Wiara chrześcijanina – jaką być powinna? (8) – Stałość wiary.


Jak długo ktoś ciągle coś zmienia w zasadach wiary, chwieje się lekkomyślnie we wierze, odnośnie do prawdzi­wości objawionej tajemnicy jeszcze dobrowolnie, po trochu wątpi, albo poniekąd się obawia, iż mogłoby nie tak być, daremnie mniema, że po chrześcijańsku wierzy.

Cóż sądzi Apostoł o takich wiernych?

Nazywa ich chwiejnymi dziećmi, które dają się kierować powiewem no­wych nauk jakiego bądź podstępnego głosiciela fałszu (do Efez. 4, 14.). Chrześcijanie, powiada on, powinni, jak mężowie, jak dosko­nali i mężni mężowie stać w jedności wiary, stale i niewzru­szenie (do Efez. 4, 13. ) i nie dać się na żaden sposób uwieść, ani przez człowieka, ani nawet przez Anioła, jeżeli ci inaczej na­uczają (do Galat. 1, 8, 9.).

A więc chrześcijańska wiara musi być, w najwyższym stopniu, stałą i niezachwianą. Jest to wymaganie jej Boskości, jest to jej znamię istotne i wyłączne, bez którego ona od razu przestaje być Boską i przeradza się w czysto ludzką, naturalną, przed Bogiem zasługi pozbawioną.

Ale skądże bierze się taka jej stałość? Z pewnością nie od zewnętrznych dowodów wiarygodności Objawienia, al­bowiem te po prostu nie wykluczają możliwego narzucania wątpliwości, chociażby nierozsądnych i głupich. Ona pocho­dzi z wewnętrznej i sobie właściwej pobudki, z nieomylnej powagi Boga, który za pośrednictwem Objawienia, do ludzi przemawia.

Ponieważ jest metafizycznie jasnym i pewnym, że Bóg, jako pierwsza, nieskończona i istotna Prawda i Mądrość, gdy przemawia, zawsze prawdę mówi i na żaden sposób nigdy nieprawdy mówić nie może. dlatego, z powodu Boskiego świadectwa, o tej wielkiej prawdzie jasno przekonany rozum, tak silnie, tak niewzruszenie przystaje na objawioną przez Boga tajemnicę, że, ani jakąś wątpliwością, ani obawą, ani chwiejnością nie daje się od niej na żaden sposób odwieść.

W prawdzie nie od samego rozumu to pochodzi, albo­wiem tenże rozum chciałby we wszystko wejrzeć, a że objawionych tajemnic nie przenika, dlatego żadna jasność po­glądu nie zmusza go do ich przyjęcia, Jak to, przy jasnych i ze siebie zrozumiałych zasadach naturalnego poznania, się dzieje. Ale on Je przyjmuje, na rozkaz wolnej i przez nad­ przyrodzoną łaskę Zbawiciela obudzonej, pobudzonej i wspo­maganej woli, ta zaś, gdy z najwyższą moralną pewnością poznał, że Bóg tajemnicę rzeczywiście objawił, od wszelkich innych myśli go odciąga i ku rozmyślaniu nieomylnej Bo­skiej powagi go zwraca, kieruje i przyciąga. I wtenczas, Ja­koby opanowany i ujęty podziwem, z całą energią i stałoś­cią przystaje na objawioną tajemnicę, jako na najpewniejszą, niewątpliwą prawdę.

 

A tak, gdy dotychczas wyświeciliśmy konieczną stałość wiary chrześcijańskiej, odnośnie do jej przyczyn, przypatrzmy się teraz jej skutkom, które są nadzwyczajnie wielkiej wagi.

Jak długo tylko ktoś jedną Jedyną objawioną prawdę, np. nierównorzędność wszystkich chrześcijańskich religii, albo jedynie zbawiającą siłę katolickiej wiary uporczywie zaprze­cza, a nawet w sercu swojem świadomie i umyślnie wątplwości dopuszcza, traci wiara swoją istotną stałość, a czło­wiek z góry wpojoną sobie cnotę wiary i z tego powodu on, w oczach wszystko widzącego Boga, który serca i nerki przenika, od razu przestaje być chrześcijaninem, chociaż u swoich bliźnich jest nim, co do nazwy i pozorów.

Jakże więc ostrożnie powinien się Chrześcijanin zachowywać, jak troskliwie serce swoje strzec przed pokusami, które z zew­nątrz i wewnątrz go nagabują!

Ale czy u dzisiejszych Chrześcijan znaleźć można taką baczność, taką troskliwość? Ah! u jak niewielu! U jak nie wielu!

Iluż to jest takich, którzy do najuczeńszych właśnie nie należąc i powody wiarygodności tylko z daleka i po­wierzchownie znając, karygodnej swojej ciekawości na ciemnym polu nadprzyrodzonych prawd wiary cugle popuszczają i o prawdziwych, albo urojonych poglądach na najwznio­ślejsze tajemnice Chrześcijaństwa pysznie rozumują, nad ich możliwością, albo niemożliwością się zastanawiają i w zuch­wały sposób, jak najniedorzeczniej pytają: Jak? dlaczego? i przekonania swoje zależnymi od tego robią. Iluż to takich, którzy obcują po przyjacielsku z osławionymi wiary szyder­cami, albo często nawiedzają towarzystwa, w których, wedle mody dzisiaj panującej, spędza się czas na złośliwym i ironicznym krytykowaniu wszystkiego co się do religii odnosi!
Iluż to traci swój czas i zaniedbuje, w sposób karygodny, najkonieczniejsze obowiązki swojego powołania przez czy­tanie bezbożnych pism, chrześcijaństwo jawnie, albo tajemnie zaczepiających i zwalczających, a pełnych kłamstw, oszczerstw i obelg?

Czyż jest możliwym, ażeby w sercu takich ludzi nie powstawały liczne wątpliwości co do wiary? I gdy one powstają, czyż stawiają im tak poważny, tak szybki opór, jak potrzeba, ażeby wiarę swoją w całej stałości utrzymać mogli? Życząc im tego, trudno się tego po nich spodziewać, albo­ wiem dlatego, że wątpliwości sami dobrowolnie do siebie przypuszczają, może im Pan Bóg odmówić potrzebną ku temu pomoc, stosownie do strasznej swojej groźby:Kto miłuje niebezpieczeństwo, w nim ginie”

 

Stałość wiary domaga się jeszcze czegoś więcej. Jesz­cze wyższy, uciążliwszy obowiązek pociąga ona za sobą: ustawiczną gotowość serca i bezwarunkowe postanowie­nie, ażeby, raczej wszystko, aniżeli wiarę utracić. Tak jest, tego wymaga wiara chrześcijańska i, chociaż nie wszystkim Chrześcijanom danym jest, ażeby zostali męczennikami, mu­szą oni mieć wolę, ażeby byli gotowi na męczeństwo.

W tym to znaczeniu powiedział niegdyś sławny Biskup Bar­celony św. Pacian: „Nie jest rzeczą Chrześcijan rozprawiać o swojej wierze w sposób uczony i naukowo jej bronić, ale za nią umierać”. Jeżeli żądasz od Chrześcijanina, ażeby możliwość i prawdziwość tajemnic swojej wiary wewnętrz­nymi i filozoficznymi dowodami dowiódł, tego on nie potrafi i zamilknie, ale zagroź mu śmiercią, jeżeli nie porzuci swojej wiary w tajemnice, on stać będzie niewzruszony i wybierze śmierć.

 

To znaczy silnie wierzyć. Jeżeli kto nie jest gotów zaszczyty i dobre imię, urzędy i godności, ciało i życie dla wiary poświęcić, nie wolno mu szczycić się prawdziwą Chrześcijańską wiarą (1), albowiem prawdziwa chrześcijańska wiara jest tak silną i niewzruszoną i robi człowieka tak sil­nym i niewzruszonym, że ze względu na to co się odnosi do jego usposobienia i jego dobrej woli, może on każdego czasu stwierdzić przed Bogiem co św. Paweł, odnośnie do swojej miłości względem wcielonego Boga, z prawdziwością stwierdza: 

Któż tedy nas odłączy od miłości Chrystusowej? Utrapienie czyli ucisk? czyli głód? czyli nagość? czyli nie­bezpieczeństwo? czyli prześladowanie? czyli miecz? Albo­wiem powienem, iż ani śmierć, ani żywot, ani aniołowie, ani księstwa, ani mocarstwa, ani teraźniejsze rzeczy, ani przyszłe, ani moc, ani wysokość, ani głębokość, ani inne stworzenie, nie będzie nas mogło odłączyć od miłości Bo­żej, która jest w Chrystusie Jezusie Panu naszym” (do Rzym. 8, 35 i t. d.) .

Te słowa możemy tern łatwiej zastosować do wiary im pewniejszym jest, że z wiarą także i miłość ginie i że miłość tylko przez wiarę do działalności bywa pobudzaną.

 

Stąd gorliwe i prawie nieprzerwane usiłowania Aposto­łów i ich współpracowników co do utwierdzenia Chrześcijan w wierze i zachęcania ich do cierpliwości i stałości wśród prześladowań, na które, z jej powodu, byli wystawieni, nie tylko słowami i pismami, oni popierali swoje upomnienie także i własnym przykładem, gdy sami za wiarę i w służbie wiary, okrutne męki, nawet śmierć wielokrotnie znosili.

Wiemy, jak co do tego pojętnymi byli pierwsi Chrześcijanie i, jak głęboko brali sobie do serca te Apostolskie nauki. Świadczy o tern zadziwiająca liczba męczenników, od których stałości, już w pierwszych trzech wiekach, chrześcijaństwo chwałą się okrywało.

Możemy to wnioskować także i z tego, iż z Chrześcijańskich gmin bezwzględnie wyklu­czano tych, którzy z obawy mąk, albo zupełnie się wypie­rali wiary, albo dopuścili się jakiegoś innego przewinienia, które za istotne zaparcie się mogło być uważane i że nie pierwej, jak dopiero po długich i ciężkich pokutach, znowu do społeczności ich przyjmowano.

Dzięki Bogu, katolickiemu kościołowi, od owych cza­sów, po dziś dzień, nigdy, przy najróżnorodniejszych sposob­nościach, takich bohaterskich dusz nigdy nie zabrakło. Bo, od pierwszych prześladowań, nie minął ani jeden wiek w którym by nie było takich w jakiej części świata, którzy by niewzruszoną stałość swojej wiary nie byli uwieńczyli chwa­lebną śmiercią męczeńską.

 

Ale zarazem módlmy się gorąco, ażeby Pan Bóg, w swoim sprawiedliwym gniewie, któryśmy już dostatecznie wywoływali, tego rodzaju gwałtownych i krwawych burz nam nie przeznaczał. Cóżby się wtenczas stało z większą częścią dzisiejszych Chrześcijan ?

Tajemne i mniej gwałtowne, ale tym przebieglej urządzone prześladowania, które przez dzisiejszych niedowiarków skrycie wymyślone zostały, wska­zują już dosyć jasno, jak niewielu posiada wielkoduszną serca gotowość, niezbędnie potrzebną do istotnej stałości wiary i że wielu należy do tego gatunku, o których Zbawi­ciel świata powiada, że oni „którzy do czasu wierzą, a czasu pokusy odstępują” (Łuk. 8, 13.).

 

Zaiste, jeżeli do błędnie wierzących, albo nawet niedo­wiarków, przechodzi tylu bezmyślnie, jedynie tylko przykła­dem innych uwiedzeni, czy to dla przypodobania się krew­nym, czy też z miłości do przyszłej narzeczonej, albo do narzeczonego, lub z obawy, aby się jakiemuś przyjacielowi nie podobać, albo z tęsknoty za karygodną wolnością, albo z chęci uzyskania korzystniejszego urzędu, lub wyższej god­ności, albo dla zyskania łaski kogoś możnego, albo z bojaźni, ażeby nie obrazić kogoś, mogącego pomóc, lub szkodzić, albo z próżności uchodzenia za wykształconego, lub z jakich bądź innych podobnych nic nie znaczących powodów, jak się to w tych smutnych czasach widzi, lub sły­szy prawie codziennie, cóżby się dopiero działo i o ile by się liczba odstępców zwiększyła, gdyby wygnaniem i wię­zieniem, ogniem i mieczem grożono!

Pomimo to ufamy na pewne, iż pełna dobroci Opatrz­ność zlituje się nad nami i że w Swojej wszechmocy, zni­weczy tajemną niedowiarków działalność.

Ale tymczasem,  jak to najwyższa mądrość, w Swoich odwiecznych, dla ludz­kiego ducha nieprzeniknionych postanowieniach zarządzić raczyła, prawdziwy Chrześcijanin przygotowany jest na wszystko, co tylko przydarzyć się może, na zupełną ciszę i na burze. On wierzy tak samo w dniach jasnej pogody, jak i wśród ciemnych, burze zwiastujących, chmur i ma wiarę tak silną, tak niewąpliwą, tak niewzruszoną, że jego nic, ani szczęście, ani nieszczęście, ani pochlebstwa, ani groźby, ani cierpienia, ani śmierć, ani żaden człowiek na ziemi, ani anioł z nieba, ani z piekła, nie może w wierze zachwiać.

Chrześcijanie! Niech takim będzie wasz wzór, do któ­rego winniście się stać podobnymi. 

 

Wiara chrześcijanina – jaką być powinna? (7) – Dar wiary


„Wiara chrześcijanina jaką być powinna.” – X, Zygmunt Storchenau T. ]., W Brodach 1911. Nakładem księgarni Feliksa Westa.

 

Przypisy:
1) Ażeby jednak bojaźliwych dusz nie zaniepokoić, nie zaszko­dzi uwaga, że prawdziwy Chrześcijanin winien wprawdzie wszystko raczej poświęcić, cierpieć, stracić, aniżeli wierze swojej być niewier­nym, ale, przy całej gotowości dobrej woli, może się to stać, iż od­wagi do tego w sobie nie czuje, iż jest zatrwożony, gdy o tej możli­wości myśli. Nic dziwnego, bo natura jest słabą, a do takich ofiar potrzeba wielkiej łaski. Ponieważ Pan Bóg zwykle wiary Chrześcijan na tak twardą próbę nie wystawia, dlatego tej nadzwyczajnej łaski nie daje, gdyż w tak niebezpiecznym położenia się nie znajdują i stąd jej nie potrzebują i dlatego także czują całą swoją słabość. Gdyby mieli w to położenie przyjść, Pan Bóg dałby im potrzebną łaskę. Dla­tego nawet nie jest doradzanym zastanawianie się nad tak trudnym położeniem , bez uspokajania się i pocieszania się myślą, że gdyby Pan Bóg rzeczywiście takie prześladowanie miał dopuścić i gdybym, z powodu mojej wiary, miał ulec męczeństwu, Pan Bóg przyszedłby mi z pomocą.

 

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: