Wartość cierpienia – Usprawiedliwią nas jedynie krzyże

Cierpimy, czy nam się to podoba, czy nie. Jedni cierpią jak dobry łotr, inni jak zły. Obaj ponieśli tę samą karę. Jeden z nich umiał jednak uczynić ze swego cierpienia zasługę, przyjął je w duchu pokuty, zwrócił się do Jezusa i usłyszał z Jego ust słowa pocieszenia: Dziś ze Mną będziesz w raju (Łk 23,43). Drugi, przeciwnie – wył, złorzeczył i bluźnił, po czym skonał w najstraszliwszej rozpaczy.

Są dwa rodzaje cierpienia: z miłością i bez miłości.

Święci znosili wszystkie cierpienia z cierpliwością, radością i wytrwałością, bo przepełniała ich miłość. My natomiast złościmy się, gdy przyjdą na nas cierpienia, gdyż nie ma w nas miłości.

Gdybyśmy kochali Boga, kochalibyśmy też nasze krzyże, pragnęlibyśmy ich i one by nas cieszyły, bylibyśmy szczęśliwi, mogąc cierpieć z miłości do Tego, który zechciał cierpieć dla nas.
Dlaczego się uskarżamy? Biedni poganie, którzy nie mają szczęścia znać [prawdziwego] Boga i Jego nieskończonych słodyczy, noszą takie same krzyże jak my, ale pozbawieni są naszych pociech.

Mówicie, że wam ciężko. Przeciwnie, w cierpieniu jest słodycz i pociecha, jest w nim szczęście. Trzeba tylko umieć kochać cierpiąc i cierpieć kochając.
Na drodze krzyżowej najtrudniejszy jest pierwszy krok.

To lęk przed krzyżem jest naszym największym krzyżem.

Brak nam odwagi do podjęcia własnego krzyża; i tu jest nasz błąd, gdyż wszystko, cokolwiek czynimy, dzieje się w cieniu krzyża, przed którym nie jesteśmy w stanie uciec.
Cóż zatem mamy do stracenia? Dlaczego nie mielibyśmy pokochać swoich krzyży i posłużyć się nimi w drodze do nieba? Większość ludzi postępuje jednak odwrotnie:
odwracają się plecami do krzyży i uciekają przed nimi. Im szybciej jednak uciekają, tym prędzej krzyże ich doganiają, uderzają w plecy i powalają swoim ciężarem na ziemię…


(…)Człowiek, który wychodzi naprzeciw krzyżom, tak naprawdę znajduje ulgę; spotyka je, lecz cieszy się z tego spotkania, kocha je i dźwiga z odwagą. Jednoczą go one z Panem, oczyszczają, odrywają od spraw tego świata, usuwają z jego serca wszelkie przeszkody, pomagają mu iść przez życie, niczym most przerzucony nad rzeką.
Spójrzcie na świętych: kiedy ich nikt nie prześladował, prześladowali sami siebie.Pewien pobożny zakonnik skarżył się kiedyś Panu, że cierpi prześladowania. Mówił: „Panie, czym zasłużyłem sobie na takie traktowanie?” Jezus mu odpowiedział:
„A Ja czym zasłużyłem sobie na to, żeby Mnie prowadzono na Kalwarię?”. Mnich zrozumiał: gorzko zapłakał, prosił o przebaczenie, i już nigdy więcej nie odważył się podnieść skargi.

(…)Dusze całkowicie oddane Bogu odczuwają słodycz wśród cierpienia! Kiedy do wody z octem doda się oliwy, ocet pozostaje wprawdzie octem, lecz oliwa łagodzi jego smak, tak że prawie wcale się go nie czuje.

Żył tu niedaleko, w sąsiedniej parafii, mały, ubogi chłopiec przykuty do łóżka. Spytałem go kiedyś:

  • Mój biedny chłopcze, czy bardzo cierpisz?
    Odrzekł mi:
  • Nie, Księże Proboszczu, dziś nie czuję już cierpienia, które przeżyłem wczoraj, a jutro nie będę czuł tego, którego doświadczam dzisiaj.
  • Czy chciałbyś wyzdrowieć?
  • Nie, bo zanim zachorowałem, byłem złym dzieckiem i mógłbym znów się takim stać. Teraz jest mi dobrze.

Oto ocet zaprawiony oliwą. Trudno nam to pojąć, gdyż za dużo jest w nas myślenia tego świata. Zawstydzają nas dzieci, w których mieszka Duch Święty.


Gdy Bóg zsyła nam krzyże, wzdrygamy się, uskarżamy, szemrzemy, jesteśmy nieprzyjaciółmi wszystkiego, co nie jest po naszej myśli, chcielibyśmy, jak w dzieciństwie, być chowani w wacie, a tymczasem trzeba nam, zamiast w watę, przyoblec się w ciernie.

Do nieba idzie się po krzyżach.

Choroby, pokusy i zmartwienia są krzyżami, które prowadzą nas do nieba. Wszystkie wkrótce przeminą. Spójrzcie na świętych, którzy szli przed nami. Bóg nie żąda od nas męczeństwa ciała, lecz męczeństwa serca i własnej woli.

Pan Jezus jest naszym wzorem, weźmy nasze krzyże i idźmy za Nim

(…) Pewien żołnierz opowiadał mi kiedyś, że podczas bitwy przez pół godziny szedł polem usłanym trupami tak gęsto, że nie było gdzie nogi postawić, a ziemia była grząska od krwi. Tak też jest w życiu: idziemy do niebieskiej ojczyzny drogą usłaną krzyżami i troskami.

Krzyż jest drabiną do nieba.

Jakież to pocieszające móc cierpieć pod okiem Boga i wieczorem, podczas rachunku sumienia powiedzieć: „Przez dwie czy trzy godziny byłem dziś podobny do mego Mistrza, biczowany, ukoronowany cierniem i wespół z Nim ukrzyżowany…”

Jakiż to będzie wielki skarb w godzinie naszej śmierci! Jak słodko jest
umierać, kiedy żyło się na krzyżu!

Powinniśmy gonić za krzyżami, jak skąpiec, który goni za pieniędzmi.

W dniu sądu usprawiedliwią nas jedynie krzyże.

Kiedy ten dzień nadejdzie, miarą naszego szczęścia będą nieszczęścia, będziemy dumni z doznanych upokorzeń i bogaci ofiarami!
Gdyby ktoś mnie zapytał, co ma robić, żeby się wzbogacić, powiedziałbym mu, że powinien pracować.

Żeby zaś wejść do nieba, trzeba cierpieć.

Pan nasz wskazuje nam drogę na przykładzie Szymona z Cyreny – swoich przyjaciół zaprasza do niesienia krzyża razem z Nim.

Bóg pragnie, abyśmy nigdy nie tracili krzyża z oczu – to dlatego umieszczamy go przy drogach, na placach, abyśmy wszędzie, gdzie się znajdujemy, mogli powiedzieć: „Oto, jak bardzo Bóg nas umiłował!” Krzyż swoimi ramionami ogarnia cały świat. 

Na drodze do nieba krzyże są jak solidne kamienne mosty nad rzekami. Chrześcijanie, którzy nie cierpią, przechodzą jednak [nad rwącym nurtem rzeki] po cienkim i wąskim mostku, który w każdej chwili może się pod ich stopami zarwać.  Kto nie kocha krzyża, też być może dostąpi zbawienia, lecz z wielkim trudem, a potem świecić będzie zaledwie jak blada gwiazdka na niebie. Ten zaś, kto za życia wiele wycierpiał i walczył dla Boga, lśnić będzie [w wieczności] jak piękne słońce.

(…) Wrzućcie kiść winogron pod prasę, a otrzymacie pyszny sok. Pod prasą cierpienia z
naszej duszy wydobywa się odżywczy i wzmacniający ją samą sok. Kiedy nie ma w naszym życiu cierpienia, wysychamy, lecz gdy nosimy je z poddaniem się [woli Bożej], odczuwamy słodycz i szczęście, które są przedsmakiem nieba. Są przy naszym boku i patrzą na nas aniołowie, Matka Najświętsza i sam Bóg.

Przejście człowieka doświadczonego cierpieniami na tamten świat wygląda tak, jakby niesiono go tam na łożu usłanym różami.
Z cierni płynie balsam, a cierpienie wydziela z siebie słodycz. Aby je jednak wydobyć, trzeba wyciskać ciernie własnymi rękoma, a krzyże mocno przyciskać do serca, aby napełniły nas swymi życiodajnymi sokami.

Przeciwności losu stawiają nas pod krzyżem, a krzyż pod bramą do nieba. Aby tam wejść, trzeba być zdeptanym, zszarganym, wzgardzonym i zmiażdżonym. Szczęśliwi na tym świecie są tylko ci, którzy zachowują pokój duszy wśród trudów życia, kosztują bowiem radości dzieci Bożych. Wszystkie cierpienia są słodkie, kiedy znosi się je w zjednoczeniu z Panem Jezusem.

Cierpienie! Czymże jest? Chwilą zaledwie.
Gdyby dane nam było w tym życiu spędzić tydzień w niebie, poznalibyśmy
prawdziwą wartość tygodnia cierpienia. Żaden krzyż nie wydałby się już nam zbyt ciężki, a żadne doświadczenie zbyt gorzkie. Krzyż jest łaską, jaką Bóg obdarowuje swoich przyjaciół.
Jak pięknie jest każdego ranka ofiarowywać się Bogu i przyjmować wszystkie cierpienia w duchu pokuty za swoje grzechy!

Trzeba nam prosić Boga o łaskę umiłowania krzyży, a staną się one słodkie. Sam doświadczałem tego przez cztery czy pięć lat. Rzucano pod moim adresem oszczerstwa, kłamstwa, odtrącano mnie. Niosłem je tak, że zdawało mi się, iż nie dam rady ich udźwignąć. Zacząłem więc modlić się o miłość do nich i wtedy poczułem się szczęśliwy. Mogłem wreszcie powiedzieć, że naprawdę nigdzie indziej nie znajdę szczęścia. Nie ma potrzeby szukać przyczyny naszych krzyży, wszystkie bowiem pochodzą od Boga. Bóg daje nam ten środek, dzięki któremu możemy okazać Mu swoją miłość.


Św. Jan Maria Vianney – „ZAPISKI Z ARS”

[Oprac. A.S.]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s