Chciałbym być wiatrem, Co roznieca płomień, Ale jestem tylko świecą, Którą gasi jedno dmuchnięcie.
Myślałem, że mam siłę, Żywą wiarę, która leczy Rany naszych dusz. A jestem tak słaby, Że nie uratuję nawet własnej.
Chciałbym się poddać, Upaść i nie powstać, Utonąć w morzu własnych łez.
Stałem się ślepcem, Który nie chce dać się prowadzić. Po prostu runąłem w przepaść.
Nie widzę w niej Boga, Nie widzę w niej diabła, Tylko pustkę bez końca.
Zanim odejdę w zapomnienie, Chciałbym ujrzeć tylko Ciebie.
Nastały ciemne dni, Dusza nie widzi nic.
Muszę żyć i walczyć, Dopóki starczy mi sił.
Kocham Cię, Boże, Aż po kres moich dni, A później zostaniesz tylko Ty!
Arkadiusz Niewolski


Skomentuj