Sprawiedliwość to nie zemsta, a fałszywe miłosierdzie to nie sprawiedliwość.

To prosta zasada, a jednak przez tak wielu niezrozumiana.

Sprawiedliwość nie jest zemstą i nie ma też nic wspólnego z wybaczeniem. Mówienie, że chcemy jedynie godnej pamięci i – na przykład – pochowania ofiar w godny sposób, jest obrazą dla tych ofiar.

Co z zadośćuczynieniem za krzywdy?

Ktoś walczył o Polskę, o wolność. Nie dość, że został za to zamordowany, to jeszcze jego rodzina była prześladowana, wysiedlana i skazywana często na biedę oraz brak pracy. Ktoś inny, kto donosił, skazywał czy brał osobisty udział w tych zabójstwach – nieważne, czy jako członek aparatu terroru, czy bezpośredni kat – żył sobie wygodnie, kształcił dzieci i korzystał z przywilejów.

Godny pochówek nie jest sprawiedliwością – jest obowiązkiem.

Sprawiedliwość pozwoli oczyścić Polskę z komunistycznych pozostałości, które niszczą ten kraj od środka. Może „komunistycznych” to złe słowo – raczej niepolskich.

Biblia mówi o karze za grzechy ojców spadającej na potomków do trzeciego pokolenia.

To właściwe podejście do sprawiedliwości!

Tysiące ludzi zostało zamordowanych przez komunistów w latach powojennych. Żołnierze wyklęci byli inwigilowani przez zdrajców. Biorąc pod uwagę, że do złapania jednego potrzeba było kilku donosicieli, mamy do czynienia z setkami tysięcy zdrajców. Otrzymywali oni, oprócz bieżących nagród, także inne formy gloryfikacji za swoją judaszową zdradę: stanowiska, lepszą pracę czy duże gospodarstwa na ziemiach zachodnich, jeśli zdecydowali się tam wyjechać.

Rodziny żołnierzy wyklętych często musiały uciekać, bo odebrano im majątki, możliwość pracy i godność. Nawet Kościół przyczynił się do ich stygmatyzacji, gdy w 1950 roku episkopat nazwał ich bandytami, dając moralne usprawiedliwienie zdrady i uśmiercania ostatnich rycerzy Rzeczypospolitej. Dodajmy, że byli to ludzie głęboko wierzący, często noszący ryngraf z wizerunkiem Matki Bożej na piersi.

Kardynale Stefan Wyszyński – czy to byli bandyci?

Podczas gdy oni bronili ludności cywilnej przed terrorem komunistycznym, ty i twoi sojusznicy z episkopatu paktowaliście z diabłem, z czerwonymi bandytami.

1950 – pakt z diabłem


Dopiero gdy się o tym dowiedziałem, zrozumiałem, dlaczego moja babcia cały czas  modliła się na różańcu, ale do kościoła chodziła tylko czasami, w godzinach, kiedy było mało ludzi. Jej męża zamordowało UB, a przecież nie był bandytą, jak twierdził Kościół.

Polacy nie zdają sobie sprawy, że ci żołnierze często walczyli, bo nie dano im innego wyboru. Amnestie ogłaszano po to, by sporządzić spis ludzi, których następnie aresztowano, brutalnie bito i mordowano. Prześladowani, ścigani jak dzikie zwierzęta, woleli zginąć z bronią w ręku niż zostać skatowani w celach śmierci.

Mordowano żołnierzy, palono im domy, utrudniano życie ich rodzinom – odbierano pracę, dostęp do szkół. Bieda i odrzucenie nie zawsze kończyły się dobrze. Wszystko to miało wpływ na psychikę kolejnych pokoleń.

W tym samym czasie dzieci donosicieli i zdrajców dorabiały się majątków oraz kończyły szkoły.

Ich nazwiska często są dostępne. Sprawiedliwość wymaga sprawdzenia, czy nadal szkalują Polskę i dobre imię jej bohaterów. Wszystko, co mają – nawet wykształcenie – często zawdzięczają zdradzie swoich rodziców. Jeśli się nie nawrócili, powinno się im to odebrać.

Dziś nadal jest tak, że potomkowie żołnierzy wyklętych muszą milczeć, a potomkowie donosicieli wciąż plują im w twarz.

Każda próba rozmowy o odpowiedzialności i elementarnej sprawiedliwości jest nazywana odpowiedzialnością zbiorową. Ci sami ludzie, którzy bez wahania karali całe rodziny za czyny jednego człowieka, twierdzą dziś, że odebranie tego, co ukradli ich rodzice czy dziadkowie, jest czymś złym. To komunistyczna moralność: rodzice mordowali patriotów, ich dzieci robią z nich faszystów, a Polacy mają milczeć, bo każda próba sprawiedliwości jest nazywana odpowiedzialnością zbiorową.

Czy to jest wolna Polska?

Nie – to kraj nad Wisłą, w którym przyjmuje się ukraińskich nacjonalistów, ludzi gloryfikujących sprawców ludobójstwa na Wołyniu. Daje im się przywileje, ale nie pamięta się o potomkach zesłańców na Syberię i w głąb ZSRR. Dla potomków morderców z UPA znalazły się pieniądze i mieszkania, dla patriotów – nie.

Sytuacja wydaje się podobna do tej z lat czterdziestych. Wtedy najpierw mordowano w bestialski sposób, a potem grabiono. Dziś  najpierw się grabi,  dzieki polskojezycznym zdrajcom a na mordowanie jeszcze nie padł rozkaz. W tamtych czasach oskarżano władze o to, że AK niedostatecznie zwalcza UPA. Jednocześnie priorytetem było przygotowanie akcji „Burza”, której kulminacją stało się doprowadzenie do wymordowania około 180 tysięcy warszawskich cywilów a nie ratowanie kobiet i dzieci mordowanych na masowa skale przez ukrainskie bestie.

Spalone wsie, zniszczone gospodarstwa, morderstwa i okrucieństwa mają – oprócz wymiaru moralnego – także wymiar materialny. To również wymaga rozliczenia.

Nie mówię tu o zemście, lecz o sprawiedliwości.

Trudno sobie wyobrazić, by w Niemczech stawiano dziś pomniki Hitlera. Tymczasem na Ukrainie na piedestały wynosi się Banderę, współpracownika nazistów,twórcę planu holokaustu Polaków,  Żydów, Rosjan  i panuje cisza.

Atak na Polskę i Polaków  trwa i był dobrze przygotowany. Jako przykład można podać postać Jan Paweł II. Przez lata był wychwalany przez media takie jak modernistycznego Radio Maryja i nawet lewicowe. Gdy jednak Polacy przyzwyczaili się do jego autorytetu, część środowisk zaczęła atakować jego zwolenników jako zbyt konserwatywnych. Stworzyli fałszywy pomnik który następnie obalają.

Wszystko wydaje się zaplanowane i konsekwentnie realizowane.

Pamiętajmy o rodzinach żołnierzy. Nie dajmy sobie wmówić, że ich los był mniej ważny. Był nawet ważniejszy, bo kształtował przyszłe pokolenia.

Potomkowie bohaterów walki z komunizmem czekają na sprawiedliwość, która nie jest odpowiedzialnością zbiorową, lecz odebraniem złodziejom tego, co zostało zagrabione.

Fałszywe miłosierdzie, tak promowane przez dzisiejszy Kościół, miałoby polegać na wybaczaniu bez żalu i bez poprawy. Wielu ludzi w to wierzy. Jednak sprawiedliwość nie ma z tym nic wspólnego – a taka ideologia jest, w tej perspektywie, próbą usprawiedliwiania zła, które zostało wyrządzone.

System wykorzystuje pamięć o powojennym powstaniu antykomunistycznym i ludobójstwa na Wołyniu jako zawory bezpieczeństwa.  Pokazuje sprawców morderstwo i kradzieży ale nie pozwala ich złapać a nawet ścigać, ponieważ nazywa to odpowiedzialnością zbiorowa.

Jest takie powiedzenie że Bóg jest może czasami niezbyt szybki ale za to zawsze sprawiedliwy.

Życzmy wszystkim w tym dniu pamięci żołnierzy wykletych sprawiedliwości która wcześniej czy później nadejdzie.

Arkadiusz Niewolski


ZASADY PUBLIKOWANIA KOMENTARZY
Prosimy o merytoryczne komentarze. Naszym celem jest obnażanie kłamstwa, a nie przyczynianie się do potęgowania zamętu. Dlatego bezpodstawne opinie zaprzeczające obiektywnej prawdzie publikujemy wyłącznie, gdy zachodzi potrzeba reakcji na fałszywe informacje.

Skomentuj