Nauka Katolicka

O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XXIV – Czy szukać i wierzyć prywatnym objawieniom?

Swięty Jan od Krzyża twierdzi, że dusza nie może uniknąć złudzeń szatań­skich, jeżeli nie stroni od widzeń i objawień, bo nie ma najmniejszej konieczności pragnąć i przypuszczać takowe, lecz owszem należy się im opierać, aby utorować drogę do zjednoczenia przez miłość.

0 objawieniach i o ich rozpoznawaniu. Ca sądzić o prywatnych. Czy można ich pra­gnąć lub im porywczo wierzyć? Reguły do rozpoznawania objawień prawdziwych od fałszywych. O wyrazach i frazesach, używanych w Teologii mistycznej.

I. Sądzę, że z tego, cośmy dotąd powie­dzieli, jasno wynika, iż wszystkie widzenia i zjawienia do tego przede wszystkiem zmie­rzają, aby coś ukrytego ludziom wyjawić, już to dla uświęcenia i oświecenia, jeżeli pochodzą od Boga, już też na zgubę i potępienie, jeżeli pochodzą od złego. Pozostaje nam tedy pomówić jeszcze szczegółowo o objawieniach i rozpoznawaniu takowych.  Wprawdzie była już o nich mowa na różnych miejscach w poprzedzających rozdziałach, lecz wiele nam jeszcze pozostało do omówie­nia, aby nic nie pominąć, cokolwiek potrze­bne do osiągnięcia według słabych sił naszych tego celu, jakiśmy niniejszej pracy założyli.

Objawienie Boże, tak bezpośrednie, jako też za pośrednictwem aniołów dokonane, jest wyjawieniem prawd Bożych, przechodzących zakres ludzkiego poznania, mającem na celu albo powszechne dobro Kościoła, albo też osobistą korzyść wybranych jednostek. Obja­wienie zaś szatańskie jest zmyślonem odkryciem tajemnic, dokonanem za pomocą złudzeń szatańskich, celem omamienia ludzi.

Już samo nazwisko objawienia wskazuje jego znacze­nie, bo etymologicznie słowo objawić znaczy tyle, co na jaw wyciągać (lub usuwać zasło­nę, która nam jakąś rzecz zakrywa). Taką prośbę zanosi Dawid, mówiąc: Odsłoń oczy moje, a przypatrzę się dziwom zakonu Twego (1). Albowiem dusza ludzka, powiada święty Grzegorz (2), wypędzona z raju rozkoszy wskutek grzechu pierwszych rodziców, straciła moc oglądania rzeczy duchowych, a cała zanurzy­ła się w miłości rzeczy zmysłowych i o tyle została zaślepioną w sferze poznawania duchowego, o ile się na zewnątrz sromotnie wylała. Albowiem człowiek, który przez zacho­wanie przykazania miał się także i co do ciała uduchownić, przez grzech stał się także i co do duszy cielesnym tak, że tylko o tem myśli, co za pomocą wyobrażeń przychodzi do duszy. I ta to jest właśnie zasłona, zakry­wająca przed oczyma duszy widok rzeczy Boskich, którą może tylko Ten usunąć, co oświeca nasze ciemności. Z Jego to łaski dusza nasza widzi i chce, co dobre, bo chęcią złego ściągnęła na siebie śmierć, a zapoznaniem dobrego ślepotę (3).  Jest jeszcze inna zasłona, zasłaniająca przedmiot objawienia, o czem powiada Psalmista: Dziwna się stała zna­jomość Tuoja z mej strony, wzmocniła się nie będę mógł do niej (4). Zdejmuje ją Pan Bóg, prawda najwyższa, kiedy objawia tajemnice; kiedy otwarłem obliczem na chwałę Pańską w zwierciedle patrząc, w toż wyobra­żenie przemienieni bywamy z jasności w ja­sność, jako od ducha Pańskiego (5).

O publi­cznych objawieniach, zmierzających do po­wszechnego dobra Kościoła rozprawiają Teo­lodzy w traktatach o wierze. Objawienia zaś prywatne, o jakich tutaj mowa, lubo zdarzały się w każdym wieku i w każdej klasie ludzi od Adama aż do nas, jak nas przekonuje Pismo święte i wiarogodni histo­rycy, nie wchodzą w zakres wiary, bo, jak uczy święty Tomasz (6), wiara nasza opiera się na objawieniu Bożem, jakie odebrali Apostołowie, prorocy, którzy księgi święte napi­sali, a nie na tem, jakie może otrzymali inni Doktorowie. 

Atoli osoby, otrzymujące pry­watne objawienia, byleby były pewne, że je od Boga odbierają, są obowiązane stale uznawać je za prawdziwe, bo Bóg, objawia­jący tajemnice swej mądrości, jest najpierwszą prawdą, która ani oszukać, ani w błąd wpro­wadzić nie może.

Opisy zaś objawień, po­chodzące od mężów i niewiast świątobliwych nie dlatego bywają aprobowane, iźbyśmy je przyjmowali jako prawdy wiary, lecz abyśmy je za prawdopodobne uznawali; bo co do wiary, jesteśmy wybudowani na fundamencie Apostołów i proroków, gdzie głównym węgielnym kamieniem sam Jezus Chrystus (7),

a innego fundamentu nikt założyć nie może (8). Wiarę otrzymali Apostołowie od Chrystusa, który im wszystko oznajmił, cokolwiek sły­szał od Ojca (9). Oni zaś, jakoby spuściznę, przekazali tę wiarę swym następcom, według wyraźnego świadectwa świętego Pawła, któ­ry upomina swego ucznia Tymoteusza: Strzeż tego, coć powierzono (10).

Cóż to znaczy „coć powierzono„? pyta Wincenty liryneński (11) i zaraz odpowiada: znaczy to, co inni dali, a nie to, coś ty wynalazł; coś otrzymał, a nie wymyślił; nie prawdy rozumowe, lecz objawione; nie własność prywatną, lecz spu­ściznę publiczną; prawdy, które do ciebie doszły, lecz nie od ciebie wyszły. Heretycy zwykli byli kuć nowe dogmaty i wymagać dla prywatnych objawień, a raczej złudzeń, takiej wiary, jaka się należy Bogu. Znane są powszechnie z historyi kościelnej mrzonki Cerynta, Szymona, Marka, Menandra, Ba­zylidesa, Walentyna i innych, o których wspominają: Ireneusz, Epifaniusz, Euzebiusz i Teodoretus. Nieszczęśliwy Tertulian, uwie­dziony fałszywymi objawieniami i proroctwa­mi Montana i jego zwolenniczek, często o nich wspomina w swych dziełach. O mrzon­kach Donatystów i Manichejczyków opo­wiada święty Augustyn.

Nawet i w naszych czasach nie brak smutnych scen, wywołanych przez rzekome objawienia ludzi goniących za nowostkami. Nie chcę wspominać o dawno wygasłej, a ciągle odradzającej się sekcie Illuminatów, którzy omamieni szatańskimi zjawieniami i objawieniami, idąc za wyuzda­ną zmysłowością i brnąc w ohydne występki, przywłaszczyli sobie to zaszczytne nazwisko (Illuminatów czyli oświeconych), jakoby byli światłem Bożem oświeceni.

II. Uczucie wstydliwości nie pozwala mi wspominać tutaj o ich schadzkach taje­mnych i popełnianych tam bezeceństwach. Nawet uważam to za zbyteczne, bo Opa­trzność Boska zrządziła, że wyszły na jaw i zostały zupełnie zdemaskowane, aby cały rodzaj ludzki, skłonny do błędu i pochopny do zmysłowych rozkoszy, nie zaraził się ich najbezwstydniejszymi brudami. Aby się jednak nie wydawało, że gwałcą wszelkie prawa i że tak haniebnie obrażają skromność, nie wahali się ci bezwstydnicy twierdzić, że objawienie Boże zwolniło ich z wszel­kich praw i że dlatego wolno im i ich zwo­lennikom, spełniać wszelkie zachcianki lubie­żne, bo się znajdują niejako w stanie niewin­ności i wyżsi są ponad wszelkie prawo Boskie i ludzkie. Oby ten przykład pouczył wszyst­kich, a przede wszystkiem dusz kierownikow, iżby stawiali zapory prywatnym objawie­niom i nie byli skorzy do ich przyjmowania, chybyby były cudami, lub oczywistymi wyrokami Pisma świętego stwierdzone, jak te ­go żąda przepis Ojca św., Innocentego III (12).

Najoględniej trzeba się zachować wobec tych objawień, które rzekomo zawierają zwolnienie od jakiegoś prawa lub ślubu. Wprawdzie może się zdarzyć jak powiada św. Bernard (13), że Bóg dawca prawa Boże­go, może je zmienić, jako i rzeczywiście niekiedy je zmieniał, zawieszając ich moc obowiązującą, kiedy n. p. zezwolił Żydom na złupienie Egipcyan (14)), kiedy Abrahamowi kazał zabić syna na ofiarę (15), kiedy uczeń prorocki rzekł do swego towarzysza w mo­wie Fańskiej: uderz mnie (16) ; kiedy Ozeasz pojął za żonę nierządnicę i miał z nią dzie­ci (17), o czem traktują obszernie tłumacze Pisma świętego. Atoli gdyby teraz zdarzyła się podobne objawienie prywatne, nie możnaby mu żadną miarą wierzyć, chybaby to było prawdziwymi i zatwierdzonymi cu­dami udowodnione. Skoro bowiem obowią­zek prawny nie podlega najmniejszej wąt­pliwości, toż do zwolnienia się od niego po­trzeba mieć oczywistą pewność. W takim razie, według reguł podanych przez Ojców Kościoła, należy się odnieść do władzy ducho­wnej, a we ważniejszych sprawach do Ojca świętego, który od Chrystusa otrzymał naj­wyższą władzę zawiązywania i rozwiązywa­nia prawa dla słusznych przyczyn. Nie mo­żna tedy ani łatwowiernie przyjmować, ani iść za tego rodzaju objawieniami, bez wie­dzy prawowitej władzy. Inaczej bowiem, jak słusznie zauważa Kajetan, torowałoby się drogę nieposłuszeństwu, bezwstydowi i innym występkom, bo ludzie pozorowaliby te bezeceństwa rzekomą wolą Bożą(18).

Nie można się w tym względzie powoływać na przytoczone przykłady ze starego zakonu, bo zakon był cieniem przyszłych rzeczy’ (19), a lud izraelski był kierowany proroctwami i objawieniami, a to wszystko przydało się im we figurze (20). W prawie zaś laski nigdzie, nie czytamy o objawieniach, któreby kogoś zwalniały od ogólnego prawa bez względu na władzę kościelną, która od Chrystusa otrzymała moc dyspenzowania. Najbezpie­czniej tedy, nie wierzyć każdemu duchowi lecz bać się i doświadczać duchów, jeżeli z Boga są (21), i nie wyrywać się po za grani­cę, jakie Bóg wytknął sprawom ludzkim.
Dawniej rozmaicie mówił Bóg przez proroki, na ostatek zaś mówił do nas przez Syna (22), który jest Jego jedynem słowem, przez którego wszystko powiedział i objawił tak, iż nie ma potrzeby nowych objawień, chyba wyjątkowo do pokierowania sprawami ludzkimi. Zresztą powiedział sam Pan Jezus do Apostołów: Wszystko com słyszał od Ojca mego oznajmiłem wam (23).

To tez uczeni jednogłośnie upominają, aby osoba, oddana bogomyślności, nie pragnęła i nie prosiła Boga o objawienia, lecz aby je ra­czej odsuwała za przykładem świętych, którzy mawiali, że są niegodni widzeń, że im wystarcza opłakiwać swe grzechy i że Chrystusa i błogosławione duchy pragną oglądać na tamtym świecie.

Stąd też odwra­cali od nich swe oczy i oblicza, chyba że wewnętrzne namaszczenie pouczyło ich jak najdobitniej, że objawienie pochodzi od Bo­ga.  Święty Ambroży (24) opowiada, że się mu objawili święci męczennicy, Gerwazy i Protazy, lecz on prosił Boga, aby zjawisko ustąpiło, jeżeli jest złudzeniem szatańskiem, jeżeli zaś istotnie ma być prawdziwe, aby się wyraźniej okazało.

W „Żywotach Ojców“ czytamy: chociażby ci się naprawdę anioł ukazał, nie bądź łatwowiernym, lecz upokorz się i powiedz: nie jestem godzien widzieć anioła, żyjąc w grzechach. Wszak pierwsi rodzice ściągnęli na siebie i na ca­ły rodzaj ludzki śmierć przez to, że szata­nowi objawiającemu fałsze, łatwo uwierzyli.

Jedno i drugie niebezpieczne: tak odtrącić ducha dobrego, posłanego od Boga, jako też przyjąć szatana za anioła światłości. Dlatego też należy uciekać się do modlitwy i do porady Ojca duchownego,

a najzupeł­niej unikać pokusy, skłaniającej do samo­wolnego starania się o te dary nadzwyczaj­ne, które jedynie z woli Bożej płyną. Takie bowiem pragnienia przychodzą z pychy, ze zbytecznej ciekawości, z braku wiary.

Stąd i w samej religii, powiada św. Augustyn (25), dochodzi aż do kuszenia Pana Boga kiedy się od Niego cudów i znaków żąda, nie dla uświęcenia, lecz dla samego doświadczenia.

Tak samo twierdzi bogomyślna święta Ka­tarzyna syeneńska (26), mówiąc:

kiedy szatan ujrzy duszę skłonną do pragnienia, czyli do przyjęcia widzeń duchowych, szuka natych­miast sideł pokusy.

W tym celu ukazuje się takiej duszy w różnych postaciach. Niekiedy w ‚postaci mojej Prawdy, t. j. Jezusa Chry­stusa; niekiedy ukazuje się w postaci anioła, lub jakiego świętego, stosownie do tego jak widzi, iżbym sobie życzyła. Czyni to zaś w tym celu, aby złowić duszę na wędkę duchowej rozkoszy. Jeżeli się nie oprze dusza za pomocą głębokiej pokory i nie wzgardzi tego rodzaju widzeniami i objawieniami, zło­wiona tą ponętą, dostaje się w ręce szatana.

Również i święty Jan od Krzyża (27) twierdzi, że

dusza nie może uniknąć złudzeń szatań­skich, jeżeli nie stroni od widzeń i objawień, bo nie ma najmniejszej konieczności pragnąć i przypuszczać takowe, lecz owszem należy się im opierać, aby utorować drogę do zjednoczenia przez miłość.

Zapewne to miał na myśli Mędrzec Pański, kiedy powiedział: Cóż potrzeba człowiekowi szukać rzeczy większych nad się? (28), jakoby mówił wyraźniej: aby dojść do doskonałości, nie potrze­ba koniecznie pragnąć nadzwyczajnych dróg łaski i zaciekać się w rzeczach przechodzą­cych ludzkie zdolności. Ponieważ jednak ró­żne są drogi Pańskie i jednego prowadzi
Bóg do siebie torem utartym przez zwy­czajne dzieła, innego zaś ścieżką nieznaną przez widzenia i objawienia, przeto musi­my podać pewne reguły, według których możnaby rozróżnić prawdziwe objawienia od fałszywych tak, iżby ktoś puszczając się na manowce, nie popadł w sidła szatańskie.

cdn.

O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XXIII – O widzeniach szatańskich i ich czci

O ROZPOZNAWANIU DUCHÓW – Pozostałe części 


Kard. Jan Bona – O rozpoznawaniu duchów.  Przełożył Ks. Dr. Jan Bernacki.  TARNÓW.  Nakładem tłumacza. Drukiem Józefa Pisza 1891. str. 440 – 451.

Przypisy:

1) Ps. CXVIII, 18.
2) Libr. 5. mor. c. 25.
3) Bern. serm. 85, in Cant.
4) Ps., CX X X V III, 6.
5) J II. Korynt. III, 18.
6) 1. p. q_. 1. a. 8. ad 2.
7) Efez., II, 20.
8) I. Korynt., III, 11.
9) Jan XV, 15.
10) I. Tym., VI, 20.
11) Commonit., c. 27.
12) Cap. curn ex iniuncto, do haeret.
13) Do praecept. et disp. c. 2.
14) Exod., X II, 35.
15) Gon., XXII. 2
16) III. Król, XX, 35.
17) Oz., I.
18) Cfr. Cajet. 2. 2. q. 174, a. 6, et alibi.
19) Żyd. X . 1.
20) 1. Korynt., X . 11.
21) I. Jan. IV, 1.
22) Żyd., I, 1, 2.
23) Jan, XV . 15..
24) Libr. 7. ep. 1.
25) Confes. 1. 10. c. 85.
26) Dial. c. 71.
27) Libr. 2. ascens. mont. Carmel. e. 21, 27.
28) Ekkl. VII, 1.

Zdrowa nauka Kościoła przeciw kłamstwom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

1 komentarz dotyczący “O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XXIV – Czy szukać i wierzyć prywatnym objawieniom?

  1. Pingback: O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XXV – Reguły odróżniania objawień prawdziwych od fałszywych (1) – Niewolnik Maryi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

<span>%d</span> blogerów lubi to: