ZDAJ SIĘ NA WOLĘ BOŻĄ! (13) – Im bardziej opuszczona jest dusza Bogu oddana, tym szczodrobliwiej bywa obdarzoną.

Opuszczenie, w jakiem znajduje się często dusza Bogu oddana, jest ofiarą, z której będzie się radować w wieczności.

Dusze, żyjące w światłości śpiewają hymny światłości, dusze zaś pogrążone w ciemności, śpiewają hymn ciemności. Niech każda do końca trzyma się w przeznaczonym jej od Boga stanie, niech nic swojego nie dodaje, niech kielich goryczy Bożych wychyli aż do ostatniej kropli, aż do upojenia. Tak czynili Jeremjasz i Ezechiel; każde ich słowo było westchnieniem lub jękiem, a całą pociechą trwanie tych cięż­kości. Ten, ktoby był ich łzy osuszył, byłby nas pozbawił najpiękniejszych ustępów Pisma św. Duch, który nas przygniata, jest ten, który  jedynie podnieść nas może — te dwa stru­mienie z jednego płyną źródła.

Niech drży dusza, gdy ją Bóg przeraża, niech się lęka gdy Bóg grozi, niech robota Boża rozwija się w duszy, niesie ona z sobą chorobę i lekarstwo; choćbyś konał z niepokoju, nie staraj się zmienić lub uciszyć tego Bożego lęku, tej niebieskiej tęsknoty, przyjmij z radością kroplę tego kielicha, z którego Bóg wypił mo­rze goryczy. Łzy twoje wyciska łaska, to samo tchnienie je osuszy; rozsuną się chmury, wy­płynie słońce, zakwitnie wiosna a w dalszym ciągu twego zdania się na Opatrzność, poznasz w całej rozciągłości cudowną rozmaitość dzia­łania Bożego.

Zaprawdę, człowiek niepotrzebnie się nie­pokoi, wszystko bowiem, co w nim zachodzi, bardzo do snu jest podobne; senne obrazy się zmieniają, jeden smutny, drugi wesoły; jedna mara spędza drugą, dusza wydana jest na łup tych złudzeń, pożerających się wza­jemnie; obudzenie pokazuje dopiero ich znikomość, rozprasza wrażenia, a człowiek trzeźwy nie troszczy się już ani szczęściem, ani niedolą doznaną we śnie.

Wszakże Ty, o Panie, trzymasz nas uśpio­nych na Twojem łonie wśród ciemności tej nocy wiary, przesuwasz przez dusze nasze ty­siączne obrazy, a wielka i niezmierna ich roz­maitość jest w gruncie tylko sennem widziad­łem, świętem i tajemniczem. W śród tej nocy i w tym stanie snu doznajemy prawdziwych cierpień i silnie bywamy częstokroć wstrząśnieni lub też trawieni tęsknotą: lecz w dniu przebudzenia, w dniu chwały wiekuistej, przemienisz znękanie nasze w radość prawdziwą i trwałą.

W chwili tego przebudzenia i w dalszym jego ciągu, dusze, obdarzone samowiedzą i wła­dzą rozeznawania, podziwiać będą miłosne wy­biegi Oblubieńca, Jego zręczność i pomysły w ukrywaniu się. Zrozumieją wtedy, jak niedocieczonemi są Jego drogi, jak trudno było rozwiązać Jego zagadki, poznać go, gdy chciał się zasłonić, jak ciężko było ściągnąć pociechę wtedy, gdy On postanowił siać postrach i lęk. Jeremiasze i Dawidy ujrzą w tej godzinie prze­budzenia, że to, nad czem płakali, jest radością Boga i aniołów.

O wy przemądre, wy zabiegliwe po ludzku umysły, nie budźcie oblubienicy — niech bie­dzi się, niech szuka, niech drży i płacze. Oblu­bieniec ukrywa się przed nią, ale tylko po­zornie; boleść jej jest tylko boleścią senną, niech więc śpi, niech w jej duszy pracuje duch Oblubieńca, niech jej jakie chce kreśli obrazy, on jeden to potrafi; niech rozwija cały szereg tych złudzeń — On ją obudzi, gdy nadejdzie pora. To Jóżef, który umyślnie sprawia boleść Benjaminowi, a wy, słudzy Józefa, zostawcie to ukochane, najmłodsze dziecię w jego bo­leści, nie zdradzajcie tajemnicy; to tylko próba, szanujcie ten wybieg miłości, to podejście mi­łosierdzia, w którem biedni bracia Józefa nic nie widzieli, prócz niesprawiedliwości. Cicho więc, Pan wszystko sam załatwi, Pan oświeci sam umysły i ukaże im szczęście, ukryte pod zasłoną łez i rozpaczy.

Im więcej ogołoconą czuje się dusza Bogu oddana, tem szczodrobliwiej bywa obdarzoną.

Idźmy więc dalej w poznawaniu miłosier­nego ukrywania się działania Bożego, które, choć jedną ręką zdaje się odbierać, drugą ci­chaczem daje, jak ten prawdziwy przyjaciel, który, aby nie psuć ukochanego swego, za­wiesza w jego interesie szczodrobliwości swoje, ale nie przestaje troszczyć się o niego i za pośrednictwem drugich wspiera skrycie jego nędzę; ten jednak nie wiedząc, że to tylko pozór odepchnięcia dotkliwie to odczuwa i smuci się tem postępowaniem. Lecz niech tylko ta­jemnica się odsłoni, jakież rozrzewnienie, jaka wdzięczność, miłość i uwielbienie, a zarazem jakie zawstydzenie, że się na chwilę wątpiło! Odtąd ufność się zwiększa, gorliwość się pod­waja; próba ta utwierdza przywiązanie i zapo­biega podobnym złudzeniom na przyszłość.

Tak samo rzecz się ma i z Bogiem. Im więcej zdajemy się tracić, tem więcej zyskujemy; ogałaca On naturę, aby nas obdarzyć w sposób nadprzyrodzony. Kochaliśmy Go za Jego dary, ukrył je tedy, abyśmy Go kochali dla Niego samego, a przez odjęcie nam tych darów chce nam dać ów dar największy i najdroższy ze wszystkich, bo zawierający w sobie wszystkie.

Dusze, które się raz całkowicie poddały dzia­łaniu Bożemu, powinny wszystko na dobre so­bie tłumaczyć, choćby to była strata najlepszego kierownika duszy, choćby to była nieufność dla tego, którego z konieczności przyjąć są zmu­szone, albo który im się narzuca. W ogólności bowiem przewodnictwo duchowne narzucone, słusznie można podejrzywać; ci bowiem, któremi myśl Boża kieruje, nie okazują zwykle takiego pośpiechu, przychodzą tylko za upro­szeniem i zawsze z pewną obawą.

Niech więc dusza, całkowicie Bogu oddana, przechodzi śmiało przez te próby i niech niczem wolności swojej nie krępuje. Jeżeli wierną pozostanie działaniu Bożemu, działanie to sprawi w niej cuda na przekór przeszkodom wszel­kim. Bóg i dusza pracują w świętej wspólności nad jednem i tem samem dziełem, którego pomyślność zależy wprawdzie całkowicie od Boskiego mistrza, ale przez niewierność duszy może być zwichniętą.

Gdy w duszy dobrze, wszystko jest dobrze, bo działanie Boże jest tylko odbiciem wierności duszy. Cudowne jest urządzenie tej pracy, po­dobne do tych olbrzymich dywanów, które robią się z lewej strony; każdy robotnik wie tylko o swojej części, a nie zna całości; a do­piero po skończeniu w jasności ukazuje się przepyszna całość i zadziwiające wzory z tych pojedyńczych ściegów złożone.

Dusza Bogu oddana widzi tylko dwie rze­czy: Boga i swoje powinności. Wypełnianie obowiązków każdej chwili, to są te ściegi drobniutkie, z których Bóg swoje wyprowadza cuda, przeczuwane przez nas w czasie, ale zro­zumiane dopiero w wielkiem świetle dnia wiekuistego!

Jak pełne dobroci i mądrości jest postępo­wanie Boga z nami! Wszystko, co wielkie, podniosłe, uwielbienia godne, w doskonałości i świętości, pozostawił On swemu działaniu i swojej łasce, a duszom naszym, tą łaską wspie­ranym, pozostawił wszystko, co łatwe, drobne, jasne, tak, że nie ma nikogo na świecie, ktoby nie był zdolnym dojść do najwyższej dosko­nałości, spełniając tylko z miłością najcichsze i najpospolitsze powinności swoje.

ZDAJ SIĘ NA WOLĘ BOŻĄ!  – Pozostałe części 


W. O. J. P. CAUSSADE, T. J. – ZDAJ SIĘ NA WOLĘ BOŻĄ! Przekład z szóstego wydania oryginału francuskiego, przejrzanego i skróconego przez W. O. H. RAMIERE T. J. KRAKÓW 1935. NAKŁAD I WŁASNOŚĆ KSIĘGARNI KATOLICKIEJ

Tomasza a Kempis ĆWICZENIA DUCHOWE. O prawdziwej skrusze serca (1)
Może ostatni już dzień, ostatnia może godzina, jutro światła może nie ujrzysz. Strzeż postanowienia swego, nie zaniedbuj czasu, bo miniona godzina nie wraca. Walcz dobrą walką. …
Cokolwiek nasuwa się twym myślom, badaj to jak najskrzętniej – Kard. Jan Bona: O zmysłach wewnętrznych
Bóg Wszechobecny widzi jak najdokładniej wszystkie tajniki twego serca i nie ma nic tak skrytego, iżby nie było dostępne dla Jego oka. Strzeż się, byś w …
Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (Cz. 1 – Wstęp)
Wielki to żal, widzieć tyle dusz, obdarowanych przez Boga zdolnością i łaską dążenia naprzód (które, gdyby chciały zdobyć się na odwagę, doszłyby do tego wysokiego stanu), …
Bezbożni i wybrani – O różnych formach oddalenia od Boga
Odznaczają się ową niewrażliwością na sprawy duchowne, która jest owocem długiego pobłażania sobie, nawet i bez wyraźnego grzechu. Poza tym w rzeczywistości często nie są to …
Jak należy się modlić?
Powiada św. Augustyn: proszą ludzie źli, źle, o złe rzeczy. W ogólności musi mieć modlitwa następujące przymioty: Przede wszystkim sami musimy wiedzieć co Bogu przedkładamy, t.zn. nie …
Nauka o konieczności wiary katolickiej
Co sądzić o bredniach ludzi, twierdzących, że każda religia i każda wiara ma tę samą wartość, czy kto poganinem, czy żydem, katolikiem lub protestantem? Gadaniny takie są …
Prawdziwe pojęcie pobożności Cz.2
Inne nabożeństwa są fałszywe dlatego, że są osobliwe, niezwykłe albo dziwaczne. Niektóre bowiem dusze z lekceważeniem patrzą na szereg zwyczajnych nabożeństw, które są w użyciu u …
O pokorze Maryi
…jak żadna inna stworzona istota, prócz Syna Bożego, nie wzniosła się do takiego szczytu łask jak Marya, tak podobnież żadna tak głęboko jak Ona, nie pogrążyła …
Rozmyślania o miłości Bożej (33 – ost.) – O cierpieniach i krzyżach.
Ponieważ krzyże i cierpienia prze­ciwne naszej naturze, są najskuteczniejszym środkiem do wytępienia w nas miłości własnej, i nic bardziej w miłości Bożej utwierdzić nas nie jest …
O prawdziwym szczęściu – Ks. Karol Antoniewicz
Patrzcie w około siebie, na ten świat – jakże tam mało szczęśliwych widzicie. Sami ludzie robią się nieszczęśliwymi, ale wyznać tego nie chcą. My sami sobie …
Prawdziwe pojęcie pobożności – Cz. 1
Pobożność istotna streszcza się w rozumnej gotowości woli do służby Bożej i opiera się nie na pociągu wyobraźni lub słodyczy uczucia, lecz na prawdach wiary oraz utwierdza duszę …
O zaślepieniu człowieka
Biada nam, jeżeli zaufamy własnemu rozumowi, jeżeli będziemy sami chcieli sądzić o drogach Bożych i sami zechcemy rządzić sobą! Bóg zostawi nas samym sobie!

Codziennie wieczorem wspieramy osoby wyrażające swoje poddanie się woli Boga naszą modlitwą:

Niech się stanie wola Twoja! (Módlmy się)

„Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich. Jednak nie Moja wola, lecz Twoja niech się stanie.”

Wskazane jest też dodać za Matką Boga: „Oto Ja służebnica(sługa) Pańska(i), niech Mi się stanie według Twego słowa!”

Codziennie wieczorem wspieramy osoby tak wyrażające swoje poddanie się woli Boga modlitwą :

CZYTAJ CAŁOŚĆ