Nauka Katolicka

Miesiąc z Sercem Jezusa (Dzień 30)

Pan Jezus jest mężem boleści, Marya Matką boleści; Pan Jezus jest naszym przyczyńcą, Marya ucieczką naszą, ucieczką grzeszników; Chrystus Pan jest Ojcem miłosierdzia, Marya Matką miło­sierdzia; Pan Jezus jest dobrym Pasterzem—Marya dobrą Pasterką; Pan Jezus jest książęciem Pokoju—Marya Jego Królową; Pan Jezus jest Ojcem ubogich—Marya Matką sierot.

DZIEŃ TRZYDZIESTY

Trzy serca: Jezus, Marya, Józef

Znalazłeś serce jego wierne, przed sobą.
(II. Ezdrasza IX, 5)

Zakończmy ten miesiąc poświęcony czci Najsłodszego serca uwagami nad cudownymi przymiotami serc: Jezusa, Maryi i Józefa. Nie godziłoby się kończąc to nabożeństwo nie wspomnieć nic o Maryi i Jej cnotli­wym Oblubieńcu, ukazując w czem się głównie zawierają miłe ich przymioty.

A najpierw uważmy niezmierną i nie­ustającą słodycz najżywszych uczuć rodzin­nych. W tem streszcza się wszystko i nikt nie wątpi o tem, że tego rodzaju stosunki wymagają doskonałego zjednoczenia serc, i że od tego zjednoczenia zależy szczęście członków rodziny. Lecz, któraż rodzina z Rodziną Świętą porównaną być może? Gdzie znajdziemy życie słodsze i doskonal­sze jak w Nazaret?

 

 

I.

Powiedzmy najprzód słów kilka o tem Boskiem Dziecięciu, które było rozkoszą tego domu Świętego. Czemże Ono było dla Maryi Matki swojej i dla Józefa, Opie­kuna i Karmiciela swego? Jakąż to czułość i wdzięczność dla nich miało to Boskie dziecię! Gdy Marya, Matka Dziewica, nosiła na rękach swych Dziecię Jezus, gdy Go dziewiczem swem mlekiem karmiła, Serce Jego było tak blisko Serca Matki! jakże one musiały się rozumieć i jednem uderzać uczuciem! Gdy z rąk Maryi Józef św. brał Go na ręce swoje, gdy to Boskie Dziecię na piersiach jego zasypiało, jakaż to musiała być harmonija w uderzaniu tych dwóch serc! Marya i Józef śmiało twierdzić mogli, że Boskie Dziecię było ich prawdziwym skarbem z nieba, że było Bogiem ich serc!

Oto życie wczesnego dzieciństwa Jezusa do chwili, w której uczucia swoje w inny sposób miał objawić! A cóż teraz powie­dzieć o pierwszem Jego uśmiechu, o pierwszem wyrzeczonem słowie, o pierwszem tkliwem i przenikliwem wejrzeniu, które cały organ Jego miłości ku Maryi i Józefowi wyrażały! A te serdeczne rozmowy, te słodkie dziecięce zwierzenia przed swą matką, ta niska praca w Nazaret z tym, który prawdziwym był dlań nauczycielem, opieku­nem i karmicielom, ileż w tem było nie­porównanego uroku! Wszyscy troje wspierali się nawzajem a serca ich, tak dosko­nale był zjednoczone, że sama myśl o roz­łączenie była dla Maryi i Józefa źródłem niepokonanego smutku, czego dali dowód w dni, w którym Jezus pozostał w Jerozo­limie, gorzko płacząc na myśl, że stracili Boga swych serc!

Pan Jezus był wiernym aż do śmierci uczu­ciom swym względem Maryi i Józefa. W dniu śmierci Oblubieńca Maryi Pan Jezus i Ma­rya byli przy nim i pocieszali go; Marya łzami swymi i modlitwą, Pan Jezus swą troskliwością i nadzieją Nieba, które się wkrótce dla niego otworzyć miało.

Maryi zaś Pan Jezus z wysokości nawet krzyża posyła ostatnie wejrzenie, ostatnie pożegnanie, ostatnie słowo i przekazuje Jej prawdziwy testament swej miłości. Tak Pan Jezus był Bogiem ich serc. W sercu żadnego dziecka nie było nigdy i nie będzie tyle uczucia i miłości, ile jej było w sercu Boga samego. Jedynie Marya i Józef mogą śmiało powiedzieć słowa, które dusze po­bożne tak bardzo lubią powtarzać!

W każdej chwili posiadam i w duszy swej noszę Boga Serca mojego, samo Serce Boże.

 

 

II.

Zastanówmy się teraz nad Sercem Maryi, które stanowiło prawdziwą rozkosz i szczęście Pana Jezusa, Serce Maryi jest świątynią i przybytkiem Ducha Bożego, ono jest kolebką miłości, w której Dziecię Boże spoczywało, jest najczystszem i najobfitszem źródłem, gdzie Ono czerpało życie swoje.

Ażeby treść tę ująć w pewne granice, możliwie skrócone, zastanowimy się nad dwoma uczuciami Serca Maryi: nad Jego radością i boleścią, przekonamy się że ono zawsze było nie tylko miłe i wierne Bogu, lecz również wewnętrznie z Sercem Pan zjednoczone.

Ileż to wzniosłych uczuć przenikało Serce Maryi w chwilach nadziei, w szczę­ściu posiadania samego Boga? Przed ta­jemnicą wcielenia nie przestawała Ona za­nosić gorących modłów, aby raczył niebiańską rosę na ziemię spuścić. Jeżeli Abraham i inni Patryarchowie doznawali świętego drżenia, oczekując tego pięknego dnia; Jeżeli Daniel swojem pragnie­niem mógł skrócić czas i zbliżyć tę szczęśliwą chwilę; cóż powiemy o Dziewicy, która tego Boga miłości porodziła?

Gdy się zaś ta tajemnica spełniła, gdy Słowo Ciałem się stało i spoczęło na Niepokalanem Sercu Maryi, gdy Ona własnymi oczami ujrzała Boga w stajence Betlejem­skiej, jako swego Syna, którego nosiła i karmiła na Sercu swojem: żaden język ziemski ani niebieski nie jest w stanie wyrazić uczuć, które Ją ożywiały i unosiły. Jakże wielkiem jest szczęście matek przy kolebce pierworodnego dziecięcia, a Marya była Matką Samego Boga!

A w  czasie trzydziestoletniego przebywa­nia Pana Jezusa w Nazaret, jeżeli się nad tem zastanowimy, poznamy ile tam było scen wzruszających wśród tego zewnętrznego i ukrytego życia. Ile tam było szczęścia w tem zjednoczeniu serc Jezusa i Maryi, bądź we wspólnej modlitwie, bądź w ta­jemnych rozmowach o Królestwie Bożem! Podczas publicznego życia Jezusa, świętej Matce Jego coraz to nowe nasuwały się powody do najgłębszych radości Jej Serca… bądź wówczas, gdy słuchała niebiańskich Jego nauk, które wywołały ten okrzyk podziwu z ust jednej z niewiast izraelskich: „Szczęśliwą ta, która Cię wykarmiła,”—bądź też, gdy była świadkiem cudów, które Pan Jezus czynił na każdym kroku, ażeby dać dowód swej miłości i swego miłosierdzia! Bez wątpienia, że nieraz czynił je na prośbę swej Matki jak w Kanie Galilejskiej… Niemożebnem jest wyrazić radość Jej macierzyńskiego Serca wśród tych okoliczności i har­monije Jej uczuć z uczuciami Najświętsze­go Jej Syna.

Łatwiej nam jeszcze będzie rozważyc boleści tej czułej Matki: wśród największych cierpień zawsze wierne Serce Maryi okazy­wało najdoskonalszą jedność myśli ze swym Boskim Synem.

Wiedząc z pism Proroków o tem wszystkiem, co Pan Jezus miał wycierpieć dla zbawienia ludzi jeszcze przed Męką Jego zaczęła Marya Najświętsza dźwigać brze­mię, które Jej Serce mieczem boleści prze­szyło. Zraniła Ją nędza w stajence pod­czas narodzenia Jezusa, później szarpały Ją niepokoje i trwogi w czasie ucieczki do Egiptu i długiego wygnania, dalej zniknię­cia Jezusa w Jerozolimie. Wszystkie te tajemnice były dla Maryi, dla tkliwego i kochającego Jej Setca źródłem wielkiego smutku.

Lecz to było wstępem do wielu jeszcze i do znacznie cięższych cierpień. Szczegól­niej w chwili męki Pana Jezusa Serce Maryi wnikało i przechodziło każdy smutek Jego… Patrzyła nań wśród strasznej boleści biczowania i ciernięm koronowania… Wi­działa Go wchodzącego na Kalwaryą i upa­dającego pod krzyżem, widziała Go przybitego do haniebnego drzewa krzyża, sły­szała ostatnie Jego pożegnanie i ostatnie wołanie Jego… Patrzyła na Jego śmierć.

A gdy umarł, złożono Go na łonie Matki Maryi, tuliła Go do swego Serca, sama zło­żyła w grobie i ostatnie łzy nad Nim wy­lewała… Ponieważ Jej boleści odpowiadały ogromowi miłości, nie możemy zatem wy­obrazić sobie tego wszystkiego co Najświęt­sza Marya Panna wycierpiała. Żaden rozum ludzki nie zrozumie i nie wypowie tego, jak Ona Boga, Syna swego, kochała. A teraz Serce Jej łączy się z ofiarą Jezusa, podziela z Nim miłość i cierpienia. „Wielkie jest jako morze skruszenie twoje“ (Tren. II, 13) Wpatrujmyż się w milczeniu w tę Matkę boleści, która stała pod krzyżem, jako Matka boleściwa.

Ponieważ w tych słowach zawierają się jeszcze inne cudowne przymioty, ograniczy­my się zatem prostem ich wskazaniem. Same nazwy wystarczają dla zrozumienia charakterów, a więc i serca. Wyliczymy główniejszy z nich: Pan Jezus jest mężem boleści, Marya Matką boleści; Pan Jezus jest naszym przyczyńcą, Marya ucieczką naszą, ucieczką grzeszników; Chrystus Pan jest Ojcem miłosierdzia, Marya Matką miło­sierdzia; Pan Jezus jest dobrym Pasterzem—Marya dobrą Pasterką; Pan Jezus jest książęciem Pokoju—Marya Jego Królową; Pan Jezus jest Ojcem ubogich—Marya Matką sierot.

Każde z tych doskonałych podobieństw Serc Jezusa i Maryi jest najlepszym do­wodem zupełnej ich jedności! W samej rzeczy, jakże to One są do siebie podobne!… Oba goreją w płomieniach miłości, oba są zranione i ozdobione koroną: Serce Jezusa jest ozdobione koroną z ciernia, Serce Maryi—koroną z róż, lecz te róże, ileż to kolców kryją w sobie! Chwała więc, cześć i chwała Jezusowi, ukochanemu Odkupicie­lowi i Nauczycielowi naszemu! A najczyst­szemu i Niepokalanemu Sercu Maryi, Matki naszej i Królowej Anielskiej, miłość na wieki!

 

 

III.

Ale jeszcze słów kilka o Sercu świę­tego Józefa. Znaną nam jest wierność Józefa świętego ku Maryi i Jezusowi. Od pierwszych chwil dzieciństwa swego Pan Jezus znajdował się wciąż na ręku Józefa, to jest na sercu jego, jako najkosztowniej­szy skarb: „Albowiem gdzie jest skarb wasz, tam i serce wasze będzie.” (Łuk. XII, 34). Słowa te w tem znaczeniu zastosować można. Jakież to zaufanie bez granic zdołała pozyskać Marya u czystego i wiernego oblubieńca swego!

Trzy te serca Świętej Rodziny jedną myślą i jednem oddychały uczuciem, te same były ich dążenia, jedno niebieskie natchnienie, jednakowo się wy­rażały czy to w modlitwie do Boga, czy też w słodkich rozmowach w Nazarecie.

A cóż powiedzieć o potędze uczuć tych trzech serc, które całą moc przywiązania w chwili śmierci Józefa wykazały. Co za widok nam się przedstawia… wejdźmy do serc Jezusa Maryi i Józefa w chwili tak rzewnego i wzniosłego pożegnania, a do­wiemy się, jak one się miłują… Marya klęczy przy Józefie św., oczy Jej pełne łez wyrażają boleść, czułość Jej i wdzięczność.
Pan Jezus podtrzymuje lekko głowę jego, tuląc ją do piersi swoich, do Swego Serca, objawiając mu’, najgłębszy swój żal i wzru­szenie, lecz drugą ręką wskazuje mu niebo.  Józef zwraca w milczeniu swe wejrzenie ku Niemu, to znów zatrzymuje je na wier­nej Oblubienicy’, swojej, to znów na Panu Jezusie, swym mniemanym synu i swym Bogu… Jakież to uczucia doskonałego pod­dania się pokoju i miłości łagodziły gorycz rozstania się i konania!

 

Zastosujmy tu regułę powszechnie znaną: ażeby poznać serce, trzeba je słuchać, a serce dla wyrażenia swych uczuć ma język odrębny, którym są: wejrzenia, łzy, westchnie­nia, uniesienia, poświęcenie się i ofiary. Kierując się tą zasadą, przekonamy się, że Serca Pana Jezusa, Maryi i Józefa zawsze się rozumiały, za życia i przy śmierci czule się kochały. Nigdy nie było i nie mogło­by nawet być tak doskonałego zrozumienia się trzech serc, takiej głębokiej przyjaźni i tak doskonałego podobieństwa.

Nie rozdzielajmyż ich nigdy w sercach naszych, a uwagi te zakończymy gorącem poleceniem się Sercom Jezusa, Maryi i Józefa świętego.

Jezu cichy, pokornego Serca, zmiłuj się nad nami!

Niepokalane Serce Maryi, Serce podobne Sercu Jezusowemu, módl się za nami!

Zawsze wierne Sercu Jezusowemu, Serce Józefa, przyczyń się za nami! Amen!

 


MIESIĄC CZERWIEC. O ŻYCIU WEWNĘTRZNEM CHRYSTUSA. Na wszystkie dnie miesiąca Czerwca. Z dziesiątego wydania francuskiego opracował X. Roman Rembieliński prof. Seminarjum Metr. św. Jana. WARSZAWA. 1897 r.

O autorze A. Szaroleta

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

0 komentarzy dotyczących “Miesiąc z Sercem Jezusa (Dzień 30)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: