Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (Cz. 2) Noc ciemności

KSIĘGA PIERWSZA

W której jest mowa o tem, co to jest Noc ciemności i jak konieczną jest rzeczą przejść przez nią dla zjednoczenia z Bogiem; a w szczególności o Nocy ciemności zmysłów, pożądań i o szkodach, jakie one czynią w duszy.

ROZDZIAŁ I.

Przytacza pierwszą strofę. Określa dwie różne Noce, które przechodzą ludzie duchowi według dwoistej natury człowieka, niż­szego i wyższego, tudzież objaśnia strofę.

Strofa pierwsza.

W tą noc ciemności,
Pośród upragnień miłością zapalona,
O szczęśliwości!
Wyszłam niespostrzeżona,
Gdy chata ma w uśpieniu pogrążona.

W tej pierwszej strofie opiewa dusza bezmiar szczęśli­wości, jakiej doznała przez wyjście ze wszystkich rzeczy zewnętrznych i żądz i niedoskonałości, znajdujących się w części zmysłowej człowieka (przez nieporządek właściwy
skażonemu rozumowi). Dla zrozumienia tego wiedzieć należy, że, aby dusza zbliżyła się do stanu doskonałości, zazwyczaj przejść musi najpierw przez dwa główne rodzaje Nocy, które ludzie duchowi mianują oczyszczeniami lub udoskonaleniami duszy, a które tu zwiemy Nocami, o ile że dusza podczas jednego jak i drugiego przejścia znajduje się jakby w śród ciemności nocy.

Pierwsza Noc lub oczyszczenie dotyczy zmysłowej części duszy i jest treścią przytoczonej strofy, a będzie  główną myślą pierwszej części księgi (1). Druga dotyczy części duchowej, o czem mówi strofa druga i co też będzie przedmiotem drugiej części, o ile chodzi o stan czynny; ponieważ o biernym mówić się będzie w części trzeciej i czwartej.

Pierwsza ta Noc odnosi się do początkujących, w czasie, gdy Bóg zaczyna wprowadzać ich w okres kontemplacji, w której uczestniczy też duch, jak to w swoim czasie po­wiemy. Druga natomiast Noc lub udoskonalenie dotyczy doświadczonych już w cnocie, w czasie, gdy Bóg pragnie wprowadzić ich w stan zjednoczenia z Sobą; i ta stanowi ciemniejsze i straszniejsze oczyszczenie, jak się to następnie wyłoży.

Objaśnienie strofy.

Dusza pragnie w tej strofie wyrazić krótko, że wyszła, (gdy ją Bóg opuścił), z samej ku Niemu miłości, zapalona miłością w śród Nocy ciemności, spowodowanej odjęciem i oczyszczeniem wszystkich pożądań zmysłowych, dotyczących wszelkich rzeczy zewnętrznych, jakie są na świecie, zarówno tych, które były miłe jej ciału jak i upodobaniom woli.
Wszystko to spełnia się w owem oczyszczaniu ze zmysło­wości, dlatego też mówi, że wyszła, gdy chata jej w uśpieniu pogrążona, bo to część zmysłowa uspo­kojonych i uśpionych wszelkich jej pożądań a z niemi razem jej samej. Niepodobna bowiem wyzwolić się z cierpień i udręczeń przybytków żądz, pokąd te nie zostaną umorzone i uśpione. Dlatego mówi, że spotkało ją szczęście, iż wyszła niepostrzeżona  ; to jest, że żadne pożądanie jej ciała ni co innego nie mogło było jej przeszkodzić. A także dla­tego wyszła w Nocy, bo Bóg pozbawił ją wszystkiego, które to pozbawienie stało się dla niej nocą. A szczęściem jej było, że Bóg w tę Noc ją wprowadził, skąd widać jasno, iż sama nie potrafiłaby w nią wejść, bo nikt nie zdoła wy­zwolić się sam przez się ze wszystkich żądz, by iść do Boga.

Oto ogólne objaśnienie strofy, po którem przejdziemy do opisania każdego jej wiersza z osobna i do szczegółowego wyłożenia ich zgodnie z powziętym zamiarem. Sposobu tego użyjemy również przy strofach pozostałych, jak to za­ powiedziałem w prologu (2), że w pierw przytoczę i objaśnię strofę ogólnie, a następnie każdy jej wiersz w szczególności.

ROZDZIAŁ II.

Wyjaśnia, dlaczego Nocą ciemności jest przejście duszy do zjednoczenia z Bogiem. Podaje jej przyczyny.

W tą noc ciemności.

Z trzech przyczyn powiedzieć możemy, że Nocą nazywa się przejście duszy do zjednoczenia z Bogiem. Pierwsze, z powodu granic, z których dusza wychodzi, iż iść ma po­ zbawiona żądzy upodobania ku jakiejkolwiek z rzeczy świata, które miała, przez zaparcie się ich, a to zaparcie się i po­zbawienie jest jakby Nocą dla wszystkich pożądań i zmysłów człowieka. Drugie, z powodu sposobu, czyli drogi, przez którą iść ma dusza do tego zjednoczenia, bo jest nią Wiara tak ciemna dla rozumu jak noc. Trzecie, z powodu celu, do którego dąży, to jest Boga, bo niepojęty i nieskończenie przewyższający wszystko podobnie Nocą ciemności dla duszy w tern życiu nazwany być może. Te więc trzy Noce winny przejść przez duszę, lub, by właściwiej wyrazić, ona przez nie, ażeby dojść mogła do boskiego zjednoczenia z Bogiem.

W Księdze Tobjasza wyobrażone są te trzy noce, przez trzy noce, które na rozkaz Anioła minęły, nim młody Tobjasz pojął za żonę oblubienicę swoją (Tob. VI, 18). W pierwszą noc kazał mu spalić w ogniu serce ryby: co oznacza serce zwrócone i przywiązane do spraw świata, które u wstępu na drogę ku Bogu spalić się musi i oczyścić z wszystkiego, co stworzone, ogniem miłości Bożej. A w oczyszczeniu tem ucieknie demon, mający władzę nad duszą przez przywią­zanie do rzeczy doczesnych i cielesnych. W drugą noc przy­rzekł mu, iż do złączenia ze świętymi Patrjarchami przypuszczon będzie, którzy są ojcami Wiary; po przebyciu bowiem pierwszej Nocy, jaką tworzy pozbawienie się wszyst­kich przedmiotów zmysłowości, wstępuje dusza w Noc drugą, powierzając się samej jedynie Wierze i nią się tylko kie­rując, co jest rzeczą niepodpadającą pod zmysły. Na trzecią zaś noc przyobiecał mu Anioł dostąpienie błogosławieństwa,, którem jest Bóg, z pomocą drugiej Nocy Wiary poczynający udzielać się duszy tak tajemniczo i wewnętrznie, że to dla niej inną znowu staje się Nocą, ciemniejszą niźli dotych­czasowe, jak długo trwa błogosławione to obcowanie, o czem następnie powiemy. Po upływie tej trzeciej nocy, która jest dopełnieniem obcowania z Bogiem w duchu, co zwykło dziać się pośród wielkiego zaćmienia duszy, następuje zjedno­czenie z oblubienicą, to jest poznanie Boga. To samo rzekł był też Anioł Tobjaszowi, mówiąc, że po upływie trzeciej nocy połączy się z oblubienicą swoją w bojaźni Pańskiej,, która to bojaźń, jeżeli jest doskonała, jest równocześnie mi­łością Bożą, gdy z miłości następuje przemienienie się duszy w Boga.

Te trzy części Nocy, wszystkie są jedną Nocą, która, jak fizyczna noc, ma trzy części.

Albowiem pierwsza, Noc zmysłów, równa jest zmro­kowi, w którym dopełnia się pozbawienie jej wszystkich rzeczy. Druga, Noc Wiary, równa się północy, która ciemna jest najzupełniej. Trzecia, na koniec, którą jest Bóg, już skłania się ku światłu dnia. Aby zaś lepiej to pojąć, oma­wiać będziemy każdą z nich z osobna i szczegółowo.

ROZDZIAŁ III.

Mówi o pierwszej przyczynie tej Nocy, którą stanowi odjęcie pożądania wszystkich rzeczy.

Zwiemy tu Nocą odjęcie upodobania w pożądaniu wszelakich rzeczy, bo jako noc jest niczem innem jak odjęciem światła, a skutkiem tego wszystkich przedmiotów, które w niem widziane być mogą, przez co władza widzenia, w stosunku do rzeczy, staje się ciemną i zanika, tak również umartwienie pożądań może być nazwane nocą dla duszy. Albowiem gdy ta pozbawi się upodobania w pożądaniu wszystkich rzeczy, pogrążona zostaje jakby w ciemności i nicości. Bo, jak władza widzenia przy pomocy światła żywi się i utrzymuje przedmiotami dostrzegalnemi, które, z chwilą zgaszenia go, stają się niewidzialne, tak dusza przy pomocy pożądania utrzymuje i żywi się wszelkiemi rzeczami, jakich wedle możności swej używać jest zdolna; skoro zaś pożądanie zostanie zgaszone lub, by lepiej rzec, umartwione, dusza przestaje karmić się upodobaniam i w rzeczach i w ten sposób, odnośnie do pożądań, zostaje pośród ciemności i nicości. Zastosujmy ten przykład do wszystkich władz.
Dusza, pozbawiona swej żądzy i upodobania we wszystkiem, co jest miłe zmysłowi słuchu, w odniesieniu do tejże władzy zostaje w śród ciemności i nicości. Pozbawiona upodobania we wszystkiem, co cieszyć może zmysł wzroku, w odnie­sieniu do tej też władzy zostaje w ciemności i nicości. Pozbawiona wszelkiego upodobania w słodyczach woni, których doznawać może zmysłem węchu, w odniesieniu do tej również władzy zostaje w ciemności i nicości. Odmawiając zaś sobie także upodobania we wszelkich pokarm ach, które mogą smak zadowalać i pozbawiona używania tej władzy, dusza zostaje w ciemności i nicości. Na koniec umart­wiona we wszystkich rozkoszach i przyjemnościach, które przyjmować jest zdolny zmysł dotyku, tern samem odnośnie do tejże władzy zostaje w ciemności i nicości.

Skoro więc dusza zaprze się tak i oderwie od upodo­bań we wszystkich rzeczach, umartwiając w nich pożądania swoje, powiedzieć można, że pogrążona jest jakoby w nocy ciemności, czego powodem nie jest w niej nic innego, jak próżnia po wszystkich rzeczach. Z tej to przyczyny, według zdania filozofów, dusza, bezpośrednio po wlaniu jej przez Boga w ciało jest jak tablica gładka i bez skazy, dopóki nie zdolna poznawać przez zmysły a z innej strony sposobem przyrodzonym nic się jej nie udziela. I tak, jak długo znaj­duje się w ciele, jest zamknięta jak w ciemnem więzieniu, w którem najmniejszej nie odbiera wieści; odebrać by ją bowiem mogła jedynie przez okna wspomnianego więzienia, przez które jeśli nie patrzy, skądinąd niczego nie ujrzy.

Jeśli więc dusza pozbawiona jest tego, co się jej udziela przez zmysły, będące oknami jej więzienia, sposobem naturalnym inną drogą niczego nie odbierze. Stąd to, gdy skreśla i odrzuca wszystko, co przyjąć może zmysłami, słusznie po­wiedzieć możną, że pogrążona jest w ciemności i próżni wedle tego, co, zdaje się już powiedziano, iż w naturalny sposób nie może do niej przedostać się światło przez inne okienka, niżeli pomienione. A chociaż prawdą jest, że nie­ podobna jej przestać słyszeć i widzieć, wąchać, smakować i czuć, to ponieważ dusza nie używa tego celowo, ani na tem się zatrzymuje, lecz raczej przekreśla to i odrzuca, staje się jakby nie widziała, ani słyszała i t. d.

Tak ów, co zamknie dobrowolnie oczy, pogrążon bę­dzie w ciemnościach równie jak ślepy, pozbawiony możności widzenia. W przedmiocie tym wyraził się Dawid, mówiąc: Pauper sum ego et in laboribus a juventute mea, co znaczy: Jamci jest ubogi i w pracach od młodości mojej (Ps.LXXXVII, 16). Nazywa się ubogim, chociaż wiadomem jest, że był bogaty, bo nie przywiązywał do bogactw woli swojej, i stąd był jakby rzeczywiście ubogi. Bardziej niżeliby będąc ubogim zewnętrznie a nie z woli swojej, mógłby nim być naprawdę, bo dusza jego byłaby bogata i pełna w pożądaniu. Albowiem nie niedostatek rzeczy mając na myśli, zwiemy ogołocenie owo Nocą duszy; nie w tedy bowiem  dusza jest ogołocona, gdy ich pożąda, lecz wtedy, gdy jest ogołocona z pożądania i upodobania w nich i to właśnie czyni duszę wolną i opróżnioną, chociażby je posiadała. Albowiem ani jej nie zajmują ani jej szkodzą rzeczy tego świata, jeżeli w nią nie wnikają, sprawia to jedynie dobro­wolne ich pożądanie, które w niej mieszka.

Pierwszy ów rodzaj Nocy, jak później powiemy, do­tyczy zmysłowej części duszy. Jest ona jedną z dwóch wy­żej wymienionych, przez które dusza przejść musi. Teraz zaś mówmy o tem, jak to potrzeba jej wyjść ze swego mieszkania w tę Noc ciemności zmysłów, by dążyć do zjedno­czenia z Bogiem.

ROZDZIAŁ IV.

W którym jest mowa o tem, jak koniecznie potrzeba duszy przejść przez Noc ciemności zmysłów, jaką jest umartwienie pożądań w drodze do zjednoczenia z Bogiem, co uzasadnia się porównaniami, zaczerpniętemi ze świadectw i wyobrażeń Pism a świętego.

Przyczyną, dla której tak jest konieczne, by dusza, (ażeby dojść do boskiego zjednoczenia z Bogiem), przeszła przez ową Noc ciemności umartwienia pożądań i zaparcia się upodobań we wszystkiem, jest to, że jej wszelkie umi­łowania stworzeń są istotną ciemnością przed Bogiem, którą odziana dusza nie jest zdolna, by ogarnęło ją czyste i proste światło Boże, jeżeli wpierw nie zrzuci jej z siebie. Nie może bowiem światłość złączyć się z ciemnością, bo, jak wyraża się św. Jan, ciemności nie były zdolne przyjąć światła (3): Tenebrae earn non comprehenderunt (Jan I, 5).

Jest to pewnik, że dwa przeciwieństwa (jak uczy nas filozofja) nie mogą mieścić się w jednym przedmiocie; a że ciemności, czyli umiłowania rzeczy, i światło, czyli Bóg, są przeciwieństwami i żadnego między sobą nie mają podobieństwa ni związku, według nauki św. Pawła w liście do Koryntjan: Quae societas luci ad tenebras? — Jakież towarzy­stwo światłości z ciemnością („II Kor. VI, 14)? stąd światło Bożego zjednoczenia ogarnąć nie może duszy, jeżeli najpierw umiłowania rzeczy wyrzucone z niej nie zostaną.

Dla lepszego uzasadnienia tych słów wiedzieć należy, że umiłowanie i przywiązanie, łączące duszę ze stworzeniem, czyni ją samą równą stworzeniu; im zaś umiłowanie silniej­sze, tem bardziej równą mu i podobną. Albowiem miłość sprawuje podobieństwo pomiędzy miłującym a miłowanym; przeto o tych, którzy swe serca uwięzili we czci bałwanów, powiedział Dawid: Similes illis fia n t qui faciunt ea: et omnes qui confidunt in eis, niech im podobni będą, którzy je czynią: i wszyscy, którzy w nich ufają (Ps. CXIII, 8).
Kto tedy miłuje stworzenie, zniża się do jego poziomu, a pod pewnym względem niżej jeszcze upada, bo miłość nie tylko równa, lecz nadto podporządkowuje miłującego rzeczy umi­łowanej. Stąd to tem samem, że dusza miłuje coś poza Bo­giem, czyni się niesposobną do czystego z Nim zjednoczenia i do przemienienia się w Niego. Jeszcze mniej bowiem znaczy niskość stworzenia wobec wzniosłości Stwórcy, niżeli ciem­ności wobec światła. Albowiem wszystkie rzeczy na ziemi i w niebie, porównane z Bogiem, nikczemne są, jak mówi Jeremjasz: Aspexi terram, et ecce vacua erat et nihil; et coelos, et non erat lux in eis, patrzyłem na ziemię, a oto, czcza była i nikczemna; i na niebo, a nie było na niem światłości. (Jer. IV, 23). Przez słowa, że ujrzał ziemię czczą, daje rozumieć, że wszystkie stworzenia na niej były nik­czemne i ziemia sama również była nikczemna. Przez słowa zaś, że patrzał na niebo, a światła na niem nie widział, iż. wszystkie światła niebios w porównaniu z Bogiem istotnemi są ciemnościami.

Pod tym też względem wszystkie stworzenia i umiło­wania ich są nikczemne; albowiem stanowią przeszkodę i pozbawiają możności przemiany w Boga, tak jak ciemności nikczemne są i gorzej niźli nikczemne, bo pozbawiają światła. Jak pogrążony w ciemnościach nie może pojąć światła, tak pojąć Boga niezdolna jest dusza, pogrążona w umiłowaniu stworzenia. Pokąd zaś się zeń nie oczyści, nie będzie mogła posiadać Go ani tu przez prawdziwą przemianę z miłości, ani tam przez jasność widzenia.

Dla lepszego zrozumienia rozważymy to bardziej szcze­gółowo: Wszelkie istnienie stworzeń, porównane z nieskończonym bytem Boga, jest nicością. O ile więc dusza w niem pokłada umiłowanie swoje, staje się również nicością przed Bogiem, bo, jakośmy rzekli, miłość wytwarza równość i po­dobieństwo, a nadto miłującego czyni poddanym przedmio­towi miłości. Dlatego żadnym sposobem dusza taka nie będzie zdolna zjednoczyć się z nieskończonym bytem Boga, ponieważ to, czego niema, żadnego nie ma związku z tem, co jest I cała piękność stworzeń, porównana z pięknością nieskończoną Boga, brzydotą jest największą według słów Salomona w Przypowieściach: Fallax gratia et vana est pulchritude, omylna wdzięczność i marna jest piękność (Przyp. XXX, 30). Tak dusza, która umiłowała piękność jakiegokolwiek stworzenia, ma swoją część brzydoty przed Bogiem. Dlatego też brzydka ta dusza nie będzie mogła przemienić się w piękno, którem jest Bóg, bo brzydota nie nabywa piękności.

A wszystkie wdzięki i powaby stworzeń, porównane z wdzięcznością Boga, tracą je najzupełniej i stają się wstrętne. Dlatego dusza, która da się uwieść wdziękami i powabami stworzeń, w najwyższym stopniu niemiłą jest i wstrętną przed Bogiem i tak niepodobna jej odpowiedzieć nieskończonej wdzięczności i śliczności Bożej, albowiem naj­wyższe zaprzeczenie wdzięku najzupełniej różne jest od nie­skończonej wdzięczności.

I cała dobroć wszystkich stworzeń świata, porównana z nieskończoną dobrocią Boga, jest najwyższą złością. Bo nikt nie jest dobry jeno sam Bóg  (Łuk. XVIII, 19). Dlatego dusza, przywiązująca serce do dóbr świata, zła jest najzupełniej przed Bogiem. A jako złość nie pojmuje dobroci, tak owa dusza nie będzie zdolną wejść w doskonałe zje­dnoczenie z Bogiem, który jest dobrocią najwyższą.

I cała mądrość świata i zdolność człowiecza, porównana z nieskończoną mądrością Boga, jest istotną i największą głupotą, według słów, napisanych przez św. Pawła do Koryntjan: Sapientia enim hujus mundi stultitia est apud Deum, mądrość świata tego, głupstwem jest u Boga (I Kor.III, 19). Dlatego wszelka dusza, któraby na wiedzy swojej i zdolności opierała dojście do zjednoczenia z mądrością Boga, daleko od niej zostanie, głupia najzupełniej przed Bogiem; nie wie bowiem głupota, co to jest mądrość i że jej mądrość, jak mówi św. Paweł, głupstwem jest u Boga; przed Nim bowiem ci, którzy zdają się sobie być mądrymi, głupimi są, jak mówi tenże Apostoł: Dicentes enim se esse sapientes, stulti facti sunt, albowiem, powiadając się być mądrymi, głupimi się stali (Rzym. I, 22). A tylko tacy mają mądrość Bożą, którzy jako dzieci lub prostaczkowie, odło­żywszy wiedzę swoją, z miłością idą na służbę Jego.

Tego to rodzaju mądrości naucza również św. Paweł, mówiąc: Jeśli kto zda się być mądrym między wami , niech się stanie głupim , aby był mądrym. Albowiem mądrość świata tego głupstwem jest u Boga (I Kor. III, 18. 19). Tak więc dusza, by dojść do zjednoczenia z mądrością Boga, raczej iść ma, nie rozumiejąc, niż rozumiejąc.

Wszystka zaś władza i wolność świata, porównana z wolnością i władztwem ducha Bożego, najniższem jest poddaństwem, uciskiem i niewolnictwem. Tedy dusza, która podoba sobie w przełożeństwach czy innych takich urzędach i swobodach, według żądzy swojej, uważana i brana jest przed Bogiem nie za wolnego syna, lecz za istotę niższego rzędu i niewolnicę namiętności swoich, iż nie przyjęła Jego świętej nauki, która powiada, że ktoby chciał być wielkim, będzie małym, a ktoby chciał być małym, będzie wielkim. Dlatego dusza ta nie będzie mogła dojść do istotnej wol­ności ducha, której nabywa się w tem boskiem zjednoczeniu, poddaństwo bowiem żadnego nie ma udziału z wolnością. Ta zaś nie może mieszkać w sercu, które jest niewolnikiem skłonności, lecz tylko w wolnem, to jest w sercu syna. Dla tej to przyczyny rzekła Sara Abrahamowi, mężowi swemu, by wygnał z domu niewolnicę i syna jej, mówiąc: Nie będzie dziedzicem syn niewolnicy z synem wolnej (Gen. XXI, 10).

Wszystkie przyjemności i rozkosze, jakie wola znajduje w rzeczach świata, porównane z przyjemnościami i rozkoszami Boga, są najstraszniejszą karą, męką i gorzkością. Ten zaś, kto przywiązuje do nich serce swoje, jest uważany przed Bogiem za godnego największej kary, męki i gorzkości, a będąc godnym kary i gorzkości, nie będzie godnym wejść w rozkosze uścisku zjednoczenia z Bogiem.

Stąd też wszystkie bogactwa i chwała całego stworze­nia, porównane z bogactwem, jakiem jest Bóg, najzupełniejszem są ubóstwem i nędzą. I tak dusza, która miłuje ich posiadanie, jest najuboższa i najnędzniejsza przed Bogiem; dlatego niepodobna jej dojść do błogosławionego stanu bogactwa i chwały, którą jest jej przemienienie się w Niego, albowiem ostateczne ubóstwo i nędza są czemś najbardziej odmiennem od najwyższego bogactwa i chwały. Dlatego mą­drość Boża, litując się nad tymi, którzy się czynią brzydkimi, niskimi, nędznymi i ubogimi, miłując to, co piękne, wysokie i bogate w oczach świata, woła do nich w Przypowieściach: 0 viri, ad clamito, et vox mea ad filios hominum. Intelligite, parvuli, astutiam, et insipientes, animadvertite. Audite, quoniam de rebus magnis locutura sum… Mecum sunt divitiae, et gloria, opes superbae et justitia. Melior est enim fructus meus auro, et lapide pretioso, et genimina mea argento electo. In viis justitiae ambulo, in medio semitarum judicii, ut ditem diligentes me, et thesauros eorum repleam. O ludzie, do was wołam, a głos mój ku synom człowieczym. Zrozumiejcież, maluczcy, chytrość, a głupcy obaczajcie się. Słuchajcie, bo o wielkich rzeczach mówić będę. Przy mnie są bogactwa i sława, pyszne majętności i sprawiedliwość. Lepszy bowiem jest owoc mój niż złoto i kamienie drogie a urodzaje moje niż srebro wyborne. Na drogach sprawiedliwości chodzę, w pośrodku ścieżek sądo­wych: Abym ubogaciła tych, którzy mnie miłują, i skarby ich abym napełniła (Przyp. VIII, 4— 6, 18— 21).
Tak to przemawia mądrość Boża do tych, którzy umiłowania serca swego przywiązują do jakiejkolwiek rzeczy świata, jakośmy już powiedzieli. Nazywa ich zaś maluczkimi, bo podobnym i czynią się przedmiotom miłości swej, które są małe. Przeto powiada im, by zrozumieli chytrość, a obaczyli, że mówi o rzeczach wielkich, a nie maluczkich, jako te ich. Że bo­gactwa wielkie i chwała, którą miłują z tamtemi i w tamtych są; nie zaś gdzie oni myślą. I że majętności pyszne i sprawiedliwość w tamtych mieszkają. Bo kiedy oni sądzą, że dobra te są ukryte w rzeczach świata tego, mówi, by obaczyli, że są inne, lepsze.

Dlatego owoc, który w nich odnajdą, więcej będzie wart niż złoto i kamienie drogie; a to, co w duszach ich zrodzi, lepsze od srebra wybornego, w którem się kochają, przez co rozumie się wszelki rodzaj umiłowania, jakie mieć można w tem życiu.


Św. Jan od Krzyża, Wnijście na Górę Karmelu.  WE LWOWIE Nakładem i drukiem Towarzystwa „Bibljoteka Religijna” im. X. Arcybiskupa Bilczewskiego 1927.

Przypisy:

1) Przez k s i ę g ę rozumie tu św. Jan od Krzyża cały traktat, którego pierwsza część, (także nazwana księgą), poświęcona jest Nocy zmysłów.

2) Święty zapowiedział to raczej w Wyjaśnieniu, zdaje się jednak uważać je za część prologu

3) Dosłownie z tekstu św. Jana od Krzyża, nie zaś św. Jana Ewangelisty. (Przyp. tłum.).

Skomentuj