Fatima

Dzieci Maryi – O ofierze życia Hiacynty i Franciszka

grzechy, które sprowadzają większość dusz do piekła, są grzechami ciała. Wprowadzone zostaną pewne mody, które bardzo obrażą Naszego Pana. Ci, którzy służą Bogu, nie powinni podążać za tymi modami. Kościół nie ma mody; Nasz Pan jest zawsze taki sam. Grzechy świata są zbyt wielkie. Gdyby tylko ludzie wiedzieli, czym jest wieczność, zrobiliby wszystko, aby zmienić swoje życie. Ludzie tracą dusze, ponieważ nie myślą o śmierci Naszego Pana i nie odprawiają pokuty.

Publiczne objawienia zakończyły się ale Matka Boża nie pozostawiła trójki dzieci. Świadectwa Hiacynty mówią że ukazała się jej w ciągu następnego roku trzy razy. Nadal też objawiała się Łucji i to wiele lat potem. Matka Boża działała też poprzez łaski  udzielane przez wstawiennictwo dzieci. Jednym z przykładów jest modlitwa Hiacynty za mężczyznę który uciekł z więzienia. Mężczyzna, zgubił się gdzieś na wzgórzach i odczuwając wielki niepokój ukląkł i zaczął się modlić. Nagle zobaczył stojącą przed nim Hiacyntę. Dziewczynka zaprowadziła go bezpiecznie do drogi do domu, a potem zniknęła. Jednak Hiacynta nie wiedziała o tym niezwykłym zdarzeniu, dopóki mężczyzna nie wrócił, aby podziękować.

Prośby skierowane do dzieci były bezustanne, a cudowne zdarzenia, odpowiedzi na ich modlitwy świadczą o łasce, jakiej udzieliła Matka Boża.

 

 

Pod koniec października 1918 r. Cała rodzina Marto zapadła na grypę. Franciszek był w bardzo poważnym stanie. Nie mógł wyjść z łóżka. W tym czasie Matka Boża ukazała się Franciszkowi i Hiacyncie, mówiąc że wkrótce przyjedzie po Franciszka i po Hiacyntę niedługo potem. Byli bardzo szczęśliwi. Hiacynta zwierzała się:

«Słuchaj, Łucjo, Matka Boża przyszła do nas i powiedziała, że ​​wkrótce przyjedzie po Franciszka. Zapytała mnie, czy nadal chcę nawracać więcej grzeszników. Powiedziałem tak. Matka Boża chce, żebym poszła do dwóch szpitali, ale to nie ma mnie wyleczyć. Mam bardziej cierpieć z powodu miłości Boga, nawrócenia grzeszników i zadośćuczynienia za przestępstwa popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi. Powiedziała mi, że nie pójdziesz ze mną. Moja mama mnie tam zabierze, a potem zostanę tam sama. »

Hiacynta i Franciszek, wiedząc, że wkrótce umrą, poświęcali się coraz bardziej umartwieniu i modlitwie. Oboje dokonali pierwszej spowiedzi, ale ich pierwsza Komunia została odroczona na kolejny rok. Jednak kiedy nadszedł czas na przyjęcie Eucharystii, Franciszek nie zdał testu katechizmu i musiał czekać dłużej. Chłopiec miał złamane serce, gdy jego siostra zbliżyła się do ołtarza, a on ​​nie mógł wejść do kościoła. Pozostawał na zewnątrz, opierając się o mury kościoła, szlochając.

 

 

Śmierć Franciszka

Franciszek także pragnął poświęcenia. Był bardzo chory, a nigdy nie narzekał na nic. Jego matka opowiada: « Brał gorzki lek bez robienia miny.  To dało nam nadzieję, że wyzdrowieje, ale zawsze powtarzał, że było to bezużyteczne, skoro Matka Boża po niego przyjdzie. Dobrze wiedział, co go czeka.»

Z biegiem dni tracił siły. Wysoka gorączka nie ustępowała.

