Nauka Katolicka

Fałszywe hasła: Religia – sprawa prywatna

Spychnie religii do rzędu spraw prywatnych jest lekceważaniem tego, co w życiu najważniejsze, jest ciężką zniewagą Pana Boga, ponieważ równa się zaprzeczeniu najwyższych praw Jego do wszyst­kiego, co istnieje na świecie. „A kiedy się mnie zaparł przed ludźmi, zaprę się go i ja przed Ojcem moim, który jest w niebiesiech". (Mt. 10, 33).

Jednym z haseł buntu, docierającym już i do nas, jest znane zawołanie: „Religia — to sprawa prywatna!” Rzucono je przed wielu laty z obozu wrogiego Chrystusowi Panu, Tocząc się z jednej warstwy społecznej do drugiej, obiegło ono cały świat, wyrządzając wszędzie niemałe spustoszenie.

 

Hasło: „Religia — sprawą prywatną”’ chce zadać kłam słowom Chrystusa:

A kiedy się mnie zaparł przed ludźmi, zaprę się go i ja przed Ojcem moim, który jest w niebiesiech. (Mt. 10, 33).

 

Religia ma być rzeczą prywatną?

Rzućmy tę sprawę światło wiary i rozumu.

Prywatną nazywamy taką sprawę, o której nikt nie ma prawa się wtrącać, która całkowicie na­leży do mnie. Sprawą prywatną jest to, jaki pro­wadzę tryb życia w domu, co jadam na obiad, jak się ubieram, z kim utrzymuje znajomość, co czytam, robię, jak spędzam chwile wolne od zajęć obowiąz­kowych. Do tych spraw nikt mi wglądać nie powi­nien, one są wyjęte z pod kontroli innych ludzi.

Ale nawet i te moje sprawy prywatne widzi i kontroluje — Bóg.

Jak czujny ojciec wgląda we wszystko, co robią jego dzieci, tak Ojciec nasz Niebieski ma nas zawsze na oku, — tak i daleko więcej, ponieważ od Niego nic się ukryć nie może, nawet najtajniejsze poruszenie naszej woli.

Wobec Boga więc nie ma spraw prywatnych. Nie może być w Jego oczach sprawą prywatną i nasza religia.

O, ta przede wszystkimi…

Ileż to razy naka­zywał Pan Bóg, by Go czczono i wielbiono jawnie, otwarcie, publicznie!

Jak bardzo zalecał męstwo i stałość w wyznawaniu wiary! Jak ostro karcił tych, którzy nie mają odwagi publicznie do Niego się przyznawać! Dość tu przytoczyć słowa Zbawiciela:

A ktoby się mnie zaparł przed ludźmi za­prę się go i ja przed Ojcem moim, który jest w niebiesiech”, i te drugie: „Kto nie jest ze mną, przeciw mnie jest, a kto nie zgromadza ze mną, roz­prasza” (Łk. 11, 23).

 

Spychnie religii do rzędu spraw prywatnych jest lekceważaniem tego, co w życiu najważniejsze, jest ciężką zniewagą Pana Boga, ponieważ równa się zaprzeczeniu najwyższych praw Jego do wszyst­kiego, co istnieje na świecie.

 

Wszyscy ludzie bez wyjątku są poddanymi Boga i wszyscy mają obo­wiązek okazać to czynem.

Od Boga zależy nie tylko nasze życie prywatne, ale i nasz byt państwowy, nie tylko jednostka ludzka, ale i cały naród. Czcić więc Go powinniśmy nie w ukryciu, ale jawnie i ten obowiązek czci ma być dla nas ważniejszy od wszystkich innych.

Nie jest też religia rzeczą prywatną w oczach Kościoła. Otrzymał on od Chrystusa władzę kie­rowania duszami i regulowania naszego stosunku do Boga. Ma zatem Kościół prawo i obowiązek wglą­dać w to, jak Panu służymy w postępowaniu oso­bistym i w ustroniu ogniska domowego, jak też i w życiu publicznym.

Nie obchodzą Kościoła spra­wy czysto świeckie, ale tam, gdzie idzie o stosunek do Boga, o dobro dusz, musi on mieć pierwsze i ostatnie słowo. Rzekł Pan Jezus do apostołów i do ich następców, kapłanów: „Kto was słucha, mnie słucha, a kto wami gardzi, mną gardzi, a kto mną gardzi, gardzi tym, który mnie posłał” (Łk. 10, 16). Tymi słowy dał im prawo wglądu we wszystkie sprawy, które mają jakiś związek z rełigią i naszym zbwieniem.

 

Nie jest religia sprawą prywatną i ze względu na naszych bliźnich.

Katolikowi nigdy nie wolno myśleć tylko o sobie. Zawsze i wszędzie musi on się liczyć ze swem otoczeniem i wspierać bliźnich w ciężkiej pracy na zbawienie.

Wiemy wszyscy, jak wielka jest siła przykładu. Słowo tylko porusza, ale przykład pociąga. Gdy otaczający nas widzą, że wiarę swą wyznajemy jawnie, że jest ona dla nas sprawą w życiu najważniejszą, sami zachęcają się do służby Bożej i czynią większe postępy w do­skonałości. Wiadomo z doświadczenia, że nieraz jeden naprawdę gorliwy katolik może pociągnąć do Boga całą wieś lub nawet dalszą okolicę.

Przecież dwunastu apostołów świat nawróciło!.,.

 

 

Wreszcie i z punktu widzenia całego państwa religia żadną miarą nie może być zaliczona do spraw prywatnych.

Jest ona najwyższem dobrem społecznym  i najpewniejszą ostoją współżycia ludzi ze sobą. Żyjemy w dobie etatyzmu, kiedy państwo rozciąga, nadmierną nieraz, opiekę nad przeróżnemi dziedzinami życia i wgląda w najbardziej nieraz prywatne sprawy obywatela. Czyżby nie powino było zaopiekować się też i religią?

 

Historia uczy, że gdzie z prawodawstwa i życia państwowego usu­nięto religię, tam nie ma trwałego pokoju i posza­nowania władzy. Musi więc państwo dla własnego dobra troszczyć się o religię, musi ją popierać, a przynajmniej nie przeszkadzać obywatelom w swobodnem wykonywaniu obowiązków religijnych.

 

Błogosławiony lud, którego Bogiem jest Pan” (Ps. 143, 15).

 

Widzimy, że religia obejmuje wszystkie prze­jawy i dziedziny życia, wszystkich obchodzi, wszyst­kim jest koniecznie potrzebna. Jak też tedy można ją nazwać sprawą prywatną?

 

Poznaliśmy już częściowo do czego prowadzi obłudna zasada: „Religia jest sprawą prywatną .

Ostatecznym jej celem—szykanowanie i prze­śladowanie religii.

Najbardziej jaskrawe tego dowody składa od wielu już lat Bolszewia (…) Pomyśleć tylko! według urzędowych danych bolszewickich zamordowano w Rosji od r. 1917 do 1923, a wiec w ciągu 6 lat 25 biskupów i 1215 duchownych! A iluż kapłanów i wiernych zmarło po Sołówkach lub innych więzieniach!…

Zaczyna się bardzo nie­winnie: „Religia—to rzecz prywatna”, ale kończy się krwawo.

Czyż to nie najstraszniejsza obłuda, nie potworność?!… Nie inaczej też będzie i w innych krajach, gdy u władzy staną ci, co tę zasadę wymyślili.

Wilki drapieżne przywdziewają do czasu skórę owczą i usiłują uśpić czujność mas, ażeby potem tern łatwiej dokonać zniszczenia.

Prześladowania zewnętrzne nie są wszakże rzeczą najstraszniejszą.

Rzymscy cesarze też prze­śladowali chrześcijan; pierwsze wieki chrześcijaństwa liczą miliony męczenników. Bóg czuwa nad swem dziełem i nie pozwala mu zginąć. Jeden z ostatnich prześladowców Kościoła Julian Odstępca, umierając, wołał podobno w bezsilnej wściekłości: „Galilejczyku, zwyciężyłeś!”, mając Chrystusa na myśli.

Wielki zaś pisarz kościelny, Tertulian, powiedział, że z krew męczenników jest nasieniem chrześcijan, co znaczy, że z krwi męczenników powstają nowi wyznawcy.

 

Spychanie religii do rzędu spraw prywatnych  może mieć gorsze jeszcze następstwa, niż brutalne prześladowanie.

Z chwilą, gdy religia zniknie z życia publicz­nego, zacznie się też jej upadek w życiu prywatnem.

Oto właśnie dlatego nasi przeciwnicy tak zaciekle domagają się szkoły bez Boga, książek i pism bez Boga. Chcą oni całe nasze życie ześwieczczyć czyli uczynić bezbożnem.

Wiedzą oni dobrze, że gdy nie będzie więcej na ziemi kościołów katolickich, ani szkół, ani szpitalów, ani dobroczynności katolickiej, ani katolic­kiego piśmiennictwa; że gdy znikną wszelkie oznaki publicznej czci Pana Boga; to wówczas niedługo już trzeba będzie czekać na ostateczny triumf nie­wiary. Źrodła życia chrześcijańskiego będą grun­townie zatamowane; nowe zdroje nie dopłyną znikąd.

 

Bolszewicy zburzyli religię, wymazali całkowi­cie imię Boga ze wszystkich ksiąg, wymordowali duchowieństwo, pozamykali świątynie…

Doczekali się już nowego pokolenia. Jakież ono jest?

Najzu­pełniej bezbożne, żyjące w całkowitym niedowiarst­wie, do religii usposobione jak najbardziej wrogo. Takiego właśnie pragnęli, na takie liczyli. Ale czy czasem się nie przeliczyli? Skutki wychowania bez Boga okazały się straszne: wyuzdanie, o jakim świat nie słyszał;  którego żadnymi spo­sobami nie można zwalczyć, a przestępczość tak wielka, że już nawet dla piętnastoletnich wyrostków została wprowadzona urzędowo kara śmierci.

Już z tego jednego przykładu poznajemy, że państwo, które religię uznaje za rzecz prywatną, samo grunt z pod swych nóg usuwa, samo siebie chce pogrzebać.

Bez religii nie ma wiary i bojażni Bożej, a bez tej bojaźni żadna władza ziemska nie może się ostać długo.

 

Zasada: „Religia — to sprawa prywatna”, poj­mowana w tym znaczeniu, że każdy człowiek może sam stworzyć religię, jaką zechce, bez kontroli Ko­ścioła, bez dogmatu i przykazań, bez ściśle okre­ślonych obowiązków, jest w najwyższym stopniu niemoralna.

 

Kto sam sobie tworzy religię, nie oglądając się na objawienie Boże, ten nie będzie się liczył z nakazami moralnymi.

Gdy ludzie karcić go będą za kłamstwo, kradzież, obmowy, tłumacząc mu, że tego zabrania religia, on odpowie zuchwale: Dla mnie religia jest rzeczą prywatną; ja na te sprawy, które wy potępiacie, mam inne zapatrywania…

Z ta­kimi poglądami niechybnie dojdziemy do ruiny wszelkiego w ogóle porządku społecznego, do cał­kowitej zagłady.

Widzicie jak zgubna jest w swych skutkach niewinna na pozór zasada: „Religia — to sprawa prywatna”. Z mętnego ona wypłynęła źródła! Wy­myślili ją ludzie, którzy nie znoszą dobrego przy­kładu; którzy wzorowe życie dobrych katolików uważają za obelgę dla siebie, za nieme potępienie swej bezbożności, i dlatego chcieliby religię znisz­czyć. Można o nich powiedzieć z prorokiem Jere­miaszem: „Słowo Pańskie porzucili i żadnej mądrości w nich nie masz” (Jer. 8, 9).

Nie przestawajmy z głupcami, nie słuchajmy ich mowy!

Religia dla nas jest i na zawsze pozo­stanie sprawą najbardziej publiczną,  najbardziej żywotną, najważniejszą. Będziemy jej bronili zarówno w rodzinie, jak i w szkole, w urzędach, sklepach, w sądach, w wojsku i w sejmie.

Bóg jest Panem wszystkiego. Niechże Mu też wszystko daje cześć i chwałę!

 


Nauka wiary i obyczajów, nr 56, Religia – sprawa prywatna. Za zezwoleniem władzy duchownej. Druk. „POLONIA”, Wilno,  1937.

O autorze A. Szaroleta

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

1 komentarz dotyczący “Fałszywe hasła: Religia – sprawa prywatna

  1. Kościół swoimi występkami oddala od siebie wiernych. Wystarczy pójść dzisiaj do kościoła. Pustki.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: