Rozmyślania Wielkopostne (28) – Na czwartek po IV Niedzieli Wielkiego Postu


Ewangelia na Czwartek po czwartej Niedzieli Postu.

(Łuk. 4).

Onego czasu szedł Jezus do miasta, które zowią Naim, a z nim szli uczniowie jego i rzesza wielka. A gdy się przybliżył ku bramie miejskiej, oto wynoszono umar­łego, syna jedynego matki jego. A ta była wdowa, a rze­sza miejska wielka z nią. Którą ujrzawszy Pan, ulitował się nad nią i rzekł jej: Nie płacz. I przystąpił i dotknął się mar. (A ci, co nieśli, stanęli) i rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię: wstań. I usiadł on, który był umarły i po­czął mówić i dał go matce jego. I zdjął wszystkich strach i wielbili Boga mówiąc: że prorok wielki powstał między nami, a iż Bóg nawiedził lud swój.

 

ROZMYŚLANIE XXIX.

„Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten, i na wieki” (Żyd. 13).
Co czynił widocznie dla współczesnych doczesnego swego pobytu na tej ziemi, to czyni dzisiaj i dla nas, bo „On jest, który jest”. A zatem cuda, które dla współczesnych czynił cieleśnie, chce abyśmy je duchownie rozumieli, aby i dla nas były pożytkiem ku zbawieniu. Zastosu­jemy dzisiejszą Ewangelię do naszego żywota:

Dwie wielkie rzesze spotykają się przy bramie miasta Naim. (Naim – wykłada się wesele). Jedna rzesza idzie za umarłym do grobu; druga idzie za Chrystu­sem do miasta -— do tego miasta wesela w znaczeniu duchowym, o którym Apostoł mówi: „że nie mamy tu miasta trwającego, ale przyszłego szukamy “ (Żyd. 13).

 

Pierwsza rzesza idzie za śmiercią; druga za ży­ciem, którem jest Pan nasz Jezus Chrystus.
Ta, która idzie za umarłym, płacze, narzeka i lamentuje; ta zaś, która idzie za Chrystusem weseli się, i nasycona jest błogim pokojem i niczego już nie pra­gnie, a nawet o głodzie i doczesnych potrzebach zapo­mina, bo ją Chrystus aż do gruntu zasycił. Spotkali się u bram miasta. Tak jak dwie nieprzyjacielskie armie wojska, gdy się spotykają na polu bitwy, silniej­sza z nich zwycięża; słabsza się poddaje i cofa do odwrotu, tak i tu rzesza idąca z Chrystusem jako sil­niejsza zwycięża, bo Chrystus pokonywa śmierć, przy­wraca życie i zmusza rzeszę pogrzebową do odwrotu w miasto wesela.

 

Na dwie wielkie rzesze rozdzielony jest cały ro­dzaj ludzki. Jedni idą w smutku za umarłym, to jest, idą za światem, za grzechem. Bo cóż innego pod umar­łym rozumiemy, jeśli nie grzech, który grzesznika martwym czyni dla Boga? Albowiem jako dusza oży­wia ciało, tak Bóg ożywia duszę ku żywotowi wie­cznemu. A jeżeli przez grzech tracimy Boga, to tym samym tracimy i życie duchowne i stajemy się mar­twymi.

Drudzy idą z weselem za Chrystusem, to jest idą za świętą nauką Jego — a przeto idą za życiem, bo On daje im żywot wieczny, jako sam mówi: „Ja jestem zmartwychwstanie i żywot, kto wierzy we mnie, chociażby i umarł, żyć będzie na wieki“.

 

Rozmyślaj teraz nad sobą, miły bracie, do której rzeszy należysz? Jeżeli ci sumienie wyrzuca grzech śmiertelny, toś jest sam tym umarłym w Ewangelii, którego niosą do grobu. A jeżeli tak jest, to z pewnością zapragniesz, aby cię Chrystus wskrzesił, jako wskrzesił tego młodzieńca, o którym teraz czytałeś.
I z pewnością, przywróci ci Chrystus życie, ale musi się wszystko tym sposobem z tobą odbywać, jak się to działo z tym umarłym młodzieńcem.

Nie trać odwagi i nadziei, „bo Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten, i na wieki”, zatem jest miłosierny i zlituje się nad tobą, jako się zlitował nad łzami matki tego młodzieńca. Oto i ciebie matka twoja du­chowna, to jest Kościół Boży opłakuje i smuci się w modlitwach swych za grzesznikami i boleje nad upadkiem twoim, możesz że wątpić, że Chrystus nie zli­tuje się nad tą matką Kościołem?

 

Cóż ci teraz czynić wypada? Oto, żeby cię spo­tkał Pan Jezus, jako spotkał owego młodzieńca zmar­łego, gdy go niesiono do grobu. Szukajże zatem Zba­wiciela, a szukaj pilnie, a spotkasz się z Nim. Wła­śnie wszystkie te rozmyślania, począwszy od Popielca aż dotąd, uczą cię, jak szukać i znaleźć Zbawiciela.
A gdy Go duszą szukać poczniesz, wtedy sam Zba­wiciel zabieży ci drogę, bo On sam szuka zgubionej owieczki, i spotka się z tobą i zlituje się nad tobą i udzieli ci łaski swej, że nabierzesz sił, abyś powstał z grzechu. A gdy się wyspowiadasz z grzechów swoich, pocieszy cię kapłan w imię Jezusa słowy jego: „nie płacz”, bo już tobie grzechy odpuszczone. Cóż to za wielka pociecha usłyszeć od kapłana w imię Chrystusa to rzewne słowo: „nie płacz!” Ale nim te słowa usły­szysz, trzeba pierwej grzechy swe opłakiwać, bo jakożby ci mógł kto mówić: nie płacz, gdyby cię wi­dział obojętnym i zimnym na duszy? Nie koniecznie żeby widoczne łzy zalewały twarz twoją,  bo to nie zawsze w mocy człowieka płakać łzami, a czasem też i płacz nie zawsze jest znakiem prawdziwego żalu i  pokuty. Wszakże to wiemy, że pijacy i lubieżnicy przy swych rozprzężonych nerwach, za lada czułym słowem zalewają się łzami, a wkrótce swoje robią Ale trzeba abyś płakał w duszy, to jest, aby boleść wewnętrzna ściskała serce twoje na widok grzechów twych, abyś był w sercu skruszonym i upoko­rzonym. Jost to bowiem żal za popełnione grzechy który ściska duszę. I przy takim dopiero żalu usłyszysz prawdziwe a pocieszające: „nie płacz, idź w pokoju, grzechy twoje są ci odpuszczone”.

 

A gdy już usłyszysz słowa pociechy: „nie płacz“ dotknie się ciebie Pan Jezus ciałem swoim, jako się w tej Ewangelii dotknął mar, na których niesiono młodzieńca. Dotknie się ciebie łaską swoją w Komunii sw. abyś już dłużej w tych brudach grzechowych nie leżał abyś w duszy ożył ku żywotowi wiecznemu.
I mało jeszcze, żeby cię tylko Pan Jezus dotknął, On przyjdzie do ciebie i wstąpi do duszy twojej w Ko­munii Św. O dobroci Zbawiciela! obiecałeś nam szczególne błogosławieństwo za to, żeśmy nie widzieli, a uwierzyli. Oto nam się w Komunii Św. dajesz z taką miłością, na jaką tylko Bóstwo  twoje wspomódz się może!
Dotknijże najdroższy Jezu, dotknijże już raz twardych serc naszych, dotknijże je łaską Twoją świętą, abyśmy grzechy nasze poznali, a poznawszy je, abyśmy przez szczerą spowiedź odpuszczenie otrzymali.

 

Ale nie tu jeszcze koniec, jeszcześmy nie wyczerpali  dzisiejszej Ewangelii. Oto tam stoi: że ci co umarłego nieśli, stanęli. A dopiero gdy stanęli, przystąpił Jezus i dotknąwszy się mar, zawołał: „Młodzieńcze, tobie mówię: wstań”. — I ty miły bracie, je ­żeli jesteś w grzechach, przybliżasz się każdym kro­kiem życia twego grzesznego do grobu zguby twojej, a poza grobem do strasznego sądu. A któż to taki nie­sie cię do tego grobu zguby twej i do sądu?

Oto własne twoje grzechy, to twoi grabarze. Oni cię niosą i pogrzebią cię w piekle na wieki i przywalą kamie­niem rozpaczy. Chcesz, abyś usłyszał słowa Zbawiciela: „grzeszniku wstań“, chcesz aby cię Zbawiciel dotknął łaską swoją i duchem pokuty, musisz wprzódy stanąć, to jest, musisz poprzestać i jakby stanąć w grzechach i nawrócić się z drogi grzechowej, i zwrócić się z powrotem do Naim, to jest do miasta wesela. Pycha, łakomstwo, nieczystość, nienawiść ku bliźnim braciom twym, oto czterech najprzedniejszych grabarzy, którzy cię niosą na potępienie, a po drodze odmieniają się z innymi.

 

Przestańże zatem, przestań grzeszyć, nie obrażaj już więcej majestatu Boskiego, a nie daj się unosić złym żądzom i pożądliwościom ciała twego, bo jak się dozwolisz unosić, może ci się tak przytrafić, że się już nie spotkasz ze Zbawicielem, a ci grabarze, to jest pożądliwości cielesne, zaniosą cię do piekła i tam cię pogrzebią, jako pogrzebali bogacza ewangelicznego.
Przestańże grzeszyć, a nie dozwalaj się tym grabarzom wynosić z miasta wesela, ale obwaruj jego bramy i mury, aby się tam nieprzyjaciel twój nie zakradł; co znaczy: obwaruj duszę twą modlitwą, trzeźwością i czujnością, aby cię szatan nie pokonał.

 

Nie bądź głuchym na głos Boga, który ci rozka­zuje, abyś wstał z grzechów: „Młodzieńcze, tobie mó­wię: wstań“. — Wstań ! powtarza ci Kościoł rozkaz Zbawiciela. Porzuć raz na zawsze towarzyszów rozpusty i pijatyki. Porzuć swawole i schadzki nocne, i szalone tańce. Porzuć ten dom i te osoby, które są dla ciebie bliską okazją do grzechu. Porzuć bezwstydne i bluźniercze żarty i nie dawaj nikomu zgorszenia.
I owszem młode twa lata jako pierwiastki życia twojego, poświęć Panu Jezusowi. Nie obiecuj sobie długiego życia, żeś jeszcze młody, bo śmierć nie wybiera i wielu twoich rówieśników w sile wieku i zdrowia już zadusiła. O jakże ci ta starość, jeżeli z woli Bożej do niej dojdziesz, miłą będzie, gdy sobie wspomnisz, że lata młode spędziłeś w świętości obyczajów !

 

Ale i do wszystkich woła dzisiaj Kościół Boży w tej Ewangelii: do młodych i do starszych i star­ców sędziwych. W stańcie grzesznicy! póki miłosierny Pan przy was, póki czas. Albowiem „idzie noc, gdzie już nic robić nie można“. — Powstańcie z grzechów! Oto Zbawiciel wyciąga z krzyża ręce swe miłosierne do was, aby was pokutujących przycisnął do serca swego Boskiego. W drzewie krzyża, to jest w śmierci Chrystusa, wasze lekarstwo i zbawienie. W dzisiejszej Ewangelii, tylko się dotknął Zbawiciel mar, to jest drzewa, a już z tego drzewa mocą Boską wytrysło życie dla umarłego młodzieńca, bo zaraz ożył. Dla nas grzeszników i dla całego świata, nie tyle Zbawiciel dotknął się drzewa krzyża, ale był do niego przybity.
A tak krzyż Pański stał się dla nas źródłem żywota wiecznego. Dlatego też Kościół, ta bolejąca i płacząca matka synów swoich w grzechu martwych, poświęca czas wielkiego Postu, czas, w którym szczególnie roz­ważać mamy mękę i śmierć Zbawiciela, czas ten poświęca pokucie dla grzeszników. Wszystko się w tym czasie jednoczy i razem z sobą schodzi: grzesznik, Lekarz niebieski, lekarstwo Boskie. Brakuje tylko silnej woli ze strony grzesznika. A to trudne zadanie wziął na siebie Kościół, który w tym Poście podwaja swą pracę około zbawienia.

Pomyśl: dopókiś w grzechu, z Bogiem niepojednany, jesteś martwym członkiem Kościoła. „Imię masz żyjącego, aleś jest umarłym”.— Cóż Kościołowi za po­ciecha z członków martwych? Czyńże zatem pokutę, abyś ożył w Bogu, dla Boga, dla nieba i dla Kościoła. Aby cię oddał Zbawiciel nasz na powrót Kościołowi swemu żywego, jako oddał w dzisiejszej Ewangelii matce żywego jej syna.

Rozmyślania Wielkopostne (27) – Na środę po IV Niedzieli Wielkiego Postu


Ks. Feliks Gondek – Rozmyślania nad Ewangeliami każdego dnia Wielkiego Postu. Dla zbudowania i uświęcenia ludu chrześcijańskiego. Kraków. 1888

 

 

 


ZASADY PUBLIKOWANIA KOMENTARZY
Prosimy o merytoryczne komentarze. Naszym celem jest obnażanie kłamstwa, a nie przyczynianie się do potęgowania zamętu. Dlatego bezpodstawne opinie zaprzeczające obiektywnej prawdzie publikujemy wyłącznie, gdy zachodzi potrzeba reakcji na fałszywe informacje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create a website or blog at WordPress.com

%d blogerów lubi to: