Z tak zwanych zaćmień, najlepiej są nam znane zaćmienia słońca i księżyca. Pierwsze się zdarza, gdy księżyc na nowiu, stanie między słońcem i nami; – gdyż wtedy widzimy słońce zaćmione, albo raczej widzimy tylko ciemną tarczę księżyca, zasłaniającą nam słońce. Księżyca zaś zaćmienie jest wówczas, gdy ziemia stanąwszy między słońcem a księżycem, swoim cieniem nań rzuconym go zaciemnia. Obydwa zaćmienia bywają cząstkowe, lub całkowite, nie wszystkim mieszkańcom ziemi równo widzialne a czas ich trwania niewielki.
Duch ludzki, dla którego prawda jest światłością wtedy bywa zaćmiony gdy albo prawdy nie widzi, albo też przeciw niej działa. Tak bowiem jak roślina zawsze się ku światłu zwraca, i światło należy do warunków jej życia zupełnego; tak prawda jest światłością ducha a fałsz jego nocą. Potrzebuje też roślina ku rozwinięciu swego życia, wpływu ciepła; a duch będąc istotą moralną, dobrocią się tylko doskonali.
Rozliczne są kształty i postacie w jakich się pojawia zaćmienie ducha. Bywa ono czasem tylko w władzy pojmowania, czasem zaś w myśli i umyśle – może też i wola działać w obłąkaniu. Przyczyny powodowe tego gatunku zaćmień nie zawsze się znajdują w złym organizmie i w tym niepoliczonym szeregu chorób i kalectw, jakim częściej od innych ludy ucywilizowane ulegają. Duch sam potrafi w sobie wykształcić takowe zaciemnienie, gdy albo nie mając żywiołu dla siebie, długi czas jedną myśl – jedną ideę – obrabiając, wpada nareszcie w odrętwienie lub też w chorowitą egzaltację jednej władzy z uszczerbkiem innych. (…)
Może także zaćmić ducha, przesycenie go mnogością żywiołu, którego nie zdoła strawić i w własną myśl przerobić. Niejeden z uczonych zakończył już swe życie w domie obłąkanych.
Cóż mówić o gniewie zapalczywym? Cóż o namiętnej cielesności? Nie sąż to szaleństwa – krótkie wprawdzie, lecz do rzeczywistych obłąkań umysłu zupełnie podobne. Któż nie wie jakie skutki zrządzić może gwałtowne zlęknienie lub nagła i wielka radość?
A jak prawda jest życiem oświecającym ducha, tak wszelki fałsz jest trucizną dla duszy, dlatego ten co jest arcykłamcą, biegnie choć sam tego nie poznaje – do domu wariatów.
Tam też prowadzi sumienie niespokojne – świadomego swych win i przestępstw ducha.
Ma więc duch ludzki i w sobie i w tym ciele w którym mieszka i zewnątrz jeszcze, mnóstwo nieprzyjaciół, czatujących co chwila na działanie jego zaciemnienia. A przy tym o jak wąska jest ta granica, która leży między jasnym i zaciemnionym duchem!
Na widok cierpień ciała i kalectwa czujemy w nas smutek i politowanie. Jakże daleko bardziej litować się trzeba nad obłąkaniem zrządzonym przez zaćmienie ducha!
Mówimy zwykle: że nic nad zdrowie ani milszego ani droższego. Przecież duch jasny, duch czysty i święty w zdrowym ciele – większym jeszcze jest dobrem. Być albowiem winowajcą, jest to złe, nad które nie masz większego. Szczęśliwym jest ten którego wychowaniem rządziła prawda i cnota. A choć nie ma człowieka, który by wolny był od błędu i od grzechu; przecież dobre wychowanie staje się stróżem i przewodnikiem dla niego, tak, iż upadłszy powstaje – zbłądziwszy i poznawszy swój błąd strzeże się dalszych upadków i całą troskliwość na to łoży aby coraz bardziej się ukształcał na drodze prawdy i cnoty.
Ty sam o Boże rozpędź ciemności błędu a daj nam widzieć prawdę. Uczmy się coraz bardziej poznawać Jezusa Chrystusa i Jego Kościół a wtedy w jasności prawdy postępując znajdziemy w niej uspokojenie i uszczęśliwienie.
Zaćmienie ducha widzialne w pismach Jana Czerskiego. Tekst z pisma „Obrona prawdy”. Pismo miesięczne religii i literaturze poświęcone. Zeszyt I. Miesiąc Styczeń 1845. W Poznaniu.


Skomentuj