O medytacji – św. bp. J. Pelczar

Powiedziałem , że bez modlitwy błagalnej nie można być zbawionym, to samo powtarzam o rozważaniu ogólnym prawd wiary; — bez niego nie można dostąpić zbawienia. Któż bowiem będzie strzegł się grzechu, kto porzuci wygodną drogę nieprawości i pójdzie ciernistą ścieżką cnoty, jeżeli się nie zastanawia, że jest nad nim Sędzia sprawiedliwy i wszystko widzący, przed którym zda liczbę z życia swego, — że Zbawiciel krwią swoją zapłacił za grzechy nasze, — że jest wieczność szczęśliwa. Wszakże wola to tylko czyni, co jej rozum przedkłada; aby więc umiłowała drogę Bożą, musi pierwej ją poznać.

Kto rozważa tę drogę,  jej pociechy i nagrody, ochotnie nią pójdzie; kto prawdy Boże ma w żywej pamięci, „ten nie może w grzech upaść, a gdyby upadł, nie może trwać w grzechu”. Przeciwnie, kto nie rozważa prawd wiecznych, ten nie może bez cudu wieść życia prawdziwie  chrześcijańskiego , ani też wytrwać w łasce Bożej. Niestety, wielu chrześcijan nie rozważa, dlatego „spustoszeniem spustoszana jest wszystka ziemia“ . Ta też niepamięć na prawdy wiary jest głównym sidłem szatana; jak bowiem Filistynowie, pojmawszy Samsona, wyłupili mu oczy: tak i szatan oślepia grzesznika aby nie rozważał i do serca nie przypuszczał tego, w co wierzy, lecz aby widząc nie widział, słysząc nie słyszał.

Co się tyczy rozmyślania uporządkowanego, czyli tak zwanej medytacji, w której według pewnej metody aplikuje się władze duszy do jakiegoś przedmiotu dla odniesienia stąd duchownego  pożytku , nie jest ono koniecznym do zbawienia, ale za to potrzebnym do doskonałości, przynajmniej w zwykłym porządku. W rozmyślaniach bowiem poznajemy siebie, stąd pochodzi pokora fundament doskonałości, i poznajemy Boga, stąd pochodzi miłość — treść doskonałości. W rozmyślaniu nabywa się światła Bożego  bo wtenczas Pan mówi do duszy i oświeca ją słowem wenętrznym, jako powiedział Prorok „Pochodnia nogom moim słowo twoje i światłość ścieżkom moim „; słusznie też nazwano rozmyślanie zwierciadłem, odsłaniającym nam wnętrze duszy i doskonałości Boże.

W rozmyślaniu „rozpala się ogień” święty, bo ono jest „ogniskiem miłości”; a jako żelazo zimne i twarde, skoro się je włoży do ognia, staje się gorącem i giętkim: tak dusza, zimna w miłości i twarda w posłuszeństwie, rozpala i miękczy się w ogniu rozmyślania. W rozmyślaniu doskonalą się cnoty, Albowiem za pomocą łaski Bożej i pracy własnej oczyszcza się dusza ze swoich niedoskonałości, a nabywa coraz większego polotu do Boga.

Wszyscy też nauczyciele duchowni zalecają gorąco rozmyślanie. „Bez rozmyślania — powiedział sławny kardynał Bellarmin — po ludzku rzeczą niemożebną żyć bez grzechu.”

„Rozmyślania — są słowa św. Ignacego — jest najkrótszą drogą do doskonałości”; a św. Teresa dodaje, że szatan uważa tę duszę za straconą, która trwa należycie na rozmyślaniu. Co więcej, św. Franciszek Salezy obiecuje na śmiało niebo temu, który codziennie przynajmniej ćwierć godziny poświęca na rozmyślanie.(1)

Nic zatem dziwnego, że Święci tak wielce kochali się w modlitwie myślnej. Św. Kajetan  n.p. poświęcał na rozmyślanie codziennie ośm godzin, — św. Róża Limańska codziennie dwanaście, — św. Franciszek Caracciolo codziennie siedem, i to klęcząc przed Najśw. Sakramentem, — św. Aloizy wielką część nocy, i to leżąc krzyżem na kamiennej posadzce, — św. Małgorzata, królowa szkocka i św. Szczepan, król węgierski, nieraz całe nocy, — św. Antoni pustelnik tak był zatopiony w modlitwie,, iż gdy słońce wchodzące wdzierało się do jego komórki, żalił się, mówiąc: „ O słońce, czemu mi zakrywasz widok słońca Bożego!“ Nawet mężowie, oddani wielkim pracom apostolskim , nie żałowali czasu na tę świętą sprawę. Tak n. p. św. Franciszek Salezy rozmyślał codziennie rano całą godzinę, wieczorem odmawiał cząstkę różańca, łącząc modlitwę ustną z medytacją, w dzień zaś pamiętał ciągle na obecność Bożą. W ślad za Świętymi ukochaj i ty rozmyślanie, i jeżeli tylko możliwe, trzymaj się modły przez św. Ignacego zaleconej.

 

Sposób rozmyślania

Każde rozmyślanie składa się z trzech części: z przygotowania, z właściwego rozmyślania i zakończenia, a każda z tych głównych części mieści w sobie kilka podrzędnych.
Przygotowania nie zaniedbuj nigdy, bo ono jest tym dla rozmyślania, czym strojenie dla instrumentu. Upomina o to sam Duch Św.: „Przed modlitwą przygotuj duszę twoją: a nie budź jako człowiek, który Boga kusi“.  Stąd przed rozmyślaniem oczyść duszę z grzechu, trzymaj na wodzy zmysły, uspokój w sercu hałas ziemskich uczuć i pragnień, czyli usuń przeszkody; — a to przygotowanie najdalsze.

Powtóre, przygotuj zawczasu — jeżeli można jeszcze dzień przedtem — przedmiot rozmyślania i obmyśl naprzód. jakie masz z niego odnieść owoce, — a to jest przygotowanie bliższe. Wieczorem — uczy św. Ignacy — przeczytaj, albo ułóż sobie punty rozmyślania, które nazajutrz masz odprawić, a uwzględniając usposobienie i potrzeby swej duszy, zastanów się , jakie to rozmyślanie ma zrodzić owoce. Potem udając się na spoczynek, raz jaszcze, nim zaśniesz, przypomnij sobie pokrótce te punkty.
Z rana , gdy się przebudzisz, staraj się, by pierwsza myśl twoja myśl była o tym, o czym masz rozmyślać. Tą myślą zajmuj  się podczas ubierania się i wzbudzaj w sobie uczucia odpowiednie.

Wreszcie, mając rozmyślać, staw się przed obecnością Boga. Złóż Mu cześć najgłębszą, ofiaruj to rozmyślanie i sprawy dnia całego na chwałę Bożą, wyznaj niegodność, a oraz słabość i nieudolność swoją, by mówić do Boga, i proś o światło z góry , za przyczyną Najśw. Panny, św. Józefa, Anioła Stróża i swojego patrona, mówiąc „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo”; — a to jest przygotowanie najbliższe.

Przygotowanie to jest konieczne, bo — jak słusznie powiedział św. Tomasz z Akwinu — znaczyłoby postępować nierozumnie i kusić Pana Boga, gdyby ktoś oczekiwał pomocy i nie współdziałał z łaską wedle sił w tych sprawach, których działając może sobie dopomóc.

Rozpoczynając rozmyślanie, mianowicie gdy przedmiotem tego jest jakieś zdarzenie z życia Pana Jezusa, utwórz sobie naprzód obraz tego zdarzenia, tak , jakoby się w twoich oczach powtarzało, co nazywają „ułożeniem miejsca”. Tak n. p. gdy masz rozmyślać o Narodzeniu Pana Jezusa, przedstaw sobie, że jesteś w stajence betlejemskiej, że widzisz Dzieciątko na łonie Najśw. Matki a bok niej św Józefa, dalej żłóbek i bydlęta, wreszcie pastuszków i Aniołów. Gdy rozmyślasz o śmierci, wyobraź sobie, że patrzysz na trumnę lub grób otwarty. Jeżeli masz rozważać jakieś słowa Zbawiciela, przenieś się w duchu pomiędzy uczniów Jego i słuchaj tego słowa tak, jak gdyby w tej chwili z Boskich Jego ust wychodziło.

Jest to środek bardzo skuteczny do uniknięcia roztargnień; bo podobnie jak człowiek, stojący przed malowidłem i pilnie wpatrujący się w takowe, choć może na chwilę spojrzy na stronę, gdy obcy jaki przedmiot uwagę jego rozerwie, zaraz jednak na on obraz oczy swoje zwraca: tak obraz utworzony w duszy łatwiej uwięzi wyobraźnię i przeszkodzi rozerwaniu.
Gdyby atoli to ułożenie miejsca za trudnym ci się wydało — a trudnym jest zwykle dla osób o wyobraźni zbyt leniwej albo zbyt ruchliwej — tedy można je zastąpić krótkim przypomnieniem tego zdarzenia, o którym masz rozmyślać. Następnie należy poprosić o łaskę szczególną, jaką pragniesz otrzymać w tym rozmyślaniu, a te dwa punkty stanowią wstęp do medytacji.

Rozmyślanie samo polega na ćwiczeniu pamięci, rozumu, serca i woli, a więc zajmuje wszystkie władze duszy. Mianowicie, pamięć winna ci przypomnieć wszystko, co wiesz o tej prawdzie, albo o tym zdarzeniu, które stanowi osnowę rozmyślania, — kto tu zatem mówi lub działa, gdzie, kiedy i wśród jakich okoliczności.
Powtóre, rozum niechaj rozważy, co jest uwagi godnego w tej prawdzie, — jakie z niej wynikają dla ciebie powinności, jakie pobudki winny cię skłonić do spełnienia tychże, jak je spełniałeś dotąd i jak się zachowywałeś odnośnie do tej prawdy, o której rozmyślasz, co masz czynić na przyszłość, jakich środków się chwycić, jakie przeszkody usunąć, jakich pokus unikać.
Czyń to wszystko w porządku, przechodząc od jednej uwagi do drugiej; strzeż się atoli próżnych dociekań, w których umysł się gubi, a serce wyziębia, celem bowiem medytacji nie jest rozumowanie o rzeczach Bożych, ani nauka, ale oczyszczenie i udoskonalenie duszy. Niechże tedy rozważanie obudzi uczucia serca, które są drugim głównym warunkiem.

Rozważanie samo podobne jest do igły, nawleczonej nicią złotą, która się skręca z uczuć i postanowień; — igły potrzeba do szycia, lecz kto by chciał szyć igłą bez nici, na próżno by czas trawił, bo nie igła, ale nić trzyma: podobnie rozważanie winno poprzedzać, lecz na to tylko, aby zrobić miejsce tkaninie uczuć i postanowień. Potrzeba zatem za pomocą rozważania obudzać uczucia stosowne do przedmiotu i usposobienia duszy, mianowicie akty wiary, ufności, zgadzania się z wolą Bożą, oddania się Panu Bogu, pokory, żalu i t.p.

Te uczucia powstają często już z początku rozważania, jeżeli jednak są słabe i przelotne, nie można na nich przestawać; jak bowiem do użyźnienia ziemi nie wystarczy deszcz chwilowy, co zmywa tylko powierzchnię: tak do poruszenia duszy nie jest dostateczną drobna rosa uczuć, którą pierwszy promień słońca lub powiew wiatru zdoła wysuszyć. Trzeba tedy starać się o głębsze uczucie, skoro zaś takowe budzić się pocznie, należy je zatrzymać, aby w duszę w niknęło, tak jak ogrodnik, gdy grządki poleje, zatrzymuje wodę, dopóki w ziemię nie wsiąknie.

Różne są pod tym względem usposobienia duszy. Czasem jest ona rozproszona, twarda i zimna, podobna iście do mokrego drzewa, które nie bez trudu daje się rozpalić; wtenczas potrzeba dmuchać długo i silnie, to jest, przedstawiać sercu różne pobudki, a równocześnie prosić Boga, by On zesłał promień swej łaski; — można także użyć stosownej książki, jak to czyniła św. Teresa przez lat siedemnaście. Czasem znowu dusza od razu jest poruszoną; znak to, że Bóg chce do niej mówić, — niechże się więc uciszy i słodko zaprasza Pana: „ Mów Panie, bo słucha sługa Twój „, a wzajem niech afektami serca przemawia do Boga. Tyczy się to szczególnie tych dusz, które albo nie mogą tak łatwo rozważać jak to się trafia często u kobiet, albo tak są prawdami wiary przejęte, iż najmniejsze wspomnienie natychmiast rozgrzewa serce, albo wreszcie przepełnione są miłością gorącą lub żalem głębokim. Trzeba atoli miarkować te uczucia i przeplatać je rozważaniem, raz dlatego, że droga do serca idzie przez rozum, a po wtóre, że bez rozważania nie można by poznać swoich błędów i potrzeb a tym samem owoce rozmyślania byłyby skąpe. Nie jest też właściwym zbyteczne rozdrabnianie uczuć; jak bowiem pszczoły niewiele wyrabiają miodu, jeżeli szybko przelatują z kwiatka na kwiatek : tak dusza niezbyt obfite owoce odnosi z modlitwy, jeżeli chce naraz obudzić w sobie różnorodne uczucia.

Z rozważań rozumu i uczuć serca winny wypłynąć postanowienia woli; inaczej rozmyślanie byłoby próżną grą myśli i uczuć, nie mającą wpływu na życie, a kto by tak rozmyślał, stałby się podobnym do tego, co krąży około stołu zastawionego i oko swe pasie, lecz nic nie pożywa.

„Pożytek z rozmyślania — mówi św. Teresa — nie polega na tym, że dusza o Bogu myśli, lecz na gorącej ku Niemu miłości, a tej miłości nabywa się postanowieniem, by wiele dla Boga czynić i cierpieć”.

Potrzeba zatem już to w ciągu samego rozważania, już to przy końcu każdego punktu robić postanowienia; a postanowienia te winny być mocne, to jest, oparte na silnych pobudkach, — winny być pokorne, to jest, połączone z nieufnością we własne siły , a z ufnością w pomoc Bożą, — winny być szczegółowe, a więc nie jakieś zachcianki nieokreślone, mgliste i dalekie od rzeczywistości, — winny być nieliczne, inaczej można by je łatwo zapomnieć lub zaniedbać, — winny być praktyczne, to jest , zastosowane do życia i na dzień dzisiejszy lub na czas krótki wymierzone; tak n.p. postanawiaj rano, że dzisiaj przy tej sposobności tak się zachowasz, tę przykrość dla miłości Pana Jezusa zniesiesz, to umartwienie sobie zadasz, ten lub ów akt cnoty spełnisz. Nie bądź jednak bardzo gorący , aby cię nie spotkał los Apostoła Piotra, który w wieczerniku zaręczał, iż nawet na śmierć pójdzie z Mistrzem, a wkrótce potem niegodnie się Go zaparł; raczej nie dowierzaj sobie i od małych rzeczy poczynaj.

 

Postanowienia spełniaj wiernie, inaczej będziesz podobny do żołnierza, który w obozie udaje zucha, a na polu bitwy broń porzuca. Gdyby w tej chwili nie nastręczała się sposobność, gotuj się na przyszłość; zresztą samo postanowienie choćby się stało później niepłodnym , jest w sobie dobre i Bogu przyjemne. Jeżeli czasem sprzeniewierzysz się, naśladuj kowala, który rozpaliwszy żelazo, gdy takowe stygnie, kładzie je na powrót do ognia; to jest, włóż wolę twoją twardą i zimną na nowo do ognia modlitwy, dopóki się nie stanie gorącą i wytrwałą, aby zaś wyjednać sobie pomoc łaski Bożej, przeplataj rozważanie gorącymi prośbami.

Na końcu rozmyślania zbierz wszystkie postanowienia jakby w wiązankę, podziękuj Bogu, że ci pozwolił się modlić i dał łaskę modlitwy, upokórz się i proś o przebaczenie za błędy i roztargnienia, złóż owoc modlitwy w ręce Najświętszej Panny, prosząc o Jej błogosławieństwo, i powstań, unosząc z sobą jakąś myśl, jakieś słowo z Pisma św., jakby kwiatek wonny z ogrodu duchownego. Św. Ignacy radzi zakończyć rozmyślanie prostą, ale gorącą ‚”zmową duchowną, zwróconą bądź do Boga Ojca, bądź do Pana Jezusa, bądź do Najśw. Panny, lub do którego z Świętych. A celem tej rozmowy jest uproszenie łaski potrzebnej do spełnienia powziętych postanowień. Można też pomodlić się za bliźnich, zwłaszcza za tych, którzy potrzebują ratunku, i za cały Kościół.

Po rozmyślaniu zrób krótki przegląd , aby poznać jego niedostatki, a jeżeli  możesz, spisuj otrzymane natchnienia. W dzień czuwaj, by nie utracić owocu rozmyślania; a jako Mojżesz, zstępując z góry Synaj, gdzie rozmawiał z Bogiem, był rozpromieniony na twarzy: tak i ty , zstępując z góry modlitwy, całym postępowaniem a nawet powierzchownością okazuj, że rozmawiałeś z Bogiem.

Takie wskazówki co do medytacji podaje św. Ignacy , a za nim inni mistrzowie. Może na pierwszy rzut oka sposób ten zdać, zbyt trudnym i sztucznym , ale po głębszym zastanowieniu poznasz, że jest on wiernym odbiciem działania ducha ludzkiego.

Okażę to w podobieństwie. Kupiec dowiaduje się, że w pewnym mieście są towary do nabycia, i zaraz namyśla się, czy nie mógłby ich nabyć, — oto jest przedmiot rozmyślania, a zaraz przygotowanie dalsze i bliższe. W tym celu przedstawia sobie w myśli wszystkie te rzeczy i zastanawia się nad ich jakością i ceną, — Oto jest ćwiczenie pamięci. Rozważa potem , jaki pożytek mógłby z nich zrobić, jakie pobudki skłaniają go do zakupienia tychże, jakich korzyści może się stąd spodziewać, – – oto jest ćwiczenie rozumu, czyli rozważanie. Zastanawia się dalej, jak wielu kupców skorzystało z podobnych sposobności i pochwala tę ich zapobiegliwością — oto są zastosowania ogólne. Poznaje, że z  własnej winy tyle sposobności do pomnożenia swych zysków zaniechał i oblicza szkody, których przyczyną było jego lenistwo, rozmyśla nad sposobami naprawienia swoich błędów i szuka do tego środków — oto są zastosowania szczegółowe. Wyrzuca sobie swoją opieszałość, postanawia ją naprawić i naznacza pewną cenę na zakupienie owych towarów, — oto są uczucia i postanowienia. Wreszcie naradza się z przyjaciółmi i zabiera się do ziszczenia swoich planów , — oto zakończenie medytacji.

Połóżmy zamiast sprawy kupieckiej prawdę lub tajemnicę wiary i dodajmy modlitwę o pomoc łaski Bożej, a będziemy mieli modłę rozmyślania.

 

Oprócz właściwego rozmyślania podaje św. Ignacy kilka innych sposobów pomocniczych.

Pierwszym jest kontemplacja jakiegoś zdarzenia ewangelicznego , zasadzająca się na tern, że po przypomnieniu sobie tegoż zdarzenia i przedstawieniu sobie miejsca, przypatrujemy się osobom działającym , słuchamy ich słów i rozważamy ich czynności, a z tego wszystkiego wyciągamy dla siebie duchowny pożytek.

Drugim sposobem jest przyłożenie zmysłów , czyli uzmysłowienie i uobecnienie sobie za pomocą wyobraźni jakiejś prawdy lub tajemnicy Pańskiej, a przy tym obudzanie stosownych wrażeń. W ten sposób n. p. można się spuścić do piekła, patrzeć na straszne
męczarnie potępionych, słyszeć rozpaczliwe ich jęki, czuć palący się ogień itd.

Trzecim sposobem jest połączenie modlitwy myślnej z ustną, bądź przez dokładne odprawianie rachunku sumienia z obudzaniem aktów żalu , miłości, upokorzenia się itd, bądź przez rozważanie pojedyńczych słów jakiejś modlitwy ustnej,  np. modlitwy Pańskiej, bądź przez powolne tejże odmawianie. Trzeci ten sposób jest przystępny dla wszystkich, nawet dla prostaczków , i od niego też zaczynać należy.

 


Bp. Józef Sebastian Pelczar – Życie duchowne czyli doskonałość  chrześcijańska według najcelniejszych mistrzów duchownych , Kraków, Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego, 1886, str. 98 – 106.

[Oprac. A.S]


1) Papież Benedykt XIV. bullą z 10 grudnia 1740 nadał odpust zupełny raz w miesiąc tym wszystkim, którzyby co dzień przez kwadrans odbywali rozmyślanie, a przy tym przystąpili do Sakramentów św. i pomodlił się na intencję Ojca św.; oprócz tego 7 lat i 7  kwandragen po każdej Komunii św .; a te odpusty można ofiarować za dusze zmarłych.

Jedna myśl w temacie “O medytacji – św. bp. J. Pelczar”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s