Epidemia grypy dotknęła też rodzinę Łucji. Większość zachorowała, chociaż ominęło to samą Łucję która opiekowała się wszystkimi i jak tylko mogła biegła do domu Marto, aby sprawdzić, czy może im pomóc, ale szczególnie chciała być z Franciszkiem i Hiacyntą. Wiedziała, że ​​wkrótce ją opuszczą.

Mówiła im o ofiarach i poświęceniach jakie mogą ponieść z miłości dla Matki Bożej i opowiadała o swoich. «Też to zrobiłem» – odezwała się mała Hiacynta.

«Kocham Naszego Pana i Naszą Matkę i nigdy nie męczy mnie mówienie Im, że Ich kocham. Kiedy im to mówię, czasem wydaje mi się, że mam w piersiach ogień płonący, ogień, który nie zużywa … Och, jak chciałbym móc znów iść na wzgórza, aby odmawiać Różaniec. Ale już nie mogę. Kiedy idziesz do Cova da Iria, módl się za mnie, Łucjo! Jestem pewna, że już nigdy tam nie pojadę. Teraz idź do pokoju Franciszka, ponieważ chcę poświęcić się byciem samą. »

Kiedyś Łucja usiadła obok Franciszka i delikatnie spytała: „Franciszku, czy bardzo cierpisz?”

Tak. Cierpię to wszystko z powodu miłości Naszego Pana i Naszej Pani. Chcę cierpieć bardziej i nie mogę. »

«Wydawało się, że Hiacynta interesuje jedynie nawrócenie grzeszników; chciała ocalić ludzi przed piekłem – powiedziała później Lucia – ale jedynym pragnieniem Franciszka było pocieszenie Naszego Pana i Matki Bożej, która wydawała mu się taka smutna. –

Przekaż moje najlepsze życzenia, moje najlepsze życzenia dla Naszego Pana i Matki Bożej,» przerwała Hiacynta «i powiedz im, że będę cierpieć wszystko, czego ode mnie chcą, za nawrócenie grzeszników i zadośćuczynienie za popełnione grzechy przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi. »

Przybliżył się czas odejścia Franciszka. Wieczorem, leżąc,  z entuzjazmem  i jakby nowym życiem powiedział nagle: „Matko, patrz! Cóż za piękne światło – przy drzwiach! »  «Teraz minęło; Już go nie widzę. »

St. Francisco Marto (1908-1919)

4 kwietnia 1919 roku, Matka Boża przyszła po niego. Rano chłopiec wiedział że koniec już blisko. Poprosił wszystkich, aby go pobłogosławili, modlili się za niego i wybaczyli mu wszystkie jego winy. Około dziesiątej, gdy poranne słońce świeciło jasno do pokoju, jego twarz rozjaśniła się, anielski uśmiech rozchylił usta, gdy oddychał ostatnim oddechem. Bez agonii, z najwyższym pokojem, odszedł z tego świata. Zakończył misję, którą Bóg mu zlecił.

 

Następnego dnia odbył się pogrzeb. Hiacynta była tak chora, że ​​musiała zostać w domu, w łóżku. Łucja dokąd pozostawała w wiosce, codziennie odwiedzała grób ukochanego Franciszka. Wiedziała, że ​​był szczęśliwy z Jezusem i Maryją w Niebie i że nie zapomni o swojej obietnicy, że zawsze będzie się modlił za nią i Hiacyntę.

 

 

Śmierć Hiacynty

Śmierć Franciszka spowodowała, że ​​Łucja i Hiacynta przeżywały bardzo trudny czas. Chociaż zdawały sobie sprawę, że był szczęśliwy w Niebie, tęskniły za nim.  Hiacynta była szczególnie samotna bez brata. Siedziała w łóżku z gorączką i z ogromnym przygnębieniem na twarzy pozostawała bez ruchu przez wiele godzin.

Kiedyś zwierzyła się Łucji:

«Myślę o Franciszku i tym, jak bardzo chciałbym go zobaczyć. Ale myślę też o nadchodzącej wojnie. Tak wielu ludzi umrze i tak wielu pójdzie do piekła. Wiele miast zostanie spalonych, a wielu kapłanów zostanie zabitych. Słuchaj, Łucjo, idę do Nieba. Ale kiedy zobaczysz tę noc rozświetloną tym dziwnym światłem, uciekniesz również do Nieba. » «Nie wiesz, że nie można uciec do Nieba?» «Tak, nie możesz tego zrobić. Ale nie bój się. Będę się dużo modlić za was w Niebie, za Ojca Świętego i za Portugalię, aby wojna nie przyszła tutaj i za wszystkich kapłanów. »

Hiacynta nie tylko modliła się, ale bardzo cierpiała. Grypa sprawiała że jej stan pogarszał się z dnia na dzień i na jej piersi pojawił się ropień. Jej matka była bardzo smutna, widząc swoje drogie małe dziecko w takim bólu, ale Hiacynta zawsze odpowiadała pocieszająco. «Nie martw się, mamo, bo idę do Nieba. Będę się za ciebie dużo modlić. Nie płacz Wszystko ze mną w porządku.”

Starała się zapomnieć o swojej chorobie i bólach, aby pocieszyć rodzinę i ofiarować wszystko za nawrócenie grzeszników.

Musimy składać wiele, wiele ofiar i dużo modlić się za grzeszników” – zwierzyła się Łucji – „aby nikt więcej nie musiał iść do więzienia ognia, w którym ludzie tak bardzo cierpią”.

Hiacynta nie zmarnowała ani chwili cierpienia. Jedno ukłucie bólu było dla niej cenniejsze od wszystkich bogactw. Lekarz poradził rodzicom, aby zabrali ją do szpitala, gdzie mogła uzyskać lepsze leczenie, ale Hiacynta wiedziała, że nawet ​​najlepsi lekarze na świecie nie mogą jej wyleczyć. Jednak gotowa była na to ze względu na posłuszeństwo Matce Bożej. Wiedziała w tym większą szansę poświęcenia się i cierpień.

Życie wśród nieznajomych bez matki, ojca, braci i sióstr nie było łatwą ofiarą. Stwierdziła: « Może szpital to bardzo ciemny dom, w którym nic nie widać! I będę tam cierpieć sama. » 

Hiacynta pozostała w szpitalu przez dwa miesiące pod rygorystycznym leczeniem. Jednak jej stan nie poprawiał się, bez względu na to, co robili lekarze. Rana na jej piersi była duża, otwarta i ciągle żywa.  Lekarze w końcu doszli do wniosku, że równie dobrze może być w domu ze swoją rodziną i zwolnili ją pod koniec sierpnia.

«Była samymi kośćmi» – powiedział ojciec Formigao, który odwiedził ją w domu; «Szokiem było zobaczyć, jak cienkie były jej ręce. Cały czas miała gorączkę. Zapalenie płuc, a następnie gruźlica i zapalenie opłucnej pozbawiły ją siły. Przypomniałem sobie, jak ją widziałem, że Matka Boża obiecała Bernadette z Lourdes, że ona również nie będzie szczęśliwa na tym świecie, ale na następnym. Zastanawiałem się, czy Matka Boża złożyła Hiacyncie taką samą obietnicę. »

 

Pewnego dnia Hiacynta zwierzyła się Łucji: „Kiedy jestem sama, wstaję z łóżka, aby odmówić modlitwę Anioła. Teraz nie mogę już pochylić głowy na podłogę, bo upadam. Mówię na kolanach. »

Gdy nadeszła zima mimo swojego stanu Hiacynta, przekonała rodziców aby pozwolili jej chodzić na Mszę. Chciała iść każdego ranka, tak jak Łucja. Kiedy Łucja próbowała jej to odradzić mówiąc:

« to dla ciebie za dużo. Poza tym dzisiaj nie jest niedziela.» Hiacynta odpowiedziała:

«To nie ma znaczenia. Chcę iść w miejsce grzeszników, którzy nie idą nawet w niedzieleSłuchaj, Łucjo, wiesz? Nasz Pan jest tak smutny, a Matka Boża powiedziała nam, że nie można go już obrażać. Jest już bardzo obrażony i nikt nie zwraca na to uwagi. Popełniają te same grzechy. »

«Czy złożyłeś jeszcze jakieś ofiary, Hiacynto

«Tak, Łucjo. Ostatniej nocy byłem bardzo spragniona, ale nic nie piłem. Czułem dużo bólu i ofiarowałem Naszemu Panu poświęcenie, że nie wrócę się do łóżka. Właśnie dlatego nie mogłem spać. »

 

Niemal każdego dnia, wracając do domu z porannej Mszy św. i Komunii, Łucja przychodziła do Hiacynty. Hiacynta pytała:

«przyjęłaś dziś Komunię?»

«Tak, Hiacynto.»

«Zatem zbliż się bardzo do mnie, bo masz Pana naszego w sercu. Nie wiem, jak to się dzieje, ale czuję w sobie Naszego Pana i rozumiem, co On mówi, nawet jeśli Go nie widzę ani nie słyszę. Tak dobrze jest być z Nim. »

Hiacynta dostała od Łucji obrazek z kielichem i Hostią. «To ukryty Jezus. Kocham go bardzo. Jak bardzo chciałbym Go przyjąć w kościele. Czy przyjmuje się Komunię w Niebie? Jeśli to zrobimy, będę go przyjmować każdego dnia. Gdyby Anioł przybył do szpitala, aby przynieść mi Komunię, jakże byłbym szczęśliwa. »

 

«Wkrótce pójdę do Nieba. Masz pozostać tutaj, aby objawić, że Pan chce ustanowić na całym świecie nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi. Kiedy zaczniesz to ujawniać, nie wahaj się. Powiedz wszystkim, że Nasz Pan udziela nam wszystkich łask poprzez Niepokalane Serce Maryi; że wszyscy muszą składać do niej prośby; bo Najświętsze Serce Jezusa pragnie, aby Niepokalane Serce Maryi było jednocześnie czczone. Powiedz im, że wszyscy powinni prosić o pokój od Niepokalanego Serca Maryi, tak jak Bóg złożył je w jej ręce. Och, gdybym tylko umieścił w sercu każdego na świecie ogień, który płonie we mnie i sprawia, że ​​tak bardzo kocham Serce Jezusa i Serce Maryi. »

 

Tymczasem Matka Boża odwiedziła Hiacyntę ponownie, aby powiedzieć, że chciała, aby poszła do innego szpitala w Lizbonie.

«Łucjo, Matka Boża powiedziała mi, że pójdę do innego szpitala w Lizbonie i nigdy więcej nie zobaczę cię ani moich rodziców, i że po wielu cierpieniach umrę sama. Powiedziała, że ​​nie powinienem się bać, skoro przyjdzie zabrać mnie ze sobą do Nieba. »

Wyciągnęła swoje małe ramiona, aby objąć Łucję, mówiąc między szlochem:

„Nigdy więcej cię nie zobaczę. Módlcie się za mnie bardzo, bo umrę sama. »

 

Pewnego razu Łucja spytała:

«Hiacynto, co zamierzasz robić w Niebie?»

«Będę bardzo kochała Jezusa i Niepokalane Serce Maryi oraz modliła się za was, za Ojca Świętego, moich rodziców, braci, siostry i za wszystkich, którzy prosili mnie i za grzeszników. Uwielbiam cierpieć z powodu miłości Naszego Pana i Naszej Pani. Kochają tych, którzy cierpią z powodu nawrócenia grzeszników. »

 

Hiacynta przyjechała do Lizbony 2 lutego 1920 roku, gdzie została objęta opieką jednego z najlepszych specjalistów w dziedzinie chorób dzieci. Diagnoza brzmiała: ropne zapalenie opłucnej dużej lewej jamy, zapalenie kości i szpiku siódmego i ósmego żebra tej samej strony.

Wcześniej  jednak Hiacynta pożegnała się ze swoją ukochaną Łucją. To był najgorszy krzyż dla dzieci; ich serca były jednym i to było jak wzięcie miecza i przecięcie ich na pół. „Długo mnie obejmowała” – napisała w swoich wspomnieniach Łucja; «Płakała i mówiła do mnie:

Nigdy więcej się nie zobaczymy. Módlcie się za mnie bardzo, bo idę do Nieba. Tam będę się za was dużo modlić. Nigdy nie mów nikomu tajemnicy, nawet jeśli cię zabiją. Bardzo kochaj Jezusa i Niepokalane Serce Maryi. Złóżcie wiele ofiar za grzeszników.

 

 

SIEROCINIEC

Kiedy dotarli do Lizbony, szukali miejsca na nocleg. Nikt nie wziął chorego dziecka. Hiacynta pamiętała o smutku Niepokalanego Serca Maryi i Świętego Józefa, gdy szukali miejsca na nocleg w mieście Betlejem, ale „w gospodzie nie było dla nich miejsca”. Przyjęła je dopiero Przełożona, Matka Maria da Purificação Godinho w miejscowym sierocińcu. Tym, co szczególnie ucieszyło Hiacyntę to fakt, że była tam kaplica. Gdy tylko została przyjęta do sierocińca, Hiacynta chciała zostać zabrana do kaplicy. Codziennie rano przyjmowała Komunię.

Hiacynta spędzała każdą możliwą chwilę w kaplicy, klęcząc, a kiedy nie mogła już klęczeć, siedziała w chórze ze utkwionym w tabernakulum. Ale w swojej żarliwej miłości do Jezusa nie mogła przeoczyć tego co działo się obok niej i sprawiało ból.

„Widziała ludzi, którzy nie okazywali należnego czci w kaplicy” – wspomniała przełożona – i powiedziała do mnie:

Moja droga Matko, nie pozwalaj na to. Wszyscy muszą milczeć w kościele; nie wolno im mówić. Gdyby ci biedni ludzie wiedzieli, co na nich czeka!

Zeszłam na dół, aby porozmawiać z ludźmi, którzy źle się zachowywali w kaplicy, ale nie zawsze mi się to udawało. Kiedy wróciłem, powiedziała: „Co się stało?” Powiedziałem jej, że nie będą słuchać. „Cierpliwość”, odpowiedziała, a jej twarz pokazuje smutek z powodu braku szacunku dla ludzi, „Matka Boża jest z ciebie zadowolona. Powiesz kardynałowi? Tak? Matka Boża nie chce, abyśmy rozmawiali w kościele ”.»

 

«Gdy była z nami, Matka Boża odwiedzała ją niejednokrotnie» – kontynuowała Przełożona. «Pamiętam, jak raz weszłam do jej pokoju i stanąłem u stóp jej łóżka. Powiedziała mi, a jej twarz promieniała pięknem:

„Przenieś się, proszę, droga Matko, bo spodziewam się Matki Bożej!”

Po każdej wizycie Matki Bożej Hiacynta przemawiała z mądrością znacznie wykraczającą poza jej wiek.

«Kto cię tyle nauczył?» zapytała ją kiedyś przełożona

«Matka Boża mnie nauczyła, ale niektóre rzeczy sam sobie wymyślę. Bardzo lubię myśleć. »

Matka przełożona prowadziła rachunek wszystkiego, co mówiła Hiacynta:

«Matka Boża powiedziała, że ​​na świecie jest wiele wojen i niezgody Wojny są jedynie karami za grzechy świata. Matka Boża nie może już dłużej trzymać ręki swego Umiłowanego Syna na świecie. Trzeba pokutować. Jeśli ludzie się poprawią, nasz Pan nadal przyjdzie na pomoc światu. Jeśli się nie poprawią, przyjdzie kara. »

Wyjaśniając to ostatnie stwierdzenie Hiacynty, Przełożona napisała: «Hiacynta odnosi się tutaj do nieszczęścia, o którym mówiła prywatnie. Nasz Pan jest pełen gniewu za grzechy i zbrodnie popełnione w Portugalii. Straszny kataklizm społeczny zagraża naszemu krajowi, a przede wszystkim Lizbonie. Wojna domowa wyrwie się z natury komunistycznej lub anarchistycznej, a po niej nastąpią grabieże, morderstwa, pożary i dewastacja wszelkiego rodzaju. Stolica stanie się obrazem piekła. Kiedy obrażona Boska Sprawiedliwość wymierzy tak straszliwą karę, każdy, kto może ucieknie z miasta. To nieszczęście, które teraz jest złowieszcze, musi być ujawniane stopniowo i dyskretnie.

.

«Jeśli ludzie poprawią swoje życie», Hiacynta powiedziała do Matki Godinho: «Nasz Pan przebaczy światu, ale jeśli tego nie zrobi, kara nadejdzie. Jeśli ludzie nie poprawią swojego życia, Wszechmogący Bóg pośle na świat, poczynając od Hiszpanii, karę, jakiej nigdy nie widziano. »

Następnie mówiła o „wielkich wydarzeniach światowych, które miały się odbyć około roku 1940”.

 

 

Oto kilka stwierdzeń Hiacynty zapisanych przez Matkę przełożoną:

«Moja droga Matko, grzechy, które sprowadzają większość dusz do piekła, są grzechami ciała. Wprowadzone zostaną pewne mody, które bardzo obrażą Naszego Pana. Ci, którzy służą Bogu, nie powinni podążać za tymi modami. Kościół nie ma mody; Nasz Pan jest zawsze taki sam. Grzechy świata są zbyt wielkie. Gdyby tylko ludzie wiedzieli, czym jest wieczność, zrobiliby wszystko, aby zmienić swoje życie. Ludzie tracą dusze, ponieważ nie myślą o śmierci Naszego Pana i nie odprawiają pokuty.

«Wiele małżeństw nie jest dobrych; nie podobają się naszemu Panu i nie są z Boga.

«Módlcie się bardzo za rządy. Żałujcie tych rządów, które prześladują religię Naszego Pana. Gdyby rządy opuściły Kościół w pokoju i dały wolność Świętej Religii, zostałyby pobłogosławione przez Boga.

«Moja dobra Matko, nie poddawaj się nieskromnym ubraniom. Uciekaj od bogactw. Bardzo kochajcie świętą biedę i ciszę. Bądź bardzo miłosierny nawet wobec tych, którzy są nieuprzejmi. Nigdy nie krytykuj innych i unikaj tych, którzy to robią. Bądźcie bardzo cierpliwi, ponieważ cierpliwość prowadzi nas do Nieba. Umartwienia i ofiary bardzo podobają się Panu.

«Spowiedź jest sakramentem miłosierdzia. Dlatego ludzie powinni podchodzić do spowiedzi z pewnością siebie i radością. Bez spowiedzi nie ma zbawienia.

«Matka Boża chce, aby większa liczba dziewiczych dusz związała się z Nią ślubem czystości. Z wielką radością wstąpiłbym do klasztoru, ale moja radość jest większa, ponieważ idę do Nieba. Aby być zakonnikiem, trzeba być bardzo czystym w duszy i ciele. »

«A czy wiesz, co to znaczy być czystym?» zapytała przełożona.

«Tak, tak. Być czystym w ciele oznacza zachować czystość. Być czystym w duszy oznacza unikać grzechu, nie patrzeć na to, co byłoby grzeszne, nie kraść, nigdy nie kłamać i zawsze mówić prawdę, nawet gdy jest to trudne. Kto nie wypełnia obietnic złożonych Matce Bożej, nie będzie błogosławiony w życiu. »

 

 

SZPITAL

Nadszedł dzień, w którym Hiacynta została zabrana do szpitala. Szczególnie bolało ją że opuszcza Jezusa. W szpitalu nie było kaplicy, ani nikogo do kogo mogłaby pójść na pocieszenie. Czasami była bardzo zasmucona światowością odwiedzających, kobiety ubrane w modne ubrania, często w sukienki o obniżonym kroju.

«Po co to wszystko?» zapytała Matkę Godinho. «Gdyby tylko wiedzieli, czym jest wieczność.»

 

Kiedy lekarze po raz pierwszy wspomnieli o operacji, Hiacynta ostrzegła ich, że będzie ona bezużyteczna. «Wszystko na próżno. Matka Boża powiedziała mi, że wkrótce umrę. » Kazała nawet, żeby ktoś napisał do Łucji informując ją o dniu i godzinie jej śmierci. Lekarze nalegali ale kiedy w końcu zabrano ją na salę operacyjną, okazało się, że jest zbyt słaba, by przyjmować ogólne znieczulenie. Miejscowy zastrzyk podany jej w żaden sposób nie usunął jej bólu. Przeszła rozdzierającą operację w pełni świadoma.

Usunięto jej dwa żebra i lekarze mieli nadzieję na sukces, mimo że otwarta rana na jej klatce piersiowej była wielkości pięści. Rana musiała być często oczyszczana i była wtedy najbardziej bolesna. Hiacynta pozwoliła, by tylko jeden jęk wydostał się z jej ust:

Och, Matko Boża! O! Matka Boska! Cierpliwość. Musimy cierpieć, aby iść do Nieba

Choć tyle cierpiała, nigdy nie narzekała, przyjmując to ze szczęścia, ponieważ zdała sobie sprawę, że pomoże wielu duszom uciec przed strasznym ogniem piekielnym.

«Teraz możesz nawrócić wielu grzeszników powiedziała do Naszego Pana – bo bardzo cierpię, mój Jezu.»

 

Matka Boża często ją odwiedzała. Cztery dni przed śmiercią powiedziała: „Już nie narzekam. Matka Boża pojawiła się ponownie i powiedziała, że ​​wkrótce po mnie przyjdzie. Zabrała mi wszystkie bóle. »

Matka Godinho codziennie odwiedzała Hiacyntę, za każdym razem zabierając ze sobą różnych przyjaciół. Gdyby ktoś z nich usiadł na łóżku, na którym stała Matka Boża, Hiacynta zaprotestowałaby:„Odsuń się, bo tam Matka Boża stała”.

Zapytano ją, czy nie chciałaby zobaczyć swojej matki przed śmiercią. «Moja rodzina nie będzie długo żyć i wkrótce wszyscy spotkamy się w Niebie. Matka Boża objawi się ponownie, ale nie dla mnie, bo umrę oczywiście, jak powiedziała mi Matka Boża. »

Nadszedł 20 lutego. Około szóstej wieczorem Hiacynta stwierdziła, że nie czuje się dobrze i że chce otrzymać ostatnie sakramenty Kościoła. Wezwano księdza, wysłuchał jej spowiedzi i obiecał, że rano przyniesie Komunię. Hiacynta poprosiła go, aby przyniósł ją natychmiast, ale nie widział powodu do pośpiechu.  O 10.30 umarła spokojnie, nie doczekując się tak upragnionej Komunii. Miała 10 lat.

 

Wieść o śmierci dziecka rozeszła się szybko po mieście, a tłumy gromadziły się w kościele, aby zobaczyć ciało. Wszyscy chcieli dotknąć jej ciała. Ksiądz nie dopuściłby tego, ponieważ powiedział, że należy on tylko do świętych kanonizowanych przez Kościół. Zabrał ciało do innego pokoju pod kluczem. Tłumy jednak wciąż przychodziły i aby je uspokoić, przedsiębiorca zabrał ich do pokoju małymi grupami, aby zobaczyć ciało małej dziewczynki, która, jak byli pewni, była już u Naszego Pana i Naszej Pani w Niebie.

Grabarz zeznał, że nigdy wcześniej ani później nie miał takiej sprawy jak Hiacynta. «Wydaje mi się, że do dziś widzę małego anioła. Leżąc w trumnie, wydawało się, że wciąż żyje, w swojej pełnej urodzie z różowymi policzkami i ustami. W mojej firmie widziałem wiele ciał, młodych i starych. Nigdy przedtem nie zdarzyło mi się coś takiego. Przyjemnego aromatu wydychanego z jej ciała nie można wytłumaczyć. Najgorszy niewierzący nie mógł tego kwestionować … Choć dziecko nie żyło od trzech dni, zapach przypominał bukiet kwiatów.

Biorąc pod uwagę poważną naturę choroby Hiacynty i trucizny, która znajdowała się w układzie z zapalenia opłucnej, z których wszystkie przyspieszyłyby zepsucie ciała, możemy zrozumieć zdumienie przedsiębiorcy z powodu tego niezwykłego zjawiska, gdy ciało Hiacynty wydawało się zwolnione z tego naturalnego prawa.

24 lutego ciało zostało umieszczone w ołowianej trumnie zamkniętej w obecności władz i niektórych kobiet i przeniesione do skarbca rodzinnego wielkodusznego mężczyzny z Ourém. Matka Godinho towarzyszyła ciału w drodze do Fatimy.  Ti Marto był na stacji, aby spotkać ciało. «Kiedy zobaczyłem tylu ludzi wokół małej trumny mojej Hiacynty, byłem tak zruszony , że na ten widok wybuchłem łzami, jak małe dziecko. Nigdy w życiu tak nie płakałam. „Nic ci nie pomogło” – szlochałem – „nic cię nie wyleczy. Przebywałeś tu przez dwa miesiące, potem pojechałeś do Lizbony … Tam umarłeś sama, zupełnie sama …

 

Jacinta 1935
12 września 1935

 

Piętnaście lat później, 12 września 1935 r., Biskup Leirii nakazał przeniesienie jej ciała na cmentarz w Fatimie, gdzie ciała Hiacynty i Franciszka miały być umieszczone w tym samym grobowcu, zbudowanym specjalnie dla dwójki dzieci. Kiedy przy tej okazji otwarto trumnę Hiacynty, jej ciało wciąż było całe i nienaruszone.

 

 

31 kwietnia 1951

Ponownie, 31 kwietnia 1951 r., Przy okazji ostatecznego przeniesienia do bazyliki, można było zauważyć, że twarz Hiacynty była nadal doskonale rozpoznawalna.

 

 

 

 

 

 


Żródło cytatów: The True Story of Fatima – ks. Giovanni de Marchi.

O autorze A. Szaroleta

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

3 komentarze dotyczące “Dzieci Maryi – O ofierze życia Hiacynty i Franciszka

  1. Postawa i życie Hiacynty porusza do głębi. Jak tak małe dziecko potrafiło w tak głęboki sposób umartwiać ciało i duszę, przeżywać wiarę i przyjmować cierpienia. Pragnąć cierpieć za grzeszników. Postawić się przed Hiacyntą i człowiek dostrzega wtedy prawdę o sobie, swoją nędzę i próżność. Maryjo! skrusz zatwardziałość mego serca!

    Polubienie

  2. Pingback: Fatima – odrzucone przesłanie! – Niewolnik Maryi – Tak Tak Nie Nie

  3. Pingback: Fatima – odrzucone przesłanie! – Niewolnik Maryi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: