Czemu jestem katolikiem? – cz.I -Chrystus a Luter

Pewien misjonarz z Ameryki opowiadał mi następujące zabawne zdarzenie z życia nawróconych Indian, którzy mimo zaznajomienia się z europejską kulturą, pozostają naiwnymi jak dzieci.

Dwóch Indian nawróconych, jeden katolik, drugi metodysta, spotkało się i poczęli się sprzeczać o to, która religia jest prawdziwą, katolicka czy protestancka. Nareszcie uradzili, że ta religia musi być prawdziwą, która ma najdłuższy pacierz. Postanowili na miejscu zrobić próbę. Katolik ukląkł, wyciągnął różaniec i począł się modlić. Protestant odmówił Ojcze nasz i Skład Apostolski i – skończył, nie wiedząc, co dalej odmawiać. Widząc, że towarzysz jego wciąż jeszcze się modli, rzekł wreszcie zniecierpliwiony: Skończ już! widzę, że macie prawdziwą religię, bo macie najdłuższy pacierz…

Tyle na świecie rozmaitych sekt i wyznań, że człowiek nie ugruntowany dobrze w swojej wierze, nieraz mógłby się nad tym zastanawiać, do którego wyznania właściwie się przypisać. Wspomnę tylko najważniejsze: jest wyznanie katolickie i ewangelickie z rozmaitymi odcieniami, jako to: protestanckie, luterskie, staroluterskie, reformowane, anabaptystów, metodystów itd., itd.; dalej żydowskie, kalwińskie, zwingliańskie, mahometańskie, prawosławne, mariawickie i wiele, wiele innych. Jeżeli chodzi tylko o to, w którym wyznaniu najłatwiej znaleźć szczęście doczesne, natenczas wybór nietrudny. Ludzie po największej części wybierają tę religię, w której najwygodniej się żyje, która mianowicie nie wymaga od nich żadnych ofiar i poświęceń, ani żadnych obowiązków im nie nakłada.

U nas może wchodzić w rachubę tylko religia katolicka i protestancka. Nierzadko też słyszy się takie zdanie: Katolik a ewangelik to jedno; my wszyscy w jednego Boga wierzymy. Dlatego też coraz częstsze są, niestety, nawet u nas Polaków wypadki przestąpienia z religii katolickiej na protestancką. Dzieje się to najbardziej we wielkich miastach i na obczyźnie, zwłaszcza wskutek zawarcia małżeństw mieszanych z osobami luterskimi. Oczywiście taka zmiana religii jest tylko możliwą u tych rodaków, którzy poprzednio się wynarodowili, tj. zaniechali języka ojczystego i zaniedbali obyczajów rodzinnych. Dobry Polak, szanujący swój język ojczysty i tradycje domowe, choć zmuszony żyć między obcymi, ani siebie ani dzieci swoich nie wynarodowi i wiary ojców swoich nie zmieni.
Religia ma prowadzić człowieka do jego ostatecznego celu i końca, a tym samym do prawdziwej szczęśliwości. Tym celem i końcem wszelkiego stworzenia jest bezsprzecznie Dobro najwyższe, najdoskonalsze, które Bogiem nazywamy. Osiągając ten cel, osiągamy też zupełne zadowolenie i zupełną szczęśliwość. Serce bowiem człowieka, mówi św. Augustyn, jest niespokojne, aż nie spocznie w Bogu. Dążeniem przeto każdej istoty stworzonej powinno być, stać się swemu ostatecznemu celowi jak najbardziej podobną. A że ta asymilacja (przypodobanie się) Bogu tu na ziemi w zupełnej mierze jest niemożliwą, przeto osiągamy ten cel dopiero poza grobem, czyli w życiu wiecznym. Tam też, posiadłszy Boga, doznajemy szczęśliwości niczym nie zamąconej.
Aby ocenić należycie wartość religii katolickiej i protestanckiej, trzeba nam przeciwstawić obydwie i wykazać, jakimi drogami one do tego celu ostatecznego człowieka prowadzą.

I. Chrystus a Luter

Bóg w nieskończonym miłosierdziu swoim objawił się człowiekowi upadłemu w grzechy w Starym Zakonie przez patriarchów i proroków, a w Nowym przez Syna swego Jezusa Chrystusa. Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je i nauczając je chować wszystko, com wam przykazał, powiedział Boski Zbawiciel do Apostołów. Aby zaś ta nauka Jego rozszerzała się na tym świecie, nie doznając uszczerbku, założył instytucję, która miała ją przechowywać nieskażoną, czyli Kościół święty – A ja tobie powiadam, mówi do Piotra, pierwszego Apostoła, iżeś ty jest opoka, a na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie zwyciężą go. …A tobie dam klucze królestwa niebieskiego, a cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie… (Mt. 16, 18-19).
Wyraźnie powiada tutaj Chrystus Pan, że zakłada na ziemi swój Kościół, nie kościoły, a więc jeden Kościół, który miał prowadzić ludzi do ich ostatecznego celu i końca. Mówi tylko do Piotra, i do nikogo więcej, a więc wszystkie inne kościoły nie są od Boga założone, ale od ludzi.
Przeszło 1500 lat po Chrystusie Panu powstał Kościół protestancki, którego założycielem jest Dr. Marcin Luter. Kto to był Luter?
Luter, urodzony r. 1483 w Eisleben, był zakonnikiem Augustianinem. Jako taki nie stosował się do przepisów zakonnych i zaniedbywał się zwłaszcza w odmawianiu brewiarza. Pierwszy raz wystąpił publicznie w r. 1517 z powodu nadużyć, jakie się wówczas z powodu handlu odpustami rzeczywiście działy. Wkrótce jednakże mianował się sam „reformatorem”, czyli naprawicielem Kościoła katolickiego i rozpoczął walkę z papieżem. Począł głosić odmienną naukę od wiary katolickiej, twierdząc śmiało, że Kościół katolicki zbłądził i od nauki ogłoszonej przez Chrystusa Pana dawno odbiegł. Wyrzucił więc z wiary katolickiej wszystko to, co jego przewrotnemu systemowi nie było na rękę; usunął Mszę św., spowiedź, posty i dobre uczynki, nauczając, że wiara sama człowieka zbawia. Ożeniwszy się z dawniejszą zakonnicą, Katarzyną z Bora, pozwolił także innym zakonnikom się żenić, a magnatom przyznał prawo przywłaszczania sobie dóbr klasztornych. A że zepsucie wiary i obyczajów wówczas było bardzo wielkie, przeto znalazł od razu dużo zwolenników, zwłaszcza między książętami i możnymi panami; wkrótce jego błędna nauka rozszerzyła się po całych Niemczech, a dziś liczy na całym świecie przeszło połowę tylu wyznawców, co katolicyzm.
Któraż tedy religia jest prawdziwa? Chrystusowa czy Lutrowa?
Prawda jest tylko jedna. Boski Zbawiciel mógł tylko jeden Kościół założyć; skoro założył katolicki, natenczas luterski musi być fałszywy i odwrotnie. Mając do wyboru wierzyć Synowi Boga samego, a człowiekowi, podległemu rozmaitym słabościom i grzechom, jak Luter, którego życie nie było bynajmniej budującym, rozsądny nieuprzedzony człowiek powinien być przekonanym, że prawda musi stać po stronie wiary katolickiej. Jako dalszy wniosek wynika stąd, że tylko w katolicyzmie można osiągnąć ostateczny cel i koniec każdego stworzenia: przypodobania się Bogu i szczęśliwość wiekuistą.
Ale może Kościół katolicki w głoszeniu swej nauki się rzeczywiście pomylił, jak twierdził Luter?
Jest to niemożliwym, gdyż jak poniżej wykażę, Boski Zbawiciel przyrzekł Kościołowi swojemu nieomylność w nauczaniu wiary. Wiara Chrystusowa pozostała niezmienioną, taką, jaką wyszła z ust swojego Założyciela. Wieki przeminęły, państwa i królestwa runęły, a Kościół katolicki stoi, jak stał, niezmieniony i nienaruszony. Tysiączne sekty nań uderzały, zadając mu krwawe rany, ale nie zdołały ani uszczerbić, ani osłabić jego wiary.

 

cdn.


Czemu jestem katolikiem? Kilka słów o modernizmie. Wingolf. Poznań 1912, str. 32. (Broszura z serii: ZA PRAWDĘ, nr 5). Za zezwoleniem Władzy Duchownej. (Pisownia i słownictwo uwspółcześnione.)


 

Jedna myśl w temacie “Czemu jestem katolikiem? – cz.I -Chrystus a Luter”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s