Nauka Katolicka

Droga duszy do świętości wg. św. Teresy z Avila – Św. Alfons Maria Liguori (Cz.III)

 

„Niech cię nic nie miesza,
Niech cię nic nie trwoży,
Wszystko mija!
Bóg Sam nieodmienny.
Cierpliwość wszystko zwycięża.
Mającemu Boga
niczego nie braknie,
Bóg sam starczy!”


O połączeniu się z Bogiem
Druga rzecz, o której z samego początku powiedzieliśmy, iż jest najpotrzebniejszą do osiągnięcia doskonałości, jest: połączenie się z Panem Bogiem. Do tego połączenia z Bogiem dojść można przez następujące sposoby:

1. Miłość Boża
Nasza miłość względem Pana Boga powinna być doskonałą:
1. Kochać Pana Boga powinniśmy ponad wszystkie rzeczy, obierając raczej życie utracić, niż grzech popełnić lub rozmyślny jaki defekt, choćby najmniejszy. Święta Teresa zwykła była mawiać: „Niech nas Bóg broni od dobrowolnego grzechu, chociażby najmniejszego” (17). W pismach swych podaje jedną z przyczyn, czemu się go tak bać i strzec należy: „Przez małe takie wyłomy dochodzi szatan i do wielkich” (18). A gdzie indziej czytamy to jej zdanie: „Prawdziwa pobożność zależy na tym, żeby Boga nie obrażać i mieć postanowienie mocne, robić jak najwięcej dobrego”.
2. Kochać Pana Boga z całego serca, z mocnym przedsięwzięciem dopięcia jak najwyższej doskonałości dla podobania się Bogu. Co do tego, robi nasza Święta uwagę, że „Pan Bóg nigdy nie puszcza bez nagrody – jeszcze nawet w tym życiu – żadnego dobrego pragnienia…” (19). I znów: „Pan Bóg tylko dla tych jest aż rozrzutnym prawie w udzielaniu łask i darów, którzy gorąco wzdychają za Jego miłością” (20). Ale do pragnień trzeba dołączyć czyn, biorąc się do rzeczy z wielką odwagą kiedy się zdarzy sposobność, nie dając się zachwiać żadnym względem ludzkim ani wstrętem wewnętrznym lub jakimkolwiek ziemskim widokiem.

3. Kochać Pana Boga ciągle, ustawicznie i we wszystkich okolicznościach – kierując w tym celu i ofiarując Panu to wszystko, co czynimy, choćby to były rzeczy obojętne, jak np. posiłek, przyzwoita rozrywka; same nawet najmniejsze poruszenia, każdy oddech nawet łączyć powinniśmy z czynami Jezusa i Maryi w czasie ich pobytu na ziemi. Ale jeszcze więcej. Kochać Jezusa winniśmy cierpiąc dla Niego z radością wszystkie dolegliwości i przeciwności, zgadzając się i łącząc z Jego wolą we wszystkim, co Mu się tylko upodoba z nami lub w nas czynić. – Oto niektóre wyśmienite zdania świętej Teresy pod tym względem: „Jakiż skarb droższy być może, jak to pocieszające świadectwo sumienia, że się jest miłym Bogu” (21). Następne słowa, które Święta z ust Zbawiciela usłyszała, objaśniają nam to jeszcze lepiej: „Jak długo człowiek żyje na tej ziemi, duchowy jego postęp nie zawisł od pociech z przestawania ze Mną, ale od spełnienia Mej woli” (22). Toteż święta Teresa powiada, że „to ofiarowanie naszej woli Panu Bogu wielką ma potęgę nad Jezusowym sercem; skłania Go do tego, że się z naszą nikczemnością łączy” (23). I znów: „Prawdziwe połączenie z Bogiem polega na tym, by naszą wolę uczynić jedno z wolą Boga” (24).
Na koniec, by w naszym sercu utrzymać ten ogień miłości Bożej, trzeba często powtarzać akty miłości, zwłaszcza w modlitwach naszych i Komunii świętej, mówiąc np. do Pana: „O Boże najukochańszy – jedyny mój skarbie – moje wszystko! kocham Cię z całego serca mego… Oddaję Ci się cały bez wyjątku; poświęcam Ci wszystkie moje myśli, wszystkie moje pragnienia i wszystkie me skłonności… Nie chcę, nie pragnę i nie proszę o nic, tylko o to, by mieć Ciebie, jedyne życie moje!… Twe upodobanie jest moim upodobaniem… Czyń ze mną i we mnie, co Ci się tylko podoba… Mój Boże, moje jedyne dobro; daj mi Twą miłość i nic więcej…”.
2. Modlitwa umysłowa
By się móc połączyć z Bogiem, trzeba się przykładać do modlitwy umysłowej (tj. rozmyślania). Jest to właściwością tej modlitwy, mówi święty Jan Klimak, że łączy duszę z Bogiem przez miłość, jaka się w nas przez tę modlitwę rozpala. Poświęcajmy jej tedy tyle czasu, ile tylko możemy, przynajmniej pół godziny rano i tyleż wieczorem rozmyślając prawdy wieczne lub dobrodziejstwa Boże, nade wszystko życie i mękę Pana Jezusa.
Przy takim rozmyślaniu (obranego ku temu celowi przedmiotu), jak długo duszy nie podniesie do kontemplacji Pan Bóg szczególną Swoją łaską, tak długo dobrze jest rozmawiać z Panem Bogiem już to przez króciuchne jakie modlitwy, już to przez afekty strzeliste i pobożne westchnienia. Nie należy jednak w tym chcieć jakoby gwałtem wzbudzać uczucia nabożeństwa, smak duchowy i westchnienia, ale wzbudzać po prostu akty woli. Na końcu modlitwy powinniśmy zawsze uczynić jakie praktyczne a szczegółowe postanowienie pod względem naszego duchowego postępu.
Uważmy jak pięknie wyraża się święta Teresa o modlitwie: „Czas bez modlitwy przepędzony, to czas stracony!” (25). „Kto zaniedbuje modlitwę, tego nie potrzebują nieść czarci do piekła; on sam się w nie rzuca” (26). „Wielkim na modlitwie jest skarbem wiedza i umiejętność – ale tylko wtedy, kiedy jest połączona z pokorą”
A co do oschłości na modlitwie, o, jakiegoż męstwa dodaje nam Święta, kiedy mówi: „Właśnie przez te oschłości i przez pokusy doświadcza Pan Bóg miłości tych dusz, które Go kochają. Choćby nawet ta próba całe życie trwać miała, to przecież dusza nie powinna opuszczać modlitwy; przyjdzie czas, gdzie jej to wszystko sowicie zapłacą… Miłość ku Bogu nie na tym polega, żeby ją czuć, ale żeby Panu Bogu służyć z odwagą i pokorą” (28). „Skoro dusza do tego doprowadzi, że trwa statecznie w modlitwie, niech będą jakie chcą grzechy, do których dała się szatanowi namówić, jestem pewną, że ona już odtąd pod przewodnictwem Pana pójdzie i dostanie się do portu zbawienia” (29). „Czart wie, że dusza, która się przykłada do modlitwy jest straconą dla niego… Ten, kto nie ustaje w drodze modlitwy, dojdzie do celu wcześniej lub później” .
Wypada zwrócić uwagę, że trzy rzeczy potrzebne są, by nas wspierały i zachowywały w modlitwie: usunięcie się według możności od roztargnień i gwaru, milczenie i oderwanie się od wszelkiego nieporządnego przywiązania (czy do osoby, czy do rzeczy, czy do nas samych).
Prócz tego, zawsze do modlitwy przydawać trzeba czytanie duchowe – przynajmniej przez pół godziny – czy Rodrycjusza (*), czy innej podobnej książki. Nade wszystko lubujmy się w czytaniu „żywotów Świętych”, co nam tak bardzo zaleca święty Filip Nereusz.
3. Komunia święta
 Powinniśmy tak często chodzić do Komunii świętej jak tylko ojciec nasz duchowny nam pozwoli, bo ona jest tym „Sakramentem zjednoczenia”, przez który dusza z Jezusem najzupełniej jakby w jedno się stapia. Ale też trzeba starać się przygotować należycie do tego wielkiego dzieła, wszystkie swe ćwiczenia duchowe kierując ku temu celowi. Nigdy też nie należy opuszczać dziękczynienia po tej Bożej uczcie; godzinę lub pół godziny wypadałoby poświęcić na gorące i serdeczne modlitwy i afekty dla tego kochanego gościa naszego. Święta Teresa powiada, że Jezus zasiada wtedy w duszy jakby na tronie miłosierdzia, by nam udzielać łaski. Oto jej słowa: „Po Komunii, nie traćmy ani chwilki; jest to bowiem dla nas wyborna okazja do zrobienia wielkich zysków… Jego Boski Majestat nie zwykł skąpo płacić za pobyt w gospodzie naszej duszy, jeśli tam tylko dobre znajdzie przyjęcie” (31)… Tak w przygotowaniu się, jak też i przy dziękczynieniu niezmiernie użyteczną jest rzeczą rozważać te trzy punkty:
1. Kto jest ten, który przychodzi do nas? Jezus.
2. Do kogo przychodzi? Do mnie.
3. Po co przychodzi? Aby być ode mnie kochanym.
Do tych trzech uwag odnoszą się akty cnót: wiary, pokory, miłości; a temu zadość czynią krótkie te, ale z głębokim przejęciem wymawiane słowa: „wierzę, ufam, kocham!„.
Co jeszcze bardzo skutecznie łączy z Panem Bogiem, to częsta Komunia duchowa. Posłuchajmy świętej Teresy, co ona sądzi o tym: „Bardzo wielkiego pożytku dostępuje się z Komunii duchowej; nie zaniedbujcie jej; Pan nasz pozna z tego jak Go kochacie” (32).
Często też nawiedzajmy Drogiego naszego Pana Jezusa w Przenajświętszym Sakramencie. „Cóżby się stało z nami – odzywa się Święta – gdybyśmy na tej ziemi nie mieli między nami Przenajświętszego Sakramentu!” (33). Święty Dionizy Areopagita zapewnia nas, że te hojne pomoce jakie w drodze doskonałości na nas spływają, nie skądinąd pochodzą jak z Przenajświętszej Eucharystii. Od tego nawiedzania Jezusa, w Sakramencie miłości utajonego, nieodłączne być winno nawiedzenie Jego Matki, która i naszą najlepszą a najdostępniejszą jest Matką.
4. Modlitwa
By żyć w zjednoczeniu z Panem Bogiem, niezbędną jest modlitwa; sama już Ewangelia nas uczy, że Bóg zazwyczaj tylko tym łask Swych udziela, którzy Go o nie proszą.
Zaraz tedy po przebudzeniu należy się polecać Jezusowi Panu i Matce Najświętszej, by sobie ich pomoc wyjednać. To czynić wypada przed rozpoczęciem każdej sprawy, wychodząc z domu, zabierając się do czytania, posiłku, spoczynku itp. Wieczorem nikt nie powinien opuszczać rachunku sumienia i aktu prawdziwej skruchy, za popełnione przewinienia.
Nieodzowną jest także rzeczą natychmiast uciekać się do Boga w pokusach i niebezpieczeństwie zgrzeszenia; trzeba wtedy przynajmniej ustami lub sercem te święte Imiona „Jezus! Maryja!” wymawiać. Święta Teresa poleca „wzywać Pana Boga w strachach i obawach duszy, by tym sposobem odpędzić szatana” (34).
Często prosić powinniśmy Pana Boga o zwycięstwo nad panującą w nas złą skłonnością, o wytrwanie w dobrym, o Jego miłość i doskonałe zgadzanie się z Jego Przenajświętszą Wolą.
5. Pamięć na obecność Pana Boga
Jednym z ćwiczeń jakie najwięcej przyczyniają się do zjednoczenia nas z Panem Bogiem jest ustawiczna pamięć na Jego obecność i ta myśl, że On nas widzi na każdym miejscu, słyszy nas, jest koło nas i w nas… Św. Teresa wszystkie nasze uchybienia przypisuje temu zapominaniu na Wszechmocność P. Boga: „Wszystko złe – mówi ona – stąd pochodzi, że nie zwracamy uwagi na to, iż Bóg jest przy nas, tak jak gdyby był daleko od nas”. „To zaś dlatego nam się wydarza, że Go mało kochamy”, a dalej: „Ten kto prawdziwie kocha, ustawicznie myśli o przedmiocie swojej miłości” (35).
By sobie przeto móc łatwo przypomnieć obecność Pańską, bardzo praktyczną jest rzeczą mieć jakie znaki – już to na sobie, już na stole, w pokoju itp., które by zwracały na to uwagę naszą.
Ta pamięć nie ma być bezowocną, ale towarzyszyć jej powinny westchnienia, pochodzące z głębi serca, akty miłości, rezygnacji, ofiary itp. Na przykład: „Kocham Cię, mój Boże!… Ja niczego nie chcę, tylko Ciebie i Twej przyjemności… Cały Ci się oddaję”.
6. Ćwiczenia duchowe
Odprawiaj, jeżeli możesz rekolekcje, czyli „ćwiczenia duchowe” choć raz do roku przez dziesięć, osiem a choćby i trzy dni; odsuwaj w tym czasie wszelkie zajęcie, roztargnienie i niemniej rozmowę z ludźmi niekoniecznie potrzebną. O, ileż to dusz uświęciło się przez ten jeden środek. Dobrze też jest poświęcać jeden dzień w miesiącu na odnowienie się w gorliwości.
Dodaj do tego w ciągu roku, pobożny zwyczaj odprawiania nowenny przed niektórymi zwłaszcza świętami jak: Bożego Narodzenia, Zesłania Ducha Świętego, Siedmiu głównych Świąt Matki Boskiej – każdego dnia podczas takiej nowenny odpraw jakie nabożeństwo. Tak np. możesz odmawiać koronkę lub różaniec, odwiedzić Pana Jezusa w Przenajświętszym Sakramencie, przyjmować częściej komunię duchową, zadać sobie jakie umartwienie, pościć (choćby o chlebie i wodzie, jeśli możesz) w soboty i wilie świąt Matki Najświętszej itp. „Jakże miło patrzeć Jezusowi Panu na wszystkie, choćby najmniejsze dowody czci i miłości, jakie składamy Jego Najświętszej Matce!” woła pouczona o tym z nieba, Teresa święta (36).
Równie nie zapominaj obchodzić taką nowennę i uroczystość twego Patrona, a szczególnie miej nabożeństwo do świętych Apostołów, tych naszych Ojców w wierze.
7. Miłość ku bliźnim
 Aby być zjednoczonym z Bogiem i tego jeszcze koniecznie potrzeba, żeby do miłości Bożej dołączyć szczerą miłość bliźniego. Tę miłość spełniać możemy wewnętrznie i zewnętrznie.
Wewnętrznie w niej się ćwiczymy życząc innym tego, czego sobie sami życzymy i nigdy tego im nie życząc w duszy, czego nie życzymy sobie. Ciesząc się z pomyślności bliźniego, a smucąc się, jeśli ma jaki smutek – a to wszystko czyniąc z najgłębszego przekonania i szczerze, choćbyśmy nie wiem jaki wstręt czuli.
Zewnętrznie także praktykować winniśmy miłość bliźniego, to jest:
1. Nigdy źle nie mówić o nim, nie robić sobie z niego żartów ani go wyśmiewać, lecz zawsze dobrze mówić o nim i bronić go wymawiając przed innymi przynajmniej jego intencję, jeśli samego uczynku wymówić nie możemy.
2. Pocieszać w jego utrapieniach.
3. Spieszyć z pomocą w jego potrzebach duchowych lub cielesnych, zwłaszcza w chorobie.
 4. Według zdania świętej Teresy powinniśmy ustępować i naginać się do życzeń bliźniego w każdej okoliczności, gdzie grzechu nie ma. Święty Franciszek Salezy, robi co do tego uwagę, że trzeba szukać stosownego czasu i dla siebie i dla bliźniego; a kiedy zaniedbaliśmy bliźniego dla naszego skupienia – wtenczas wypada szukać sposobności, by bliźniemu dogodzić.
5. Nie dawać nigdy ani złej rady, ani złego przykładu.
6. Gdy kiedy wypada nam go napomnieć, powinniśmy to czynić ze spokojem, z dobrocią i w czasie stosownym, a nigdy wtenczas, gdy on jest rozdrażniony lub uniesiony namiętnością.
7. Na koniec – starajmy się nade wszystko dobrze czynić temu, który nam źle uczynił; trzeba przynajmniej mówić o nim dobrze, postępować z nim z dobrocią i polecać go Bogu – unikając tych myśli, które nam przypominają przeciwieństwa, krzywdy i nieprzyjemności od niego doznane lub które zdają się nam, żeśmy od niego doznali.

Na chwałę JEZUSA i MARYI i na uwielbienie świętej TERESY. Amen.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s