Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (44) – O szkodach, jakie odnosi dusza, z pragnienia dóbr zmysłowych i o korzyściach z ich wypierania się


ROZDZIAŁ XXIV.
O szkodach, jakie odnosi dusza, gdy wola pragnie radowania się z dóbr zmysłowych.

Przede wszystkim, jeżeli dusza nie zaćmiewa i nie przy­gasza radości, która powstawać w niej może z rzeczy zmysłowych, skierowując ją ku Bogu, wynikają stąd dla niej wszystkie szkody ogólne, o jakich mówiliśmy, że się wywodzą z jakiegokolwiek rodzaju radości, jak zaćmienie umy­słu, przytępienie i oziębienie ducha i tym podobne. W szcze­gólności jednak wiele jest szkód takich, których wprost przez tę właśnie radość doznaje, tak duchowych jak i cielesnych czy zmysłowych.

Najpierw z radości z przedmiotów widzialnych, gdy nie zapiera się jej dla dążenia do Boga, wyniknąć może bezpośrednio próżność duszy i roztargnienie umysłu, nieporządne pragnienia, nieobyczajność, rozrzucenie wewnętrzne i zewnętrzne, nieczystość myśli i zazdrość.

Z radości słuchania rzeczy niepotrzebnych rodzi się bezpośrednio rozproszenie wyobraźni, gadatliwość, zawiść, sądy bezpodstawne, rozstrzelenie myśli i wiele innych szkód zgubnych.

Z radowania się miłymi woniami powstaje odraza do ubogich, tak przeciwna nauce Chrystusa, niechęć do służenia
drugim, a w sercu brak skłonności do pokory i nieczułość duchowa, co najmniej w stosunku do wielkości pożądania.

Z uciechy w smakowaniu pokarmów rodzi się wprost obżarstwo i opilstwo, gniew, niezgodliwość i brak miłości ku bliźnim i ubogim, jaki wobec Łazarza okazywał ów bo­gacz, ucztujący wspaniale na każdy dzień (Łuk. XVI, 19). Stąd też powstają dolegliwości i choroby ciała, budzą się złe popędy i skłonności do zbytków. Wytwarza się niezmierna ociężałość ducha i zanika pragnienie rzeczy duchowych, tak, że nie można podobać w nich sobie, a nawet rozumieć ich, ani mówić o nich. Z radości tej również rodzi się rozprzę­żenie innych zmysłów i serca, tudzież niezadowolenie z mnó­stwa rzeczy.

Z radości dotykania rzeczy przyjemnych więcej jeszcze i bardziej zgubnych rodzi się nieszczęść, które w krótkim czasie znieprawiają zmysły i szkodzą duchowi, osłabiając jego siłę i energię. Rodzi się z niej obrzydła wada miękko­ści i skłonności do niej, zostająca w prostym stosunku do stopnia uciechy tego rodzaju. Wyłania się zbytek, duch nie­wieścieje i niedołężnieje, a ciało staje się nieodporne i roz­miłowane w rozkoszy, usposobione do grzechu i wyrządzania szkód duszy. Radość owa napełnia serce próżną uciechą, powoduje niepowściągliwość języka i swobodę wzroku, wszystkie zaś inne zmysły odurza i osłabia w stosunku do wielkości tego pożądania. Przyćmiewa rozsądek, trzymając go w ogłupieniu i tępocie ducha, moralnie zaś wytwarza tchórzostwo i niewytrwałość, a osłabiając równocześnie ro­zum i serce, sprawia obawę przed tym, czego się bać nie należy. Radość ta powoduje niejednokrotnie zamieszanie su­mienia i nieroztropność ducha, ponieważ wielce osłabia rozum i doprowadza do tego, że ów ani nie umie przyjąć dobrej rady, ani też jej udzielić, stając się zgoła niezdolnym do pojmowania dobra duchowego i moralnego, i tak bez­ użytecznym jak rozbite naczynie 

Wszystkie owe szkody powoduje ten właśnie rodzaj radości, w jednych więcej, w drugich mniej intensywnie, zależnie od stopnia takiej uciechy, a także w miarę nieodporności, czy słabości, oddającego się jej osobnika.

Są bowiem natury, którym mała okazja większą wy­rządza szkodę, niżeli innym wielka. Na koniec z tego rozkoszowania się dotykiem popaść można w te same nieszczęścia i szkody, o jakich wspominaliśmy przy dobrach przyrodzonych; ale ponieważ była już o nich mowa, więc tu je pomijam, równie jak wiele innych szkód przez nie sprawionych, którymi są zaniedbywania ćwiczeń duchowych i umartwień zewnętrznych, oziębłość i brak pobożności w przystępowaniu do Sakramentów Pokuty i Eucharystii.

 

ROZDZIAŁ XXV.
O korzyściach duchowych i doczesnych, jakie wynikają dla duszy z zapierania się radości w rzeczach zmysłowych.

Przedziwne są korzyści, jakie dusza odbiera z zapie­rania się tej radości, a są one duchowe i doczesne.

Pierwszą jest ta, że dusza, odbierając niejako radość swą rzeczom zmysłowym, rośnie w siłę wśród rozproszenia, w jakie po­padła przez czynność nadmierną zmysłów i skupia się w Bogu. Skutkiem tego jest zachowanie ducha i cnót nabytych, po­mnażanie ich i zdobywanie nowych.

Druga korzyść duchowa, jaką osiąga dusza, gdy nie chce cieszyć się tym, co zmysłowe, jest szczególnie cenna, bo zgodnie z prawdą powiedzieć możemy, że ze zmysłowej czyni się duchową i ze zwierzęcej rozumną, a człowiek zbliża się do stanu aniołów, z doczesnego i ludzkiego stając się niebiańskim i Bożym. Bo jak człowiekowi, szukającemu upodobania w rzeczach zmysłowych i w nich pokładającemu radość swoją, nie przysługują, ani należą się inne miana, nad te, których użyliśmy powyżej, to jest, zmysłowego, zwierzę­cego, doczesnego, i t. d .— tak, skoro radość swoją wzniesie nad dobra zmysłowe, zasługuje na wszystkie przeciwne, to jest, duchowego, niebiańskiego i tym podobne, niewątpliwie jest to prawdą, bo każda czynność zmysłów i siły zmysłowej s p r z e c i w i a  si ę, jak powiada Apostoł, m o c y  i  c z y n ­n o ś c i  d u c h a (Gal. V, 17)1) i stąd im bardziej maleją i zanikają jedne z tych sił, muszą się wzmagać i wzrastać przeciwne, dla których wzrostu tamte były przeszkodą. Przeto, gdy człowiek doskonali ducha, to jest tę wyższą część duszy która ma związek i łączność z Bogiem, zasługuje na przy­znanie mu przymiotów wyższych, ponieważ doskonali się w dobrach i darach Bożych duchowych i niebiańskich.

Jedno i drugie poświadcza św. Paweł, który człowieka zmysłowego, ograniczającego ćwiczenia woli swojej do zmysłowości, nazywa c i e l e s n y m , czyli nie pojmującym rzeczy Bożych; tego zaś, który wolę podnosi do Boga, nazywa c z ł o w i e k i e m   d u c h o w y m , k t ó r y  p r z e n i k a  i  r o z ­s ą d z a  w s z y s t k o ,  a ż  d o g ł ę b o k o ś c i  B o ż y c h (1 Kor. II, 14. 11. 10). Dlatego dusza ma stąd korzyść prze­dziwną i wyborne przygotowanie do przyjmowania dóbr Bożych i darów duchowych.

 

Trzecim natomiast rodzajem korzyści jest niezmierne pomnożenie zadowolenia i radości woli docześnie, według słów Zbawiciela, który w tym życiu obiecuje s t o  o d d a ć  z a  j e d n o (Mat. XIX, 29). I tak, jeśli się zaprzesz jednej radości, stu ich udzieli ci Pan na tej ziemi, tak duchowo jak i docześnie, podobnie jak z jednej uciechy zmysłowej powstają setne przykrości i smutki.

Ze wzroku, oczyszczonego z radości widzenia, wynika dla duszy radość duchowa, która przez wszystko co widzialne zwraca ją do Boga, bez względu na to, czy ono Boże, czy ludzkie.

