Nauka Katolicka

Miesiąc z Sercem Jezusa (Dzień 29)

Miłość poznaje się po czynach. Najlepszym jej do­wodem jest poświęcenie i ofiara; lecz Pan Jezus tak niewiele wymaga, na tak małem poprzestaje. Patrzmy, On żąda tylko jed­nej myśli, jednego wspomnienia, jednego dnia poświęconego sobie! Tysiące niewdzięczników nie wspomni o Nim nawet. Pan Jezus zaś żąda, ażeby o Nim myślano. Większość zapomina o Jego dobrodziej­stwach, o Jego cierpieniach i śmierci; On żąda zaś, aby o Nim pamiętano.

DZIEŃ DWUDZIESTY DZIEWIĄTY

Trzy chwały Jezusa

Daj mi, synu mój, serce twoje.
(Przyp. XXIII, 26).

 

Bóg nam dał miłość swoją w tym celu jedynie, abyśmy Mu serce nasze oddali. Pan Jezus ukochał nas w tym celu, abyśmy Jego miłowali. Cała treść czci dla tego źródła miłości Jezusa zawiera się w miłości. Powtarzał to tyle razy, ile razy raczył prze­mawiać do wiernej oblubienicy swojej, bło­gosławionej Malgorzaty-Maryi. Ta jest myśl i ten cel niniejszego nabożeństwa zapoznać się z uczuciami Pana Jezusa i zniewolić się do Jego miłości.

Wyobraźmy więc sobie naszego słodkie­go Odkupiciela. Staje On przed nami zu­pełnie tak samo, jak przed wierną, czystą i gorliwą duszą Małgorzaty-Maryi; spogląda z dobrocią na nas i oznajmia nam: „Oto Serce moje, które was tak ukochało, daj­cież mi tedy serce swoje,“ Odpowiedzmyż na to Panu Jezusowi: Weź je o Panie, weź to wszystko, co posiadamy: naszą wolność, nasze zdolności, nasz rozum. Jest to naj­doskonalszy akt miłości, a wreszcie Pan Jezus pragnie miłości naszej.

 

Te uczucia miłości pociągają za sobą trzy skutki, a raczej trzy warunki, mówiąc inaczej, cześć i miłość dla Pana Jezusa i Jego Serce zawiera w sobie trzy rodzaje chwały Bożej: 1) Cześć uwielbienia i miło­ści; 2) Cześć wynagradzającą i łez; 3) Cześć naśladowania.

O tej też potrójnej czci mó­wić będziemy w dzisiejszej nauce.

 

Pierwsza cześć to cześć miłości. Już wspominaliśmy kilkakrotnie w poprzednich naukach, że miłość jest ostatecznym koń­cem i celem tego nabożeństwa, czegóż więc żąda od nas ten symbol miłości, który nam Chrystus Pan objawił, jak nie miłości? Na cóż to skarży się Zbawiciel jak nie na brak miłości? Jest to „żądanie nowe” choć było ono już od dawna przykazaniem. A jak­że to trzeba miłość swą okazać Chrystu­sowi Panu! Czegóż żąda On od tych, co Go miłują? Powiedział to i objawił wprost oblubienicy swojej, a my w krótkich sło­wach streścimy tę wolę Jego.

Miłość poznaje się po czynach. Najlepszym jej do­wodem jest poświęcenie i ofiara; lecz Pan Jezus tak niewiele wymaga, na tak małem poprzestaje. Patrzmy, On żąda tylko jed­nej myśli, jednego wspomnienia, jednego dnia poświęconego sobie! Tysiące niewdzięczników nie wspomni o Nim nawet. Pan Jezus zaś żąda, ażeby o Nim myślano. Większość zapomina o Jego dobrodziej­stwach, o Jego cierpieniach i śmierci; On żąda zaś, aby o Nim pamiętano. Porzucają i opuszczają Go, a On żąda, żeby doń przychodzić i od czasu do czasu nawiedzać Go. Odrzucają i gardzą Jego zaprosinami, nie ma nikogo przy Stole Pańskim. On żąda i rozkazuje, ażebyśmy doń przystę­powali, ażebyśmy ten Święty Chleb moc­nych pożywali. Znieważają Go w Najświęt­szym Sakramencie, ponieważ bywają serca zimne i mdłe, bywają nikczemni i świętokradzcy, bywają i zdrajcy Judaszowie. On pragnie i żąda serc czystych, serc wiernych i hojnych, któreby Go kochały.

Otóż ażeby cześć nasza była przyjemną Chrystusowi Panu, powinna odpowiadać Jego żądaniom, które były jasno i zrozumiale wyrażone. A więc zawsze z należytą uroczystością obchodźmy Jego Święto w dniu przez samego Pana Jezusa wyznaczonym, t. j. w piątek, po oktawie Bożego Ciała; aby też Komunia św. w dniu tym przy­była najgorętsza z całego roku.

 

Dusze gorliwe starają się jeszcze stosow­nie do życzeń Chrystusa Pana, w pierwszy piątek każdego miesiąca przyjąć Komunię św. i odmawiają akt ofiarowania się Sercu Bożemu, jak również odprawiają godzinę adoracyi  N. Sakramentu z czwartku na pią­tek każdego tygodnia, a przynajmniej każ­dego miesiąca. Wszyscy zaś powinniby się postarać przynajmniej raz na rok odprawić godzinę adoracyi przed Najświętszym Sakramentem, np. z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek.

 

 

Druga cześć to cześć wynagradzająca.

Takim jest właśnie charakter i ostateczny cel nabożeństwa do Pana Jezusa. Wyło­żyliśmy wyżej cześć miłości, w czem spostrzegamy od razu, co mamy wynagrodzić i jak to mamy uczynić, ażeby Go pocie­szyć wśród pogardy i zniewag jakie od­biera. Nie będziemy już zatem do tego powracać, z radością chwytamy spo­sobność, która się nam nadarzyła, ażeby wspomnieć o’ui\aj prostszym i zarazem naj­skuteczniejszym środku, który na tej dro­dze wynagrodzenia dopomagać nam będzie, jest nim „Kommunia wynagradzająca.

Wielkie to dzieło powstało w celu po­cieszenia Pana Jezusa. Śmiało powiedzieć można, że Zbawiciel sam objawił to św. Małgorzacie-Maryi, bo w tem właśnie za­wiera się treść słów Jego, które wyrzekł do niej w dniu, w którym jej tajemnicę swych pragnień i boleści powierzał… Zgro­madzenie to otrzymało błogosławieństwo Ojca świętego, nieśmiertelnego Piusa IX, który dojrzał w tern promyk nadziei zba­wienia w tym wieku oziębłości i bezwy­znaniowości. Było ono polecane i pod­trzymywane przez większość biskupów ka­tolickiego świata.

 

 

Ostatnia wreszcie cześć to cześć na­śladowania.

Jest to punkt najważniejszy i najskuteczniejszy środek oddania należy­tej czci Panu Jezusowi—naśladowanie cnót Jego. Nasza miłość bez uczynków była­by miłością płonną, podobnie jak wiara bez nich jest martwą. Lecz któremuż z po­między wszystkich przymiotów Pana Jezusa damy pierwszeństwo?… Ten dobry Mistrz kieruje sam naszym wyborem, całą naukę swą streszcza w tych kilku słowach: „Uczcie się odemnie, mówi On, żem jest cichy i pokornego Serca. “ (Mat. XI, 29). Lecz czyż Pan Jezus tylko te dwie cnoty posiadał? lub też może w nich tylko celował? Podobne twierdzenie byłoby bezbożnem i nierozumnem. Bóg-Człowiek posiadał wszystkie przy­mioty, a wszystkie w równym stopniu nieskończonej doskonałości. Lecz dla Niego wystarczają tylko pokora i słodycz, w nich zawiera się wszystko. Dosyć dla nas na­śladować Pana Jezusa w tych dwóch cno­tach, a wzamian za nie, prócz szczęścia na ziemi, mamy zapewnione wiekuiste szczę­ście w niebiosach. Zaraz bowiem po tych słowach: „uczcie się odemnie, żem jest ci­chy i pokornego serca,” dodaje: „a naj­dziecie odpoczynek duszom waszym” (Mat. XI, 29).

Ażeby zaś pojąć i podziwiać tę słodycz i pokorę Pana Jezusa, dosyć przypomnieć sobie kilka wypadków z śmiertelnego ży­cia Jego. Od żłobka aż do krzyża daje On nam najwznioślejsze przykłady tych pięk­nych i wzruszających cnót. Jego słodycz była niezrównaną względem małych i wiel­kich, bogatych i ubogich, sprawiedliwych i grzeszników, przyjaciół i wrogów. Jego pokora sięgała aż do wyniszczenia siebie.
Oto przykład dla nas! pokochajmy Go, a potem naśladujmy, pokochajmy upoko­rzenia tak, jak On, z Nim i dla Niego. „Kochaj być nieznanym — mówi Jezusa uczeń pobożny — i za nic poczytanym.” Ale niech to będzie pokora prawdziwa, po­kora serca, na wzór Jezusowej.

Ażeby się pobudzić do praktykowania tych Boskich cnót, wspomnijmy sobie przyobiecaną nagrodę i wielką wartość tej Bo­skiej cnoty, która się zawiera w spokoju, odpoczynku i Szczęściu. Kto posiada sło­dycz i łagodność charakteru, ten zawsze jest kochanym; przyciąga do siebie wszyst­kie serca, po’siada je i przez miłość króluje nad niemi. Kto jest pokornym, nie może mieć nieprzyjaciół, ani też zazdrosnych, wszędzie go dobrze przyjmą i wszędzie mu dobrze.

Dosyć sprzeniewierzyć się pokorze lub słodyczy, azeby być zaraz i przez długi czas dręczonym niepewnością, smutkiem i niepokojem. Gniewamy się na to, żeśmy się rozgniewali, mówi święty Franciszek Salezy, smucimy się i upokarzamy za swoją pychę. Wszystkie słowa Chrystusa Pana są prawdziwe, są samą prawdą, lecz te szczególniej stają się widocznemi, że tak powiem, dotykalnemi przez codzienne do­świadczenie. Przypomnijmy sobie tylko, a przyznamy sami, że ile razy sprzeniewie­rzyliśmy się słodyczy i pokorze, natychmiast byliśmy za to ukarani.

Jeżeli i teraz cokolwiek nas dręczy, wejdź­my do serca swego, wybadajmy je, a przekonamy się, że nam brak słodyczy lub cierpliwości, żeśmy z dumą lub z gwałtownością odpowiadali.

Powtarzajmy często te akty strzeliste: O Serce Jezusa, miłością ku mnie gorejące zapal serce moje miłością Twoją; albo O Jezu cichy, Serca pokornego, uczyń ser­ce moje na wzór Serca Twego. Amen.

 


MIESIĄC CZERWIEC. O ŻYCIU WEWNĘTRZNEM CHRYSTUSA. Na wszystkie dnie miesiąca Czerwca. Z dziesiątego wydania francuskiego opracował X. Roman Rembieliński prof. Seminarjum Metr. św. Jana. WARSZAWA. 1897 r.

O autorze A. Szaroleta

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

0 komentarzy dotyczących “Miesiąc z Sercem Jezusa (Dzień 29)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: