Nauka Katolicka

Rozmyślania o miłości Bożej (7)- „Będziesz kochał Pana i Boga twego nade wszystko”(cz.2)

„Co serce czuje, tem myśl jest zajęta"; jeżeli kocham Boga z całego serca, to i umysł mój Nim wyłącznie będzie zajęty. „Z obfitości serca usta mówią". Gdy w sercu mojem Bóg mieszka, to o Nim przy każdej sposobności jak najchętniej mówić będę: a nawet starać się będę umyślnie taką sposobność wyszukać w której tylko o Bogu mógłbym mówić.

Rozmyślania o miłości Bożej (6)- „Będziesz kochał Pana i Boga twego nade wszystko”(cz.1)

O przykazaniu miłości Bożej cz. 2

I.

„Kochać będziesz Boga twojego z ca­łego serca”.

Czyż Bóg może być inaczej kochany jak z całego serca? Czyż to serce ludzkie o zdolnościach tak słabych i niedoskonałych, może i potrafi wznieść się do tych wyżyn, aby nieskończoną Dobroć należycie ukochać? Gdybym Go nie z całego serca kochał, czyż mógłby się zadowolnić taką miłością? i czyż mogła­by miłość podobna mnie samego uszczęśliwić?! Niestety! kochając Boga z całej siły, i całą potęgą, na jaką biedne serce moje zdobyć się może, nie zdołam jesz­cze, ani w części nawet ukochać Go tak, jak On na to zasługuje i jak On mnie od wieków ukochał! I jedynym sposobem za­dowolenia pod tym względem pragnień mojej duszy jest nieustanna modlitwa, aby Bóg raczył Sam w sercu mojem pomna­żać i coraz więcej rozszerzać miłość ku Sobie.

Nie kochałbym Boga z całego serca, gdybym czynił wobec Niego pewne zastrzeżenia; gdybym stawiał jakieś granice w objawach moich uczuć dla Niego, gdy­bym Mu odmawiał uparcie pewnych ofiar, jakich On ode mnie żąda i wymaga; gdy­bym sam sobie wytknął plan moich prak­tyk religijnych i nabożeństw, i nic już po­nadto nie chciał więcej dla Boga uczynić, chociażby łaska pociągała mnie coraz wyżej. Dla upewnienia się co do stanu i stopnia miłości naszej ku Bogu, nie należy nigdy puszczać wodze wyobraźni i fan­tazji, przypuszczając rozmaite nadzwy­czajne okoliczności, które prawdopodo­bnie nie zdarzą się nigdy, a tem samem są bezcelowemi mrzonkami tylko, gdy czy­nimy sobie pytania, jak zachowalibyśmy się w podobnych wypadkach lub okolicznościach. W takie przypuszczenia mi­łość własna i zarozumiałość łatwo wplą­tać się może; ponieważ nigdy na samych siebie, ani też na uczucia jakie odczuwa­my w tej chwili, w danym wypadku liczyć nie możemy. Najlepszym tego dowodem jest Piotr święty. Ponad wszelkie pokusy, wierzył on w swoje oświadczenia i w swoją niezłomną wierność ku Bogu; tym czasem niestety, smutne doświadczenie wskazało mu, jak kruche i chwiejne są ludzkie uczucia; wielu innych, którzy zbyt zaufali sobie, to samo spotkało, i zamiast korzyści raczej szkodę na duszy odnieśli; bo widząc swą małoduszność, wpadli w zniechęcenie, a nawet w pewien rodzaj rozpaczy, zatapiając się w przewidywaniucoraz to nowych rozmaitych wypadków i okoliczności, jakie Bóg mógł na nich zesłać, a nie czując sił do walczenia i zwyciężania tychże.

Nie uprzedzajmy zatem przyszłości, którą najmędrsze wyroki Boże zakrywają przed nami. To, co wydaje nam się łatwem z daleka, w danym wypadku, być może, byłoby właśnie ponad nasze siły; a to, co ze względu na nędzę i nieudolność naszą, słusznie uznajemy za rzecz zbyt trudną, gdyby jej jednak Bóg od nas zażądał, wsparci Jego łaską, wykonali­byśmy ją może z łatwością. Ograniczmy się więc na rachunku z obecnej chwili; zastanówmy się czy ochotnie i bez wahania oddajemy Bogu to wszystko, czego od nas wymaga, i czy przypadkiem jakiejś drobnej cząsteczki nas samych nie za­chowujemy dla siebie. Mówmy do Nie­go z prostotą i szczerością: Ty sam o Boże, znasz najlepiej głębię mego ser­ca, nie dozwalaj więc i nie dopuszczaj aby Ci się sprzeciwiło w czemkolwiek i w otwarty, lub skryty sposób oparło się kiedy najsłodszym poruszeniom Twej łaski.

Miłość Boża nie przyjmuje i nie znosi podziału serca. Bóg, który jest o nas zazdrosny, chce je całkowicie posiadać; oburza Go wszelkie przywiązanie uboczne, które Mu Jego własność odkrada; i jak Sam powiedział przez usta Proroka, że wstrętnem Mu jest „zdzierstwo w ofierze”, czyli raczej, że miłość Jego ku nam, całkowita i bezwzględna, wyma­ga także nawzajem całkowitej i bez zastrzeżeń miłości.
Musimy zatem nieodzownie ukochać Boga, jako wyłączny i jedyny przedmiot naszego ukochania; a wszelkie inne nakazane i dozwolone uczucia opierać się mają na tej naszej ku Niemu miłości, i tym sposobem zawsze, w każdym wypadku zwracać się ku niej, jako do swe­go źródła i do swego ostatecznego celu.
Nie kochamy Cię, o Boże, dostatecznie, mówi święty Augustyn—jeżeli prócz Ciebie, ośmielamy się kochać cośkolwiek uczuciem odrębnem, nie opartem na Twojej miłości”

Z pod tego przykazania miłości, wy­jęta jest naturalnie miłość własna, która nas odrywa od Boga i która przywiązania nasze do stworzeń opiera nie na Bogu, lecz ku nam samym je zwraca. Stąd wnosić możemy jak czystą, niepokalaną i bezinteresowną powinna być ta miłość nasza ku Bogu; skoro najmniejsze uczucie z nią niezgodne, blask jej przycie­mnia i psuje całą jej wartość. Jednem sło­wem, Bóg Sam już tak stworzył i uspo­sobił serce ludzkie, że prawdziwą wolność odczuwa jedynie w bezwzględnem oddaniu się najwyższej istocie, a wszel­kie uboczne przywiązania służyć mu mają tylko jako środek, do gorętszego jeszcze rozmiłowania się naszego w tym Bogu, który jest źródłem wszelkiego dobra.
Jakiekolwiek zalety zdołalibyśmy odkryć w stworzeniach, zawsze będą one słabem tylko i bladem odbiciem doskonałości Boskich. Obowiązkiem jest naszym na koniec, walczyć do końca życia wytrwale, aby o ile to w naszej mocy, wytępić do szczętu, wszystko to, co w samych sobie spostrzegamy przeciwnego miłości Boskiej.
Uwaga ta podaje nam niewyczerpane źródło do rozmyślań i do praktycznego tychże zastosowania.

 

II. 

„Kochać będziesz Boga twego, z ca­łego rozumu”.

Kto mi dał rozum, który posiadam? Bóg najmędrszy i najmiłosier­niejszy. Leży to w mojej mocy, aby ten rozum kształcić i rozwijać; ale sam stworzyć go i przywłaszczyć go sobie nie mo­głem. I w jakimże to celu Bóg obdarzył mnie rozumem ? Czy dlatego, abym nim rządził według mej własnej woli i upodobania, używając zarówno do rzeczy złych, dobrych, jak i obojętnych? Niepo­dobna coś takiego przypuścić! Jakiż jest zatem cel dobry, który Bóg memu rozu­mowi przeznaczył? On sam, bez zaprze­czenia i przede wszystkiem jest tym głównym celem; a z porządku rzeczy wypły­wa w dalszym ciągu, obowiązek kształ­cenia naszego rozumu, w kierunkach odno­szących się do wiary św. i do tego wszystkiego, co zmierza do chwały Bożej i do naszego zbawienia. Następnie dopiero, stworzenia, dzieła rąk Bożych, o tyle tylko rozum nasz zajmować powinny, o ile znajomość tychże, związek ze sprawami Bożemi mieć może: w każdym innym wypadku, jeśli zajmują nas one nie przez wzgląd na Boga, ale z oso­bistych korzyści, lub widoków, nie tylko są nam niepożyteczne, ale nawet szkodliwemi być mogą, ponieważ odbiegają od swego celu i dążą nie do chwały Bożej, ale do zaspokojenia naszej próżnej i nie­bezpiecznej ciekawości. Odnosi się to do wszystkiej wiedzy, jaką rozum ludzki objąć może, tak pod względem historii, polityki, jak i wszelkich wyższych nauk i sztuk pięknych, jeżeli cokolwiek myśl moją od Boga odwraca, w bija w pychę i serce wyziębia: są to dla mnie wiedze szkodliwe i niebezpieczne, bo łatwo przez nie w błąd popaść mogę i duszy niepowetowaną przynieść szkodę. Gdy prze­ciwnie, umysł mój podnoszą do Boga i czerpię z nich środki do coraz wyższej ku Niemu miłości i uwielbienia: w takim razie powinienem rozum mój w tym kie­runku coraz bardziej kształcić i rozwijać, dla chwały Bożej i dla pożytku mej duszy.

Najwyższym dowodem, że rozum ludz­ki stworzony jest dla Boga, widzimy w tem, że nic na świecie w całej pełni zadowolnić go nie jest w stanie; po wielu trudach i walkach, spokój prawdzi­wy znajdzie dopiero wtedy, gdy niepo­dzielnie i całkowicie odda się Bogu.

Czem więcej ten rozum ludzki posia­da bystrości i siły, czem bardziej zasta­nawia się i bada rzeczy stworzone — wi­dzi, że wszystko jest krótkotrwałe i przemijające: gdy ta znikomość przeraża go i zniechęca, tem coraz więcej szuka i go­rączkowo pochłania wszystkie niemal nau­ki i wiedze tego świata, lecz nigdy w ca­łej pełni zadowolenia znaleźć nie może.

Urok nowości, naturalny zapał i mi­łość własna mogą go czas jakiś w tej pracy utrzymać: lecz wkońcu na pod­stawie tylokrotnego doświadczenia musi spostrzec i uwierzyć, że znowu był igraszką złudzenia i że wszelka wiedza, która nie ma Boga na celu i na Bogu się nie opiera, jest próżną i marną. Wielu mędrców tego świata, w godzinę śmierci to zeznanie złożyło; i na podstawie tej zasady autor księgi „Mądrości” nazwał „próżnymi i nieużytecznymi tych ludzi, których umysł nie opiera się na znajo­mości Boga“. Bo też w istocie umysł ten nasz wymaga rzetelnego i prawdziwej wartości pokarmu, któryby go zadowolnił i nasycił. Wiedza i nauki oparte na mą­drości ludzkiej, a tem samem krótkotrwałe i przemijające, pamięć zbogacić mogą, lecz umysłu nie zadowolnią nigdy; nie nasycą go również i marzenia abstrak­cyjne i niezbadane, na przenośniach i złudnem obliczeniu oparte, które głód duszy na chwilę tylko zaspokoić mogą; całą zatem potęgą i bezwiednie prawie, umysł nasz wyrywa się i szuka prawdy odwiecznej, stałej i niewzruszonej, dąży ku tej prawdzie, która sam a z siebie po wstała i nie ma początku i końca, a tą prawdą jest Bóg tylko. Gdy światło wia­ry i łaska Boża rozjaśnią ciemnie umysłu naszego, wówczas rozkoszujemy się i smakujemy w tych tylko naukach, któ­re nas do coraz bliższego odkrycia tej najwyższej i nieomylnej prawdy prowadzą.

Gdyby w całem przestworzu istniał Bóg i ja tylko, z samego rzeczy porząd­ku umysł mój, musiałby nieodwołalnie w Nim tylko utonąć; wydawałoby mi się to tak nieodzownem i koniecznem, że na­wet na myśl nie przyszłaby mi możliwość zajęcia czemkolwiek innem umysłu mojego. Nieustannie i niepodzielnie Bo­giem byłbym zajęty, i to nie męczyłoby mnie wcale, lecz przeciwnie, widziałbym w tem najwyższą moją rozkosz i szczęś­cie, konieczność tak nieodzowną, że chwilowe nawet oddalenie mej myśli od Boga, wydawałoby mi się najsroższem nieszczęściem. Lecz ponieważ Bogu podobało się stworzyć świat tak piękny, zaludnić go tylu istotami, obsypać mnie niezliczonemi dobrodziejstwy, które na każdym kroku przypominają mi Jego po­tęgę, mądrość i dobroć i które mimo woli podziwiać muszę, czyż dlatego właśnie Bóg miałby stracić prawo do me­go umysłu i serca?

Widok równych mnie istot, wspólne z niemi życie, do którego zmusza mnie czy to konieczność, czy potrzeba, czy choćby nawet miły sercu memu obowią­zek, nie upoważniają mnie wcale do od­wracania myśli moich od Boga, lecz prze­ciwnie, tem bardziej jeszcze każdej chwili umysł mój ku Niemu podnosić powinny.
Bóg stworzywszy świat i ustanowiwszy wzajemne towarzyskie między ludźmi sto­sunki, nie dozwala abyśmy właśnie dla­tego mieli o Nim zapomnieć, że obowiązki stanu naszego, nasze interesa, studia, potrzeby, a nawet zresztą godziwe poszukiwania prawdy i dozwolone rozrywki i przyjemności, miałyby nas takdalece pochłaniać, żeby nam na nieustan­ną pamięć o Nim czasu nie starczyło.

„Co serce czuje, tem myśl jest zajęta”; jeżeli kocham Boga z całego serca, to i umysł mój Nim wyłącznie będzie zajęty. „Z obfitości serca usta mówią”. Gdy w sercu mojem Bóg mieszka, to o Nim przy każdej sposobności jak najchętniej mówić będę: a nawet starać się będę umyślnie taką sposobność wyszukać w której tylko o Bogu mógłbym mówić. Nie zaniedbując wcale moich spraw, za­jęć i interesów, za najpierwszy jednak obowiązek uważać powinienem, pilne i gor­liwe rozważanie doskonałości Boskich, Jego dobrodziejstw, prawd i zasad wiary św. i nauki chrześcijańskiej; sło­wem tego wszystkiego, co mnie pobu­dza do miłości i bojaźni Bożej.

III. 

„Kochać będziesz Boga z całej siły twojej”.

Rozumieć tu mamy, że obowią­zek kochania Boga z całej siły, polega głównie na łasce, tak naturalnej, jak nadnaturalnej, których Bóg nikomu nie odma­wia; z tą łaską jednak powinniśmy współ­pracować mężnie i z każdym dniem sta­rać się coraz wyższą miłość w sercu ku Panu Bogu rozbudzać. Nie możemy bo­wiem tą samą miarą mierzyć miłości na­szej ku Bogu, jaką zazwyczaj odczuwa­my dla stworzeń. Przywiązanie do stwo­rzeń bywa najczęściej z początku najsil­niejsze i najgorętsze; lecz zbiegiem cza­su wyczerpuje się i ostyga; a na koniec po największej części rodzi przesycenie i niesmak. Z miłością Bożą wprost prze­ciwnie bywa, z początku słaba zazwy­czaj, wzrasta w miarę naszego zbliżania się do Boga, bliższego z Nim obcowania i gruntowniejszego poznawania Jego doskonałości i zalet. A ponieważ zdolność kochania Boga, do nadnaturalnych łask należy i jako taka zaszczepioną została w sercach naszych: Bóg Sam ziarno tej łaski, jeśli Mu nie stawiamy przeszkód, w duszach naszych uprawia i pielęgnuje, pod Jego wpływem to ziarno coraz sil­niejsze zapuszcza korzenie, wzrasta, roz­wija się i do olbrzymiej dochodzi siły. Rozwój tej miłości Bożej, nie ma ozna­czonych granic, a szybkie tejże wzrasta­nie zależy od wierności naszej, z jaką łasce Bożej odpowiadamy.

„Kochając Boga z całej siły”, powinie­nem bez namysłu poświęcić Mu wszystkie moje czyny, zamiary, widoki, mając to najgorętsze pragnienie, aby we wszystkiem Jemu się wyłącznie podobać; wszystkie moje obowiązki wypełniać jedynie dla Jego miłości; mój majątek, znaczenie, wziętość u ludzi, talenta, słowem wszyst­ko, ku jego chwale obrócić; i o ile to w mojej mocy, o ile to się zgadza z obo­wiązkami stanu mojego, pod natchnieniem łaski a wpływem roztropnych i rozum­nych przełożonych, powinienem całą mo­ją gorliwość wytężyć w tym celu, aby cześć Bożą jak najwięcej rozszerzać.

„Kochając Boga z całej siły“ obowiązkiem jest moim walczyć nieustannie i ze wszystkich sit moich, przeciw niezli­czonym przeszkodom, które tamują roz­wój miłości Bożej w mojem sercu, a które zepsuta natura, szatan i świat ciągle mi stawiają; a ponieważ usiłowania moje w tym kierunku są bardzo słabe, łub też żadne prawie, i łatwo upaść mogę wobec tak silnej przemocy: powinienem zatem uciekać się ustawicznie do modlitwy i do innych środków, które nam religja podaje, lub też Bóg miłosierny natchnąć nam ra­czy, a wtedy w walce tej najniezawodniej odniosę zwycięstwo.

Na koniec „kochając Boga z całej siły” powinienem z cierpliwością i poddaniem się znosić wszelkie cierpienia, jakie Mu się podoba zesłać na mnie, i pracować nawet w tym kierunku, aby stopniowo wyrabiać w sobie coraz wyższą zgodność z wolą Bożą, coraz pokorniejsze podda­nie się świętym Jego wyrokom, a nawet pewną radość duchową z tych cierpień i krzyżów, którymi mnie dotyka, zarówno co do cierpień fizycznych, które trapią Ciało, jak i do moralnych, choćby najbardziej dojmujących; tak co do nieszczęść naturalnych, w prost od Boga pochodzą­cych, jak i rozmaitych prześladowań i utrapień, które od ludzi pochodzą; jak wreszcie wszelkie nadnaturalne cierpienia, uciski i pokusy, któremi szatan nas drę­czy, lub też Bóg doświadcza.

Czy rozważałem kiedykolwiek w ten sposób, to przykazanie miłości mojej ku Bogu?

Czy starałem się wyrobić sobie odpowiednie w tym kierunku pojęcie?
1 jakie było dotąd moje postępowanie pod tym względem?

Rzecz oczywista, że najmniejsze ograniczenie z mej strony, jakakolwiek bądź niewierność, psuje całość i osłabia znaczenie objętości, w jakiej nam danem zostało, w wyrażeniu tak prostem a tak obszernem i ogólnem w zasadzie!

Ach! Boże mój, widzę i czuję, iż dotąd nie kochałem Cię jeszcze tak, jak Cię kochać powinienem; i nawet nie robiłem sobie pod tym względem zarzutów, nie zastanowiłem się z uwagą i nie badałem sumienia mego, jak wykonuję to najpierwsze i największe z przykazań Twoich.
Spraw o Boże, abym od tej chwili jak najskrupulatniej zaczął je wykonywać i do ostatniego tchnienia pracował wiernie rozpalając serce moje coraz gorętszą miłością ku Tobie!


Ks. Jean Nicolas Grou T. J. – Rozmyślania o miłości Bożej. Warszawa 1910.

Zdrowa nauka Kościoła przeciw kłamstwom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

1 komentarz dotyczący “Rozmyślania o miłości Bożej (7)- „Będziesz kochał Pana i Boga twego nade wszystko”(cz.2)

  1. Pingback: Rozmyślania o miłości Bożej (8) – O przeszkodach do miłości Boga i korzyściach z niej wypływających – Niewolnik Maryi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: