Nauka Katolicka

WSPÓŁOFIARA – istota życia katolickiego

„Msza św. wciąż się odprawia”

Powyższymi słowami zamknął Henryk Sienkiewicz pewną dyskusję religijną, prowadzoną w „Rodzinie Połanieckich” przez osoby tej powieści. To właśnie powiedzenie Sienkiewicza zostało wykpione przez Stanisława Brzozowskiego, jednego z najtęższych krytyków polskich, jako objaw płytkości rozumowania Henryka Sienkiewicza.

Według Brzozowskiego każdy pojedynczy Polak uważa, że jeśli tylko uczęszcza się na Mszę świętą, to tym samym nie ma potrzeby mozolić się i wysilać, aby cośkolwiek nad to zrobić? Kto zatem ma rację: Sienkiewicz czy Brzozowski? Oto pytanie, które pragnę w niniejszym artykule rozstrzygnąć. Odpowiedź na nie zmusza nas do zastanowienia się nad najgłębszą tajemnicą katolicyzmu, nad ofiarą Mszy świętej.

Bez tej Ofiary nie ma św. Sakramentów, nie ma Kościoła, nie ma działania
nadprzyrodzonego, nie ma najistotniejszych przeobrażeń dusz ludzkich, nie ma zbawienia…

Przyjrzyjmy się tej sprawie jeszcze od innej strony. Co by się stało z katolicyzmem, gdyby zniszczono wszystkie wydania Ewangelii św., gdyby spłonęły wszystkie archiwa watykańskie, wszystkie biblioteki dzieł teologicznych i religijnych? Czy katolicyzm zniknąłby z powierzchni świata? Bynajmniej.

Jak długo odprawiać się będzie na świecie choćby jedna Msza święta, tak długo dzięki tej jednej ofierze otwarta będzie brama do Boga, tak długo przez nią spływać będzie łaska i moc i światło na wszystkich wierzących i niewierzących, na wszystkich cichych i pokornych, na zbuntowanych i opornych.

Ta jedna jedyna Msza święta starczyłaby za wszystkie nauki Kościoła, za same nawet Ewangelie. W niej wyraża się wszystko, co powiedziane zostało przez Apostołów, przez Kościół, co potrzebne jest do zbawienia człowieka.

Albowiem istotą Mszy świętej jest ofiara, ofiara zupełna samego Boga dla zbawienia świata.

Ofiara ta jest nieprzerwanym wezwaniem do podobnej ofiary zupełnej ze strony wiernych. Kapłan zastępuje w tej ofierze samego Chrystusa, natomiast my wszyscy wierni jesteśmy WSPÓŁOFIARNIKAMI

Niezrozumienie tego jest powodem, dlaczego mimo tylu Mszy św. tak mało w życiu duchowym postępujemy, tak mało jesteśmy katolikami.

Nie rozumiemy, że istotą życia katolickiego jest współofiara naszych myśli, uczuć oraz intencji z Chrystusem dla zbawienia własnego i całego świata dokonywująca się co dzień na ołtarzu podczas Mszy świętej.

Wszystko inne jest dodatkiem, jest prywatnym nabożeństwem nie mającym właściwego znaczenia, jak długo ten pierwszy i najistotniejszy obowiązek nie jest spełniany. Sięgnijmy jednak do Ewangelii.

Oto w chwili najważniejszej dla świata, gdy dopełniała się na krzyżu krwawa ofiara Samego Syna Bożego, jeden ze zbrodniarzy, który razem z Chrystusem był współukrzyżowany, bluźnił Chrystusowi. A wówczas drugi z łotrów zaczął strofować bluźniercę: „Ani ty się Boga nie boisz, gdyżeś tej karze uległ? A myć sprawiedliwie cierpimy, bo godną zapłatę za uczynki ponosimy, lecz Ten nic złego nie uczynił”. I nagle oświecony przez Ducha Świętego zawołał: „Panie, pomnij na mnie, gdy przyjdziesz do Królestwa Twego!” I odpowiedział mu Chrystus: „Zaprawdę powiadam ci, że dziś jeszcze będziesz ze mną w raju”.

Czymże zasłużył sobie ów łotr na tak wielką nagrodę? Oto tym, że wyznał swoją winę, a potem, że uznał swoją śmierć za słuszne zadośćuczynienie Sprawiedliwości za swe uczynki, a wreszcie, że połączył swą karę z ofiarą Chrystusa Pana. Przez ten akt stał się pełnowartościowym katolikiem.

Wszelka bowiem ofiara spełniona w duchu zadośćuczynienia w związku z ofiarą Mszy św., czyni nas katolikami pełnowartościowymi.

Bez tego związku nasze akty pokuty nie trafią na drogę, która nas zaprowadzi do królestwa Chrystusowego. Bez tego związku nasze nabożeństwa nie sprowadzą na nas łaski Bożej, nie otworzą nam nieba.

Akt pokuty otwiera nam bramy miłosierdzia Bożego, a połączenie się z ofiarą bezkrwawą przy Mszy świętej wprowadza nas do raju. O tym trzeba pamiętać zawsze przy Mszy świętej.

Dlatego wszystkie czynności nasze winniśmy wykonywać w duchu pokuty i wszystkie wiązać z ofiarą Chrystusa Pana.

Tę ostatnią powinność przypomina nam Kościół wzywając, abyśmy wszystkie nasze czynności odnosili do Chrystusa Pana i Jego ofiary w tych sakramentalnych i krótkich słowach kończących wszystkie modlitwy: „Przez Chrystusa Pana Naszego itd.”.

Najgłębsze, najwięcej rzeczywiste zjednoczenie się z Chrystusem w sposób przez Kościół przepisany, zapewnia nam wewnętrzne oświecenie i praktycznie ma dla nas większe znaczenie, niż poznanie katechizmu, którego wskazań nie zawsze umiemy się trzymać. Łaska płynąca z bezkrwawej Ofiary budzi w nas święte pragnienia i czyny. Ona przetwarza nas, ona jest źródłem naszej siły. Ze zrozumienia tego faktu wypływają następujące wnioski.

Że całe nasze życie winniśmy uważać jako zadośćuczynienie za własne winy oraz winy naszych bliźnich. Że wszystkie intencje zadośćuczynienia winniśmy łączyć z intencją Chrystusa Pana ofiarowującego się za nas we Mszy świętej. Że udział we Mszy świętej musimy uważać za główny i podstawowy akt religijny. Że do spełnienia tego aktu należy się przygotowywać już przed Mszą św. przez specjalne akty ofiary, które sobie nałożymy.

Na tle powyższego rozważania staje się jasnym, że Sienkiewicz mówiąc: „Msza święta wciąż się odprawia”, ujął w najprostszych słowach najgłębszą tajemnicę katolicyzmu, ale z drugiej strony miał też rację Brzozowski, kiedy uważał, że bierne ustosunkowanie się da ofiary Mszy świętej jest niewystarczające.

Niemniej nie rozumiał on zupełnie samej tajemnicy Mszy świętej.


Głos Karmelu, rok XIII, nr 6, czerwiec 1939. Autor artykułu – Prof. Ludwik Skoczylas.

[Oprac. A.S]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s