Chciałbym się obudzić
Chciałbym, żeby to był sen
Przecież to niemożliwe
Nie można odrzucać widocznej prawdy
Na rzecz ewidentnego kłamstwa
Siwe włosy pokryły skronie
Tylko Ty, Panie, podtrzymujesz me życie
Uderzam głową w mury
Ale one nie runą
Póki diabłu pozostajemy w pokłonie
Gdy nadzieja umiera
Pozostaje tylko płacz
Łzy płyną po starych policzkach
Wspinam się na Golgotę
Boże, ratuj!
Chociaż wiem, że to przez własną głupotę
Pamięć uciekła w dal
Co będzie, jak nie wróci?
Wiesz Ty, ale nie wiem ja
Prawda zwycięży
Tak, na pewno, tylko mnie już nie będzie wśród nas
Arkadiusz Niewolski


Skomentuj