Chrystus jest „drzwiami”, krzyż jest „kluczem”.

(…) Bóg oddał się człowiekowi jako prawda, dobro i żywot, aby człowiek już nie żył życiem swoim , ale życiem Bożym, — aby się stał przez łaskę uczestnikiem natury Bożej, a tym samym dzieckiem Bożym i dziedzicem dóbr niebieskich, — aby między człowiekiem i Bogiem istniał nie tylko stosunek poddaństwa, ale synowskiej miłości na ziemi, zjednoczenia wiecznego w niebie.

Wyjaśnię to podobieństwem. Każde drzewo wydaje owoce według rodzaju swego; jeżeli zaś ogrodnik pragnie, by te owoce były lepsze, wtedy latorośl z szlachetniejszego drzewa zaszczepia na podlejszym, przez co pierwsze udziela swych soków drugiemu, a tym samem upładnia takowe do wydawania lepszych owoców. Tak się ma rzecz z człowiekiem. Mocą stworzenia odebrał on od Boga różne dary, tak co do ciała, jak co do duszy, i został uzdolniony do osiągnięcia przyrodzonego celu. Gdy więc Stwórca ustalił mu cel nadprzyrodzony, to jest połączenie się z Sobą, musiał także, na kształt owego ogrodnika, wszczepić weń soki lepsze, czyli życie nadprzyrodzone, by wydając owoce nadprzyrodzone, życie wieczne potrafił osiągnąć.

Gdyby Adam pozostał wiernym Panu Bogu, byłby był wszystkie te łaski zachował nie tylko dla siebie, ale i dla całego rodu ludzkiego. Lecz niestety, grzech popełniony w raju wydarł człowiekowi życie nadprzyrodzone czyli Boże, potargał węzeł miłości, jednoczący go z Bogiem, zniszczył tę piękną harmonię, istniejącą w jego duszy, wprowadził zepsucie do samej natury, a tak odartego i zranionego rzucił na pastwę rozkiełznanych namiętności i odrzucenia wiecznego.

Mógł Pan Bóg pozbawić na zawsze cały ród ludzki tego życia nadprzyrodzonego i nikogo nie przypuścić do zjednoczenia z Sobą; lecz On, „miłośnik dusz“, zesłał im ratunek. Przyszedł bowiem Jezus, to jest, Zbawiciel, aby okupem krwi swojej zawiązać na powrót zerwaną przyjaźń człowieka z Bogiem; przyszła „Prawda”, aby oświecić „siedzących w cieniu śmierci“ ; przyszła „Droga”, aby zbłąkanych zaprowadzić do celu. Przyszedł  „Żywot”  aby śmiercią swoją wyjednać łaskę poświęcającą, a przez nią dać nadprzyrodzone życie umarłym na duszy; przyszedł Bóg-Człowiek, aby uchwycić człowieka uciekającego od Boga i na nowo podnieść do godności syna Bożego i dziedzica nieba; słowem, aby wszystko naprawić, wszystko uświęcić, wszystko zjednoczyć.

 

Stąd życie chrześcijanina, jeżeli żyje po chrześcijańsku, nie jest czym innym, tylko życiem Chrystusa Pana w duszy ; cokolwiek bowiem chrześcijanin czyni dobrego, Chrystus w nim i przezeń czyni.

Chrystus sprawy dobre w duszy chrześcijanina rozpoczyna, i — że tak powiem — rodzi; Chrystus takowe uświęca. Chrystus daje im wartość nadprzyrodzoną. Bez Niego nie moglibyśmy nie tylko nic nadprzyrodzonego uczynić, (…) od Niego pochodzi wszelkie światło, wszelki płomień święty, wszelka siła wyższa, — od Niego wszelka cnota, wszelkie poświęcenie, wszelka ofiara, — od Niego żarliwość Apostołów, męstwo Męczenników, zaparcie się Wyznawców, czystość Dziewic, wytrwałość sprawiedliwych, nawrócenie się grzeszników. Słowem, Jezus Chrystus jest „żywotem“ naszym i twórcą życia nadprzyrodzonego.

(…)

Gdy Bóg w Starym Zakonie rozkazał: „Bądźcie świętymi, bom ja święty jest“ , mogli się ludzie żalić: O Boże, jakże my możemy stać się świętymi na podobieństwo Twoje, gdyśmy Cię nigdy nie widzieli, gdy życie Twoje jest dla nas niedościgłą tajemnicą? Lecz my się tak skarżyć nie możemy; albowiem Syn Boży, najwierniejszy, bo „współistotny obraz Ojca“, stał się „podobnym ludziom we wszystkim , z wyjątkiem grzechu“ i żył wśród nich, aby ludzie, naśladując Syna, stali się podobnymi Ojcu.

Przedtem nie znali ludzie drogi życia i zbawienia, dlatego Chrystus Pan życiem swoim stał się drogą żywota, a śmiercią swoją drogą zbawienia, jako sam powiedział: „Jam jest drogą” .Aby zaś ludzie poznali tę drogę, Pan Jezus sam jest lampą świecącą, której naczyniem jest Jego człowieczeństwo, oliwą zaś Bóstwo.

Aby ludzie mogli iść tą drogą, Pan Jezus sam jest przewodnikiem i podporą: aby wreszcie przyszli do domu Ojca, Pan Jezus jest „drzwiami” , a krzyż jego „kluczem“ .

Kto zatem chce żyć po Bożemu, winien najprzód poznać Jezusa Chrystusa. Kto Go zna, ten „chodzi w światłości”; kto Go nie zna, pogrążony jest w ciemnościach i jako ów ślepy z Jerycha, siedzi obok drogi wiodącej do Boga, a Bóg, świat, życie, wieczność są dla niego nierozwiązaną zagadką.

Dzisiaj nie brak takich ślepych, bo dzisiaj dla większej części chrześcijan jest Chrystus Pan „Bogiem nieznajomym“ Ateńczyków. Jedni mało o Nim słyszeli, bo słyszeć wcale nie chcieli. Inni poznali Go kiedyś w młodości z opowiadań kapłana lub pobożnej matki, lecz potem wir życia wyrugował Go z myśli i serca, tak że prawie zapomnieli o swoim Mistrzu i Zbawcy. Nawet wielu z pomiędzy wybranych uczniów i sług Chrystusowych zasługuje na ów zarzut uczyniony Apostołom: „Przez tak długi czas jestem z w am i, a nie poznaliście mię“ ‚) ; bo nie wnikają w usposobienia Serca Jezusowego i nieprzejmują się niemi.

Niestety, ludzie z gorączkową żądzą szukają światła, a tylko na światło Boże zamykają oczy.(…)

Abyś mógł poznać Jezusa Chrystusa, rozmyślaj o Nim , rozmawiaj, słuchaj i czytaj, a szczególnie módl się o światło wewnętrzne, które by ci odsłoniło tajniki Jego Serca i dało głębsze zrozumienie prawd Bożych. Prawdy te bowiem podobne są do przybytku izraelskiego, pokrytego z wierzchu skórami owczymi, wewnątrz zaś mieszczącego bogatą i w spaniałą arkę; gdybyś je oglądał powierzchownie, mógłbyś je lekceważyć, lecz gdy wnikniesz do wnętrza, ileż tam odkryjesz skarbów mądrości i miłości Bożej!

 

Jeżeli już poznasz nieco Chrystusa Pana, a zechcesz poznać Go doskonalej, staraj się postępować w cnotach, szczególnie zaś w miłości; miłość bowiem łączy duszę z Chrystusem i każe jej nie tylko iść za Nim wiernie i wpatrywać się w Jego oblicze, ale
wprowadza ją do przybytku Jego Serca; stąd wzrok miłości głębiej wnika niż wzrok wiary. Kiedy św. Dominika zapytano, z jakiej by księgi nabył tak wielkiej umiejętności w rzeczach Bożych, odrzekł: „Z księgi miłości”; a ta księga komuż nie stoi otworem?

 

Nie wymawiaj się zatem , że nie możesz poznać prawd i dróg Bożych: Pan bowiem dał ci serce zdolne miłości, aby zaś takowe rzeczywiście miłowało, odsłania przed niem swą miłość i daje mu swą łaskę. Możesz tedy miłować doskonale, aczbyś był prostaczkiem , a w szkole miłości staniesz się mędrcem w rzeczach Bożych. „Jam jest — mówi Pan w księdze „O naśladowaniu Jezusa Chystusa.“ — który człowieka uczę mądrości i maluczkim daję jaśniejsze pojęcie, niżli wszelka umiejętność ludzka dać może” ‚). (…)

Rzeczywiście czytamy w żywotach Świętych o prostaczkach, przewyższających modrością nadprzyrodzoną najgłębszych mistrzów teologii. Takimi byli np. starzy Ojcowie pustyni i wielu Świętych, jak św. Paschalis, św. Marya Ognijska, św. Weronika itd. Ta ostatnia Święta kłopotała się tym wielce, że nie mogła nauczyć się czytać i żaliła się z tego powodu przed Najświętszą  Panną, prosząc o Jej pomoc. Pewnego razu stanęła przed nią ta Najmiłościwsza Pocieszycielka wszystkich strapionych i tak przemówiła:
„Córko moja, nie trap się tym wcale, ale raczej staraj się o to, byś te trzy litery dobrze poznała: pierwszą jest czystość serca, polegająca na tym, aby Boga miłować nade wszystko, a wszystko, co stworzone, tylko w Bogu i dla Boga, — drugą, aby nigdy nie szemrać i nie niecierpliwić się na wady bliźniego, lecz znosić je cierpliwie i modlić się za niego, — trzecią, aby wyznaczyć sobie codziennie jakąś chwilę na rozmyślanie o Męce Pańskiej“. Obyś i ty spamiętał sobie te trzy litery.

 

Nie mów także, że brak ci czasu na modlitwę, rozmyślanie i czytanie duchowne. Masz go za dosyć, aby czytać książki próżne, i zajmować się tylu fraszkami, które ci ani pociechy, ani pożytku nie przynoszą, a dla najwyższej i koniecznej umiejętności nie miałbyś znaleźć choć jednej chwili? Wiedz, że jak długo przykładasz się wyłącznie do nauk ziemskich, jesteś podobny do tych, którzy krążą około pałacu królewskiego i szukają drzwi, a nie mogą do nich trafić. Gdy poczniesz badać istotę człowieka, wejdziesz przez bramę i będziesz się przechadzał po dziedzińcu zamkowym. Kiedy zaś zwrócisz się do nauki rzeczy Bożych, wejdziesz na pokoje i będziesz z samym królem rozmawiał. (…)

 

Ale czy dosyć jest poznać Jezusa Chrystusa? Są dusze, które mają dosyć wiedzy w rzeczach duchownych, a jednak nie są doskonale. Dlaczego  nie? Bo nie naśladują Tego, którego poznały. Czyliż one nie czynią, jako ten człowiek , który chcąc się ogrzać, zebrał wiele drzewa i w stos ułożył, lecz stosu nic podpalił. Potrzeba zatem naśladować Chrystusa Pana.

Naśladować Chrystusa Pana jest to iść wiernie Jego śladami, a więc tak sądzić, tak pragnąć , tak mówić, tak działać i tak cierpieć, jak to czynił Jezus Chrystus, iżby powtórzyć w sobie —o ile można — życie Chrystusowe.

 

Do tego naśladowania obowiązani są wszyscy chrześcijanie mocą powołania swojego, a nawet samego imienia. Przez Chrzest św. staje się chrześcijanin członkiem Ciała  Chrystusowego , a więc winien zależeć we wszystkim od swojej Głowy; staje się uczniem Chrystusowym , a więc winien zapatrywać się ustawicznie na swojego Mistrza; staje się żołnierzem Chrystusowym , a więc winien iść wszędzie za swoim Wodzem; staje się poddanym i sługą Chrystusowym , a więc winien spełniać wiernie rozkazy swego Króla i Pana ; staje się przyjacielem Chrystusowym , a więc winien nie odstępować nigdy Najświętszego Przyjaciela i stawać się podobnym do Niego; — na tym właśnie polega naśladowanie.

Cóż zresztą znaczy być chrześcijaninem , jeżeli nie żyć według zakonu Chrystusowego? Chrześcijanin — mówi św. Grzegorz Nysseński  — aby był godzien tak pięknego
imienia, powinien koniecznie w swoich myślach , słowach i uczynkach stać się podobnym do Jezusa Chrystusa; inaczej to imię nosi niesłusznie.

Tego żąda od nas Pan Jezus: „Jeśli mnie kto służy, niech za mną idzie , a gdziem ja jest , tam i sługa mój będzie“ . A więc ten tylko jest sługą Chrystusowym i ten jedynie będzie zbawiony, kto idzie za Chrystusem ; czyli naśladowanie Chrystusa Pana jest konieczne do zbawienia. Nie trudno to pojąć…

 


Bp.Józef Sebastian Pelczar , Życie duchowne czyli doskonałość  chrześcijańska według najcelniejszych mistrzów duchownych , Kraków, Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego, 1886  str. 28- 36

[Oprac. A.S]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s