Nauka Katolicka

Papież Leon XIII – O św. Franciszku z Asyżu

Przepełnieni luksusem marnują swoje własne dobra i pożądają  innych; wychwalając  braterstwo ludzkie, niemniej jednak mówią bardziej po bratersku niż działają; bo porusza ich miłość własna, a prawdziwa miłość do ubogich i bezbronnych z dnia na dzień maleje.

Auspicato Concessum

O św. Franciszku z Asyżu

Papież Leon XIII – 1882

Do wszystkich patriarchów, prymasów, arcybiskupów i biskupów świata katolickiego w łasce i komunii Stolicy Apostolskiej.
 
Czcigodni Bracia, Pozdrowienie i Apostolskie Błogosławieństwo.

Radosna okoliczność pozwala światu chrześcijańskiemu świętować w niedalekiej odległości wspomnienie dwóch mężczyzn, którzy wezwani do przyjęcia w niebie wiecznej nagrody za ich świętość, zostawili na ziemi tłum uczniów, zawsze rosnące potomstwo z ich cnót. Po stuleciu uroczystości ku czci św. Benedykta, ojca i prawodawcy mnichów Zachodu, sposobność do publicznego oddania czci św. Franciszkowi z Asyżu zostanie również zapewniona do siedemsetnej rocznicy jego urodzin. Nie bez powodu widzimy w tym miłosierną intencję Boskiej Opatrzności. Wzywając ludzi do obchodzenia urodzin tych znamienitych Ojców, Bóg zdawałoby się życzyć sobie, aby ich nakłoniono do pamiętania o ich zasługach.

2. Jesteśmy przekonani, że te uroczyste obchody nie okażą się bezowocne dla świata chrześcijańskiego, który zawsze i słusznie uważał członków zakonu za przyjaciół; dlatego też, czcząc z miłością i wdzięcznością imię św. Benedykta, będzie starał się z równym zapałem, przez publiczne uroczystości i liczne akty pobożności, o ożywienie pamięci o św. Franciszku. Ani pole, na którym będzie widoczna ta szlachetna rywalizacja w pobożności, nie będzie ograniczone granicami regionu, w którym ten wielki święty pierwszy ujrzał światło, ani terenami sąsiednich terytoriów oświeconych jego obecnością, ale rozciąga się na każdą część ziemi. , wszędzie tam, gdzie imię Franciszka stało się znane, a jego instytucje kwitną.

3. Z pewnością my, spośród wszystkich innych, popieramy tę gorliwość w tak wspaniałym celu, zwłaszcza że od naszej młodości jesteśmy przyzwyczajeni do podziwiania Franciszka z Asyżu i okazywania mu szczególnej czci; ponieważ cieszymy się, będąc na liście Rodziny Franciszkańskiej; a ponieważ niejednokrotnie z oddania wspinaliśmy się z zapałem i radością na święte wyżyny Alvernii; tam obraz tego wielkiego człowieka ukazywał się Nam wszędzie, gdzie kroczyliśmy, i ta samotność pełna wspomnień trzymała Naszego ducha w cichej kontemplacji.

4. Ale jakkolwiek godna pochwały może być ta gorliwość, nie wystarczy; Teraz ich trwały owoc polega na osiągnięciu pewnego podobieństwa do Tego, którego wybitna cnota jest przedmiotem podziwu, i na usiłowaniu doskonalenia się przez naśladowanie go. Jeśli z pomocą Boga gorliwie przestrzega się tej praktyki, zostanie znalezione stosowne i niezwykle skuteczne lekarstwo na zło obecnego czasu.

5. Dlatego też pragniemy, czcigodni bracia, aby te Listy nie tylko przekazały wam publiczne świadectwo naszego oddania św. Franciszkowi, ale także aby pobudzały waszą miłość do pracy z Nami dla zbawienia. mężczyzn za pomocą środka, który właśnie wskazaliśmy.

6. Jezus Chrystus, Wyzwoliciel ludzkości, jest wiecznym i zawsze płynącym źródłem wszystkich dóbr, które przychodzą do nas z nieskończonej łaski Bożej; tak, że Ten, który raz zbawił świat, będzie tym, który go zbawi przez wszystkie wieki; „Bo pod niebem nie ma innego imienia nadanego ludziom, dzięki któremu moglibyśmy być zbawieni”. Jeśli zatem rodzaj ludzki popadnie w grzech, czy to z powodu swoich naturalnych skłonności, czy z winy ludzi, jest absolutnie konieczne, aby się odwołać do Jezusa Chrystusa i rozpoznania w Nim najpotężniejszego i najpewniejszego środka zbawienia. Albowiem tak wielka i tak skuteczna jest jego boska cnota, że jest ona jednocześnie schronieniem przed wszelkim niebezpieczeństwem i lekarstwem na wszelkie zło. Lekarstwo jest pewne, jeśli ludzkość powróci do wyznawania chrześcijańskiej doktryny i zasad życia określonych przez Ewangelię.

7. Kiedy zło, o którym mówiliśmy, powstanie, gdy tylko nadejdzie godzina pomocy wyznaczona przez Opatrzność, Bóg wzbudzi człowieka, nie należącego do zwykłego stada, ale wybitnego i wyjątkowego, któremu przydziela zbawienie wszystkich. Tak się stało pod koniec XII wieku i w kilku następnych latach; Czynnikiem tego wielkiego dzieła był św. Franciszek.

8. Okres ten jest wystarczająco dobrze znany, a jego charakter łączy w sobie cnoty i wady. Wiara katolicka była głęboko zakorzeniona w ludzkich duszach, a widok tłumów rozpalonych pobożnością skierowaną do Palestyny, zdecydowanych podbić lub umrzeć, był wspaniałym widokiem. Ale rozwiązłość znacznie osłabiła powszechną moralność i nic nie było bardziej potrzebne ludziom niż powrót do uczuć chrześcijańskich. Otóż doskonałość cnót chrześcijańskich polega na usposobieniu duszy, która przyjmuje wszystko, co jest uciążliwe i trudne; jej symbolem jest krzyż, który ci, którzy chcą iść za Jezusem Chrystusem, muszą nosić na ramieniu. Skutki tego usposobienia to serce oderwane od rzeczy śmiertelnych, całkowita samokontrola oraz łagodne znoszenie przeciwności. W końcu miłość Boga i bliźniego jest panią i władczynią wszystkich innych cnót: taka jest jego moc, że usuwa wszelkie trudności towarzyszące wypełnianiu obowiązków i sprawia, że najtrudniejsze prace są nie tylko znośne, ale i przyjemne. W XII wieku brakowało takiej cnoty; zbyt wielu ludzi, zniewolonych sprawami tego świata, albo pragnęło szaleńczo zaszczytów i bogactwa, albo wiodło życie w luksusie i samozadowoleniu. Cała władza skupiała się na kilku i prawie stała się narzędziem ucisku dla nędznych i pogardzanych mas; a nawet ci, którzy przez swój zawód powinni być przykładem dla innych, nie uniknęli skalania się powszechnymi wadami. Po wygaśnięciu miłosierdzia w różnych miejscach nastąpiły liczne i codzienne plagi; zazdrość, nienawiść były powszechne;

9. W tym wieku pojawił się św. Franciszek. Jednak ze zdumiewającą stanowczością i prostotą podjął się postawienia przed oczyma starzejącego się świata w swoich słowach i czynach kompletnego wzoru chrześcijańskiej doskonałości.

10. I tak jak w tamtym okresie błogosławiony Ojciec Dominik Guzman zajmował się obroną integralności niebios przesłanej doktryny i rozpraszaniem przewrotnych błędów heretyków światłem chrześcijańskiej mądrości, tak też łaska udzielona została św. Franciszkowi, którego Bóg prowadził do wykonania wielkich dzieł, do podżegania chrześcijan do cnoty i do naśladowania Chrystusa tych ludzi, którzy zbłądzili głęboko i daleko. Z pewnością nie był to przypadek, który przyniósł młodym uszom następujące rady ewangelii: „Nie miejcie złota ani srebra, ani pieniędzy w portfelach; ani scenariusza na podróż, ani dwóch płaszczy. ani butów. ani laski. ” I znowu:„ Jeśli chcesz być doskonały, idź sprzedać to, co masz, i rozdaj ubogim. . . i przyjdź, chodź za Mną. ” Biorąc pod uwagę te słowa jako skierowane osobiście do siebie samego,

11. Odtąd, pośród zniewieściałości i nadmiernie wybrednych czasów, widzi się, jak chodził beztroski i szorstko ubrany, żebrał o jedzenie od drzwi do drzwi, nie tylko znosząc to, co jest powszechnie uważane za najtrudniejsze do zniesienia, bezsensowne wyśmiewanie tłum, ale nawet powitać go z cudowną gotowością i przyjemnością. A to dlatego, że przyjął drogę krzyża Jezusa Chrystusa i uważał ją za najwyższą mądrość. Po rozważaniu i zrozumieniu jego tajemnic, wyraźnie zobaczył, że nigdzie indziej jego chwała nie może być lepiej usytuowana.

12. Z miłością do krzyża żarliwe miłosierdzie przeniknęło do serca św. Franciszka i zachęciło go do gorliwego krzewienia wiary chrześcijańskiej i do poświęcenia się temu dziełu, choć z narażeniem życia Okazał tę miłość wszystkim ludziom; ale najbiedniejszy i najbardziej odrażający był szczególnym obiektem jego upodobań; tak, że wydawało się, że ci sprawiali mu największą przyjemność, których inni unikali lub z dumą gardzili.

13. Dlatego też zasłużył sobie na to braterstwo ustanowione i udoskonalone przez Jezusa Chrystusa, który uczynił z całej ludzkości jedną jedyną rodzinę pod zwierzchnictwem Boga, wspólnego Ojca wszystkich.

14. A zatem przez swoje liczne cnoty, a przede wszystkim przez surowość życia, ten nienaganny człowiek starał się odtworzyć w sobie obraz Chrystusa Jezusa. Ale palec Opatrzności był znowu widoczny, gdy dał mu podobieństwo do Boskiego Odkupiciela, nawet na zewnątrz.

15. Tak więc, podobnie jak Jezus Chrystus, tak się złożyło, że św. Franciszek urodził się w stajni; jako małe dziecko, jego kanapa była ze słomy na ziemi. Podobna jest też, że w tamtym momencie obecność anielskich chórów i unoszących się w powietrzu melodii dopełniła tego podobieństwa. I znowu, podobnie jak Chrystus i Jego Apostołowie, Franciszek zjednoczył ze sobą wybranych uczniów, których posłał, aby przemierzyli ziemię jako posłańców chrześcijańskiego pokoju i wiecznego zbawienia. Pozbawiony wszystkiego, wyszydzony, odrzucony , miał znowu tę wielką wspólną cechę z Jezusem Chrystusem – nie miałby kąta, w którym mógłby położyć głowę. Jako ostatni znak podobieństwa otrzymał na swojej Kalwarii Mt. Alvernus (cudem dotąd niespotykanym) świętymi stygmatami i w ten sposób został, że tak powiem, ukrzyżowany.

16. Przypominamy tutaj fakt nie mniej uderzający jako cud, niż uznawany za sławny głosem setek lat. Pewnego dnia święty Franciszek pogrążony w żarliwej kontemplacji ran Jezusa ukrzyżowanego, starał się wziąć do siebie i pić w ich niezmiernej goryczy, gdy pojawił się przed nim anioł z nieba, z którego emanowała jakaś tajemnicza cnota: od razu św. Franciszek czuje, że jego ręce i stopy są jakby przebite gwoździami, a bok przebity ostrą włócznią. Odtąd zrodził się w jego duszy ogromna miłość; na swoim ciele nosił żywe znaki ran Jezusa Chrystusa.

17. Takie cuda, godne raczej pieśni aniołów niż ust ludzkich, dostatecznie pokazują nam, jak wielki był ten człowiek i jak godny był, aby Bóg go wybrał, aby przywrócić jemu współczesnych na chrześcijańskie drogi. Niewątpliwie był to nadludzki głos, który wołał św. Franciszka, gdy był w pobliżu kościoła św. Damiana: „Idź i podtrzymaj mój chwiejący się dom”. Również niebiańska wizja, która ukazała się spojrzeniu Innocentego III, nie jest mniej godna podziwu, w której wydawało mu się, że św. Franciszek wspiera na ramionach opadające mury Bazyliki Laterańskiej. Przedmiot i znaczenie takich manifestacji są oczywiste; oznaczały, że św. Franciszek miał być w tamtych czasach niezłomnym obrońcą i filarem chrześcijaństwa. Prawdę mówiąc, nie zwlekał też ze swoim zadaniem.

18. Tych dwunastu uczniów, którzy jako pierwsi poddali się jego rządowi, było jak małe nasienie, które dzięki łasce Bożej i pod opieką Najwyższego Papieża szybko stało się obfitym żniwem. Po świętym nauczaniu ich w szkole Chrystusa, przeznaczył im do głoszenia Ewangelii różne części Włoch i Europy; a niektórych wysłał nawet do Afryki. Nie było opóźnienia; biedni, nieświadomi, nieoczyszczeni, mieszali się z ludem: na traktach i placach publicznych, bez przygotowania miejsca i przepychu retoryki, nakłaniali ludzi do pogardzania ziemskimi rzeczami i do myślenia o nadchodzącym czasie. Cudownie jest widzieć owoce, które powstają w wyniku przedsięwzięcia takich pracowników, pozornie tak niewystarczające. Tłumy gromadziły się wokół nich, chcąc ich słuchać:

19. Nie sposób wyrazić entuzjazmu, z jakim tłumy przybywały do św. Franciszka. Gdziekolwiek się udał, towarzyszyła mu ogromna liczba; w największych miastach, podobnie jak w najmniejszych, często zdarzało się, że ludzie w każdym stanie życia przychodzili i błagali go o przyjęcie pod jego skrzydła.

20. Takie były powody, dla których Święty postanowił ustanowić braterstwo Trzeciego Zakonu, które miało przyjąć wszystkie stopnie, wszystkie grupy wiekowe, obie płci, a jednak w żaden sposób nie musiało zrywać więzi rodzinnych lub społecznych. Albowiem jej zasady polegają jedynie na posłuszeństwie Bogu i Jego Kościołowi, unikaniu podziałów i kłótni, a nie oszukiwaniu bliźniego; chwycić za broń tylko w obronie religii i własnego kraju; być umiarkowanym w jedzeniu i ubraniu, wystrzegać się luksusu i powstrzymywać się od niebezpiecznych kuszeń tańców i zabaw.

21. Łatwo jest zrozumieć, jakie ogromne korzyści musiały płynąć z takiej instytucji, tak samo pożytecznych, jak wspaniale dostosowanych do czasów. O tym, że było to stosowne, świadczy wystarczająco wiele podobnych stowarzyszeń, które wywodziły się z rodziny św. Dominika i innych zakonów, a także same fakty historyczne. W rzeczywistości, od najniższych do najwyższych stopni panował entuzjazm oraz wielkoduszna i gorliwa gorliwość przynależności do tego zakonu franciszkańskiego. O ten zaszczyt zabiegali między innymi król Francji Ludwik IX i św. Elżbieta Węgier; a na przestrzeni wieków kilku suwerennych papieży, kardynałów, biskupów, królów i książąt nie uważało franciszkańskich odznak za uwłaczające ich godności. Współpracownicy Trzeciego Zakonu zawsze wykazywali tyle odwagi, co pobożności w obronie religii katolickiej; a jeśli ich cnoty były przedmiotem nienawiści do niegodziwców, nigdy nie brakowało im aprobaty dobrych i mądrych, co jest największym i jedynym pożądanym zaszczytem. Co więcej, nasz poprzednik, Grzegorz IX., Publicznie wychwalał ich wiarę i odwagę; nie wahał się też chronić ich swoim autorytetem i nazywać ich na znak honoru „Żołnierzami Chrystusa, ; „I zasłużenie. Albowiem dobro publiczne znalazło potężną ochronę w tym gronie ludzi, którzy kierując się cnotami i zasadami swojego założyciela, starali się ożywić chrześcijańską moralność na tyle, na ile leżała w ich mocy i przywrócić jej starożytne honorowe miejsce . Na pewno tak, że dla nich i ich przykładu często wynikało z wygaszenia lub złagodzenia rywalizacji stron, wyrwania broni z wściekłych rąk, które je chwyciły, stłumienia przyczyn sporów, pociechy przynoszono biednym i opuszczonym; i luksus, ta przepaść fortun i narzędzie korupcji, została pokonana. W ten sposób pokój w domu, nienaruszona moralność, łagodność postępowania, zgodne z prawem korzystanie i ochrona majątku prywatnego, cywilizacja i stabilność społeczna, mają swoje korzenie w Trzecim Zakonie franciszkańskim; w dużej mierze to św. Franciszkowi Europa zawdzięcza ich zachowanie.

22. Włochy są jednak winne Franciszkowi więcej niż jakikolwiek inny naród; który, jako że był głównym teatrem jego cnót, tak i większość z niego korzystała; i rzeczywiście, w czasie, gdy wielu było nastawionych na pomnażanie cierpień ludzkości, on zawsze oferował prawą pomoc dotkniętym i zgnębionym; on, bogaty w największej biedzie, nigdy nie zaprzestał zaspokajania pragnień innych, zaniedbując własne. Franciszkowi zawdzięczamy, że oddech i natchnienie szlachetniejsze od człowieka poruszyły umysły naszych rodaków, aby: odtwarzając jego czyny w malarstwie, poezji i rzeźbie, naśladowanie pobudziło największych artystów. Dante znalazł nawet u Franciszka sprawy ze względu na jego wspaniały i najsłodszy werset; Cimabue i Giotto zaczerpnęli z tematów jego historii, które uwiecznili ; uznani architekci znaleźli w nim motyw dla swoich wspaniałych budowli, czy to przy grobie samego Ubogiego, czy w kościele Matki Bożej Anielskiej, świadku tak wielu i tak wielkich cudów. I do tych świątyń ludzie ze wszystkich stron przychodzą tłumami, oddając cześć ojcu ubogiego z Asyżu, do którego, tak jak całkowicie okradł się ze wszystkich ludzkich rzeczy, tak duże i obficie spływały dary Boskiej łaski. . Stąd jasne jest, że od tego jednego człowieka do republiki chrześcijańskiej wypłynęło mnóstwo dobrodziejstw. Ale ponieważ ten jego duch, dogłębnie i ponadprzeciętnie chrześcijański, jest wspaniale dostosowany do wszystkich czasów i miejsc, nikt nie może wątpić, że instytucje franciszkańskie byłyby szczególnie korzystne w naszych czasach. A zwłaszcza z tego powodu, że ton i temperament naszych czasów wydają się z wielu powodów podobne do tamtych; bo jak w XII wieku boska miłość ostygła, tak też jest teraz; ani też zaniedbanie chrześcijańskich obowiązków nie jest niewielkie, czy to z ignorancji, czy z zaniedbania; i z tymi samymi skłonnościami i podobnymi pragnieniami, wielu pochłania swe dni na poszukiwaniu wygód życia i łapczywie podążając za przyjemnościami. Przepełnieni luksusem marnują swoje własne dobra i pożądają innych; wychwalając braterstwo ludzkie, niemniej jednak mówią bardziej po bratersku niż działają; bo porusza ich miłość własna, a prawdziwa miłość do ubogich i bezbronnych z dnia na dzień maleje. W czasach, o których mówimy, wielorakie błędy albigensów, podburzając masy przeciwko władzy Kościoła, zaniepokoiły społeczeństwo i utorowały drogę do pewnego rodzaju socjalizmu. Podobnie w Naszych czasach wzrosła liczba zwolenników i propagatorów materializmu, którzy uparcie zaprzeczają, że należy się podporządkowanie Kościołowi, a zatem wychodząc stopniowo poza wszelkie granice, nie oszczędzają nawet władzy świeckiej; aprobują przemoc i bunt wśród ludu, , schlebiają pragnieniom proletariatu, osłabiają podstawy porządku domowego i publicznego.

23. Wiecie dobrze, czcigodni bracia, w tych tak wielu i tak wielkich niedolach, że instytuty św. Franciszka nie mają najmniejszej ulgi, jeśli tylko zostaną przywrócone do stanu pierwotnego; bo gdyby tylko byli w kwitnącym stanie, wiara i pobożność i każda chrześcijańska cnota z łatwością rozkwitłaby; bezprawne pragnienie zniszczenia zostałoby złamane; i też ludzie nie odmawialiby, by ich pragnienia rządziły się cnotą, chociaż wielu wydaje się to najbardziej nie do zaakceptowania. Mężczyźni złączeni więzami prawdziwej braterskiej zgody kochaliby się wzajemnie i okazywali szacunek nosząc w sobie obraz Chrystusa.

24. Czyż to usposobienie nie jest skuteczniejsze, aby całkowicie zgasić wszelkie występki tego rodzaju, czy to przemoc, zranienia, pragnienie rewolucji, nienawiść wśród różnych warstw społecznych, we wszystkim, co jest wadą początków i broni socjalizmu. . Wreszcie, kwestia, którą politycy tak pracowicie dążą do rozwiązania, a mianowicie stosunków, które istnieją między bogatymi i biednymi, zostałaby całkowicie rozwiązana, gdyby uznali to za stałą zasadę, a mianowicie, że ubóstwu nie brakuje w godności; że bogaci powinni być miłosierni i hojni, a biedni zadowoleni ze swojego losu i pracy; a ponieważ żaden z nich nie narodził się dla tych zmiennych dóbr, jeden ma osiągnąć niebo dzięki cierpliwości, a drugi dzięki hojności.

25. Z tych powodów od dawna i szczególnie Naszym pragnieniem było, aby każdy starał się naśladować św. Franciszka z Asyżu z całych sił; dlatego też, jak dotychczas otaczaliśmy szczególną troską trzeci Zakon św. Franciszka, tak teraz, powołani przez najwyższe miłosierdzie Boga do urzędu Najwyższego Papieża, ponieważ w ten sposób możemy uczynić to samo w najkorzystniejszy sposób, zachęcamy chrześcijan do przyłączenia się do tej świętej armii Jezusa Chrystusa. Wielu jest tych, którzy zaczęli już kroczyć śladami Ojca Serafickiego z odwagą i żarliwością, którego żarliwość wychwalamy i szczególnie pochwalamy, abyśmy, Czcigodni Bracia, pragnęli, aby poprzez wasze wysiłki szczególnie ją zwiększyli i rozszerzali na wielu. A szczególnym punktem, który zalecamy, jest to, że ci, którzy przyjęli insygnia pokuty, będą patrzeć na obraz jej najświętszego założyciela i starać się go naśladować, bez czego dobro, którego oczekiwaliby, byłoby daremne. Dlatego starajcie się, aby ludzie zapoznali się z Trzecim Zakonem i naprawdę go cenili; Zapewnij, aby ci, którzy mają lekarstwo na dusze, uczą czym ono jest, jak łatwo każdy może do niego wejść, jak wielkie przywileje prowadzi do zbawienia, jakie korzyści, publiczne i prywatne, obiecuje; a czyniąc to, należy zadać sobie tym większy ból, że franciszkanie z pierwszego i drugiego zakonu, którzy zostali niedawno uderzeni ciężkim ciosem, są w bardzo opłakanym stanie. Boże daj, aby oni, bronieni patronatem swego Ojca, wyłonili się młodzi i kwitli, od tak wielu katastrof; niech też przyzna, że chrześcijanie mogą dążyć do dyscypliny Trzeciego Zakonu z taką samą gorliwością i taką samą liczbą jak dawniej ze wszystkich stron rzucali się w ramiona samego św. Franciszka .

26. Prosimy o to przede wszystkim Włochów, od których wspólnota kraju i szczególna obfitość otrzymywanych dobrodziejstw domagają się większego nabożeństwa do św. Franciszka, a także większej wdzięczności. W ten sposób pod koniec siedmiu stuleci Włochy i cały świat chrześcijański ujrzą, że są prowadzeni z nieporządku do pokoju, od zniszczenia do bezpieczeństwa, dzięki łasce Świętego z Asyżu. Prośmy szczególnie w tych dniach o tę łaskę w zjednoczonej modlitwie do samego Franciszka; Błagajmy o to Maryję, Dziewicę Matkę Boga, która zawsze wynagradzała pobożność i wiarę opieką niebieską i szczególnymi darami.

27. A teraz, jako zadatek niebiańskich łask i na dowód Naszej szczególnej dobrej woli, z miłością w Panu udzielamy wam, Czcigodni Bracia, oraz całemu duchowieństwu i trzodom powierzonym każdemu z was, Apostolskiego Błogosławieństwa.

 
Dan w Rzymie, u św. Piotra, 17 września 1882 r., W piątym roku Naszego Pontyfikatu.


Źródło: vatican.va

2 komentarze dotyczące “Papież Leon XIII – O św. Franciszku z Asyżu

  1. Pingback: Fałszywy obraz Św. Franciszka we FRATELLI TUTTI – Niewolnik Maryi

  2. Bardzo dobra nauka.

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: