Wszystkie

O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona. cz.II – Prawidła i wskazówki służące do rozeznawania

Prawidła, służące do rozpoznawania duchów, nie są pewne i nieomylne, bez szczególniejszego objawienia Bożego. Jak trudno nabyć umiejętności rozpoznawania duchów. Niektóre wskazówki.

I. (…) Wiadomo jest wszystkim obeznanym z tą gałęzią nauk, że bardzo zawiłe jest samo pytanie, czy nasze sądy, na których się zasadza rozpoznanie duchów, tak za pomocą łaski, jako też i nabytej wiedzy, są zupełnie jasne, lub nie; pewne, lub nie.

Aby na to pytanie dać należytą odpowiedź, rozpoczniemy najpierw od rozwiązania tej kwestyi ze względu na rozpoznawanie duchów, ZA POMOCĄ ŁASKI.

Ten sposób rozpoznawania duchów wydaje się zupełnie pewnym i niezawodnym, tak jak i najpierwszą i zasadniczą prawdą jest ta Istota, która go człowiekowi poddaje. Jednakże przyznać należy, że i ten sąd nie opiera się na oczywistem poznaniu ani samej istoty rzeczy, ani przyczyny, bo przyczyna jest skryta, a człowiek nie dostępuje jasnego oglądania tego dobrego, lub złego ducha, od którego odbiera natchnienie; nie opiera się też na rzeczywistości skutków, bo gdyby ze skutków można było jasno poznać ducha, toby nie potrzeba było koniecznie do takiego sądu szczególnej i osobnej łaski Bożej. Również przyznać należy, że ten sąd nie jest istotnie i formalnie pewny, bo by to było już uznaniem z wiary płynącem, którego istota polega na opieraniu się na Boskiej powadze i prawdomówności.

Tymczasem sąd ten formuje się na podstawie wewnętrznego natchnienia Ducha świętego, bez wyraźnego objawienia, a rozpoznający w ten sposób duchy nie jest pewny czy go Bóg skłania do takiego sądu i nie narzuca swego zdania drugim, jako artykułu wiary.  Stąd pochodzi, że taki człowiek nie wydaje pewnego sądu i zdarzyć się może, że sam w błąd popada, jak się to według zdania św. Grzegorza Wielkiego niekiedy przydarzało prorokom.

Ponieważ zaś Duch święty nie udziela natchnienia do czego innego, jak tylko do tego, co jest prawdziwe i pewne, stąd też ten sąd można nazwać nieomylnym ze względu na jego źródło, a więc materyalnie pewnym. Jednakże sam sądzący nie ma żadnej pewności w tym względzie, bo wcale nie wie, lub przynajmniej wątpi, czy ten sąd wypływa z natchnienia i wskazówek Ducha świętego.

II. Kiedy zaś myśli serca zostaną w jakikolwiek sposób objawione, natenczas bez wątpienia będzie także i pewność, czyli stateczne uznanie i zgoda rozumu z przedmiotem. Uczy bowiem Doktor Anielski w traktacie o proroctwie, że Pan Bóg w dwojaki sposób wpływa na umysł proroka, albo przez wyraźne objawienie, albo przez wewnętrzne natchnienie, któremu nawet bezwiednie podlegają niekiedy umysły ludzkie, jak mówi święty Augustyn; oczywiście w takim razie nie ma żadnej pewności.

To zaś, co wyraźnie bywa objawione, jest najzupełniej pewne i co do treści i co do samego aktu objawienia. Stąd też Abraham był gotów zabić na ofiarę syna, czegoby był nigdy nie uczynił, nie mając najzupełniejszej pewności, że mu to Pan Bóg objawił i nakazał. (…)
Święty Bernard, uzasadniając ową pewność, tak mówi: Najgorsza matka, nieświadomość, ma dwie również najgorsze córy, błąd i wątpliwość; pierwszy jest najnędzniejszy, druga więcej pożałowania godna; pierwszy więcej zgubny, druga więcej uciążliwą. Kiedy duch przemawia, obydwie te córy znikają, a przychodzi w ich miejsce nie tylko prawda, ale i oczywista prawda. Albowiem duch prawdy jest przeciwieństwem do ducha błędu. Jest to zaś właściwością mądrości, że będąc „blaskiem życia wiekuistego, gdziekolwiek swojem światłem dosięgnie, wszędzie rozprasza ciemność i niepewność’.

Wiadomo nam, że niektórzy znakomitej świętości mężowie otrzymali ten dar.
(…) Z nowego Zakonu mógłbym przytoczyć niezliczone przykłady ludzi świątobliwych, którzy tą osobliwszą łaską obdarzeni  badali najskrytsze tajniki serca, odkrywali wszelkie szatańskie zasadzki i jak najdokładniej rozpoznawali wszelkie prądy wewnętrzne. Opat Eutymiusz poznawał z wejrzenia, jakby w zwierciedle, najskrytsze myśli podwładnych zakonników i jasno poznawał, z jakim i każdy z nich ma do walczenia myślami; które pokonuje, a w których za podszeptem szatańskim upada. (…) Podobnie też i bł. Alfons de Orosco, Augustyanin, tym samym duchem ożywiony, nie dał się nigdy skłonić do rozmowy ze słynną podówczas na cały świat z cudownego prawie sposobu życia kordubejską Magdaleną od Krzyża ; dopiero później wykryło się, że ona była uwiedziona duchem pychy. To samo zdarzyło się mu z pewną zakonnicą portugalską, która fałszywe piętna ran na rękach i boku pokazywała. Tak samo. lubo dla wszystkich przystępny, nie pozwolił na to, aby go odwiedził powszechnie uważany za proroka Piotr de Pedrola, którego później najwyższy trybunał inkwizycyjny śmiercią ukarał.

Święty Jan od Krzyża, wielki odnowiciel zakonu karmelitańskiego, odkrył zdradę i fałszerstwo pewnej zakonnicy, która przez zmowę z szatanem posiadła wysokie umiejętności tak, że z najbieglejszymi nauczycielami dysputowała.(…)

Święta Teresa, ta prawdziwie godna nazwy Teologa dziewica, tak była pewną boskiego pochodzenia swych objawień, że przedstawiając spowiednikowi stan sumienia, tak pisze: W tych dniach, kiedy jestem spokojną i całą duszą oddaną Panu Bogu, jestem tak pewną, że choćby się razem zebrali wszyscy uczeni i święci i u żyli przeciwko mnie wszelkich rodzajów katuszy, przecieżbym się nie dała skłonić do uwierzenia, że szatan jest sprawcą moich objawień i nie mogę temu uwierzyć, chociażbym tego najbardziej pragnęła. Poniżej zaś dodaje : Jednakże lubo wierzę mocno, że te widzenia pochodzą od Boga, nie odważyłabym się cokolwiek uczynić wbrew rozkazom moich kierowników duchownych. Nie wspominam tu o bardzo liczny innych przykładach, które tak obficie znachodzą się w żywotach świętych, iżby z nich można było obszerne dzieło spisać.

III . Jeżeli zaś rozpoznawanie duchów odbywa się na podstawie NABYTEJ UMIEJĘTNOŚCI, za pomocą roztropnego zastosowania pewnych prawideł i wniosków i przez dokładne uwzględnienie wszelkich okoliczności, natenczas wszelkie nasze sądy będą wydawane pod grozą możliwego pobłądzenia: gdyż sama ich podstawa, to jest owe prawidła i znamiona nie przekraczają granic prawdopodobieństwa. Jeżeli zaś do tych znamion i prawideł przyłączy się przy wydawaniu sądów i biegłość sędziego i wprawa i długoletnie doświadczenie, natenczas można mieć prawie moralną pewność prawdy.  Jednakże nie będzie ta pewność jeszcze tak silną, iżby wykluczała wszelką wątpliwość.
Nadto wypada tu zrobić i tę uwagę, że lubo rozpoznawanie duchów u innych osób mniej pewnem by się wydawało, niż rozpoznawanie duchów własnych; jednakże bezpieczniej jest poddać roztropnemu kierownikowi rozpoznanie własnych prądów wewnętrznych, aniżeli pozostawiać je własnemu sądowi, bo przywiązanie i skłonność i upodobanie serca zwykło zaciemniać we wysokim stopniu władzę poznawania.

Ażeby wreszcie wobec tak wielkiej niepewności i ciemności przy sądzeniu nie popadł sam duszpasterz w sidła szatańskie i nie naraził siebie i drugich na utratę zbawienia przez sądy dorywcze, podajemy tu kilka wskazówek, których powinien pilnie przestrzegać, aby mógł w tak ważnej spraw ie ostrożnie i roztropnie postępować.

1. Ponieważ każdy dobry datek z góry pochodzi, a bez łaski Bożej byłyby wszystkie nasze usiłowania daremne, potrzeba nam, najpierw gorąco modlić się o pomoc niebieską, aby nam Pan Bóg zesłał Ducha mądrości i rozumu, aby rozprószył ciemności umysłu i oświecił go światłem swojem tak, iżby nigdy nie zboczył od wiecznej Prawdy, która ani omylić, oni omyloną być nie może.

2. Ponieważ jest napisane: Pochodnia nogom moim słowo Twoje i światłość ścieżkom moim , a według słów Apostoła: Pismo święte od Boga natchnione jest pożyteczne ku nauczaniu…. i ku ćwiczeniu sprawiedliwości, aby człowiek był doskonały, ku wszelkiej sprawie dobre wyćwiczony; przeto bez wątpienia znajduje się w niem obfity materyał do rozpoznawania duchów. To też należy poznać i zachowywać prawidła, jakie nam w tej mierze Pismo święte podaje.  Bo jak słusznie zauważył nieznany tłumacz Pisma świętego, że

cokolwiek zgadza się ze słowami Zbawiciela i Apostołów, to należy uważać za dobre i godne wykonania; co się im zaś sprzeciwia, należy odrzucić i zaniechać.  Zwykły bowiem i nieczyste duchy mówić niekiedy pozornie dobre rzeczy, a pod ich osłoną poddawać złe, aby w taki sposób obok dobrych mogły się i złe podszepty dostać do serca ludzkiego. Łatwo może się udać ten podstęp; gdyż rozum nie wdający się w rozbiór wszystkiego, widząc rzeczy dobre, nie odszukuje złych i wszystko razem, tak dozwolone jak i niedozwolone zarówno przyjmuje.

Taką samą regułę podaje opat Elfred, uczeń świętego Bernarda: Abyśmy mogli za pomocą badania i oświecenia Ducha świętego rozpoznać szatańskie pokusy i ludzkie złudzenia, dana nam jest reguła wiary, przepisane obietnice nadziei, ogłoszone prawa miłości. Stąd też każdą myśl, nie licującą z nim i musimy uważać za poddaną nam albo przez ludzi zepsutych albo przez szatana. Cokolwiek zaś zgodnie z Pismem świętem albo nas utwierdza we wierze, albo podnosi w nadziei, lub zapala w nas miłość, to wszystko mamy uważać nie tylko za pomieszczone w biblii przez Ducha świętego, ale także za tym samym
wpływem poddane naszemu duchowi.

Jakkolwiek zaś Pismo święte najlepiej nas poucza w sztuce rozpoznawania duchów, jednakże nie można pomijać bardzo dobrych i pożytecznych wskazówek, jakie nam Ojcowie święci podali. To też w tem dziełku często się powołuję na ich pracę.

3. Należy uważnie śledzić poruszenia własnego serca, gdyż z tego można, wiele skorzystać do rozpoznawania poruszeń u bliźnich. Wszak Pismo święte powiada: Rzeczy bliźniego twego zrozumiej z samego siebie.
Słusznie też mówi i Gerson: Dla sztuki i umiejętności rozpoznawania duchów nie wystarcza sama znajomość Pisma świętego, lecz potrzebne jest także własne doświadczenie.  Kto sam na sobie nie doświadczył walki tych wewnętrznych prądów, które raz podnoszą człowieka do nieba, a za chwilę wtrącają go w otchłań piekielną i ukazują mu „cuda Boże w głębokościach” ten nie zdoła dokładnie rozpoznać duchów u bliźnich. Tylko ci, co potem morzu rozhukanem burzami namiętności sterują, „opowiada ją jego dziwne sprawy “. Kto zaś tego sam na sobie nie doświadczył, cóż może o tem wszystkiem wiedzieć. Bardzo to mądra uwaga; bo biblia i Ojcowie święci nie wchodzą w szczegółowe wypadki: doświadczenie zaś. jako najlepszy nauczyciel, poucza na pewne, jak należy ogólne zasady zastosowywać do szczególnych wypadków.

Z tem doświadczeniem powinno koniecznie iść w parze ćwiczenie się we wszystkich cnotach i wypełnianie takowych, bo bez te go nikt nie może dojść do doskonałości w rozpoznawaniu duchów. Wszakże nikt lepiej nie zrozumie, jak się należy zachować przy jakiemkolwiek poruszeniu, aniżeli ten, kto nauczył się z tego, co cierpiałdoświadczenia.(…)

5. Święty Tomasz liczy, że człowiek inaczej poznaje, aniżeli Bóg i Aniołowie.
Człowiek bowiem, mając rozum ograniczony i przyćmiony, przychodzi do poznania prawdy dopiero za pomocą długiego procesu duchowego; co oczywiście naraża na większe trudności i niepewność w grupowaniu pojęć i tworzeniu sądów. W Bogu zaś i Aniołach nie ma takich trudności, bo oni mają proste i doraźne poznanie prawdy, bez wszelkiego rozumowania i badania. Skoro tedy człowiek nie posiada władzy tego doraźnego poznania, powinien w przeświadczeniu o swej nieudolności opierać się nie tyle na jakiemkolwiek własnem doświadczeniu, na swej roztropności i przyrodzonych zdolnościach, ile raczej na samym Chrystusie, w którym są skryte wszystkie skarby mądrości i umiejętności Bożej. Sprawiedliwy będzie nasz wyrok, jeżeli w duchu Jego laski i z pokorą serca będziemy rozpoznawać duchy. Wszak On sam powiedział- Kto idzie za mną, nie chodzi w ciemnościach. On jest badaczem myśli i poruszeń serca; On jest drogą, prawdą i żywotem.

6. Aby nie pobłądzić i poddać wszystko pod sąd roztropnego kierownika, do tego potrzeba pokory. Stąd upomina nas Pan Jezus, aby światło, które w nas jest, ciemnością nie było, to znaczy, abyśmy swojego rozumu, który obok ducha pokory i posłuszeństwa jest dla nas światłem, nie zaciemniali mglistą zasłoną pychy i uporczywego trwania przy własnem zdaniu.

Tak samo upomina nas Mędrzec Pański: Nie polegaj na roztropności twojej.

Znakomity mistrz życia duchownego, Kasyan, powiada, że szatan nie wtrąca zakonnika w objęcia śmierci duchowej żadnym innym grzechem tak łatwo jak przez utwierdzenie go w tak wielkiem zaufaniu we własny sąd, poglądy i naukę, że je przenosi nad wszelkie dobre rady starszych.
Tę samą zasadę podaje także opat Doroteusz, tak pisząc o sobie: Kiedym był w klasztorze, przedstawiałem wszystko staremu opałowi Janowi. Nigdy bowiem nie przedsięwziąłem niczego, bez jego porady. Z darzyło się nieraz, że mi rozum powiadał: alboż nie tak powie ci starzec? dlaczegóż go masz trudzić? Ja zaś odpowiadałem takiej myśli: Bądź przeklęta z twoją radą, z twym sądem, z twą wiadomością, z rozsądkiem i wiedzą, bo to, co wiesz, dowiedziałaś się od szatanów. Szedłem tedy i zasięgałem rady starca. I zdarzało się niekiedy, że mi taką samą dawał odpowiedź, jaką mi myśl podawała. W takim wypadku strofowała mię myśl własna: a cóż? czy nie to samo ci mówiłam? Ja zaś odpowiadałem jej : tak jest istotnie, lecz teraz dopiero uznaję, żeś była dobrą, żeś była od Ducha świętego. Bo co twojem jest, od złego jest, lub jest owocem natury, podległej namiętnościom.

Święta Teresa bardzo była bojaźliwa i nadzwyczaj oględna względem swych objawień i życie swoje nie tyle według nich ile raczej według woli przełożonych urządzała, obawiając się omyłek i błędów. I słusznie, powiada Doktor Miodopłynny, bo kto sobie wybiera siebie samego za nauczyciela, ten staje się uczniem głupiego.

7. Kiedy jaka myśl wprawi umysł w zamieszanie, natenczas bezowocnem by było wszelkie zastanawianie się nad nią.

Bo umysł, przyciśnięty naraz wieloma i nierozwiązalnymi trudnościami, nie łatwo się zdoła wyzwolić z pod ich ciężaru. Kto chce nieomylnie swoje myśli i poruszenia wewnętrzne rozpoznawać, ten powinien być wolnym od złych skłonności i zważać jedynie na Boga, a nie na własną korzyść, lub osobiste zamiłowanie.

Tak samo też nie zdolnym jest do sprawiedliwego sądzenia, kto jest sługą zmysłów i pożądliwości. Posłuchajmy, co o tem mówi niezrównany nauczyciel, Grzegorz Wielki: Tą mądrością napełniają się nie wzburzone ale spokojne serca. Słusznie też o niej powiedziano, ,.przepaść mówi: Nie masz jej we mnie, a morze powiada: Nie masz jej ze mną”; jak gdyby wyraźnie powiedziano: wzburzone umysły już samym niepokojem dowodzą, że są dalekie od prawdziwej mądrości. Słusznie też powiada Prorok: Spadł ogień, mianowicie żądz rozpalających serce, i nie widzieli słońca; bo dusza zaślepiona namiętnościami nie spostrzega bijącego w oczy światła prawdy.

8. Kto chce sprawiedliwie wyrokować, potrzebuje oprócz powyższych przymiotów  posiadać prostotę i szczerość serca. One go ustrzegą przed zbytecznem zaciekaniem się w niepotrzebne, drobiazgowe trudności i szperania. Jedynie norma wiecznej prawdy będzie dla niego podstawą sądzenia, a nie własne poglądy, naturalne zasady lub cudze przykłady. W przeciwnym razie będzie zawsze niepewny i chwiejny i coraz to nowe będą się mu nasuwać trudności. Nie ma nic  gorszego, mówi św. Jan Złotousty, jak poddawanie spraw duchowych pod powagę rozumowania ludzkiego, a inny autor powiada: Nie tam królestwo ducha Chrystusowego, gdzie panuje duch Arystotelesa’.

9. Następnie nie tylko na to uważać należy, azali czynności, do których się człowiek czuje pobudzonym są same w sobie dobre i zgodne z przykazaniami Bożymi i kościelnymi, lecz także i na to, czy one odpowiadają łasce i światłu i innym natchnieniom Bożym, jakimi go Duch święty zwyczajnie nawiedza i prowadzi; czy się trzyma stale i wiernie drogi i porządku, jakie mu Opatrzność wytknęła, nie zważając wcale na siebie samego. Czy jest zgoda w jego postępowaniu między łaską a naturą i czy jest stały i niezachwiany w swojem powołaniu.
Różne bowiem są drogi, po których nie tak prowadzi, jak raczej ciągnie Pan Bóg duszę ludzką do siebie.  Kto zaś zbacza ze swej drogi, popada w niezliczone błędy.

Jest to oznaką złego ducha, kiedy dusza słaba i chwiejna, nie mogąca się utrzymać na niższem stanowisku, zrywa się do trudnych i wysokich celów, bez powołania Bożego.

Dlatego też upomina Apostoł: Każdy w którem wezwaniu jest wezwan, w tem niech trwa, a na innem miejscu: Proszę was tedy; abyście chodzili godnie powołaniu, któremeście powołani, ze wszelką pokorą i cichością, z cierpliwością.

Kto czuje powołanie do wyższego stanu, niechaj się nie opiera łasce Bożej, lecz niech się zarazem strzeże złudzenia.

10. Ponieważ nie możemy dokładnie przejrzeć myśli ukrytych i tajników serca,, dlatego musimy się uciec do wnioskowania o ich wartości z zewnętrznych czynów.

Pan Jezus bowiem powiedział : Z owoców ich poznacie je, a za przyczynę tego podał, że nie może drzewo dobre owoców złych rodzić, ani drzewo złe owoców dobrych rodzić. Tak więc z owoców poznajemy drzewo, a człowieka z uczynków. Czynności zewnętrzne,  mówi święty Jan Złotousty, znamionują duszę, to przez uczynki objawia się na zewnątrz, cokolwiek rodzi się w kryjówkach serca.

Na ten sam znak powołał się także Zbawiciel wobec bluźniących przeciwko niemu żydów, mówiąc: }Same uczynki, które ja czynię, świadczą o mnie, iż mię Ojciec posiał”. Co dopiero wspomniany święty Jan Złotousty tak mówi na innem miejscu: Nie można poznać na oko, kto ma ducha nieczystego, a kto ducha Bożego. Przychodzi Manicheusz i mówi: Mam Ducha świętego. Jednakże nie było to widocznem. Aby się tedy nie dało wielu uwieść, powiedział Pan Jezus:

Kiedy przyjdzie Pocieszyciel, Duch prawdy, który od Ojca pochodzi, ten was wprowadzi we wszelką prawdę. Gdyby wam tedy ktoś powiedział: Mam Ducha świętego, a nie mówił według Ewangelii, ale swoje własne słowa, ten mówi od, siebie samego i nie ma w nim Ducha świętego”.

Znakomicie, jak zazwyczaj, mówi o tem św. Augustyn: Dlaczegóż mam uważać na brzmienie słów, skoro widzę, co mówiący myśli? Spytasz mnie może: jakże możesz widzieć, co kto myśli? Odpowiadam ci: uczynki to wskazują. Oko wprawdzie nie dosięga do tajników sumienia; lesz uważam na uczynki, a z nich poznaję myśli. Owoc uwidocznia się w uczynkach. Wszak napisano: „Z owoców ich poznacie je”.

Wreszcie pozwolę sobie na końcu tego rozdziału dodać do podanych wskazówek jeszcze tę zasadę, że jakkolwiek każda z nich prowadzi do rozpoznawania duchów, to jednak nie osiągnie się tego celu przez użycie którejkolwiek z osobna, ale potrzeba uźywać wszystkich razem. Taką regułę stawia Gerson i twierdzi: że jeden, a nawet i kilka znaków mogą omylić, jeżeli się ich więcej nie zbierze na jednę całość. Tulliusz, Boecyusz i Arystoteles tak radzą postępować w każdem sądzeniu ze znaków zewnętrznych.
Zresztą należy także uważać na zbieg wszystkich okoliczności, bo od tego we wielkiej części zawisło dokładne poznanie.


Kard. Jan Bona – O rozpoznawaniu duchów.  Przełożył Ks. Dr. Jan BernackiTARNÓW.  Nakładem tłumacza. Drukiem Józefa Pisza 1891. str. 56 – 77.

[Oprac. A.S]

 

Kategorie: Wszystkie

1 odpowiedź »

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s