Pocieszenie duszy – św. Ojciec Pio

Z listów św. Ojca Pio :

Z Pierwszego Listu św. Jana Apostoła (1, 5-7)
Nowina, którą usłyszeliśmy od Niego i którą wam głosimy, jest taka: Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności. Jeżeli mówimy, że mamy z Nim współuczestnictwo, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą. Jeżeli zaś chodzimy w światłości, tak jak On sam trwa w światłości, wtedy mamy jedni z drugimi współuczestnictwo, a krew Jezusa, Syna Jego, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu.

Tak właśnie a nawet o wiele lepiej postępuje Bóg wobec naszych dusz. Chce nas pozyskać, dając nam na spróbowanie obfitość słodyczy i pociech w każdym naszym pobożnym akcie, czego doświadcza zarówno wola jak i serce. Ale któż nie dojrzy, jakie niebezpieczeństwo czai się w takim rodzaju Bożej miłości? Łatwo może się zdarzyć, że biedna dusza przywiąże się do okoliczności związanych z pobożnością czy z miłością Bożą, nie troszcząc się wcale o samą pobożność czy o substancjalną miłość, a przecież to one jedynie czynią ją drogą i miłą Bogu.

Najsłodszy nasz Pan spieszy się, by z należytą starannością zapobiec temu wielkiemu niebezpieczeństwu. Jak tylko widzi, że dusza gruntownie się umocniła w Jego miłości, że przywiązała się i z Nim zjednoczyła, gdy widzi, że oddaliła się od spraw ziemskich i od okazji do grzechu, że pozyskała wystarczającą ilość cnoty, by wytrwać w świętej służbie bez podniet i słodyczy zmysłów, chcąc ją nakierować ku większej świętości życia, odbiera jej tę słodycz odczuwania, która towarzyszyła wszystkim jej medytacjom, modlitwom czy innym praktykom pobożności; a najboleśniejsze w tym stanie duszy jest dla niej to, że traci ona wszelką łatwość modlitwy i medytacji oraz pozostaje spowita ciemnością i pełna przykrej oschłości(…) 

Wasza miłość do Boga coraz bardziej w Was krzepnie i wzrasta. Próżne są Wasze lęki o to, mówię, bo mylicie się, sądząc, żeście tej miłości pozbawiona, tylko dlatego że nie czujecie ani wolą ani sercem żadnej słodyczy na skutek praktykowania tej miłości. To bardzo bolesne i w całej rozciągłości rozumiem stan Waszej duszy, ale jest on konieczny dla duszy powołanej do nadzwyczajnej świętości.

Powiedziałem, że dla duszy jest to stan bardzo przykry i to nie bez racji, bo biedaczka mimo wszystkich swoich wysiłków, aby jak najlepiej podobać się Panu w każdej czynności, z własnego punktu widzenia, nie posiada ona żadnego dowodu na istnienie tej miłości dla swego Boga, ponieważ w każdym akcie pobożności doświadcza, że wola jej zazwyczaj jest nikła, a serce wyschłe, bez żadnych uczuć dla spraw nadprzyrodzonych. A już najgorszą rzeczą dla duszy jest, że bardzo często odczuwa w sobie straszliwy kontrast, bo gdy wyżyny jej ducha czują się przynaglone, by kochać Boga, swoje najwyższe dobro, to w niższej części, czyli pożądaniach zmysłowych, czuje się rozdarta, jest trapiona nudą, znużeniem i wieloma innymi przykrymi odczuciami.

Ale nie lękajcie się stanu, w jaki jest stawiana Wasza dusza przez dobroć naszego najmiłosierniejszego Ojca w niebie. Radujcie się, bo kiedy najmniej się tego spodziewacie, Pan sprawi, że w ciemnościach rozbłyśnie światło. Także pośród tych wszystkich ciemności, które otaczają Waszą duszę, możecie znaleźć pociechę i otrzymać w duchu wiele światła, tyle ile trzeba, aby nie popaść w rozpacz.

(Pietrelcina, 9 stycznia 1915)

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s