Prawdziwa wiara czy puste rytuały?


Wiecie, co jest w całej dzisiejszej sytuacji przerażające? To, że wszyscy żyjemy w innych światach i wszyscy zachowują się tak, jakby nie dostrzegali, co naprawdę stało się z religią katolicką.

Zacznijmy od największej grupy, która stanowi jakieś 80–90% tak zwanych katolików.

Moderniści.To ludzie, którzy po prostu chodzą do kościoła i nie dość, że nie obchodzi ich, do jakiego, to jeszcze mało ich obchodzi, czy nauki, których słuchają, mają coś wspólnego z tym, co przekazał nam Pan nasz Jezus Chrystus. Słuchają tylko ludzi – proboszcza czy innych tak zwanych autorytetów, jak Ryś, który obok prawdziwego kardynała nawet nie stał, ale, słuchając jego wypowiedzi, koło Judasza na pewno. Usprawiedliwienie własnych grzechów im wystarcza i nie chcą nawet myśleć o tym, że takiego usprawiedliwienia nigdy nie było i nie będzie. Jest rzeczą absurdalną wierzyć w miłosierdzie mimo wszystko.

Za ludzi należących do tej grupy należy się modlić, ponieważ mają szansę, jak dobry łotr, się nawrócić. Zupełnie inaczej wygląda sprawa duchowieństwa wspierającego ściek wszystkich herezji, czyli modernizm.

Oni są skazani. Lepiej było im kamień u szyi zawiesić, niż zwodzić maluczkich. Pamiętamy, że Paweł Apostoł mówił o nich wprost, że są przeklęci, a św. Jan zakazuje ich nawet pozdrawiać. Dla nich nie ma wyjścia, tylko szubienice na skraju piekła.

Taka jest nauka katolicka – prosta i bardzo jasna. Obojętnie ile głupich interpretacji usłyszycie, nic ich losu nie zmieni. Grzechy przeciwko Duchowi Świętemu nigdy nie będą wybaczone.

W tej grupie istnieją bardzo niebezpieczne sekty, które pod płaszczykiem nie tradycji, tylko konserwatyzmu, przemycają jad zła, taki jak Medjugorje, kult Wojtyły i NOM, jak np. Radio Maryja czy inne media związane z sektami z innych kontynentów.

Ogólnie rzecz ujmując, jeżeli idziesz szerokim traktem większości, zmierzasz prosto w przepaść.

Jakby po drugiej stronie barykady stoją sedewakantyści. Absolutna mniejszość, ale bardzo rozdrobniona. Wyznają oni zasadę, że tron papieski jest pusty, i różnie to interpretują. Z zasady ich nauki są ortodoksyjne i przekazują prawdziwą naukę katolicką, ale czy wszystkie grupy, to nie mam pojęcia. Jedno na pewno trzeba im przyznać – odrzucają całkowicie współpracę z dzisiejszą synagogą szatana bezprawnie używającą nazwy Kościoła katolickiego.

Między nimi jest Bractwo – trochę na tak, trochę na nie. Niby odrzuca, ale współpracuje w jakiś sposób. Uznaje papieża, ale go nie słucha itp. Dużo wspaniałych kapłanów, ale to niezdecydowanie powoduje, że zdarzają się przypadki nadużyć seksualnych i coraz bardziej widoczne sekciarskie zachowania. Niestety zapominają, że jest tylko tak lub nie, a wszystko, co pomiędzy, od szatana pochodzi.

Te wszystkie grupy opierają się na budynkach i rytuałach. Nie przyjmują do wiadomości, że świat się zmienił. Tysiące, a może miliony ludzi na całym świecie nie mają dostępu do prawdziwej Mszy Świętej i kapłanów. Nie ma ich kto nauczać wiary katolickiej. Tak zwana tradycja oparła się na Mszy trydenckiej i każe ludziom dojeżdżać nawet po 200 km. Nie wiem, skąd wzięli te 200, a dlaczego nie 400?

Kolejny raz przypomnę, że kiedy Matka Boga mówiła o nadchodzących karach za grzechy i wzywała do nieobrażania Boga, ta Msza była odprawiana wszędzie.

Co to dało?

Nic, ponieważ w duszach nie było już wiary, tylko puste rytuały, które obrażały Boga.

Duchowa spowiedź, duchowa Komunia Święta – to powinno być podstawą w czasach całkowitej apostazji. Szukanie zgubionych owieczek przez pasterzy, a nie odwrotnie.

Kościół, kaplica – to tylko budynki, w których nawet jak tysiące ludzi przyjmuje Komunię Świętą tylko fizycznie, a nie duchowo, to nic nie zmienia, a Bóg brzydzi się ofiarami bez całkowitego oddania się Jego woli.

Nikt nie uczy, jak budować kościoły w duszach na skale naszej wiary, tylko jak chodzić do budynku i zachowywać się, tak jakby rzeczy zewnętrzne miały większe znaczenie niż duchowe.

Moderniści (szatan) szybko dostrzegli tę lukę i oferują diabelskie sekty charyzmatyczne, gdzie bełkot szatański nazywa się mową językami, a rzucanie się po podłodze – wylaniem Ducha, tylko że na pewno nie Świętego.

Postawa pasterza czekającego na owieczki jest co najmniej śmieszna. Teologiczne wykłady na temat, czy ktoś jest papieżem, czy nie, po pierwsze większość ludzi nie rozumie, a po drugie jest to mało ważne i nie zmienia potrzeby nauczania prostej nauki przekazanej nam przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Duchowa wiara to jest podstawa i to musi być rozwijane, inaczej miliony ludzi usłyszą:

„Nie znam was!”.

Arkadiusz Niewolski


ZASADY PUBLIKOWANIA KOMENTARZY
Prosimy o merytoryczne komentarze. Naszym celem jest obnażanie kłamstwa, a nie przyczynianie się do potęgowania zamętu. Dlatego bezpodstawne opinie zaprzeczające obiektywnej prawdzie publikujemy wyłącznie, gdy zachodzi potrzeba reakcji na fałszywe informacje.

Skomentuj