O rozpoznawaniu duchów

O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XXV – Reguły odróżniania objawień prawdziwych od fałszywych (1)

0 objawieniach i o ich rozpoznawaniu. Ca sądzić o prywatnych. Czy można ich pra­gnąć lub im porywczo wierzyć? Reguły do rozpoznawania objawień prawdziwych od fałszywych. O wyrazach i frazesach, używanych w Teologii mistycznej.

III. Jest to bardzo trudne zadanie. Aby je ułatwić i, o ile można, systematycznie rozwiązać, dzielimy cały przedmiot na trzy części i o każdej z osobna pomówimy, t.j o osobach otrzymujących objawienia, o treści objawień i o ich okolicznościach.

1, Rozpoczynamy od wskazania pewnych reguł, odnoszących się do osoby otrzymują­cej objawienia. Najpierw tedy trzeba zba­dać jej wiarę, czy jest szczerze katolicką, bo bez wiary nie podobna spodobać się Bo­gu (1). Jeżeli we wierze nie ma żadnej uster­ki, trzeba dalej zważyć, czy obyczaje zgadzają się z wiarą, bo wiara bez uczynków jest martwa (2). Dlatego nie należy wierzyć pysznym, upartym, skąpym, zmysłowym,  gniewliwym, niecierpliwym, obłudnym, jako też porywczym, nierozważnym i chwiejnym  w ćwiczeniach pobożnych; którzy bez prawo­witego posłannictwa wdzierają się w spra­wowanie urzędu pasterskiego; którzy na wzór Montana i innych dawnych kacerzy otaczają się fałszywymi dewotkami; którzy rozkrzewiają nowe i niezwykłe a od przeło­żonych nie zatwierdzone nabożeństwa i praktyki pokutnicze, którzy sieją niezgody i kłó­tnie, którzy dopiero początkują w postępie duchowym, a chełpią się w swej próżności jakoby już doszli do szczytu doskonałości, którzy gardząc radami drugich i kryjąc się przed okiem władzy, przechwalają się jakoby we wszystkiem byli oświeceni Duchem Świętym; którzy nie znosząc nagany od in­nych, nienawidzą tych, co ich życia i oby­czajów nie pochwalają; którzy rozkoszują się w objawieniach a w ich braku popada­ją w niecierpliwość i smutek.

2. Należy zbadać, czy mają gruntowną i głęboką pokorę. Bo prawdziwe objawienie rodzi uznanie ludzkiej nędzy i słabości i jak święty Makary powiada (3), dusza prawdziwie miłująca Boga i Pana Jezusa, chociażby nie wiedzieć ile dobrych uczynków spełniła, cho­ciażby się się stała godną różnych darów duchownych, a naw et chociażby otrzymała niebieskie objawienia, tak się zachowuje wskutek swej prawie niezmierzonej i nienasyconej miłości, jak gdyby nic nie uczyniła i nie posiadała.

Stąd też prorok Izajasz, ujrzawszy Pana Boga, siedzącego na wyniosłym tro­nie, natychmiast nazwał się mężem skalanych warg (4). Podobnie Jeremiasz, kiedy usłyszał od Pana Boga, że jest poświęconym, uznał się za dziecinę nie umiejącą mó­wić (5). Apostołowie usłyszawszy głos Boga Ojca, mówiącego: Ten jest syn mój miły, upadli na oblicze i bardzo się bali (6). Świę­ty Paweł, jak zauważa święty Ambroży (7), podobał sobie w słabościach, a nie w obja­wieniach. Pisze (8) on, że przed czternastu laty miał objawienie, a jednak tak długo taił je w sobie i nie byłby o niczem wspomniał, gdyby tego nie był uznał za korzystne dla nas, aby nas przestrzec: byśmy się nie wy­nosili z objawień. A skoro tak wielką łaską nie przechwalał się święty Paweł, toż i my nie powinniśmy się przechwalać.. Jeżeli tedy nadyma się ktoś z objawień i wynosi się ponad innych, jeżeli zdradza wygórowane mniemanie o sobie, należy go uznać za miewającego nie prawdziwe objawienia, lecz złudzenia. 

Pokora bowiem jest zdaniem św. Hieronima (9) zasadniczą cnotą chrześcijanina i podstawą innych cnót, jak mówi św. To­masz (10), bo niszczy pychę, której Bóg się sprzeciwia, abyśmy wiedzieli, powiada Apo­stoł, co nam od Boga jest darowane (11). Zre­sztą nie jest zdolnym do odczucia wpływu Bożego, kto nie uznaje, że sam ze siebie nic: nie może i że Bóg dokonuje w nas wszy­stkiego i to samo jest (dziełem) mądrości wiedzieć, czyj to jest dar (12).

Pycha rodząca się z objawienia jest zupełnie czem innem, ani­żeli pokusy pychy, jakie po otrzymanem obja­wieniu szatan podsuwa. Pierwsza jest do­wodem fałszywego objawienia, druga zaś, przeciwnie, zwłaszcza jeżeli doznający tych pokus statecznie się im opiera.

3. Należy zważać na ustrój ciała, bo od niego bardzo często zawisły obyczaje. I tak: łatwo popadają w złudzenie ci, którzy są słabego zdrowia, którzy mają burzliwą i bardzo żywą wyobraźnię, którzy cierpią na zbytek lub skażenie żółci, bo to zwykło po­ciągać za sobą zepsucie wyobraźni i dopro­wadza niekiedy do takiego rozdrażnienia zmysłów, że takie osoby często nawet na jawie miewają przywidzenia i nie umieją ich odróżnić od rzeczywistości. W skutek osłabienia fizycznego przez długie wstrzymanie się od jedzenia, przez zbyt surowe posty i nadmierne czuwania nocne, zwykły powsta­wać we wyobraźni próżne marzenia, które umysł bierze uporczywie za objawienia Boskie.

Nadto potrzeba dobrze zbadać obecny i dawny stan moralny osoby, otrzymującej objawienia; czy szczerze ćwiczy się w cno­cie i modlitwie ; czy rządzi się własnem zda­niem, lub też wskazówkami roztropnego, doświadczonego i poważnego kierownika; czy jest zdrowa na umyśle i jakie jej zdolności; czy jest umiarkowana w mowie tak o rzeczach Boskich, jako też i o obojętnych; czy i w jakim celu lubi opowiadać o swo­ich objawieniach; czy to jest osoba wykształcona i od kogo odbierała nauki; z kim ob­cuje; jakimi się zajmuje pracami i które z nich najwięcej ją bawią; czy jest uboga, lub tez bogata, bo u ubogich trzeba się oba­wiać podstępu a u bogatych próżności; czy stara, czy młoda, bo starzy wskutek osłabienia fizycznego częściej cierpią przywidze­nia i przyjmują fałsz za prawdę.

Również trzeba się obawiać oszustwa lub omamienia u osób początkujących, bo początkowa gor­liwość łatwo się wykoleja, zwłaszcza u mło­dzieży, której zapał bywa zbyt silny, poru­szenia niestałe a charakter gwałtowny i skłonny do swawoli. Należy także uwzglę­dnić poprzednie, jeżeli były objawienia: czy były prawdziwe, czy zaaprobowane przez znawców, czy kiedy omamił szatan taką osobę, lub czy chciał ją oszukać.

4. Szczególniejszą ostrożność trzeba za­chować względem niewiast, bo ich płeć o tyle więcej jest podejrzana, o ile jest słab­sza. Mają one bardzo żywą wyobraźnię tak że pod wpływem silniejszych myśli i gwał­towniejszych uczuć, uważają za prawdziwe zjawiska nadprzyrodzone płody umysłowego zamieszania, które u nich zwykło bardzo silnie występować; a ponieważ ich rozum bywa mniej silny, stąd łatwo może szatan skorzystać z ich naturalnej niemocy i naj­pierw one same oszukiwać różnymi złudze­niami, a następnie przez nie sprowadzać innych na manowce.

Wielką doniosłość w naszym przedmiocie ma zeznanie świętego Augustyna (13), który pisze o najzacniejszej swej matce, że ona, pragnąc wyrwać swego syna z kału rozkoszy zmysłowej, bezustan­nie przemyśliwała nad tem, aby go ożenić i prosiła Boga, aby ją przez widzenie w tym względzie oświecił. Widziała też, powiada tenże święty o swej matce, próżne i fanta­styczne obrazy, zebrane z usilnego natężenia własnego ducha i opowiadana mi o nich, lecz nie z taką ufnością, 'jak zwykła była przyj­mować Twoje (o Boże!) objawienia, ale wyrażała się o nich lekceważąco. Nie dała się tedy święta Monika omamić, bo przez łaskę rozpoznawania duchów umiała rozróżnić objawienia Boże od marzeń własnej wyobraźni. Atoli nie wszyscy mogą się poszczycić tym darem. Dlatego też przełożeni i kierownicy duchowni powinni sprzeciwiać się objawieniom kobiecym, powinni je surowo karcić, że się odważają chodzić w rzeczach wielkich ponad siebie (14).

Trzeba dalej zbadać pilnie ich obyczaje; może są to osoby chwiej­ne, gadatliwe, pyszne, skąpe, kłótliwe; może pada na nie choćby najmniejszy cień niepowściągliwości; może wbrew zakazowi Apo­stoła wdzierają się w urząd nauczycielski i kaznodziejski; czy się należycie zachowują względem spowiedników i nauczycieli, bo jeżeli pod pozorem spowiedzi lub nauk całe dnie marnują na bezużytecznych rozmowach i jeżeli o niczem innem nie mówią, jak tylko o swych objawieniach, jest to najniebezpie­czniejszą zarazą i prawie nieuleczoną cho­robą. To było przyczyną upadku dla bardzo wielu światłych mężów, to powaliło nie małą liczbę filarów Kościoła, jak nas pouczają pożałowania godne a przecież wierzytelna ustępy z dziejów Kościoła, Święty Hiero­nim (15) bardzo jasno wykazuje w liście do Ktezyfonta, że wszystkie herezye były albo wynalezione, albo rozpowszechnione przez, niewiasty.

Szymon, czarnoksiężnik, powiada święty Hieronim , stał się twórcą herezyi przy pomocy nierządnicy Heleny. Mikołaj antyocheński, wynalazca wszelkich sprosności oprowadzał ze sobą całe szeregi niewiast. Marcyon wysłał przed sobą do Rzymu nie­wiastę, która miała przygotować umysły dla jego mrzonek. Apelles miał Filomenę za wspólniczkę swych nauk. Montan, kaznodzieja ducha nieczystego przez Maksymillę i Pryscyllę, niewiasty szlachetnego rodu i majętnej wiele gmin chrześciańskich najpierw przeku­pił, a potem zatruł herezyą. Lecz pomijam już wypadki dawniejsze, a zwracam się do nowszych. Aryusz, chcąc uwieść cały świat pierwej uwiódł siostrę panującego, Donata chcącego całą Afrykę zatopić cuchnącą he­rezyą, wspierała Lucylla pieniądzmi. W Hi­szpanii ślepa Agape ślepego Elpidiusza, nie­wiasta mężczyznę, wtrąciła w przepaść, a za następcę otrzymała Pryscyliana, zwolen­nika magii Zoroastra, który z czarno­księżnika został biskupem. Do niego przyłą­czyła się Galla, która też niebawem stała się gorliwą apostołką nauki swego mistrza, połączonej z błędami przyjętym i jakoby w spuściźnie od Ągape. 

Mógłbym przytoczyć bar­dzo wiele innych przykładów z późniejszychnczasów, lecz sądzę, że powyższe wystarczą do pouczenia i ostrzeżenia dusz kierowników, aby nie łatwo wierzyli objawieniom kobie­cym i aby tylko te uznawali za Boskie, które dlugoletniem doświadczeniem i usil­nymi badaniami sprawdzili.

5. Warto poznać znaki, na podstawie których mężowie, pełni ludzkiej i Boskiej mądrości, uznali za prawdziwe widzenia i objawienia świętej Teresy. Podaję je tutaj w streszczeniu, aby przy nadarzających się wypadkach, według nich, rozpoznać i należy­cie rozróżnić ducha dobrego od złego.

Do­wody dobrego ducha i prawdziwych obja­wień świętej Teresy były następujące: za­wsze obawiała się złudzeń szatańskich i dla­tego nigdy nie modliła się o widzenia, ani ich nie pragnęła; owszem prosiła Pana Boga, aby ją prowadził drogą zwyczajną i tego tylko jedynie pragnęła, aby się speł­niała na niej wola Boża. Szatan zwykł zakazywać, aby nie wyjawiano przed nikim tego, co objawia; ona zaś przeciwnie otrzy­mywała od ukazującego się jej ducha, aby się znosiła z uczonymi, aby przypadkowo wskutek tajenia nie popadła w błąd. Dlatego też zasięgała rady od najznakomitszych uczonych, jacy podówczas jaśnieli w Hiszpanii, jak n. p. święty Piotr z Alkantary, Franciszek Borgiasz, Jan Abuleński, Balta­zar Alwarez, Dominik Bannez i wielu in­nych. Była ślepo posłuszną swym kierowni­kom duchownym, a po otrzymaniu objawień wzrastała w miłości i pokorze. Chętniej przestawała z tymi, którzy zdawali się mniej skłonnymi do uwierzenia i bardziej oglę­dnymi, a tych najbardziej lubiła, którzy ją prześladowali. W jej duszy panował ciągły spokój i niezachwiana pogoda obok najżyw­szej gorliwości o zbawienie dusz, obok naj­czystszych i najświętszych intencyj i obok najgorętszego pragnienia doskonałości. Jeżeli się jej przydarzyło popaść w jaką niedoskonałość, lub w jaki błąd, natychmiast strofował ją ten, który do niej wewnętrznie przemawiał. Powiedział on jej pomiędzy in­nymi, że o cokolwiek dobrego poprosi Pana Boga, wszystko bez wątpienia otrzyma. Kto­kolwiek miał sposobność zbliżyć się do niej, jeżeli tylko nie przeszkadzało mu złe uspo­sobienie własne, czuł się pobudzonym przez obcowanie z nią do skromności, pobożności i miłości Bożej. Widzenia zdarzały się jej najczęściej po długiej i gorącej modlitwie, lub po Komunii świętej i zapalały w niej najgorętsze pragnienie cierpienia dla Boga.
Postami, biczowaniem i włosiennicą umar­twiała swe ciało i cieszyła się wśród utrapień, szemrań i krewkości. Miłowała samo­tność, a wzdrygała się przed obcowaniem z ludźmi i zupełnie wyrywała ze serca skłon­ność ku rzeczom doczesnym. W szczęściu i nieszczęściu zawsze się jednakowo zacho­wała, nie tracąc nigdy spokoju duszy. W jej objawieniach i ich okolicznościach nie zauważyli uczeni nic takiego, coby się nie zgadzało z prawdami wiary lub doskonałości chrześciańskiej; nawet nie znaleziono w nich nic nagannego. Jeżeli takie znaki pokażą się u kogo, nie można żadną miarą wątpić że objawienia jego pochodzą od Boga.

Wreszcie względem osoby, otrzymującej obja­wienia, należy i na to zważać, czy jej uczyn­ki zgadzają się z otrzymanem w objawieniu światłem ; czy jest powolną rozkazom Bożym, czy się im poddaje z należytym spokojem, ochotą i troskliwością; czy żyje w prosto­cie serca i w duchu wiary, a nie kieruje się rozmaitymi i bezużytecznymi zachciankami; ozy jest wytrwałą w postępie i w powo­łaniu swojem; czy wszystkie jej dzieła odpowiadają rozmiarowi łask, jakie od Boga otrzymuje, lub może przekraczają właściwe granice. Ponieważ zaś łaska zwykła iść w parze z miłością krzyża, należy troskliwie zbadać, czy kocha się w krzyżu i czy go szczerze pragnie, a czy się brzydzi zasadami światowymi i zmysłowymi mamidłami.

IV. Zbadawszy osobę, otrzymującą wi­dzenia, należy dalej zbadać przedmiot jej objawień.

cdn.

O ROZPOZNAWANIU DUCHÓW – Pozostałe części 


Kard. Jan Bona – O rozpoznawaniu duchów.  Przełożył Ks. Dr. Jan Bernacki.  TARNÓW.  Nakładem tłumacza. Drukiem Józefa Pisza 1891. str. 451 –

Przypisy:

1) Żyd., XI, 6.

2) Jak., II, 26.

3) Hom., 10.

4) Iz., VI. 5.

5) Jerem., 1,6.

6) Mat., XVII, 6.

7) In Ps. XXXVI, 20.

8) II. Korynt., XII, 2.

9) Ep. 27. c. 7.

10) 2. 2. q. 161, a. 5. ad 2.

11) I. Korynt., II, 12.

12) Mądr., VJII. 21.

13) Libr. 6. Confess, c. 13.

14) Ps., CXXX, 1.

15) Adv. Pelag

1 komentarz do “O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XXV – Reguły odróżniania objawień prawdziwych od fałszywych (1)”

  1. Pingback: O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XXVII – Reguły odróżniania objawień prawdziwych od fałszywych (3) – Niewolnik Maryi

Skomentuj