O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XXVII – Reguły odróżniania objawień prawdziwych od fałszywych (3)

Reguły do rozpoznawania objawień prawdziwych od fałszywych. O wyrazach i frazesach, używanych w Teologii mistycznej.

V. Nareszcie uwzględnić należy wszy­stkie okoliczności objawień i poddać je dokładnemu rozbiorowi (1) Objawienia, pochodzące od szatana, obfitują w rozliczne wywody i dowody, popierające rzekomo ich prawdziwość; rodzą w duszy niepohamowaną żądzę wyjawienia i publikowania takowych. Kto zaś od Boga otrzymuje objawienia, ten zachowuje je w sobie i zwierza się z nimi tylko przed spo­wiednikiem, którego rady pokornie przyj­muje i stosuje się do nich, nieprzypisując sobie niczego i nie przeceniając siebie.

Wszakże czytamy o świętych, że tylko dla spełnienia aktu miłości, łub posłuszeństwa wyjawiali swe widzenia. Jest to znamieniem ducha Bożego wstrzymywać się od wszy­stkiego, coby jednało rozgłos u ludzi i mó­wić o sobie z należytą skromnością, a nie posługiwać się tymi pełnymi samolubstwa frazesami: tak mi Bóg objawił, tak mi Bóg powiedział.

Aby nie zbłądzić, najlepiej jest zbadać, co skłania człowieka do wyjawienia objawień, może lekkomyślność, lub próżność, a może korzyść własna, lub bliźnich; czy korzyść dla jednostek, czy też dla ogółu; może wyjdą na jaw poszlaki chciwości, sknerstwa, lub miłości własnej i jakimi słowy opowiada ktoś swoje widzenia: czy pokor­nymi i skromnymi, czy też może napuszonymi i nieoględnymi; czy opowiada zwięźle, ozy też rozwlekle.

Następnie pamiętać na­leży o przestrodze, jaką daje święta Teresa, aby objawieniom prywatnym nie wierzyć jedynie dlatego, że są objawiane; lecz obja­wienia, wchodzące w zakres prawd wiary, należy przyjmować dla powagi, jaką wiara posiada, a wchodzące w zakres przykazań obyczajowych, należy przedstawić przełożo­nym, a skoro się otrzyma od nich zezwolenie, spełniać je w duchu posłuszeństwa.. Kto tak postępuje, ten nigdy nie zbłądzi.

2. Kiedy Bóg coś objawia, nie używa, do tego zwyczajnej mowy ludzkiej i nie przemawia, cedząc słowo po słowie; lecz, naraz, w jednej chwili wypowiada wiele myśli, jako wprawni kupcy, wydając resztę, nie liczą każdej monety z osobna, lecz zrę­cznie potrzebną sumę naraz wyliczają. W ten sposób objawił Pan Bóg świętej Brygi­dzie, jak sama zeznaje (3), regułę, którą ta. święta napisała. Jest to dość spora książe­czka, a przecież podyktował ją Pan Bóg w bardzo krótkiej chwili tak, że ani sama święta, ani nikt inny pojąć nie zdoła, jakby można w jednem okamgnieniu tyle słów wypowiedzieć, lub pochwycić.

Święty Grze­gorz W. traktując o tej cudownej mowie Bożej (4), tak się między innymi wyraża:. Kiedy Bóg sam przez siebie przemawia, sło­wa Jego bez pomocy słów i zgłosek dostają, się do serca. Jest to mowa bez szelestu, do­słyszalna, lubo cicha.

3. Trzeba zbadać początek objawienia czy wstrząsa człowieka gwaltownem poruszeniem i miota nim jakby w gorączce; czy tez przychodzi spokojnie i łagodnie: czy początkowo budzi radość, która się nastę­pnie przemienia w smutek; lub też przeci­wnie początkowo wznieca zatrwożenie, które następnie coraz bardziej ginie i przechodzi w radość; ostatni wypadek będzie dowodem prawdziwego, a pierwszy fałszywego obja­wienia.

Kiedy ktoś z początku lub w roz­woju objawienia pada na ziemię, jak się to niekiedy zdarza, i popada w ruchy konwulsyjne, przy czem może przychodzi coś nieskromnego, obrażającego oczy otaczają­cych osób, natenczas nie ma najmniejszej wątpliwości, że takie objawienie pochodzi od szatana.

Komu się zaś szatan pokazuje,, ten prawie nie może ujść jakiegoś szwanku,, a poznać go można po przestrachu, malują­cym się na twarzy.

Należy także zważać na miejsce. Pan Bóg zwykł wyjawiać swe tajemnice duszy odosobnionej od zgiełku światowego. Stąd podejrzane są objawienia, które się zdarzają publicznie, jakeśmy ta wykazali w traktacie o zachwyceniach.

Zwa­żać także należy na myśli, jakie poprzedza­ły objawienie, lub mu towarzyszą; bo do duszy zajmującej się złymi myślami, nie przychodzi duch Boży.

Nareszcie trzeba zważać na skutki objawienia, bo fałszywe objawienie ma zawsze złe następstwa.

4. Światło wlane do duszy jest oczy­wistym dowodem prawdziwości objawienia i jego przedmiotu tak, jak naturalne światło rozumu jest onym czynnikiem, przez który poznajemy pierwsze zasady nauk, a z nich wyciągamy dalsze wnioski. Bo jako głos jest dowowodem i własnego istnienia i tej osoby, która go wymawia, a zarazem znakiem zewnętrznym tej prawdy, jaką wyraża; tak też i światło niebieskie oznajmia nie tylko Boga objawiającego i przedmiot objawienia, lecz także zdradza swe istnienie. Zadaniem jego jest oświecenie umysłu, aby na pewne poznał, że Bóg do niego przemawia; a sko­ro to jest już pewne, jako konieczne na­stępstwo wynika dalej, że to, co bywa ob­jawione, jest prawdziwe i nieomylne.

To światło przejęło umysł Abrahama, kiedy się okazał gotowym do złożenia ofiary ze syna, nie wątpiąc bynajmniej, że to był Bóg, któ­ry takiej ofiary zażądał. Nie inaczej też Samson runął sam z nieprzyjaciółmi pod gruzami domu, bo pod wpływem światła Bożego poznał, że to będzie miły Bogu uczynek. Podobnie też i niektóre święte dzie­wice same się rzuciły na stosy rozpalone celem wyznania swej wiary i nie można o nich inaczej myśleć, jak tylko w ten sposób,, że się to stało za pobudką i oświeceniem Bożem; inaczej nie byłby Kościół pomieścił ich imion w Martyrologiach ku publicznej czci. Ponieważ jednak nie zawsze przycho­dzi to światło w objawieniach Bożych, dla­tego najlepiej udać się z nimi do przełożo­nych, aby ci według powyższych reguł roz­poznali, czy rozkaz Boży nie ma w sobie znaków wątpliwości, jak powiada mądrze święty Augustyn (5).

5. Prawdziwe i Boskie objawienia roz­wijają w duszy poznanie prawdy i naukę i umiejętność świętych. Stąd też trzeba zba­dać, czy mowa człowieka, który otrzymał objawienie, zaprawiona jest niebieską, czy też może światową mądrością, która u Boga jest głupstwem (6).

Pismo święte mówi: Jako praca około drzewa pokazuje owoc jego, tak słowo rozmyślne serce człowiecze. Przed mową nie chwal męża, bo to jest ludzi doświadczenie (7), czyli wypróbowanie. Z obfitości serca, usta mówią. Dobry człowiek z dobrego skarbu wynosi rzeczy dobre, a zły czlowiek ze złego skarbu wynosi rzeczy złe (8).

Po tem można poznać, od jakiego ducha pochodzi mowa:
Dobry człowiek głosi zdrową naukę, a wszel­ka rozmowa jego w przykazaniach Najwyż­szego (9), ustom swoim założył wędzidło (10), ba­cząc usilnie, aby nie upaść w mowie; prędki gest ku słuchaniu, a leniwy ku mówieniu (11), rozróżnicza nas mówienia od czasu milczenia (12), mowa jego jest solą posolona tak (13), że wszy­sy, którzy go słuchają, mówią skruszeni: Zaiste ten jest Synem Bożym (14).

Przeciwnie zaś zły człowiek błąka się po różnych ma­nowcach i używa niezliczonych ogródek w mowie, posługuje się słowami przesadnymi, wyszukanymi, niezwyczajnymi, aby słucha­jących wprawić w podziw, a sobie zjednać pochwały; nie zna miary i nie umie zacho­wać języka w granicach zdrowego rozumu; mowa jego odstępuje od przyjętej nauki Ojców Kościoła, a głosi czcze domysły i bez końca przechwala się niebieskimi objawieniami, jako ów starożytny bardzo uczony, lecz zarazem bardzo politowania godny Tertulian.

Ponieważ dary Boże, jakimi duszę, oderwa­ną od wszystkiego a oddaną sobie, oświeca Duch święty, są niekiedy nadzwyczaj wyso­kie i tak niewysłowione, że nawet ta dusza, która je odbiera, nie może ich należycie pojąć, a tem mniej słowami wyrazić, dlatego trzeba bardzo troskliwie baczyć, byśmy sta­rając się uniknąć jednego niebezpieczeństwa, nie popadli w inne, jeszcze gorsze. Bo wznio­słość łask niebieskich przewyższa częstokroć siłę i znaczenie wszystkich słów, jakimi się ludzie posługują do wyrażenia swych uczuć i myśli; a kiedy je kto zechce należycie przedstawić swemu kierownikowi duchowe­mu, język nie dopisuje sercu. Stąd też mu­si się uciec do wyszukania nowych słów i frazesów, aby przez nie wyrazić te nadzwy­czajne dary Boże. Ludzie cieleśni, nie rozu­miejąc takich słów, zwykli je porywczo jako błędne potępiać, Stąd też niekiedy można się spotkać ze zarzutem, że teologia misty­czna posługuje się słowami ciemnymi, wstrę­tnymi, niezwyczajnymi, niezrozumiałymi i niezgodnymi z filozofią i teologią. Dlatego też odważają się niektórzy drwić sobie z nich, jakoby nie miały znaczenia, albo też kłaść je zupełnie na równi z potępionymi dawno błędami Beguardów i Illuminatów.

Lecz trzebaby całe dzieło spisać, aby obro­nić teologią mistyczną przed oszczerstwami ludzi ograniczonych. Może przy pomocy Bo­żej uda się nam to innym razem. Tymczasem zaś przestrzegamy, aby z powyższego względu nie posądzać kogoś o oszustwo lub złudzenie, jeżeli z jego mistycznym sposobem mówienia idą w parze znamiona życia świątobliwszego i podane powyżej znaki prawdziwego obja­wienia. Teologia mistyczna ma właściwe sobie słowa, czyli jak je nazywamy, wyrazy techniczne, jako je mają i inne gałęzie nauk i sztuk. Ponieważ zaś jest całkowicie nadnaturalną, stąd jej źródło, cel, środki, sposób dążenia do celu, a nawet słowa i frazesy przechodzą zwykły zakres naturalnych sił i słów mądrości ludzkiej.

Lecz czas już zakończyć niniejszą pracę podziękowaniem Panu Bogu wiecznemu, żywemu i prawdziwemu, z którego wszystko, przez którego wszystko i w którym wszy­stko. Jemu chwała na wieki wieków! Amen.

KONIEC

O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XXV – Reguły odróżniania objawień prawdziwych od fałszywych (1)

O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz. XXVI – Reguły odróżniania objawień prawdziwych od fałszywych (2)

O ROZPOZNAWANIU DUCHÓW – Pozostałe części 


Kard. Jan Bona – O rozpoznawaniu duchów.  Przełożył Ks. Dr. Jan Bernacki.  TARNÓW.  Nakładem tłumacza. Drukiem Józefa Pisza 1891. str. 472 – 480.

1) Reg. c. 27.
2) Moral., 1. 28, c. 7.
3) Keg. c. 27.
4) Moral., 1. 28, c. 7.
5) Libr. 1. de Civ. Dei, c. 26
6) 1. Korynt., 111, 18
7) Ekkli., XXVI1, 7, 8.
8) Mat., XII, 85, 85.
9) Ekl., IX, 24.
10) Tamże, XXVIII, 29.
11) Jak., 1.19.D
12) Ekkl., 111, 7.
13) Kolos., IV, 6.
14) Mat., XXV11, 54.

Skomentuj