Wiersze

Brzemię prawdy

Rozwiewają się złudzenia

Ciernie stają się gwoździami

Czas przebaczenia minął nieodwołalnie

Tylko w śmierci ukojenie znajdę

Zimne serca o miłości zapomniały

Lodowatym wzrokiem patrzą w przyszłośćCzytaj dalej »Brzemię prawdy

Ludzie bez twarzy

W mroku zanurzeni
Idą bezwolni ślepi
Bezimienni zamaskowani
Pionki na szachownicy
Więźniowie obozów
Z numerami nie na rękach
Lecz w umysłach wypalonymi
Cierniową koronę precz odrzucili
Ciebie Panie zapomnieli
Świat jadem kolczastym ich zabiją
A oni oddają mu swoje dzieci
W ich żyłach płynie zagłada
Śmierć na życzenie
Ciała bo dusza już dawno martwa

Kajdany – powszedni chleb

skulony nie szeptasz nawet

wystukujesz w klawiaturę

JESTEM WOLNY

choć jesteś martwy

kajdany to twój powszedni chleb

Kapłani szatana!

ludzie słuchają twoich słów 

ty prowadzisz ich na dno

z pustyni słychać śpiew 

tych co uciekli stąd

zostawili stada 

czyż to nie zdrada 

oni zapłacą też 

Apokalipsa

Czarna mgła snuje się po watykańskich korytarzach

nieprzenikniona dusząca ciemność

ogarnęła tych co prowadzić mieli do Bram Niebieskich

Wśród wrzasku pogan i wycia charyzmatycznych sekt

kroczy bestia a jej imię to człowiek zwany papieżem

wybrany my zniszczyć ostatnich co trwają w wierze

następca tej której rana śmiertelna została uleczona

w masońskim obłędzie tańczy i śpiewa o ludzkiej potędze

jego słudzy jak psy pasterskie zaganiają owce na rzeż

to kapłani o twarzach zniekształconych

z rękami spalonymi , gnają wszystkich na śmierć

wierni oddają pokłon na tronach siedzącym

karmieni jadem szatańskiej Gospy

Czytaj dalej »Apokalipsa