Nauka Katolicka

Warunki dobrej spowiedzi Cz.3 – Postanowienie poprawy

Do dobrej spowiedzi i otrzymania oduszczenia grzechów nie wy­starczy samo tylko pragnienie poprawy, nie wystarcza jakaś tylko chęć lub chętka po­prawy, ale musi być szczera i stanowcza wola i silne postanowienie poprawy, — musisz sobie i Panu Bogu z serca powiedzieć: chcę i muszę się poprawić! Sama tylko chęć i pragnienie pieniędzy nikogo bogatym nie zrobią... Chęć i pragnienie jedzenia głodnego nie nasycą, ale musi się wziąć do jedzenia i jeść.

I. Jak ci powyżej już powiedziałem, św. So­bór Trydencki naucza, że w żalu są jakby
trzy części istotne:
pierwsza : to ten smutek i ból duszy, —
druga : obrzydzenie grzechów, —
a trzecia : postanowienie poprawy i niegrzeszenia więcej.

1.Ściśle biorąc, kto ma żal prawdziwy, to tem samem ma i postnowienie poprawy, bo kto prawdziwie żałuje tego, że zgrzeszył, to tem samem już więcej grzeszyć nie chce. Żal odnosi się do przeszłości, a postanowienie poprawy do przyszłości. Można wprawdzie mieć postano­wienie poprawy i bez żalu prawdziwego, ale nikt żalu prawdziwego nie ma, choćby się i najrzewniejszemi łzami zalewał, jeśli ma serce choćby do jednego grzechu ciężkiego przy­wiązane, gdy nie chce choćby jednego tylko grzechu ciężkiego porzucić i z niego powstać i szczerze się poprawić!

Do dobrej spowiedzi i otrzymania oduszczenia grzechów nie wy­starczy samo tylko pragnienie poprawy, nie wystarcza jakaś tylko chęć lub chętka po­prawy, ale musi być szczera i stanowcza wola i silne postanowienie poprawy, — musisz sobie i Panu Bogu z serca powiedzieć: chcę i muszę się poprawić! Sama tylko chęć i pragnienie pieniędzy nikogo bogatym nie zrobią… Chęć i pragnienie jedzenia głodnego nie nasycą, ale musi się wziąć do jedzenia i jeść.

Niejednego odstrasza od spowiedzi to, iż mu, podobnie jak św. Augustynowi, szatan i nałóg jego podszeptują, że się poprawić nie może i nie potrafi… Otóż, pamiętaj dobrze: możesz i musisz się poprawić, w prawdzie nie sam, swojemi tylko siłami, ale przy pomocy łaski Boskiej, jak mówi św. Paweł: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia„. Pamiętaj i uważ, że Pan Bóg zna lepiej twą naturę i twą sła­bość, aniżeli ty sam, i że Pan Bóg niemożebnych rzeczy nie nakazuje, ani za niemożebne rzeczy piekłem nie grozi i piekłem nie karze! Możesz, możesz, tylko pragnij, tylko szczerze chciej, silnie sobie postanów i gorąco o to Pana Boga proś!

 

2. Jak czujesz i poznajesz, że tej prawdzi­wej, stanowczej woli i ochoty do poprawy nie masz, i poprawić się nie chcesz — to wtedy ci szczerze powiem, lepiej do spowiedzi nie idź, bo taka spowiedź nic ci nie po­może i byłaby jeszcze nowym grzechem!

Kto Pana Boga niby przeprasza i o przebaczenie prosi, ale się nie chce poprawić i grzechu porzucić, to taki spowiedzią swoją jeszcze bar­dziej Pana Boga obraża! Otóż powtarzam ci to jeszcze raz i pamiętaj to sobie dobrze, że jak bez żalu, tak też i bez prawdziwej szczerej woli porzucenia grzechu i poprawy, Pan Bóg nikomu, nawet na spowiedzi, grzechów nie odpuści!

Objaśnię ci to porównaniem. Masz syna, bar­dzo niedobrego i niegodziwego, i chcesz go wydziedziczyć. Żona więc twoja mówi do tego niegodziwego syna: „Idź, przeproś ojca, bo
cię ojciec wydziedziczy*’. A on na to: „Ej mamo, ojciec tylko tak grozi i straszy”. Matka jednak widzi, że ty naprawdę testament ro­bisz i syna chcesz wydziedziczyć, mówi więc znów do syna: „Synu, przeproś ojca, bo będzie źle”. — Syn nie chce… Więc matka mu radzi: „Jeśli ojca nie chcesz naprawdę przeprosić, to przeproś go choć na oko”… A syn na to: „O tak, na oko to przeproszę”… Ty byłeś w dru­giej izbie i słyszałeś wszystko, co syn mówił. Syn wtedy przychodzi do ciebie i mówi: „Ta­tusiu, przebaczcie mi”. — „A co ci mam prze­baczyć?” — „Ta wy już to wiecie, co… Może ja was kiedy obraził, nie gniewajcie się na mnie!”

Powiedz mi, czybyś takie przeproszenie przyjął? czybyś takiemu synowi przebaczył i darował? O, pewnie, że nie! Otóż w taki sposób wielkie część ludzi przeprasza Pana Boga,
na oko tylko, na pozór, nie z serca, nie z prawdziwem poznaniem i uznaniem swej winy i szczerą wolą poprawy. A takie przepraszanie Pana Boga — to jeszcze nowa większa obraza!

 

 

Otóż, o tem postanowieniu poprawy chcę ci teraz nieco dokładniej napisać, a mianowicie:
1. Z czego masz postanowić sobie poprawić się?…
2. Jakie ma być to postanowienie ?
3. Na co ma się rozciągać?
4. jak je masz robić?