Ze słuchu, oczyszczonego z radości słyszenia, wynika dla duszy stokrotnie większa radość duchowa, odnosząca do Boga wszystko, co słyszy, tak z rzeczy Bożych jak ludzkich. To sam o zaś dzieje się z resztą zmysłów po ich oczyszczeniu. Jak pierwszym naszym rodzicom w raju wszystko, co oglądali, mówili, spożywali i t. d., służyło do podniesienia słodyczy kontemplacji, dlatego, że część zmysłowa ich istoty była doskonale poddana i podporządkowana rozumowi, tak również człowiekowi, którego zmysłowość oczyszczona jest i podległa we wszystkim duchowi, od pierwszego wzruszenia czerpać się daje rozkosz słodkiego wejrzenia na Boga i kontemplacji.

Stąd to czystemu wszystko wysokie i niskie służy ku pomnożeniu czystości, tak jak nieczysty z wszyst­kiego skutkiem swej nieczystości odbierać zwykł jedynie tylko zło. Ponadto ten, kto nie przezwycięża uciechy pożą­dania, nie rozraduje się też pogodą radości w Bogu, udzie­lającą się zazwyczaj za pośrednictwem stworzeń i dzieł Jego.

Kto nie żyje już według zmysłów, u tego wszystkie działania władz duszy skierowane są ku kontemplacji. Bo jako słusznie uczy prawdziwa filozofia, byt każdej rzeczy, czy życie, jakiem żyje, jest właściwym jej zakresem działania. Przeto jeżeli dusza żyje życiem duchowym po umartwieniu życia cielesnego, jasną jest rzeczą, że nie napotykając na opór, gdy wszystkie uczynki jej i poruszenia są już duchowe, iść może ze wszystkim do Boga. Stąd to pochodzi, że człowiek czystego serca we wszystkim znajduje poznanie Boga radosne i miłe, czyste, prawdziwe i duchowe, pełne wesela i miłości.

Z tego, co powiedziałem, wysnuwam następującą naukę: Dopóki człowiek nie dojdzie do takiego oczyszczenia radości zmysłowej, ażeby od pierwszego już poruszenia odnosił z niej korzyść niezwłocznego wznoszenia się do Boga, musi ko­niecznie odrzucać tę radość, to jest wyrzekać się tak jej, jak i upodobania względem przedmiotów zmysłowych, dla wy­zwalania duszy z życia zmysłowego. Zachodzi bowiem obawa, żeby przez używanie tych rzeczy nie zasilał wydatniej zmy­słowości niż ducha, skoro w działaniu jego przeważa siła zmysłowa, która ją potęguje, podtrzymuje i wytwarza.

Bo jak mówi Zbawiciel nasz: „C o  n a r o d z i ł o  si ę  z  ci a ł a,  c i a ł e m  j e s t, a  co  n a r o d z i ł o  si ę  z  d u c h a , d u ­c h e m ” (Jan. III, 6). Prawdę tę dobrze zapamiętać należy.

Niechże więc ten, kto jeszcze nie umartwił w sobie upodo­bania ku rzeczom zmysłowym, nie waży się posługiwać wiele siłami i działalnością zmysłów w nadziei, że go wspomogą na duchu, bo bardziej w zrosną siły jego duszy bez owych pobudek zmysłowych, to jest przez przytłumienie raczej ich pożądania i radości, niżeli przez ich używanie.

Nie mamy tu potrzeby mówić o dobrach chwały, które w przyszłym życiu wynikną z zapierania się tej uciechy.
Prócz tego jednak, że przymioty chwały materialne, jak chyżość i jasność, daleko doskonalsze będą u umartwionych, to chwała istotna duszy powiększy się w stosunku propor­cjonalnym do miłości ku Bogu, dla którego wyrzekła się ona wspomnianych wrażeń zmysłowych i za każdą, przemijającą radość, którą odrzuciła, nadmierną jak mówi św. Paweł wagę chwały wiekuistej w nich sprawi (2 Kor. IV, 17).

Nie chcę teraz poruszać tu innych korzyści tak moralnych jak i do­czesnych, a także duchowych, wynikających z tej Nocy ra­dości, są to bowiem te same, o jakich mówiliśmy poprzednio, tylko stopień ich wyższy, bo zaparcie się tych radości, silniej złączonych z naturą, powoduje czystość bardziej wewnętrzną.

Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (43) – O radości, powodowanej przez dobra zmysłowe i jak wśród nich kierować się ku Bogu


Św. Jan od Krzyża- Wnijście na Górę Karmelu. We Lwowie. Nakładem i drukiem Towarzystwa „Bibljoteka Religijna” im. X. Arcybiskupa Bilczewskiego 1927


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: