Nawet nie dostrzegasz, że to jest wojna!


Życie jest walką. Te słowa są powszechnie znane, ale jak wiemy, każda wojna kończy się w końcu zawarciem pokoju. Traktaty pokojowe często nie są takie jak wskazuje nazwa. Czasami są wymuszane niesprawiedliwe. Dlatego my musimy walczyć o Pokój który jest nieskończenie sprawiedliwy – pokój który jest Prawdą, pokój w którym mamy zapewnioną radość i miłość; pokój który jest zbawieniem naszych dusz.

Świat sugeruje nam różne powody do walki. Walka o pieniądze, walka o władzę, walka o własne ambicje, walka o zdrowie ciała itd. Można by tak wymieniać bez końca;  każdy jakiś powód zawsze znajdzie na swoim froncie. Ale czy któryś z nich jest tak naprawdę ważny. Tak – odpowiecie, to przecież samo nasze życie tego wymaga. Jednak jeżeli spojrzycie na to wszystko trochę z boku, to dostrzeżecie bezsens tej wojny. I to, że jest ona jak narkotyk. Zawsze jak coś już zdobędziemy, chcemy jeszcze więcej i więcej. I to niezależnie od tego czy jest nam to potrzebne czy nie. Przyglądając się uważnie można dojść do wniosku, że życie podsuwa nam te powody, dotąd aż znajdzie taki, który zadziała na nas właśnie jak narkotyk  – że będziemy pragnęli więcej i więcej.

Chrystus Pan mówi – zostaw wszystko i choć za mną; mówi też i o tym jak trudno bogatemu dostąpić zbawienia. Pożądanie pieniędzy jest jednym z największych ludzkich narkotyków, ale niestety nie jedynym. Można być bogatym w różne rzeczy, uzależnienia. Nie tylko złoto się świeci i przyciąga ludzkie namiętności. Przecież tak dzisiaj modne pożądania cielesne były od zawsze, może nawet silniejsze od innych. Herod dla nich, chociaż się bał, ściął głowę Jana Chrzciciela. I one są do dzisiaj symbolem zniewolenia przez szatana. Więzy rodzinne, które same w sobie nie są złe, jeżeli ponad nimi nie ma Boga, też potrafią doprowadzić ludzi na manowce, ponieważ budowanie potęgi własnej rodziny, często powoduje szkody we wszystkim innym  Narkotyki, alkohol, hazard – to są tylko skrajne przypadki,  teraz jednak bardzo rozpowszechnione .Mimo tego, nie one stanowią awangardę pokus, których dostarcza nam świat. Jest jedna rzecz, dla której zostawia człowiek wszystko. I niestety nie jest to Bóg, tylko własne przerośnięte do granic absurdu ja. Liczy się tylko to czego ja chcę, co ja myślę itd.

Kapłaństwa powinno być właśnie takim wyborem między światem a Bogiem. Celibat i brak rodziny to nie jest jakaś kwestia do dyskusji, która się teraz toczy. To jest naturalny wybór w wypadku pójścia za słowami Pana naszego Jezusa Chrystusa. Problemem nie jest celibat. Problemem jest to, że z pełną świadomością odrzuca się nauki Boga w imię własnych pożądań. Jeżeli nie chcesz zostawić wszystkiego dla Boga, to rezygnuj. Nie zmieniaj Jego nauk dla wygody. To jest prosta zasada, która powinna decydować o powołaniu do kapłaństwa, czy też małżeństwa. Tylko po podjęciu takiego wyboru możemy stać wolni w Bogu i przez Boga. Kapłan musi zostawić wszystko dla Boga, a pozostali muszą ponad całym swoim życiem postawić Boga.

Jeżeli chodzi o kapłaństwo jest to pierwsza zasada, która jest teraz łamana.

To nie jest zawód, tylko powołanie do służby Bogu, a tym samym odrzucenia świata. Tu nie ma miejsca na dyskusje. Albo przyjmujesz zasady naszego Pana, albo nie zostajesz kapłanem. Tak, nie zostajesz. Nawet jeżeli przyjmiesz wszystkie święcenia, ale jeżeli nie ogołocisz się z wszelkich bogactw i powiązań ze światem, jesteś tylko człowiekiem któremu formalnie nadano tytuł księdza. I tutaj występuje, w powiązaniu, drugi błąd myślenia. Niestety mający opłakane żeby nie powiedzieć straszne konsekwencje.

Liczą się tylko słowa przy konsekracji – to kłamstwo jest chyba największym oszustwem wiernych, jakie mogło się zdarzyć . Spowodowało ono wiele zła, ponieważ ludzie tolerowali, i robią to nadal, wszelkie wybryki właśnie takich kapłanów tylko formalnych – błędnie uważając, że prawidłowo wypowiedziane słowa konsekracji wystarczą. Tylko szatan mógł podsunąć taki pomysł i na pewno jest to propagowane przez jego popleczników – cały dzisiejszy kościół modernistyczny, czyli synagogę szatana. Tak, jak nie jest kapłanem ten, który nie odrzuci wszystkiego dla Chrystusa Pana, tak i nie ma konsekracji bez prawdziwych intencji zgodnych z odwiecznym nauczaniem Kościoła Katolickiego. Prawdziwe intencje mogą, ale wcale nie muszą występować tylko i wyłącznie podczas Ofiary składanej Bogu.  Ofiary  – a więc rozmawiamy o wierze katolickiej, nie o odstępczej nowej mszy protestanckiej, nie przy ołtarzu, tylko przy stole.

Czystym szaleństwem jest uważanie, że tam może się coś dobrego wydarzyć, mającego w ogóle jakieś, nawet nikłe, powiązanie z Bogiem.

Kapłan stojący do Boga plecami, a twarzą do ludzi może tylko dać to co pochodzi ze świata – czyli złudzenia, krótkotrwałe uniesienia sercowe, jakieś ludzkie radości czy smutki, ale nic nadprzyrodzonego pochodzącego od Pana naszego Jezusa Chrystusa.

Przerośnięte „ego” człowieka powoduje zanikanie poczucia przynależności do wspólnoty rodzinnej, a dalej – narodowej. Jeżeli liczy się tylko własne ja to rzeczą normalna jest ze nie ma miejsca dla innych a tym bardziej dla nakazów Boga.

Indywidualizm został doprowadzony do granic absurdu. Dusze z których ludzie sami wyrzucili Boga, stały się siedliskiem wynaturzeń, które powinny być odrzucone, a są z dumą pokazywane . Wszelkie mechanizmy obronne zostały zniszczone  Świat wdarł się z całą swoją horda grzechów i to on dyktuje warunki. Ładnie to brzmi:  po ciężkich walkach wdarł się wróg . Czy jednak na pewno była jakaś walka?

Zadaj sobie to jedno pytanie: Czy walczyłem ze światem, czy po prostu się poddałem?

Czy może nawet nie dostrzegasz, że to jest wojna?

Obojętnie, czy to widzisz, czy nie – jest to ciężka, bezwzględna walka.  Toczy się ona w duszach, ale co ciekawe, ci sami ludzie, którzy nie przyjmują duchowych nauk katolickich i nazywają je zabobonem, czy ciemnogrodem, sami często szukają ratunku w innych religiach i u psychologów – powalając im grzebać we własnych umysłach.

Nie można pokonać świata bez zwycięstwa duchowego. Nie ma takiej możliwości. On uderza wszędzie w każdy nawet najdrobniejszy aspekt twojego życia. Kierując się tylko własnym „ja”, własnym rozumem i sercem zaprogramowanym na spełnianie naszych pożądań, z góry skazani jesteśmy na porażkę.

To nie jest tak, jak wielu myśli, że poddanie się oznacza błogi spokój.

O nie! Nie można żyć złudzeniami. Tak jak Szatan nienawidzi człowieka, a raczej pogardza nim, tak i świat nie jest przyjacielem, tylko wrogiem. Spójrzcie na historię – nasi wrogowie z którymi walczyliśmy okazywali nam szacunek, ale już poddanie się bez walki oznaczało słabość i było pogardzane.

Tacy ludzie idą dumni, przepełnieni pychą – jacy to oni postępowi, nowocześni, no i oczywiście antykatoliccy – to taki trend zwłaszcza u tych, którzy nie mają pojęcia czym jest wiara. Jeszcze obowiązkowo są żarty z Boga chrześcijan  – jaki to jest wtedy ubaw. Ale żarty z innych religii są nie do przyjęcia, to brak tolerancji. Tylko że im się wydaje że idą, a tylko pełzają bo świat po nich przejeżdża jak walec. Pozycja leżącą ma to do siebie, że ogranicza pole widzenia. Tylko że zapatrzeni w siebie tego nie dostrzegają . Wszystko co się dzieje złego wokół nich, jest winą innych , a oni mają zawsze rację.

Nigdy tego nie zobaczysz, jeśli nie dokonasz prawidłowego wyboru i nie staniesz do walki.

Nigdy nie wstąpisz na drogę zbawienia, jeżeli nie wygrasz pierwszej walki w swojej duszy – tak jak Pan nasz Jezus Chrystus w Ogrojcu.

Wtedy dopiero możesz spojrzeć na wszystko z boku , zobaczyć Prawdę ujrzeć Zmartwychwstanie i swoje nawrócenie.

Jednak wtedy zobaczysz też ludzi w kajdanach własnych pożądań, w okowach absurdów medialnej propagandy, którym zabiera się ostatnie reszki wolności, karmi kłamstwem jak zwierzęta na rzeź. A oni mówią do ciebie z pogardą – Niewolnik (Maryi) to takie brzydkie i poniżające słowo.

Świat nie musi nas zabijać. Po co? Robimy to sami w imię fałszywych wyborów, zwanych wolnością , czy też demokracją. Czy jeszcze dostajesz wybór między aborcją,  a życiem? Między eutanazją a życiem. Albo między narkotykami a życiem?  Czy wybieranie śmierci jest jakimś wyborem?  Nie, ale świat mówi że to jest wolność – dając jednak tylko jedna opcję do wyboru. I to nie jest życie. To jest dyktatura  – wojna w której zawsze przegrywasz, chociaż nigdy być może nie będziesz o tym wiedział. Aż przyjdzie czas rozliczenia, maski opadną i przekonasz się że Jedynego przyjaciela i Obrońcę odrzuciłeś dla świata, który I tak cię nienawidzi.

Jednak czy naprawdę tak trudno dostrzec że Bóg mówi – życie,  a świat – śmierć? Bóg jest Prawdą, a świat kłamstwem. Czy naprawdę nie widzisz, czy nie chcesz widzieć, bo tak jest wygodniej;  bo sam chcesz usprawiedliwienia swoich grzechów. Świat to kiedyś wykorzysta przeciwko tobie, a przed Bogiem i tak nic nie ukryjesz.


Arkadiusz Niewolski

Zabójcy dusz! Cz.I


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: