Od kultu Boga do kultu człowieka!



Dlaczego wiara rozpadła się tak szybko i prawie bez oporu

Wszystko, co teraz się dzieje w kościele dalej nazywanym katolickim, chociaż nie ma to nic wspólnego z prawdą. Jedyną wspólną rzeczą, która łączy Kościół katolicki z dzisiejszym fałszywym modernistycznym, są chyba tylko budynki, ponieważ o inne sprawy już trzeba byłoby się kłócić – w ilu procentach itd.

Ma to swoją jedną zasadniczą przyczynę.

Można zadawać sobie pytania np.:

Jak to się stało, że wszystko rozpadło się jak przysłowiowy domek z kart, a może zamek na piasku?

Dlaczego już Matka Boska Fatimska mówiła, żeby nie obrażać więcej Boga, ponieważ już i tak został za dużo obrażony?

Przypominam, że to były lata, gdy msza święta – oczywiście trydencka (nowa msza nie jest ani święta, ani katolicka) – była odprawiana. Ludzie masowo chodzili do kościoła, a Matka Boga stwierdza, że za dużo ludzi obraża Boga.

Ciekawe, że o tym fakcie większość nie chce pamiętać. Zapowiedziana kara, czyli II wojna światowa, nastąpiła poprzedzona znakiem na niebie tak, jak było powiedziane, ale to też jest pomijane milczeniem.

Dlaczego Fatima jest odrzucana przez wszystkich?

Dla modernistów już samo przesłanie o pokutowaniu jest nie do przyjęcia, nie mówiąc o innych sprawach. Podstawili nawet fałszywą siostrę Łucję, aby to zatuszować.


Zresztą w późniejszym okresie wykorzystali do tego zjawy Faustyny Kowalskiej, która zapowiadała miłosierdzie, a nie kary – praktycznie wtedy, gdy czarne chmury wojny wisiały już nad światem. Nikogo nie zastanawia fakt, że zagłada milionów ludzi bardziej przypomina potop biblijny niż miłosierdzie, ale to już temat na osobny tekst.

Dla tak zwanej tradycji, która w większości twierdzi, że do papieża Piusa XII wszystko było wspaniałe, przesłanie o obrażaniu Boga i karze za to jest zaprzeczeniem tej tezy.

To wszystko przyczyniło się do tego, że czas przed Soborem Watykańskim II jest zaciemniony w umysłach katolików.

Słowa naszego Pana Jezusa Chrystusa wypowiedziane do Samarytanki przy studni Jakuba pozwalają spojrzeć na wszystko z prawdziwej perspektywy.

Rzekł jej Jezus: „Niewiasto, wierz mi, iż przychodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jeruzalem czcić będziecie Ojca…
Aleć przyjdzie godzina, i teraz jest, gdy prawdziwi czciciele będą czcić Ojca w duchu i w prawdzie. Bo i Ojciec takich szuka, którzy by go tak czcili.
Duch jest Bóg; a ci, którzy go czczą, potrzeba, aby go czcili w duchu i w prawdzie.”
(J 4,21–24 – Biblia Wujka)

Jezus Chrystus wyraźnie wskazuje, że prawdziwy kult Boga odbywa się w naszych duszach, a nie w miejscach, i rozpoczął się on już w Jego czasach, ale od Pawła Apostoła wiemy, że:

„Albowiem tajemnica nieprawości już działa”
(2 Tes 2,7 – Biblia Wujka)

Więc może wtedy jeszcze ukryte zło powoli działało i niszczyło prawdziwą wiarę, przekształcając ją w kult rzeczy martwych i człowieka.

Wszyscy znają obrazy księdza idącego do chorego z Najświętszym Sakramentem i ludzi na ten widok klękających.

Piękno i wiara płynąca z takiego widoku po prostu urzeka. My jednak w swoich rozważaniach musimy patrzeć i się zastanawiać, kiedy nastąpiła przemiana myślenia. Kiedy ludzka podświadomość skończyła oddawać cześć i uniżenie dla Ciała Chrystusa, a zaczęła utożsamiać to z człowiekiem – księdzem?

Nie nastąpiło to z dnia na dzień, trwało to setki lat, a raczej tysiące. To nie było widoczne na zewnątrz, ale łatwe do zobaczenia dla osoby chcącej widzieć.

Zresztą czy kiedykolwiek zmieniła się prawda, że tylko nieliczni? Czyż nie jest to uniwersalny przekaz występujący zawsze?

A może pytanie powinno brzmieć inaczej.

Kiedy duchowieństwo uznało, że ta cześć oddawana przez wiernych należy się im, a nie Najświętszemu Sakramentowi?

Powstanie masonerii i Rewolucja francuska zapoczątkowały marsz Antychrysta, a ściślej to ujmując – antychrystów – przez świat. „Wolność, równość i braterstwo”, piękne ludzkie hasła, zapoczątkowały ludobójstwo na niespotykaną dotąd skalę. Wandea to był dopiero krwawy początek, który doprowadził do innych rewolucji z milionami ofiar aż do dzisiejszego stanu, czyli zabójstw milionów dzieci nienarodzonych – aborcja – i co jest bezpośrednim następstwem mordowania starszych i chorych – eutanazja. Nie można też zapomnieć, że wojna wciąż trwa i pożera tysiące ludzi.

Jednak rewolucja była też pokazem siły nielicznych pasterzy. Kapłani musieli się ukrywać i z narażeniem życia docierali do wiernych, składając ofiarę Bogu. Tylko nieliczni, jak zawsze, ale mimo że groził im szafot, robili to.

Teraz podczas apostazji słyszymy żądania duchowieństwa, że ludzie powinni dojeżdżać do nich nawet 200 km i więcej. Oczywiście jedyne, co im grozi, to przerost ambicji i zbyt duże zapatrzenie we własne „ja”, no może utrata dochodów. Naprawdę?

Dobry pasterz to ten, który szuka zbłąkanych owieczek, a nie ten, co siedzi i czeka w jaskini, aż owce go znajdą i przyjdą do niego.

Różnica kolosalna w sposobie myślenia. Wilki grasują wokół, a jak komuś cudem uda się uratować z wszechobecnej propagandy kłamstwa, to musi szukać ukrytego pasterza?

Tylko po co? Po co komuś jest potrzebny pasterz, który czeka, aż owce same się zgromadzą?

Każdy pracodawca wyrzuciłby takiego pracownika i Bóg też tak zrobił.

Mamy może niepełny, ale bardzo prosty obraz: ludzie przestali słuchać Boga, ponieważ nikt ich nie uczył, jak to robić. Uczono przykazań kościelnych, które nie wspominają ani słowem o duchowych sprawach. Uczono zewnętrznych obowiązków, zapominając o duchowych – może robiąc to celowo. W każdym razie dzisiaj, chociaż tak jak zawsze, ale tylko nieliczni rozumieją, co to jest wiara.

Doszło do takich parodii – bo inaczej nie można tego nazwać – że ludzie, którzy doskonale zdają sobie sprawę, że nowa msza jest obrażającym Boga protestancko-masońskim rytuałem, uczestniczą w niej, ponieważ tak nakazuje pierwsze przykazanie kościelne. Wolą narazić się na gniew Boga niż złamać przykazanie kościelne, a więc na pewno w dobrych intencjach stworzoną, ale ludzką ideę.

Symbolika masońska w nowej mszy.

Dlatego wszystko się rozpadło tak szybko i prawie bezproblemowo. Dusza, której stan decyduje o naszym zbawieniu, ale też o naszym życiu tutaj na ziemi, została wyeliminowana. Stała się niepotrzebnym ciężarem dla ludzi. Teraz mamy tylu bogów, ilu ludzi – każdy stworzony na podobieństwo własnych grzechów. Można to obrazowo pokazać, jak to jest u protestantów. Jeżeli pastor obudzi się i zobaczy obok siebie kobietę, jest przeciwko homoseksualistom; jeżeli jednak zobaczy mężczyznę, jest już za. Tak jest teraz w kościele modernistycznym – ksiądz według swojego uznania decyduje, co jest prawdą, a co kłamstwem, a wierni tylko przytakują, zapominając, że nawet papież jest nieomylny tylko wtedy, jeżeli mówi zgodnie z Objawieniem.

Arkadiusz Niewolski


ZASADY PUBLIKOWANIA KOMENTARZY
Prosimy o merytoryczne komentarze. Naszym celem jest obnażanie kłamstwa, a nie przyczynianie się do potęgowania zamętu. Dlatego bezpodstawne opinie zaprzeczające obiektywnej prawdzie publikujemy wyłącznie, gdy zachodzi potrzeba reakcji na fałszywe informacje.

Skomentuj