 

1. Z czego masz postanowić sobie poprawić się

Masz postanowić sobie poprawić się 1. z grze­chów swoich, przynajmniej śmiertelnych —; a tych 2. ze wszystkich! — Uważ dobrze i zapamiętaj sobie każde słowo.

A więc poprawić się masz:

1. Z grzechów swoich. Nieczysty więc z grzechów nieczystości, pijak z pijaństwa, ten, co przeklinał, że odtąd więcej dobrowolnie kląć nie będzie; ten, co nieczyste, plugawe mowy gadał, że odtąd takich mów prowadzić nie będzie; ten co Mszy św. w nie­dziele zaniedbywał, że odtąd z niedbalstwa nigdy Mszy św. nie opuści! syn, córka, co rodziców nie słuchali i nie szanowali, że odtąd ich słuchać i szanować będą: ten co kradł, że odtąd kraść nie będzie i krzywdę ludzką wynagrodzi itd. Słowem, każdy ma się z grze­chów swoich poprawić i to z WSZYSTKICH, a przynajmniej CIĘŻKICH, śmiertelnych… a naj­bardziej z grzechów ulubionych, w które NAJCZĘŚCIEJ wpadał.

Masz postanowić sobie poprawić się z grze­chów swych przynajmniej śmiertelnych, które nam Pan Bóg zakazuje pod groźbą utraty swej łaski. — A jak z grzechów tylko śmiertelnych koniecznie spowiadać się potrzeba, tak też i postanowienie poprawy koniecznie przynajmniej na grzechy śmiertelne rozciągać się musi, — a grzechów powszednich, jak niekoniecznie się spowiadać, tak też ze względu na ważność dobrej spowiedzi, nie jest koniecznem postanowić sobie unikać.

2.Prawdą jest jednak, jak naucza Doktór Kościoła św. To­masz, że i grzechów powszednich nikomu Pan Bóg nie odpuści bez żalu i postanowienia po­prawy. I dlatego, ktoby się tylko z samych grzechów powszednich spowiadał , ten, żeby była spowiedź ważna, musi przynajmniej choć co do jednego grzechu powszedniego mieć mocne postanowienie­ poprawy, albo dodać jakiś grzech ciężki, choćby z dawnego życia, i postano­wienie poprawy zrobić.

 

 

2. Jakie ma być postanowienie?

Masz sobie postanowić poprawić się ze wszystkich grzechów śmiertelnych, czyli to postanowienie poprawy ma się na wszystkie grzechy śmiertelne rozciągać. Kto ma prawdziwy żal za grzechy, tem samem musi mieć serce od każdego grzechu śmiertelnego oderwane… a kto choćby do jednego grzechu ciężkiego serce ma przywiązane, taki, jak już wspomniałem, nie ma prawdziwego żalu za grzechy.

Ktoby choć tylko jednym grzechem ciężkim chciał dalej Pana Boga obrażać, takiego spowiedź jest nieważna i świętokradzka. Jedna kulka, jedna kropla śmiertelnej
trucizny wystarczą, aby cię życia pozbawić, — tak i jeden grzech śmiertelny wystarczy, aby cię życia łaski pozbawić.

Pogański starosta rzymski prosił św. Sebastyana o uzdrowienie z ciężkiej choroby. Św. Sebastyan dał mu za warunek, aby zniszczył wszystkie bożki, jakie miał u siebie, a ten nieszczęsny zniszczył wszy­stkie, krom jednego bożka złotego, którego, jako drogą pamiątkę po swych przodkach, za­chował. Święty nie mógł go uzdrowić i po­wiedział mu, dlaczego… Otóż podobnie wielu ma mocne postanowienie unikania niektórych tylko grzechów, ale nie wszystkich! I tak: niektórzy na Mszę regularnie chodzą i nigdy
jej nie opuszczą, posty zachowują i w post nawet łyżki mleka do ust nie wezmą, żeby, jak to mówią, ,,nie zmaścić się“ ; nie tylko nie upijają się, ale nawet wódki nie skosztują; — lecz cóż z tego, kiedy temi samemi usty mówią mowy grzeszne, np. przekleństwa, lub mowy nieczyste, do których przywykli i z któ­rych się nie poprawiają! Tak, wielu i bardzo wielu ma swój ulubiony nałogowy grzech, w którym trwają długie lata, jak np. niektórzy w małżeństwie grzechy małżeńskie — i choć na każdej spowiedzi poprawę niby przyobie­cują, ale tylko usty, a nie szczerą i stanowczą wolą.

Otóż postanowienie poprawy musi być ogólne i powszechne, tj. unikania WSZYSTKICH grzechów śmiertelnych… A najbardziej każdy powinien zwracać uwagę na swój grzech na­łogowy, i co do niego najbardziej szczegółowe postanowienie zrobić, że się chce z niego stanowczo poprawić!

Cóż więc pomyśleć i powie­dzieć o tylu grzesznikach nałogowych, którzy nieraz całe życie w tych samych grzechach ciężkich leżą, i nigdy siekiery do korzenia nie przyłożyli, aby ten grzech wykorzenić… Jakież były ich spowiedzi?…

Tacy mówią: a, ja się zawsze wszystkiego spowiadałem! — Ależ, mój Bracie drogi, niedość się spowiadać, lecz do dobrej spowiedzi trzeba koniecznie mieć ŻAL i MOCNE POSTANOWIENIE POPRAWY! Nie dość się spowiadać, ale trzeba się nawrócić i mieć STANOWCZĄ WOLĘ  grzechy swe po­rzucić, jak woła Prorok Pański: „Nawróć się ku Panu, a opuść grzechy swoje!“ (Ekl. 17).

Cóż to znaczy nawrócić się?... Widzisz, jak ktoś zbłądził i jedzie mylną drogą, a spostrzegł to, to się zatrzymuje, konie i wóz obraca i nawraca, i nie tylko tą samą drogą dalej nie jedzie, ale szuka drogi, która go do celu do­prowadzi. Takiem powinno być twoje nawócenie… Kto przy spowiedzi św. szczerze sobie nie powie: Odtąd chcę i postanawiam, że grze­chu ciężkiego nile popełnię żadnego! — taki nie ma potrzebnego postanowienia poprawy.

Byłyż twoje postanowienia poprawy takiemi? Jeśli napewno wiesz, że takiemi nie były, to
wtedy napewno ci też powiem, że także i twoje spowiedzi były i złe… i że na nich odpuszcze­nia grzechów nie otrzymałeś. Pan Jezus, ilekroć grzechy komu odpuszczał, zawsze mawiał:Idź i więcej nie grzesz!”.

 

 

3. Jakiem ma być to postanowienie poprawy?

To postanowienie poprawy ma być: 1. stanowczem i 2. mocnem czyli silnem.

  1. Postanowienie poprawy ma być naprzód STANOWCZEM, to znaczy, że ma być, (jak już mimochodem powyżej wspomniałem), nie pra­gnieniem: i chęcią tylko, ale silną wolą i po­stanowieniem. Pismo święte mówi, że ,.leni­wiec chce i nie chce” (Przyp. 13, 4). Tak i z nawróceniem niejednego, — chciałby niby, ale nie chce STANOWCZO Chciałby, bo się trochę piekła boi, ale nie chce szczerze… bo jakieś tam zawsze wymówki znajdzie, które go od stanowczej poprawy powstrzymują. Sza­tan i miłość własna i przywiązanie do grzechu podszepną mu, że Pan Bóg dobry i miłosierny, że to człowiek taki niby słaby i nie może bez grzechu się obejść, że przecie tylu innych ludzi także grzeszy… że on jeszcze nie umiera, Że jeszcze ma czas, że się z czasem poprawi, itd. wiele innych takich wymówek ma.. i zadawalnia się tą tylko chętką swoją i obietnicą jako-tako zrobioną, ale STANOWCZO nie postanawia.I takie niby postanowienie nie jest postanowie­niem takiem, jakiego się Pan Bóg przy spo­wiedzi od nas domaga.
  2.  Druga własność dobrego postanowienia poprawy jest, że ono ma być nie chwiejnem, jak chorągiewka, co za lada powiewem się obraca, lub jak te bańki mydlane, co prędko pękają. — Twoje postanowienie poprawy ma być nie na dzień, dwa, lub choćby tydzień albo dwa, ale ma być mocnem, silnem, na całe życie!… Uważ to dobrze, co to znaczy postanowienie mocne… Jak ktoś czegoś szczerze chce, to tak łatwo byle czem się odstraszyć i od do­pięcia swego celu odprowadzić nie da,— jak mówi polskie przysłowie: kto chce psa uderzyć, ten kija znajdzie. Jak ktoś mocny w nogach, to łatwo się nie pośliźnie i nie upadnie; jak ktoś mocny, silny, to się łatwo drugiemu prze­wrócić i obalić nie da; jak ktoś mocno gwóźdź wbije w ścianę, to nie tak łatwo gwóźdź ten wyjąć… ale jak gwóźdź tylko koniuszkiem w ścianę wbity, to go i dwoma palcami łatwo wyciągniesz… Jak ktoś tobie coś przyobiecał, to chcesz, żeby ci obietnicy dotrzymał… Jak chcesz syna ukarać, a on ci poprawę obiecuje, to chcesz, żeby się i poprawił…Święta Magda­lena była grzesznicą, ale gdy jej Pan Jezus grzechy odpuścił, to się do grzechu nigdy już nie wracała. Podobnie i św. Augustyn był przed­tem wielkim grzesznikiem i zdawało mu się, że się nawrócić, grzechy porzucić i po chrześcijańsku żyć nie potrafi. Ale jak głos Boży w duszy usłyszał: „Augustynie, mogłi ci i te, możesz i ty !“ — to powiedział sobie stanowczo, silnie i mocno: mogę i muszę! — i dotrzymał.  A gdy po jego nawróceniu przyszła do niego dawna jego spólniczka grzechu, to św. Augu­styn ani mówić z nią nie chciał. A gdy ona mu powiedziała: „Cóż to, ty mnie nie pozna­jesz? jestem ta i ta“… to Augustyn jej na to: „Ale ja nie jestem tym samym! bo przedtembyłem grzesznikiem, a teraz pokutnikiem!” Tak, ja nie jestem tym samym, — masz i ty sobie przy spowiedzi św. stanowczo i mocno powiedzieć!… Ja nie jestem tym samym, ma się o tobie sprawdzić i po spowiedzi św.!— Żeby twoje postanowienie było mocnem, to  musisz niejako z Psalmistą Pańskim zawołać: „Przysiągłem i postanowiłem strzedz sądów sprawiedliwości Twojej… Zastawiali grzesznicy sidła na mnie, i nie zbłądziłem od przykazań Twoich… Nakłoniłem serca mego, abym czynił sprawiedliwości Twoje na wieki!” (Ps. 118).

    Psalmista Pański mówi, że grzesznicy zastawiali sidła na niego, ale on się skusić nie dał..Tak i na ciebie zastawiać sidła będą dawni twoi wspólnicy grzechu i namawiać cię i kusić do grzechu… pamiętajże wtedy, coś na spowiedzi postanowił i Panu Bogu przyrzekał i obiecywał, że się poprawisz, — i dotrzymaj tego, coś obiecał, i to może już tyle razy, i to nie ludziom, ale Panu Bogu! Nie żartuj z Boga!.

    U wielu to postanowienie poprawy niestety nie jest stałe, ale bardzo chwiejne i zmienne. O takich mówi św. Augustyn, że oni są po­dobni do wilka, który, gdy słyszy szczekanie psów i wołanie i krzyki pasterzy, na chwilę boi się i owce porzuca i od nich ucieka, ale wilkiem pozostaje, a niechno się okazja na­darzy, to znów owce porywa. Tak wielu po spowiedzi znów przy pierwszej lepszej okazyi do dawnych grzechów się wraca, tak, jakby nigdy Pana Boga nie przepraszali i poprawy nie obiecywali. A kto ma mocne postanowienie, to choćby się i okazja do grzechu nadarzyła,to przynajmniej tak łatwo i tak prędko do grzechu się nie wróci.
    Nie wolno tego, czegoś się na chrzcie św. wyrzekał, — a wyrzekałeś się szatana i wszystkich spraw jego!… Nie wolno tego, z czegoś na spowiedzi św. poprawić się przyrzekał i to już tyle razy ! Pamiętajże!

  3.  Na jedno zwracam ci tu jeszcze raz uwa­gę, o czem powyżej już wspomniałem, to jest, że złamanie postanowienia nie zawsze świadczy o braku postanowienia. Bo co innego jest po­stanowienie, a co innego jego dotrzymanie

    Prawda, że jak kto zaraz po spowiedzi albo w parę dni potem, nieraz i tego samego dnia, wraca do tych samych grzechów, np. prze­kleństw, szkaradnych mów, grzesznych znajomości, i w nich znów tak samo nałogowo żyje, jak i przedtem, jakby się nie spowiadał i postanowienia i obietnicy poprawy nie robił, o takim prawie na pewno powiedzieć można, że nie miał mocnego postanowienia poprawy…
    Ale jakeś rzeczywiście nie tylko pragnął się po­prawić, ale i szczerze postanawiałeś i obiecy­wałeś, a pomimo tego, ze słabości i ułomności ludzkiej, pośliznąłeś się i znów upadłeś, nie zrażaj się tem i nie zniechęcaj, lecz jak najprędzej znów do spowiedzi spiesz, znów żałuj, znów Pana Boga przepraszaj i poprawę obiecuj… a żałuj tem bardziej, żeś obietnicy Bogu danej nie dotrzymał. 

 

 

4. Na co się ma to postanowienie poprawy rozciągać?

To postanowienie poprawy ma się rozcią­gać nie na same tylko grzechy, przynajmniej ŚMIERTELNE , ale też:

1. Na unikanie blizkiej okazyi, do grzechu prowadzącej;
2. Na użycie środków do poprawy potrze­bnych ;
3. Na naprawienie złego, a zwłaszcza na wy­nagrodzenie krzywd, przez grzechy nasze ko­muś wyrządzonych.

 

  1. Masz postanowić sobie unikać blizkiej oka­zyi, do grzechu prowadzącej.
    Przez blizką okazyę rozumiem tę osobę, miej­sce, okoliczność, które kogoś ZWYKLE nie tylko do pokus, ale i do grzechu pobudzają i do upadku przyprowadzają… Tu każdy powinien zbadać samego siebie i spytać się swego własnego doświadczenia, bo nie każdy jest jedna­kowo słaby. Te same okazye cha jednego są niebezpieczne i blizkie, a dla drugiego nie.
    Niejeden mówi: ja nie chcę więcej grze­szyć, — ale cóż z tego, kiedy przestaje z tą osobą, która go już nieraz do grzechu przypro­wadziła i znów łatwo przyprowadzić może; kiedy chodzi w te miejsca, towarzystwa, np. po wieczorach z dziewczętami, na tańce, do karczmy, w których już tyle razy Pana Boga obraził; kiedy patrzy na nieskromne, bezwstydne widowiska lub obrazy, które mu tyle razy nie­ tylko pokusą, ale i powodem do grzechu były !Czyż o takim można powiedzieć, że on ma szczerą wolę i mocne postanowienie popra­wy?… Przecież jak cię pies już raz ukąsił, a choćby tylko chciał ukąsić, to go potem uni­kasz; przecież jak się boisz jadowitego węża, to się z nim bawić i pieścić nie będziesz; — jak się boisz ognia w stodole, to tam zapalonej zapałki rzucać nie będziesz; jak się boisz za­raźliwej choroby, np. tyfusu, ospy lub cholery to bez koniecznej potrzeby do takiego chorego nie pójdziesz i z nim przestawać nie będziesz; jakeś się na ślizgawicy poźliznął i upadł i ciężko potłukł, to potem w chodzeniu jestes ostrożniejszym…
    Otóż blizkiej okazyi do grzechu masz więcej unikać, niż psa wściekłego, niż żmii jadowitej, niż domu cholerą zara­żonego, — masz się więcej bać, niż ognia srou słomy, boś ty może więcej zapalny, niż słoma! Ty ze swojemi namiętnościami jesteś może jak beczka prochu, dla której jedna iskier­ka wystarczy, aby ją zapalić i rozsadzić… Grzech jest większem złem, niż ukąszenie od psa lub żmii, niż pożar, niż śmierć nawet sama!A jednak, przyznaj to sam o sobie i o innych tylu, co do spowiedzi chodzą i poprawę niby obiecują, czy oni po spowiedzi, po tylu upad­kach, są ostrożniejsi?… czy okazji do grzechu prowadzącej unikają?… Weź takich, co mają grzeszne znajomości, miłostki, i latami całemi w tej okazyi żyją, w tych grzesznych miłostkach trwają, tak jakby się nie spowiadali i poprawy nie obiecywali! Czy ich nawrócenie jest szcze­re …. czyż ich postanowienie poprawy było prawdziwe i mocne?… Przyznać musisz, że nie! I niejeden się dziwi, że mu ksiądz rozgrze­szenia dać nie chce, kiedy żadnej poprawy me widzi i grzesznik trwa w okazyi i niebezpieczeństwie grzechu! Porzuć naprzód to niebez­pieczeństwo grzechu, porzuć ten dom, tę służbę, tę grzeszną znajomość, spal te bezwstydne obra­zy i złe książki, a potem przyjdziesz po rozgrzeszenie…Bo póki tej okazyi do grzechu prowadzącej porzucić nie chcesz, to i grzechu porzucić nie chcesz, — a wtedy i rozgrze­szenie, choćby ci je ksiądz jaki i dał, nic ci nie pomoże, bo go Pan Jezus nie potwierdzi!

    Otóż zastanów się dobrze, nim do spowiedzi pójdziesz, czy nie masz ty jakiej takiej blizkiej okazyi do grzechu, w której trwasz?… Czy niema u ciebie w domu nieskromnych obrazów, gorszących, zakazanych książek i pism, które i dla ciebie są zgorszeniem, a co gorsza, dla innych, np. dla dzieci twych, tak łatwo zgor­szeniem być mogą. A może, co jeszcze gor­sza, dla zysku małego takie obrazki w oknach sklepu swego wystawiasz, a to jest dla tylu okazyą do grzechu! Straszny sąd Boski kie­dyś takich czeka, bo tyle dusz niewinnych przez to gorszą i do grzechu — a może i na wieczne potępienie prowadzą!…
    Ucz się rozumu od zwie­
    rząt: zwierzę, choć nierozumne, unika człowie­ka i miejsca, gdzie je co złego spotkało, — a dla ciebie okazja taka do grzechu była przy­czyną twego największego, nieszczęścia, za któ­reś niby żałował, i porzucenie okazyi obiecy­wał, — a mimo tego okazyi tej nie unikasz i sam dobrowolnie jej szukasz! Jakież wtedy były twoje postanowienia poprawy, i jakie spo­wiedzi ?…

    Pamiętaj to sobie dobrze, że kto nie chce blizkiej okazyi do grzechu ciężkiego unikać, a tem bardziej, jeśli w niej dobrowolnie i samowolnie trwa, z nią mieszka i obcuje — to tem samem już grzeszy. A dlaczego? Bo Pan Bóg zarówno zakazuje nie tylko grzechu samego, ale i tego wszystkiego, co do grzechu wprost pro­wadzi, a co, po ludzku mówiąc, konieczną przyczyną grzechu być musi. Dlatego to mówi Pismo św., że ,,kto miłuje niebezpieczeństwo, w niem zginie” (Ekl. 3). Jeśli wątpisz, czy ta lub owa okazya jest dla ciebie blizką i niebezpieczną, czy nie, i czy jej pod grzechem ciężkim masz unikać, czy nie, nie ufaj sobie, i zdaniu swemu, ale przed­staw to szczerze i jasno spowiednikowi i proś go o radę i rozstrzyngięcie.

     

  2.  Postanowienie poprawy ma się rozciągać nie tylko na unikanie biizkiej okazyi do grzechu prowadzącej, ale też i na użycie środków do poprawy koniecznych, a zwłaszcza tych, które ci spowiednik w skaże i nakaże. Bo pomyśl sam i powiedz mi, czy taki chce prawdziwie dopiąć jakiegoś celu, który nie chce używać środków do tego potrzebnych?
    Czy taki chce prawdziwie być zdrowym, który nie chce brać lekarstw od lekarza przepisanych, co go na pewno uzdrowić mogą?… Nie wystarczy wzdy­chać i pragnąć: obym był zdrowym!… ale trzeba zachować przepisaną dyetę i używać przepisanych lekarstw. Ludzie tego świata, kiedy np. chodzi o zdrowie lub życie, o inetresa pieniężne, o wygranie procesu, o osiągnięcie ja­kiejś posady, o żenienie się i pozyskanie względów jakiejś  osoby, — umieją szukać i znaleść środki do tego potrzebne, i to nieraz z wielkim trudem i poświęceniem, — ale kiedy chodzi o zdrowie duszy, o uniknięcie grzechu, o łaskę Boską, o zdobycie nieba, o szczęśliwy
    wyrok na sądzie Boskim, o uniknięcie potę­pienia wiecznego, — to nie chcą nic robić, i kontentują się tylko samą dobrą chęcią… Ależ właśnie taka wola nie jest dobrą i szczerą, kiedy nie chcesz używać lekarstw i środków potrze­bnych do powstania z grzechów! 

    Oprócz środków szczegółowych, przez spo­wiednika ci wskazanych i przepisanych, wskażę ci dwa środki „uniwersalne”, ogólne, to jest: modlitwę i częstsze przystępywanie do św. Sa­kramentów! Chcesz się szczerze poprawić, to módl się często i gorąco, i proś o to Pana Boga i Matkę Najświętszą !Św . Teresa zwykła mawiać, że człowiek, który się nie modli, będzie albo zwierzęciem albo szatanem! Bez szczególniej­szej pomocy Boskiej musisz zginąć! — a Pan Bóg łaskę swą daje zwykle tylko proszącym i to gorąco proszącym !
    Drugim dzielnym środkiem do twej popra­wy jest częstsze przystępywanie do św. spo­wiedzi i do św. Komunii. Kto tylko raz na rok się spowiada i raz tylko na rok posila się Komunią św., o takim mam najgłębsze prze­konanie, oparte na tyloletniem doświadczeniu, że taki trudno z grzechów powstanie i pra­wdziwie się nie poprawi… Gdybyś raz tylko na rok się mył — jakbyś wyglądał?… Chcesz się szczerze poprawić, to obmywaj się częściej w spowiedzi św., zasilaj się częściej tem le­karstwem, które nam słabym i ułomnnym Sam Pan Jezus obmyślił i pozostawił, tj. Ciałem i Krwią Pana Jezusa, — a doznasz skutków tego cudownego lekarstwa i na sobie, jak doznało go tylu, jak to sam Pan Jezus Boskiem swem słowem przyobiecał: „Kto mnie pożywa, żyć będzie dla mnie!” (Jan. 6.) — A inaczej się nie dziw, żeś taki słaby i ułomny!

  3. Postanowienie poprawy ma się rozcią­gać na naprawienie złego, przez grzechy nasze wyrządzonego.
    Nieraz grzechami naszymi obrażaliśmy nie- tylko Pana Boga, ale i ludzi. Przepraszając Pana Boga, mamy obowiązek przeprosić i lu­dzi, którycheśmy obrazili —- i naprawić krzy­wdy, w jakikolwiek sposób im wyrządzone. Krzywdy mogą być różne i w rozmaity spo­sób wyrządzone. Może być krzywda wyrzą­dzona na duszy, przez dane zgorszenie, albo na ciele, na zdrowiu, na majątku lub sławię i t . d. Otóż, ktoby tej krzywdy naprawić nie chciał, przy takim by ta krzywda ludzka pozostała, a tem samem i grzech by pozostał.
    Postanowienie poprawy ma się więc rozcią­gać i na naprawienie tych wszystkich, jakich­ kolwiek krzywd ludzkich, komukolwiek wy­rządzonych! Powiedziałem powyżej, że masz mieć wolę te krzywdy naprawić, i to o tyle, o ile ci możebnem. Bo niejeden rad by je na­prawić, ale nie może — a wtedy już nie jego wina. Możesz naprawić, to musisz, nie mo­żesz, a chciałbyś, — to Pan Bóg już i dobrą wolę przyjmuje i nią się zadawalnia… Pamię­taj więc, powtarzam ci raz jeszcze, że daremnie byś się spowiadał i nadaremnie rozgrzeszenie otrzymał, gdybyś tych krzywd naprawić nie chciał, gdybyś nie chciał naprawić danego zgorszenia, gdybyś nie chciał zwrócić cudzej rzeczy, sobie nieprawnie przywłaszczonej, gdy­byś nie chciał nagrodzić szkody, komuś przez ciebie wyrządzonej, choćbyś sam naw et przez to bogatszym nie został; gdybyś nie chciał na­prawić sławy, odebranej komuś przez obmowy, a tm bardziej przez oszczerstwa. Gdybym chciał tu wyliczać te wszystkie tysiączne sposoby krzywd ludzkich, tobym musiał chyba osobną książeczkę o tem napisać… Zastanów się sam nad tem dobrze, czy nie masz ty jakiej krzywdy ludzkiej na swem sumieniu?… i czyś je już nagrodził?… a jeśli nie, czemu nie?… Chcesz mieć dobrą spowiedź i otrzymać przebaczenie grzechów, to postanów sobie wszystkie krzywdy o ile możesz, naprawić — i to wykonaj zaraz po spowiedzi w jak najprędszym czasie!

 

 

5. Jak robić to postanowienie poprawy?

Powiedz sobie naprzód to, co ci już po­wyżej nawiasowo wspomniałem:

1. ja mogę się poprawić;
2. ja chcę się poprawić;
3. ja muszę się poprawić!

  1.  Ja mogę się poprawić! Mogli i mogą inni, możesz i ty! chciej tylko! Święci nie byli z urodzenia innymi ludźmi, niż ty, — niektórzy z  nich długie nawet lata trwali w grzechach i nałogach, a nawrócili się i popra­wili… i niebo osiągnęli… i dziś im tego nie żal… więc możesz i ty — i tego żałować niebędziesz, — a żałowałbyś na wieki, jak tego żałują potępieńcy, gdybyś się nie nawróciłi grzechów nie porzucił… Przy pomocy ła­ski Bożej możesz, możesz z pewnością… chciej tylko i powiedz sobie stanowczo: chcę!
  2. Chcę !… Uważ dobrze to słowo: chcę!..,,Nie: chciałbym tylko — chciałbym nie wystarczy musisz sobie powiedzieć: stanowczo chcę! bo od tego „CHCĘ” zawisło, czy będziesz na wieki w niebie, czy na wieki w piekle; czy na wieki szczęśliwy, czy na wieki nie-szczęśliwy! Teraz ci łatwiej, niż później, bo teraz przy czytaniu tej książeczki więcej masz poznania, natchnienia i światła Bożego, więcej łaski i pomocy Bożej… Teraz twoje nawró­cenie jeszcze łatwiejsze, bo nałogi mniej za­korzenione, a później będzie jeszcze trudniej­sze… Dąbczaka młodego, mało zakorzenionego, łatwo wyrwiesz, ale starego nie potrafisz…
    Z choroby w początkach łatwiej się wyłeczyć —później coraz trudniej… A gdy tego „CHCĘ” w sobie jeszcze nie czujesz, o — proś o to, proś gorąco Pana Boga i grzesznych Ucieczkę Maryę! — Uprosili inni, uprosisz zmianę twej woli i ty ! A gdy poczujesz w sobie choć pragnienie powstania z grzechów , idź w tedy przed Miłosierne Serce Jezusa w Najśw. Sakramencie, klęknij tam , i z żywą wiarą i ufnością mów raz za razem Panu Jezusowi: Panie Jezu, już więcej grzeszyć nie chcę!… Powiedz to choć kilka razy, ale serdecznie, — a potem zwróć uwagę na swój grzech ulubiony i po­wiedz szczegółowo, że tego grzechu już wię­cej popełniać nie chcesz. Jeśliś jest przeklętnikiem, pijakiem i t. d,, to powiedz Panu Je­zusowi: Panie Jezu, już nie będę więcej nigdy przeklinał, upijał się itd. Powtórz to choć kilka razy, raz za razem. Gdy powiesz po raz pier­wszy, to będzie to jakoś niechętnie, jakby nie z serca, więc pow tarzaj po raz drugi, trzeci, piąty, dziesiąty, tak długo, aż to z serca,  całą duszą powiesz… Zobaczysz i przekonasz się, że tak będzie!
    I uważ to dobrze, że albo to z serca szcze­rego i ochotnego powiesz, albo nie, — jeśli nie, to nie masz nawet po co do spowiedzi chodzić, bo bez szczerego postanowienia po­prawy nie ma spowiedzi i odpuszczenia grze­chów ; a — jeśli z serca, pragnącego szcze­rze poprawy, powiesz, że chcesz się popra­wić i grzech porzucić, to tem samem miło­sierne Serce Boże ku sobie zwrócisz i miło­sierdzia Jego i przebaczenia dostąpisz! A jak raz już to stanowcze postanowienie zrobisz, i chcesz się naprawdę poprawić, to ci jeszcze jedną zbawienną radę i lekarstwo daję: odnawiaj to postanowienie każdego dnia przy rannym pacierzu, tak samo i w ten sam sposób, jakeś je przed spowiedzią zrobił. Tę radę daję, jako zbawienną pokutę i lekarstwo wszystkim, którzy jakikolwiek nałogowy grzech mają. Przecież zrobiona obietnica i postanowie­nie obowiązują cię, czy je odnowisz, czy nie, — ale gdy będziesz odnawiał codzień, to łatwiej dotrzymasz. I z tego każdy pozna, czy chce, czy nie chce poprawić się stanowczo, — jeśli tego środka użyje i to postanowienie poprawy codzień odnawiać będzie, czy nie.

  3. Ja muszę się poprawić! Albo — albo!! Albo poprawia i grzechów porzucenie — albo wieczne odrzucenie, wieczne potępienie, wieczne piekło, wieczny ogień, wieczna męka! według tego, co Pan Jezus powiedział: ,Jeśli — pokutować nie będziecie, wszyscy… zginiecie!” (Łuk. 13, 3). Abyś sobie ułatwił to stanowcze postanowienie: ,Ja muszę się poprawić” — dam ci jedną radę. Stań sobie przy płoną­cym ogniu, przypatrz mu się i potrzymaj przez chwilę rękę przy nim, albo nad płonącą lampą… a gdy ogień poczujesz, powiedz sobie:, Jak ja w piekle wytrzymam, gdy tego małego ognia przez chwilę wytrzymać nie mogę?!… A ogień wie­czny czeka mnie, jeśli się nie poprawię!”… Zobaczysz wtedy, że powiesz sobie: muszę się poprawić!…

    Wzywam świadków dziś niebo i ziemię—- tak przemówił niegdyś Pan Bóg przez Moj­żesza do żydów, i tak przemawia i dziś do ciebie — żem położył przed w as żywot i śmierć… błogosławieństwo i przekleństwo. Obierajże tedy żywot… abyś miłował Pana Boga i był posłuszny głosowti Jego i stał przy Nim, bo On jest żywotem Twoim!” (V. Mojż. 30, 19). 

    Powtarzam ci: albo — albo! Wybieraj! Czy wybór trudny? Ciężkie ci nawrócenie i grze­chów porzucenie i pokuta za nie? Cięższem ci będzie wieczne odrzucenie, wieczne potę­pienie, wieczna męka w piekle! Tak — powiedz sobie przy pomocy łaski Boskiej — chcę i muszę się nawrócić i poprawić, i to od dziś, sta­nowczo ! Boże, dopomóż mi do tego!

 

Tu ci dodam jeszcze krótki wierszyk, który sobie łatwo zapamiętasz, a w którym masz
wyrażone postanowienie poprawy.

Wolę umrzeć, o mój Panie,
Niż twe zgwałcić przykazanie;
Wolę umrzeć tysiąc razy,
Niż Twej winnym być obrazy.

Wierszyk ten często powtarzaj, zwłaszcza każdego dnia rano przy pacierzu — i przy
powstającej jakiej, zwłaszcza ciężkiej, pokusie do grzechu, a wtedy tak łatwo nie zgrzeszysz!

 


Ks. Feliks Cozel T.J.- „Spowiedź: jaką być powinna i jak się do niej gotować.”  Kraków 1921 r. str.  81 – 107

O autorze A. Szaroleta

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

11 komentarzy dotyczących “Warunki dobrej spowiedzi Cz.3 – Postanowienie poprawy

  1. Wielkie dzięki za te wpisy o warunkach dobrej spowiedzi.

    Polubione przez 1 osoba

    • Bardzo cenny tekst. Wiele wyjaśnia zwłaszcza teraz. Od dziesięcioleci nie usłyszy się już tego w kościołach

      Polubienie

      • Miałem okazję się spowiadać po tej lekturze i widzę, że trzeba mi szukać stałego spowiednika, który zna takie pisma.

        Polubione przez 1 osoba

        • Bardzo słuszne wnioski
          Św. Teresa z Avili do kapłanów: „Kaznodzieje moi, prawcie kazania, a prawcie je przeciw niegodnym spowiedziom, albowiem wskutek złych spowiedzi więcej niż połowa chrześcijan idzie na potępienie”!
          https://actualia.blog/2020/03/06/idziemy-do-spowiedzi/

          Polubione przez 1 osoba

          • Słyszałem o tej książce. Z resztą tak jak o autorze, którego wpisy na Twitterze czytalem do momentu jak wszystkie Social media pousuwałem.

            Polubione przez 1 osoba

          • Warto od czasu do czasu zaglądać na blogi ks. Bałemby. Dużo ważnych uwag i treści prawdziwie katolickich

            Polubione przez 1 osoba

          • Przyznam szczerze że czytałem, ale w pewnym momencie przyszły wątpliwości czy nie za bardzo to wszystko idzie w skrajnym kierunku. Od momentu kiedy Maryja wkroczyła i uratowała mnie przez słowo o. Augustyna Pelanowskiego zawierzyłem się Jej i mam pewność że prowadzi mnie bezpiecznie i wskazuję drogę do Chrystusa. Pokazuje to czego wcześniej nie dostrzegałem. Od nie dawna wskazała na Świętego Józefa i robi to jak zwykle z niezwykłą delikatnością i matczyną troską. Na ten czas zamętu ratunkiem jest Pismo Święte, sakramenty i modlitwa urkyta w Miriam.

            Polubione przez 1 osoba

          • A teraz może prowadzi do tego co kiedyś wydawało się skrajnością. Rozumiem to odczucie. Bywało trudno niektóre rzeczy przyjąć. Od kilku lat jestem niewolnikiem Maryi. Ona mnie przez to przeprowadziła. Trzeba tylko prosić o łaskę wiary i zrozumienia tego czego doświadczamy. Powoli wszystko się wyjaśni. Wątpliwości też 🙂

            Polubione przez 1 osoba

          • Patrzeć na wszystko przez Maryję. Nie chce, aby moja wola przysłoniła Wole Bożą. Ukryć się w Słowie, to ukryć się w Maryi. Jak wspomniał św. Ludwik de Monfort to ja jestem swoim największym wrogiem, mimo najwznioślejszych wewnętrznych pobudek. Bóg wejrzał na uniżenie Maryi i Ona wskazuję nam te drogę. Maryja wszystkie te sprawy rozważała w Swoim Sercu, wszystko przedstawiała Bogu. Nic dla siebie. Jeśli Ona mnie prowadzi nie zginę. Na koniec bardzo ważna dla mnie modlitwa św. Bernarda z Clairvaux, którego też wskazała mi Miriam:

            O! ktokolwiek miotany burzą wśród fal tego świata nie chodzisz bezpiecznie po ziemi, nie odwracaj swych oczu od blasku Tej Gwiazdy, jeśli nie chcesz, aby burza w przepaść cię pogrążyła.
            Jeśli gwałtowny wiatr pokus uderzy na cię, jeśli cię trwożą podwodne skały boleści, spojrzyj na gwiazdę, wzywaj Maryi.
            Jeśliś miotany falami pychy, ambicji, zawiści, współubiegania się, spojrzyj na gwiazdę, wzywaj Maryi.
            Jeśli gniew, łakomstwo, rozkosze ciała rzucają łódką ducha twego, spojrzyj na Maryję.
            Jeśli wielkość twych zbrodni zatrwoży cię, jeśli zgryzota sumienia obarczy ciebie, jeśli bojaźń sądu przerazi cię, jeśli żal pocznie cię w przepaść rozpaczy spychać, wspomnij na Maryję.
            W niebezpieczeństwach, w uciskach, w niepewności wspomnij na Maryję, wzywaj Maryi.
            Niech to imię będzie ciągle w twych ustach, w twym sercu, a jeśli chcesz, żeby się Ona przyczyniła za tobą, idź za Jej przykładem.
            Postępując za Nią, nie zbłądzisz; myśląc o Niej, nie zboczysz z drogi. Gdy Ona cię wspierać będzie, nie upadniesz; gdy opiekować się tobą będzie, nie zlękniesz się; gdy przewodniczyć tobie będzie, nie doznasz znużenia; gdy łaskawa na ciebie będzie, dojdziesz do celu.

            W tajemnicy Boga Człowieka znajduje się nasze wyzdrowienie; w tajemnicy Matki Dziewicy – nasza pomoc, albowiem Bóg chciał, żeby wszystko, co mamy, przechodziło przez ręce Maryi.

            Maryja również – śmiem to powiedzieć – będzie wysłuchana z powodu dostojeństwa swej osoby; Syn wysłucha Matki, a Ojciec wysłucha Syna; oto dziateczki, drabina (nadziei) grzeszników.

            Maryja wskazuje, aby modlić się za papieża, za duchowieństwo. Na pewno Bóg wybrał takiego wojownika jak św. Hieronim, który napełniony Duchem Świętym jak będzie trzeba to i przyłoży jakiemuś heretykowi. Póki co czasy i znaki wołają ustami Anioła w Fatimie: Pokuty! Pokuty! Pokuty!
            Pozdrawiam w Panu!

            Polubione przez 1 osoba

          • Pozdrawiam. Z Panem Bogiem!

            Polubione przez 1 osoba

  2. Pingback: Zatajone grzechy i świętokracze Komunie Św. – św. J. M. Vianney – Niewolnik Maryi – Tak Tak Nie Nie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: