Jedna z pierwszych modlitw, jakie napisałem po nawróceniu, była prośbą o cierpienie. Krótka modlitwa i bardzo pasująca do tradycyjnej wiary katolickiej. Żałuję tylko, że należycie jej nie promowałem, zwodzony przez ludzi fałszywymi teoriami, że to brak pokory itp. Treść tej modlitwy:
O Panie Boże, Ukochany Zbawicielu,
Ty w swoim miłosierdziu zezwoliłeś na własną męczeńską śmierć.
Krwią niewinną obmywasz nasze rany.
Błagam! Pozwól mi Ci ulżyć,
pozwól mi pomóc w Twojej męce.
Ja wiem, że jestem tylko nędznym prochem,
robakiem pełzającym po pustyni życia.
Ani jedna cząstka mnie nie zasługuje na Twoje najmilsze spojrzenie
i nie zasługuje na nic, co w swojej łaskawości mi dajesz.
Ale pragnieniem moim jest być przy Tobie
i dlatego proszę: ześlij na mnie
część Twojej okrutnej męki,
abym mógł, pomagając Tobie,
odpokutować za moje grzechy
i jako zadośćuczynienie za bluźnierstwa rzucane na Ciebie i Twoją Niepokalaną Matkę
przez lud niewierny, a przede wszystkim kapłanów i całe duchowieństwo.
Ja … biorę swój krzyż i idę z Tobą na Golgotę.
Ty wiesz, Panie mój, co jest dobre dla mnie.
Ufam Tobie i moim pragnieniem jest być z Tobą – nie tylko w słońcu, ale i w deszczu.
Dlatego pokornie proszę o cierpienie, które oczyści moją – i w Twojej łaskawości – inne dusze.
Lecz niech się stanie Twoja wola, nie moja.
Amen.
Zwyczajna modlitwa, która poprzez zwodzenie ukazywała się jako coś nadzwyczajnego.
Ciekawe jest to, że bardzo rzadko szatan nas atakuje i podsuwa złe myśli. Niestety przeważnie są to ludzie z najbliższego otoczenia, za wszelką cenę chcący nam uciąć skrzydła. To takie ludzkie i takie diabelskie – czasami nie widać różnicy. Zresztą wiadomo dlaczego: człowiek bez Boga jest odzwierciedleniem szatana na ziemi, a jeżeli można tak powiedzieć – nawet czymś gorszym od szatana, który jest upadłym, ale aniołem sprytnym i inteligentnym, a człowiekowi często inteligencji brakuje.
Mimo różnych przeciwności modliłem się tak codziennie.
Później przyszła druga modlitwa, która spotkała się z podobną reakcją jak pierwsza. Pewnego dnia modliłem się przed figurą Matki Boskiej Fatimskiej. Pusty kościół, półmrok i kompletna cisza. W takich warunkach się narodziła:
Boże Przedwieczny!
W swojej nieograniczonej miłości
wydałeś Syna w ręce ludzkich oprawców.
On to dla naszego zbawienia, drogi pokazania,
wydał się na męki i śmierć okrutną.
Teraz ja, nędznik i proch tego świata,
Niewolnik Maryi, proszę Ciebie,
Zbawco Ukochany,
przez wzgląd na Twoje Rany, z których tak obficie
Krew Najdroższa spływa,
obmywając nasze smutki i cierpienia,
spójrz łaskawym okiem na tych, co się oddają Twojej woli,
modląc się słowami Ukrzyżowanego,
na Śmierć Męczeńską wydanego
Pana naszego Jezusa Chrystusa:
„Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”.
Ulżyj im w cierpieniach,
zdejmij im ten krzyż, który my jako Niewolnicy Maryi,
tak bardzo pragnący dzielić z Tobą katorgi Golgoty,
z radością przyjmiemy na siebie, pokutując
za grzechy tego świata i zniewagi wyrządzone
Twojej Najdroższej Krwi i Ranom Bolesnym.
Niech się stanie wola Twoja!
Matko Przenajświętsza, bądź z nami, Twoimi niewolnikami.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
Te dwie modlitwy stały się nieodłączną częścią mojego życia. Każdy dzień zaczynam, odmawiając je i żałując za moje grzechy.
Początkowo się bałem i strach wzmagały też zarzuty, że kieruje mną pycha. Chociaż nie widziałem, w jaki sposób mogłaby się pojawić, ale różne dziwne reakcje na napisanie tych modlitw zostawiły ślad niepewności.
Po wielu latach mogę zapewnić, że jest to jedna z najlepszych form modlitwy – najbardziej skutecznych i można powiedzieć, że bezpiecznych.
Modlitwa o cierpienie jest zarazem modlitwą o przyjęcie cierpienia na siebie, a więc jest jakby prośbą o zabranie cierpienia w określony sposób.
Mało ludzi zdaje sobie sprawę, że sama modlitwa o zabranie cierpienia może oznaczać wyzdrowienie, ale też – w zależności od woli Boga – może oznaczać śmierć danej osoby. Piszę o tym więcej tutaj:
Ludzie modlą się o uzdrowienie, o zabranie cierpienia, ale przecież krzyże są nieodłączną częścią naszego życia.
Rz 5,3-4:
„A nie tylko, ale się chlubimy także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia cierpliwość, a cierpliwość wypróbowaną cnotę, a wypróbowana cnota – nadzieję.”
Co jest warte życie bez kłód, które ustawicznie spotykamy na swojej drodze?
To przecież krzyże, którymi usłany jest nasz ziemski żywot, kształtują nasze charaktery, dają nam siłę i uczą nas, jak postępować. Wyzwalają w nas potrzebę nieustannego myślenia i szukania rozwiązań w jakiejś trudnej sytuacji.
Jk 1,2-4:
„Za wszelką radość sobie poczytujcie, bracia moi, gdy wpadacie w rozmaite próby, wiedząc, że doświadczenie waszej wiary wyrabia cierpliwość. Cierpliwość zaś niech dopełni swego dzieła, abyście byli doskonali i nienaganni, w niczym nie mający niedostatku.”
Życie bez problemów nie uczy nas nic – stajemy się bezmyślnymi maszynami nastawionymi tylko na dbanie o własne przyjemności. Bezrozumne, bezwolne istoty żyjące po to, żeby żyć.
Nikt przecież nie chce taki być?
To jest przecież fakt, którego nie da się podważyć.
Teraz przejdźmy do najważniejszej rzeczy w naszej wierze. Powiedziane jest, że Bóg zsyła tyle, ile zdołamy udźwignąć.
1 Kor 10,13:
„Pokusa was nie ogarnęła żadna inna, tylko ludzka; wierny zaś jest Bóg i nie dopuści was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej zniesienia, abyście mogli przetrwać.”
Można oczywiście ten cytat interpretować jako dotyczący tylko grzechu i pokus, ale faktem jest, że Bóg nie chce naszej zguby, a więc nie mamy się czego bać – zawsze wytrwamy, jeżeli będziemy wierzyć Bogu tak, jak On wierzy w nas.
Bóg nas kocha i im więcej miłości, tym więcej krzyży, które czynią z nas naprawdę wartościowych ludzi.
Ten krótki tekst miał tylko jeden cel: zachęcić was do modlitwy o cierpienie – bardzo ważnego elementu naszej wiary.
Nie zastanawiaj się. Nie myśl i nie rozważaj za i przeciw. Po prostu uklęknij i zacznij się modlić!
„Jezu, chcę cierpieć, chcę być ukrzyżowany z Tobą, chcę pić kielich, który Ty piłeś.”
Świat się wtedy zmieni i ty się zmienisz. Na pewno będziesz bliżej Boga niż ludzi.
Tylko jest jedno pytanie.
Czy ty tego chcesz?
Arkadiusz Niewolski


Dodaj odpowiedź do Małgorzata Anuluj pisanie odpowiedzi