysł oświecił tak, że zrozumiał znaczenie snu. Tamten posiadał wy­obrażenia rzeczy, ten zaś zrozumienie i wykład tychże wyobrażeń. 

Zgodnie z nauką Augustyna, swego mistrza, wyraża się św. Grzegorz W., który tłumacząc te słowa Joba: Oto wszystko to widziało oko moje i zrozumiałem każdą rzecz, tak mówi(4): Nie jest to proroctwem, jeżeli się coś widzi lub słyszy, a nie otrzymuje zrozumienia. Widział bowiem Faraon we śnie, co miało przyjść na Egipt, lecz nie rozumiejąc, coby to znaczyło,nie był prorokiem. Król Baltazar widział rękę piszącą na ścianie, lecz nie był prorokiem, bo nie otrzymał zrozumienia tego, co wdział. To też święty Job, chcąc wykazać, że ma dar proroczy, powiada, że nie tylko widział i sły­szał, ale także rozumiał wszystkie rzeczy.

Dla tej samej przyczyny, powiada Rupert, opat, nie możnaby nazwać św. Jana Apostola prorokiem, gdyby tylko był widział duchem, co opowiada. Bo jeżeli z oglądaniem pewnych zjawisk nie połączy się zarazem zrozumienie, co jest właściwą czynnością duchową; nie będzie to objawieniem, poznaniem, proroctwem, ani nauką.

 

 

 

II. Tak więc dar proroczy składa się z objawienia rzeczy, których naturalnym sposobem nie można poznać i ze światła wewnętrznego, którem przejęty prorok roz­sądza i poznaje, że to objawienie pochodzi od Boga, a w razie objawienia symbolicznego poznaje dokładnie, co ono ma znaczyć.

Im zaś więcej niedościgłą jest dla rozumu ludz­kiego jakaś prawda, tem ściślej wchodzi w zakres władzy prorokowania. Stąd też różne są stopnie tego, co duchem proroczym można poznać.

Dlatego też w pierwszym rzędzie i najwłaściwiej proroctwo znaczy tyle, co znajomość rzeczy przyszłych, a za­leżnych od wolnej woli; takie bowiem rzeczy są najbardziej zakryte przed naszym rozumem, już to dlatego, że sam ich przedmiot jest nieznany, już też dlatego, że ani sam w sobie, ani w swych bliższych przyczynach nie jest wyrażony.

Drugie miejsce należy się tym prawdom, które same ze siebie mogłyby być poznane, jednakże nie poznajemy i nie poj­mujemy ich wskutek własnej słabości, nie mogąc się własnymi siłami wzbić do ich wysokości. Tu należą tajemnice: Trójcy Przenajświętszej, Wcielenia i Zmartwych­wstania.

Trzeci stopień obejmuje te prawdy, które są dalekie od rozumu ludzkiego, lecz nie u wszystkich ludzi. Kiedy Bóg objawi je komu, natenczas wchodzą w zakres pro­roctwa. Tak n.p. objawia Pan Bóg nie­jednemu tajniki serc i tak Elizeusz w nie­obecności poznał zamiary króla syryjskiego (5); a do sługi swego, Giezy, skoro tenże przyjął szaty i srebro od Naamana Syryjczyka, powie­dział : Alboż serce moje nie było przytomne, kiedy się wrócił człowiek z wozu swego przeciwko tobie? (6) Podobnie czytamy o Świętych, że niekiedy pod wpływem światła Bożego po­znawali, co się równocześnie działo w dalekich stronach. Zauważa zaś św. Grzegorz, Papież, że wszelkie proroctwa odnoszą się do trzech czasów : do przeszłego, teraźniejszego i przyszłego.

Trzeba wiedzieć, powiada (7), że proroctwo traci etymologiczne znaczenie w dwóch czasach; bo skoro proroctwo dlatego tak się zowie, iż przepowiada rzeczy przy­szłe; przeto kiedy mówi o przeszłych lub teraźniejszych, traci racją swego imienia bo nie przepowiada, co ma przyjść, lecz mówi o dawnych wypadkach i istniejących rzeczach. Proroctwo rzeczy przyszłych jest n.p. „Oto panna pocznie i porodzi syna” (8) proroctwo rzeczy przeszłych: „na początku stworzył Bóg niebo i ziemię”(9) ; bo mówi tu­taj człowiek o tych czasach, kiedy jeszcze człowieka nie było; proroctwem rzeczy tera­źniejszych są słowa św. Pawła: „Skrytość serca jego bywają objawione” (10) Przy czem należy zauważyć, że proroctwo słusznie na­zywa się tak nie tylko dlatego, iż przepowiada rzeczy przyszłe, ale że wyjawia rzeczy ukryte.

Następnie powiada tenże sam św. Grzegorz, że prorocy nie zawsze posiadają dar proroczy i że go niekiedy tracą, aby przez utratę poznali, że mając go, posiadają go jako dar Boży. Albowiem daru prorokowania, jako i wszystkich innych łask darmo danych, nie otrzymuje nikt na stale, jako trwałego przy­miotu, lecz bywa on udzielony we formie pomocy chwilowej tak, że prorok potrzebuje za każdym razem nowego objawienia, ilekroć ma coś przepowiedzieć, lub wyjawić.

Stąd też pochodzi, jak zauważa dalej św. Grze­gorz, że niekiedy święci Prorocy zapytywani o przyszłość, wskutek częstego prorokowania wypowiadają coś ze siebie samych tak, że się wydaje, jakoby to w duchu proroczym mówili.

Uzasadnia to zdanie św. autor przykładem Proroka Natana. Kiedy mu król Dawid oświadczył, że postanowił wybudować świą­tynię, odpowiedział mu, jakoby z natchnienia Bożego, aby czynił cokolwiek zamierzył w sercu. Jednakże otrzymawszy jeszcze tej samej nocy upomnienie od Boga, natych­miast oznajmił królowi, że nie on, ale jego syn ma zbudować świątynię.

Może w ten sam sposób pomyliły się niektóre święte i czcigodne niewiasty, w których dziełach znajdujemy różne i sprzeczne opisy objawień, a które może spisały pod wpływem własnego ducha, myśląc, że to jest duch Boży.

Baroniusz (11) jednak przechyla się na stronę tych, co twierdzą, że owe pisma nie są autenty­czne i że niesłusznie przypisywane bywają tym świętym niewiastom. Stąd też nie waha się uważać za bajkę opowiadanie o wyba­wieniu Trajana z piekła modlitwami św. Grzegorza.

 

To także trzeba tu nadmienić, że Pan Bóg w dwojaki sposób oświeca umysł proroka: albo przez wyraźne objawie­nie, albo przez skryte poruszenie (12). Zachodzi zaś pomiędzy obydwoma sposobami znaczna różnica: kiedy bowiem prorok zapowiada coś z wyraźnego objawienia Bożego, może w każdej chwili rozpoznać, co mówi w duchu proroczym, a co sam ze siebie; bo jak najwyraźniej poznaje, że to objawienie pochodzi od Boga, a lubo by je we śnie ode­brał, przecież po przebudzeniu poznawszy prawdę, nie używa słów widzenia sennego, lecz powtarza za Jakubem przebudzonym: Prawdziwie, Pan jest na tem miejscu, a jam nie wiedział (13). Podobnie też książę Apostołów, wyprowadzony z więzienia przez Anioła, nie wiedząc, iżby to było prawdą, co się z nim działo, przyszedłszy do siebie po zni­knięciu Anioła, powiedział: Teraz wiem prawdziwie, że Pan posłał anioła swego i wyrwał mnie z ręki Herodowej (14).

Kiedy zaś prorok przemawia pod wpływem wewnętrz­nego poruszenia, może się niekiedy zdarzyć, że pobudkę własnego ducha weźmie za Bo­ską. To też słusznie powiada św. Augu­styn (15), że częstokroć otrzymują dusze ludz­kie to wewnętrzne natchnienie tak, że nie wiedzą, co mówią i nie rozumieją tego, co przepowiadają, jak Kaifasz prorokował w duchu proroczym, nie pojmując prawdziwego znaczenia swoich słów, że Chrystus ma umrzeć na zbawienie całego rodzaju ludz­kiego. Św. Tomasz wyprowadza przyczynę tej różnicy stąd, że ono natchnienie jest niedoskonałym czynnikiem w zakresie daru proroctwa tak, że jeżeli przez nie zostanie coś objawione, nie ma w sobie proroczej pewności i zrozumienia, jakie przy objawie­niu zawsze przychodzić zwykły.

 

 

III. Montan sądził błędnie, że prorocy, podobnie jak szaleni lub waryaci, pozbawieni użycia rozumu, mówili to, czego sami nie rozumieli i że bez celu, jakoby na wiatr, słowa miotali. Atoli słusznie powiada św. Bazyli (16), nie zgadzałoby się z wiarą we wsządzie obecnego Boga, iżby człowiek pod wpły­wem Bóstwa tracił używanie rozumu i aby wtenczas odchodził od siebie, kiedy się napeł­nia widokami Bożymi i aby nie czerpał żadnego pożytku z tych mów, które innym przynoszą liczne korzyści. Słowem, czyż to być, może, ażeby ktoś pod wpływem ducha mądrości stał się podobnym do głupiego? Tak zaiste ani światło nie rodzi ciemności, lecz owszem pobudza naturalną siłę wzroku do czynności, ani duch nie wprowadza ciemności do duszy, lecz duszę czystą od skazy grzechowej podnosi do zatapiania się i oglądania rzeczy ducho­wych. Nie ma w tem nic nieprawdopodobnego że złe duchy, starające się szkodzić człowie­kowi, wprowadzają niekiedy duszę w zamie­szanie; lecz zbluźniłby, ktoby powiedział, że taki sam skutek wywołuje obecność ducha Bo­żego.

Wprawdzie przyjmujemy, że we widzeniach wyobraźnych, jakeśmy wyżej wykazali, przychodzi oderwanie od zmysłów; lecz ta oderwanie odnosi się do naturalnego używania zmysłów, a nie do utraty rozumu, gdyż jego najznakomitsza cząstka, t.j. umysł nie może podlegać tego rodzaju oderwaniu, jak to obszernie udowadnia Epifaniusz (17) przeciw Montanowi i przeciw jego sfanatyzowanym zwolenniczkom. Tertulian, lubo był zwolenni­kiem Montana, przecież zachwycenie nazy­wa takim szałem, w którym umysł bywa  po za własną sferę, lub ponad własne siły wyniesiony. Zachwyceniem nazywamy, powia­da on, stan podobny do utraty używania zmysłów i rozumu. Jednakże to oderwanie jest tego rodzaju, że nie nadweręża duszy, lecz wprowadza zmianę w ludzkiej naturze, bo nie niszczy umysłu, lecz go podnosi (18).

Kiedy indziej zaś, mówiąc o Przemienieniu Pańskiem, powiada, że św. Piotr popadł w zachwycenie przez łaskę, kiedy wyrzekł te słowa: „Panie, dobrze nam tu być.” Albowiem konieczną jest rzeczą, aby człowiek popadający w zachwycenie umysłowe, szczególniej kiedy ogląda majestat Boży, lub kiedy przez niego Bóg przemawia, aby pod wpływem światła Bożego stracił używanie zmysłów. W ten sposób łatwo tłumaczy się zachwycenie Piotrowe. Bo czy i mógł był poznać Mojżesza i Eliasza zmysłami, nie mając używania rozumu?” (19).

Przy widzeniu zaś zewnętrznych zjawisk n.p. krzaka gorejącego, lub ręki piszącej na ścianie, jako tez przy oświeceniu umysłu proroka światłem wewnętrznem, nie zacho­dzi oderwanie od zmysłów i nie ma potrzeby, aby do tego przychodziło, chyba że objawienie dokonywuje się przez poddanie wyobraźni nowych obrazów, lub przez niezwykłe uporządkowanie dawniejszych (20); bo wyobraźnia przy używaniu zmysłów tem się zajmuje, co na zmysły działa, a tylko z wielką trudno­ścią zajmuje się tem, co jej inną drogą by­wa poddawane. Dokładne zaś zrozumienie proroczego widzenia nie dokonuje się wśród samego zachwytu, bo wtenczas umysł, będą­cy istotną władzą pojmowania jest czem innem zajęty, ale dopiero wtenczas, kiedy człowiek przebudza się ze snu lub ze zachwycenia i kiedy to, co przed chwilą w nadprzyrodzonem świetle oglądał, rozważa i rozpoznaje.

Kiedy zaś widzenie jest czysto pojęciowe, natenczas mimo, że się dokonuje  przez wyższe władze duchowe, bywa równo­cześnie zrozumiane; jednakże, aby mogło być ujęte w słowa i innym udzielone, muszą się utworzyć we wyobraźni odpowiednie wyobraże­nia, przez co traci umysł na swej wyłącznie duchowej i pojęciowej czystości.

Takie jest zdanie św. Tomasza, który postawiwszy w swych „pytaniach rozwiązanych“ (21) zagadnie­nie: czy dusza odłączona od ciała posiada władze niższego rzędu, powołując się na przykłady, wzięte z żywotów Świętych, gdzie spotykamy wzmianki, że ludzie umarli, po­wróciwszy do życia, opowiadali, iż w takim stanie widzieli przedmioty zmysłowe, jak n.p. domy, pola, rzeki, wnioskuje, iż wobec tego należałoby twierdząco odpowiedzieć na powyższe pytanie. Atoli nie zgadza się sam z taką odpowiedzią, lecz odpierając jej argumentacyą, twierdzi (22), że w duszy, nawet odłączonej od ciała; po widzeniu czysto umysłowem pozostają pojęcia, które po połą­czeniu się duszy z ciałem wytwarzają we wyobraźni odpowiednie wyobrażenia tak, że człowiek opowiada na tle wyobrażeń, co wi­dział czysto duchowym sposobem. Tak przypominał sobie św. Paweł, co widział porwa­ny aż do trzeciego nieba, zapomocą pewnych pojąć, które mu pozostały w umyśle jako zabytki dawnego widzenia, a na podstawie których wytworzyły sią we wyobraźni sto­sowne obrazy tak, iż nawet pamięcią, t. j. zmysłową władzą, mógł je później odtwarzać. Albowiem światło Boże, wchodzące do duszy bez pośrednictwa wszelkich wyobrażeń, ma moc przesyłania swoich promieni na wy­obraźnię i tworzenia w niej wyobrażeń, za­ pomocą których może dusza poznawać zmy­słowo, co nadzmysłowym sposobem pojęła.

Atoli zauważa św. Doktor anielski (23), że poznawanie rzeczy za pomocą wyobrażeń, wytworzonych pod wpływem światła umysłowe­go, jest inne i różne od tego, jakiem ogląda się przedmioty w Bogu. Czy zaś oglądanie rzeczy w sposób czysto duchowy, bez po­średnictwa wszelkich wyobrażeń,jest możebne dla ludzi za życia ziemskiego, trudne to i i zawiłe pytanie, a odpowiedź na takowe nie wchodzi w zakres niniejszej pracy.

Scholastycy dają na nie przeczącą odpowiedź,, mistycy zaś twierdzącą; jednakże pierwsi
muszą przyznać, że niema słusznej przyczyny, dlaczegoby to nie mogło stać się za szczególniejszą łaską Bożą; mistycy też chętnie przyznają, że ten dar bardzo rzadko dostaje się ludziom w udziale i to tylko bardzo świątobliwym i doskonałym.

 

 

IV. Z tego wszystkiego jasno wynika, że nawet mężowie bardzo uczeni spotykają wielkie trudności w rozróżnieniu widzeń wyobraźnych od pojęciowych. Nie można bowiem wyrokować o tem ani z przedmio­tu objawienia, bo zdarza się niekiedy, że w zakresie rzeczy nadzmysłowych odbiera się widzenia wyobraźne; a przeciwnie w sferze rzeczy zmysłowych czysto pojęciowe; ani też z wyobrażeń, bo te i we widzeniach pojęciowych niekiedy się znajdują. Tak bo­wiem ścisła zachodzi łączność i harmonia pomiędzy władzami duszy, że jedne drugim w działaniu pomagają; zmysły zewnętrzne wspierają wewnętrzne, a te znowu służą umysłowi. Nawet one nadnaturalne pojęcia, jakie Pan Bóg bezpośrednio tworzy w umy­śle ludzkim, prawie nie mogą w nim tak pozostać, iżby nie tworzyły się we wyobraźni wyobrażenia, odpowiadające poznanej prawdzie, a służące do tego, iżby można o tem innych pouczyć i otrzymane widzenia opowiedzieć. Atoli sposób, w jaki się ten proces odbywa, jest niezbadany dla tych, którzy tego na sobie nie doświadczyli.

W jaki sposób odbywały się, powiada św. Chryzostom (24), widzenia proroków, nie zdołamy określić; bo sposobu, w jaki się tego ro­dzaju widzenie dokonywa, nie może nikt inny wyjaśnić, jak tylko ten i jedynie ten, kto go poznał z doświadczenia. Aby tedy jak najjaśniej poznać tę sprawę, posłuchaj­my, co o niej mówi napełniony światłem mądrości niebieskiej i znakomicie w szkole własnego doświadczenia wyuczony, miodopłynny Bernard św. (25). Mówimy, powiada on, o Boskich sprawach, które jedynie dla doświadczonych są zrozumiałe; mianowicie jak się to dzieje, że w tem ciele znikomem, kiedy znajdujemy się jeszcze w stadyum wiary, kiedyśmy jeszcze nie doszli do samej istoty światła niebieskiego, przecież niekiedy otrzy­mujemy chwilę czysto duchowego oglądania prawdy tak, że i o niektórych z nas, t. j. o tych, co otrzymali oną łaskę, można powiedzieć za Apostołem; „ Teraz znam po części lub : Po części znamy i po części prorokujemy (26)“. Kiedy zaś coś wyższego nagle i na kształt błyskawicy przesunie się przez umysł duszy zachwyconej, natychmiast nie wiedzieć dlaczego, czy to dla złagodzenia zbyt ostrego światła, czy też dla umożliwie­nia nauki dla innych, przychodzą i wyobra­żenia odpowiednie do otrzymanego widzenia tak, że pod ich wpływem, jakoby cokolwiek przysłonione tamto światło, staje się dla duszy znośniejsze, a dla pouczenia innych więcej uchwytne. Sądzę, że te wyobrażenia po­wstają w nas za pośrednictwem świętych anio­łów tak, jak nie ma wątpliwości, że przeciwne, t.j. złe wyobrażenia, podsuwają nam źli aniołowie. Może stąd pochodzi owo zwiercia­dło i podobieństwo, anielskim i rękoma z onych prześlicznych wyobrażeń utworzone, przez które widział św. Paweł, Apostoł, a przez które i my oglądamy iście Boże sprawy, bo sposobem czysto duchowym i bez przymieszki jakichkolwiek zmysłowych obrazów : a wszel­kie ich nadobne podobizny, jakim i się stroją, przypisujemy upływowi aniołów.

Tak mówi św. Bernard, tłumacząc te słowa Pieśni nad pieśniami: ,.Łańcuszki złote uczynimy tobie, zlotem na krapiane” (27), rozumiejąc przez złoto światłość Bóstwa, w której aniołowie, jako niebiescy złotnicy, tworzą pewne znaki prawd, t, j. pojęcia duchowe, zapomocą których podsuwają duszy najczystsze pojęcia Boskiej mądrości, aby przynajmniej w zwierciedle i podobieństwie widziała to, czego nie może jeszcze oglądać twarzą w twarz. I nie może nam , powiada św. Dyonizy (28), inaczej przyświecać promień prawdy Bożej, jak tylko osłoniony duchowo wieloma zasło­nami i zastosowany do naszej natury ojcow­ską Opatrznością. Bo z jednej strony wznio­słość rzeczy Bożych przewyższa pojęcie naszego umysłu, a z drugiej naturalny porządek rzeczy tak jest ułożony, że od rze­czy zmysłowych wznosimy się do duchowych;. a jeżeli otrzymujemy jakieś objawienie od Boga za pomocą własnych pojęć, abyśmy z niego mogli zrobić jaki użytek, musimy się posługiwać wyobrażeniami, jakie na pod­stawie zmysłowego poznania, albo sami tworzymy, albo od aniołów otrzymujemy. Tego się domaga stan natury ludzkiej wśród piel­grzymki doczesnej.

cdn.

O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XVII – Sny i ich źródła.


Kard. Jan Bona – O rozpoznawaniu duchów.  Przełożył Ks. Dr. Jan BernackiTARNÓW.  Nakładem tłumacza. Drukiem Józefa Pisza 1891. str.  336 -356.

Przypisy:
1)  2. 2. q. 173. art. 2. do verit. q, 12. art. 12.
2) III. contr. Gent. cap. 154.
3) De Gen. ad. lit. 1.12. c. 9.
4) Moral., 1. 11. c. 12.
5) IV. Król., 6, 8, 9.
6) Tamże, V 26.
7) Hom. I. in Ezech.
8) Iz., VII, 14.
9) Gen., I, 1.
10) I. Kor, XIV, 25.
11) Baron. tom. 8. an. 604.
12) Vasq. in 3. p. tom., 2 disp. 117. c. 6.
13) Gen., XXVII, 16.
14) Dziej, ap., XII, 11.
15) Do Gen. ad litt. 1. 2 c, 17. et. de Trinit. 1. 4. c. 17.
16) Proem, in Isai.
17) Her. 48.
18) De anima cap. 45.
19) Adr. Marc. 1. 4. c. 22.
20) S.Thom, de verit, q. 12. art. 9. ct. lit.
21) Qu un. de anima. art. 19. ad 13.
22) De verit.. q, 13. art. 3. ad. 4.
23) 1. p. q. 2. art. 9. ad. 2.
24) In. c. 1. Isai.
25) Serm. 41. in Cant.
26) I. Kor., XIII., 9, 12.
27) Pieśń Sal, I, 10
28) Coch . hier., c. 1.

O autorze A. Szaroleta

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

1 komentarz dotyczący “O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XVIII – Prorokowanie.

  1. Pingback: O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XIX – Fałszywi prorocy – Niewolnik Maryi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: