Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (40) – O szkodach, jakie mogą wyniknąć z radowania się dobrami doczesnymi


ROZDZIAŁ XVII
O radości z dóbr doczesnych i jak wśród nich skierowywać radość ku Bogu.

Pierwszym rodzajem dóbr, przez nas wymienionych, są doczesne. Przez dobra doczesne rozumiemy tutaj bogactwa, zaszczyty, urzędy i inne rzeczy pożądane, jak potomstwo, koligacje, związki małżeńskie itd. Wszystko to są rzeczy, którymi wola cieszyć się może. A jednak jasnym jest, że próżna jest radość ludzka z majętności, tytułów, zaszczytów, urzędów i innych rzeczy podobnych, jakie zazwyczaj są przedmiotem pożądania. Gdyby człowiek bogatszy większym był równocześnie sługą Bożym, radość z bogactw byłaby uzasadniona, jednakże one — przeciwnie — są mu raczej okazją do grzechu według nauki Mędrca, który powiada: „Synu, jeśli będziesz bogaty, nie będziesz wolny od występku “ (Ekkli. XI, 10). A Jezus Chrystus, Pan nasz, nazwał w Ewangelii bogactwa cierniami, ażeby dać do zro­zumienia, że ten, kto wolą swoją do nich przylgnie, niewąt­pliwie zrani się grzechem (Mat. XIII, 22; Łuk. VIII, 14). Także wykrzyknik Jego, zapisany u Św. Mateusza, taką bu­dzący trwogę słowami: „Jak trudno ci, co mają bo­gactwa (to jest radość z ich posiadania), wnijdą do królestwa niebieskiego „, wyraźnie daje do zrozumienia, że człowiek nie powinien radować się z bogactw, przez które na tak wielkie naraża się niebezpieczeństwo (Mat. XIX, 23)(1).

Aby nas z tego niebezpieczeństwa wybawić, powiedział również Dawid: „Jeśli przybędzie wam majętności, nie przy­kładajcież serca” (Ps. LXI, 11). Nie chcę przytaczać tu więcej świadectw w rzeczy tak jasnej. Nie tylko bowiem nie miałyby końca cytaty z Pisma, ale i wyliczanie tego, co o ich złości mówi Salomon w księdze Ekklezjasty, który jako posiadacz wielkich bogactw i mądrości, wiedząc dobrze, czym były, powiedział: „Widziałem wszystko, co się dzieje pod słońcem, a wszystko marność i utrapienie ducha” (Ekkles. I, 14).
I dalej: „Ten, kto miłuje bogactwa, nie weźmie z nich po­żytku” (Ibid. V, 9), „Bogactwa zaś zachowują się na złe pana swego”, — divitiae conservatae in malum domini sui. (Ibid. V, 12). To samo czytamy również w Ewangelii, gdzie do człowieka, który się radował z nagromadzenia zbiorów na lat wiele, powiedziano z nieba: Stulte, hac node animam tuam repetunt a te: quae autem parasti, cujus erunt? — szalony, tej nocy duszy twej upominają się u ciebie; a to, coś nagotował, czyjeż będzie? (Łuk. XII, 20). Wreszcie i Dawid tego samego naucza, mówiąc, ażebyśmy nie za­zdrościli, gdy zbogaci się sąsiad nasz, bo na nic mu to w innym życiu się nie przyda, dając do zrozumienia, że raczej powinniśmy go żałować (Ps. XLVIII 17, 18)(2). Wynika stąd, że człowiek ani się radować nie powinien z tego, że sam posiada bogactwa, ani, że je ma brat jego, a tylko z tego, gdy przez nie służą Bogu. Bo jeśli w ogóle jest jakaś ko­rzyść, usprawiedliwiająca radość z ich powodu, to ta jedynie, że można je wydać i zużyć na służbę Bożą; inaczej bowiem żadnego z nich nie ma pożytku.

To samo rozumieć należy odnośnie do wszystkich innych dóbr doczesnych, do tytu­łów, zaszczytów, urzędów i tym podobnych. Wszystkim tym bowiem na próżno człowiek się cieszy, jeśli nie czuje, że wśród nich lepiej służy Bogu i pewniejszą drogą zdąża do żywota wiecznego. Ponieważ zaś nie może na pewno wie­dzieć, czy tak jest, próżną byłoby rzeczą cieszyć się niemi definitywnie i radość z nich taka nie byłaby rozumną. Bo jak powiada Pan: „Cóż pomoże człowiekowi, jeśliby wszy­stek świat zyskał, a na duszy swej szkodę podjął ? “ (Mat.XVI, 26). Niema więc czym się cieszyć, jak tylko służbą Panu Bogu naszemu. Także i dziećmi nie warto się rado­wać, że wiele ich, i że bogate, czy obdarzone zdolnościami i wdziękami naturalnymi, lub szczęśliwym losem, a tylko ich służeniem Bogu. Oto Absalonowi, synowi Dawida, na nic nie zdały się piękność, ani bogactwo, ani pochodzenie, ponieważ nie służył Bogu (2 Król. XIV, 25). A przeto próżną była i radość z takiego syna. Stąd też próżnością jest pra­gnienie potomstwa, jakiemu niektórzy się oddając, niepokoją nim świat dokoła, a nie wiedzą wcale, czy dzieci ich by­łyby dobre i czy służyłyby Bogu; czy zadowolenie, jakiego od nich oczekują, nie byłoby boleścią, a szczęście i radość smutkiem i nieszczęściem, a cześć hańbą i większą przez nie obrazą Boga, jak to dzieje się niejednokrotnie.

O nich to powiedział Chrystus, Pan nasz, że „okrą­żają morze i ziemię, ażeby je pozyskać i uczynić synami piekła dwakroć więcej niż siebie” (Mat. XXIII, 15). Dla­tego, choć człowiekowi wszystko się uśmiecha i wszystko idzie pomyślnie, jak to mówią, według życzenia, powinien raczej smucić się niż radować, bo przez to rośnie okazja i niebezpieczeństwo zapominania o Bogu i obrażania Go, jakeśmy powiedzieli. Powiada Salomon, że tego się wystrze­gał, mówiąc w księdze Ekklezjasty: „Śmiech poczytałem za błąd, a do wesela rzekłem; co się darmo zwodzisz? (Ekkles. II, 2). Jakoby mówił: „Gdy uśmiechały mi się rzeczy, miałem za błąd i ułudę cieszyć się niemi; bo niewątpliwie wielkim jest błędem i wielką głupotą człowieka, cieszyć się z tego, co mu się zdaje wesołym i pomyślnym, gdy nie wie pewnie, czy stąd wyniknie dlań jakie dobro wieczne. „Serce głu­piego”, mówi Mędrzec, „jest tam, gdzie wesele, a serce mędrca, kędy smutek” (Ekkles. VII, 5). Ponieważ próżna radość zaślepia serce i nie dozwala mu rozważać ani oce­niać rzeczy, natomiast smutek otwiera oczy na wynikającą z nich szkodę lub pożytek, dlatego jak ten sam również powiada: „Lepszy jest gniew, niźli śmiech” (Ibid. VII, 4) i dlatego „lepiej jest iść do domu żałobnego, niźli do godo­wego”, bo w onym przypomina się koniec wszystkich ludzi, według słów Mędrca (Ibid. VII, 3).

Cieszyć się zaś żoną lub mężem, jeśli się nie wie dobrze, czy małżeństwem swoim lepiej służy się Bogu, by­łoby także próżnością. Bo małżonkowie raczej powinni się wstydzić, że skutkiem małżeństwa, jak mówi św. Paweł, gdy jedno drugiemu odda serce swoje, nie mają ich w Bogu jedynie. Dlatego powiada: Rozwiązanyś od żony? nie szukaj żony; lecz jeśli już masz, należy ci ją mieć z taką swobodą serca, jak gdybyś jej nie posiadał (Kor. VII, 27). Wszyst­kiego wreszcie łącznie z tym, co powiedzieliśmy o dobrach doczesnych, naucza nas św. Paweł, mówiąc: „To tedy po­wiadam, bracia: Czas krótki jest: to zostaje, aby i którzy żony mają, byli, jakoby nie mieli a którzy płaczą, jakoby nie płakali: a którzy się weselą, jakoby się nie weselili: a którzy kupują, jakoby nie dzierżyli: a którzy używają świata tego, jakoby nie używali” (1 Kor. 29 i nast.). Mówi to zaś, ażeby dać do zrozumienia, jako jest rzeczą próżną i bez­ użyteczną pokładanie radości w tym co służby Bożej nie dotyczy, bo czy ta radość jest radością według Boga, dusza dobrze wiedzieć nie może.

ROZDZIAŁ XVIII.
O szkodach, jakie wyniknąć mogą dla duszy z radowania się dobrami doczesnymi.

Gdybyśmy mówić chcieli o szkodach i uciskach duszy z przyczyny skłonności woli ku dobrom doczesnym, nie starczyłoby atramentu ani papieru, a i czas by się okazał za krótki.

Z rzeczy bardzo drobnej dojść może do największego zła i zniweczenia niezmiernego dobra, podobnie jak jedna nieugaszona iskierka rozniecić może pożary, obejmujące świat.

Wszystkie te szkody mają swój początek i punkt wyj­ścia w jednej szkodzie negatywnej głównej, jaka się w tej radości ukrywa, a to w oddalaniu się od Boga. Bo tak jak dusza przez zbliżanie się do Niego skłonnością woli nabywa wszelkiego dobra, tak z oddalania się Odeń przez przywią­zanie do stworzeń wynika dla niej wszelkie zło, tym większe, im większą jest jej radość i skłonność, którymi łączy się ze stworzeniami, to bowiem od Boga ją oddala. Stąd według miary oddalenia większej lub mniejszej, będzie mógł każdy poznać, czy szkody jego liczniejsze są, czy poważniejsze, czy też zarówno liczne jak poważne, jak to najczęściej się zdarza.

Ta szkoda negatywna, z której, jak powiadamy, rodzą się wszystkie inne negatywne i pozytywne, posiada cztery coraz to gorsze stopnie, po których kiedy dusza zejdzie do czwar­tego, doświadczy wszystkich szkód i wszystkich nieszczęść możliwych w tym wypadku.

Cztery te stopnie bardzo wy­raźnie zaznacza Mojżesz w Deuteronomium, mówiąc: „Prze­sycił się miły, cofnął się wstecz. Przesycił się, stłuściał i roz­szerzył: opuścił Boga, stworzyciela swego i odstąpił od Boga, zbawiciela swego “ (Deuter. XXXII, 15)(3). Ten przesyt duszy, która była miła, nim się przejadła, to pogrążenie się w ra­dości ze stworzeń, z czego wynika pierwszy stopień szkody, mianowicie: cofanie się wstecz. Jest ono przytępieniem umysłu względem Boga, które przesłania duszy dobra Jego, jak mgła przesłania widnokrąg i wtedy nie oświetla go dobrze światło słoneczne. Tym samym bowiem, że człowiek duchowy założy na jakiejś rzeczy radość swoją i daje folgę pożądaniu w spo­sób niegodny, ciemnym się staje w rzeczach, dotyczących Boga i przyćmiewa w sobie czystą jasność sądu według nauki Ducha Świętego w Księdze Mądrości, który mówi: „Zmamienie marności zaciemnia dobre rzeczy, a niestateczność pożądliwości wywraca umysł bez złości” (Mądr. IV, 12). Duch Święty daje przez to do zrozumienia, że bez rozmyśl­nej złości same pożądanie i radość z dóbr doczesnych wy­starczają, by spowodować w duszy pierwszy stopień tej szkody, którym jest przytępienie umysłu i zaćmienie sądu we właściwym pojmowaniu prawdy i ocenianiu rzeczy. Nie wystarcza ani świętość, ani zdrowy rozsądek człowieka na to, by nie uległ tej szkodzie, jeśli uczyni miejsce pożądli­wości, czy radości z rzeczy doczesnych.

Dla ostrzeżenia nas przed tym powiedział Bóg przez Mojżesza te słowa: „Darów brać nie będziesz, bo one nawet mądrych zaślepiają” (Exod.XXIII, 8). Odnosiło się to zaś w szczególności do tych, którzy mieli być sędziami, ci bowiem powinni mieć sąd jasny i bystry, którego by im brakło, gdyby pożądali darów i radowali się nimi. Dlatego też Bóg rozkazał Mojżeszowi wybierać na sędziów takich, którzy nienawidzili łakomstwa, ażeby się nie przytępił rozsądek ich, przez uleganie namię­tnościom (Exod. XVIII, 21, 22). Mówi zaś, by go nie tylko nie pragnęli, lecz żeby go nienawidzili, bo ten, kto doskonale ustrzec się chce przed pożądliwością, przejąć się ma odrazą do niej, broniąc się jej przeciwieństwem. Przyczyną, dla której prorok Samuel był zawsze tak sprawiedliwym i świa­tłym sędzią, było to, że jak wyznaje w pierwszej Księdze Królów, żadnego z niczyjej ręki nie przyjął daru. Si de manu cuiusquam munus accepi (Król. XII, 3).

Drugi stopień tej szkody negatywnej wynika z pierw­szego, jak to widać z dalszego ciągu słów, przez nas przytoczonych: „Przejadł się i rozszerzył” (Deut. XXXII, 15). Drugi więc stopień stanowi swobodniejsze rozszerzenie woli w rzeczach doczesnych. Zasadza się zaś na lekceważeniu i nie wyrzucaniu sobie uciechy i upodobania w dobrach stworzonych. Powstaje to z początkowego folgowania radości, bo równocześnie ze zrobieniem jej miejsca dusza „tłu­ścieje „, a owa tłustość radości i pożądania powoduje rozszerzenie się i rozprzestrzenienie woli w stworzeniach. Pociąga to za sobą szereg złych następstw, bo oddala wolę od rzeczy Bożych, od świętych ćwiczeń i upodobania w nich, a ona rozsmakowuje się w rzeczach innych i oddaje się licznym niedoskonałościom, niedobrym uciechom i próżnym upodobaniom.

W ogóle, drugi ten stopień, skoro się go prze­stąpi, pozbawia człowieka poprzedniej stałości w wykony­waniu ćwiczeń duchownych i sprawia, że cały jego umysł i pożądanie kierują się ku rzeczom doczesnym. Już ci., co się znajdują na tym drugim stopniu, nie tylko mają zaćmioną jasność umysłu i sądu ku rozpoznaniu prawdy i sprawie­dliwości, jak zostający na pierwszym, ale ponadto ulegają wielkiej słabości, oziębłości i opieszałości w myślach i uczyn­kach, według stosujących się do nich słów Izajasza: „Wszyscy miłują dary a idą za nagrodą. Sierocie nie czynią sprawie­dliwości a sprawa wdowia nie przychodzi przed nie” (Iz. I, 23), w czym bynajmniej nie są bez winy, szczególnie jeśli obo­wiązki powyższe przypadają im z urzędu. Już bowiem stojący na tym stopniu nie są wolni od złości, jak ci, którzy zostają na pierwszym. Dlatego bardziej odstępują od sprawiedliwości i cnoty, ponieważ bardziej rozpalają wolę miłością ku stworzeniu. A przeto właściwością dusz, znajdujących się na tym stopniu, jest wielka oziębłość w rzeczach duchowych i złe bardzo ich wypełnianie, ponieważ praktykują je raczej zewnętrznie, lub pod przymusem, albo z przyzwyczajenia, a nie na zasadzie miłości.

Trzeci stopień tej szkody negatywnej stanowi zupełne opuszczenie Boga i sprzeniewierzenie się prawu Jego, by nie odstąpić znikomości świata i popełnianie grzechów śmier­telnych z powodu pożądliwości. Trzeci ten stopień określony jest w powyżej wymienionym świadectwie słowami: „Opuścił Boga, stworzyciela swego“ (Deut. XXXII, 15). Na stopniu tym znajdują się ci wszyscy, którzy władze duszy mają tak po­grążone w rzeczach świata, oraz bogactwach i sprawach jego, że już nie dbają zgoła na wypełnianie tego, do czego ich prawo Boże obowiązuje. Okazują wielką nieświadomość i tępotę w rzeczach, dotyczących zbawienia, a przeciwnie spryt i subtelność w sprawach świata, tak, że Chrystus Pan nasz nazywa ich w Ewangelii jego synami i mówi o nich, że roztropniejsi są w swoich działaniach i pomysłach, niż synowie światłości w swoich (Łuk. XVI, 8 )(4). Ni na lekar­stwo niema ich w sprawach Bożych, cali natomiast toną w sprawach świata. Takimi osobliwie są chciwcy, u których w takim już stopniu rozszerzone jest pożądanie i radość z rzeczy doczesnych i tak są w nich rozmiłowani, że nie­ podobna im się nasycić, a tylko pożądania i pragnienia ich wzrastają w miarę oddalania się od źródła, które by jedno zaspokoić je mogło, jakiem jest Bóg. On sam mówi o nich przez usta Jeremiasza: „ Mnie opuścili źródło wody żywej, a ukopali sobie cysterny, cysterny rozwalone, które nie mogą wody zatrzymać ” (Jer.II, 13). Nie znajdzie chciwiec, czemby mógł zaspokoić pra­gnienie swoje wśród stworzeń, ale to tylko, co je bardziej podnieca. W tysiączne grzechy popadają niektórzy z miłości do dóbr doczesnych, a szkody, jakich doznają, są niezliczone. O nich to mówi Dawid: Transierunt in affectum cordis, — puścili się za żądzami serca (Ps. LXXII, 7).

Czwarty stopień tej negatywnej szkody zaznaczony jest na końcu naszego świadectwa w słowach: „ Odstąpił Boga, zbawiciela swego „ (Deuter. XXXII, 15). Schodzi się nań ze stopnia trzeciego, o którym mówiliśmy. Z lekceważenia i obojętności dla prawa Bożego, z przyczyny umiłowania dóbr doczesnych, dusza chciwca oddala się bardzo od Boga umysłem, pamięcią i wolą i zapomina o Nim, jak gdyby Bogiem jej nie był, bo uczyniła sobie bogów z pieniędzy i dóbr doczesnych, jak mówi św. Paweł, nazywając łakom­stwo bałwochwalstwem (Kol. III, 5).

Ten czwarty stopień doprowadza aż do zapomnienia o Bogu i formalnego złoże­nia serca, które Jemu jednemu oddane być powinno, w pie­niądzach, jakby innego Boga nie było. Na czwarty ten stopień zstępują ci, co nie wahają się rzeczy Boskich i nadprzyro­dzonych podporządkowywać doczesnym, jako swoim bogom, zupełnie przeciwnie, niżby czynić powinni: doczesne właśnie podporządkowując Bogu, jeśliby Go, jak tego rozum wy­maga, mieli za Boga. Z ich to liczby był zuchwały Balaam, który sprzedawał łaskę, daną mu od Boga (Numer. XXII, 7), a także Szymon czarnoksiężnik, co łaskę Bożą, oceniając ją na pieniądze, myślał kupić (Dz. Ap. VIII, 18. 19), albowiem większą przypisywał im wartość i sądził, że ktoś tego sa­mego, co on zdania, odda mu ją za zapłatą.

Różnymi dro­gami wielu dziś schodzi na ten czwarty stopień, którzy tam zgodnie ze swym rozumowaniem, zaćmionym pożądliwością, służą w rzeczach duchowych pieniądzom, nie Bogu i pra­cują dla pieniędzy zamiast dla Boga, a przenosząc zapłatę nad wartość Bożą i Jego nagrodę, w najrozmaitszy sposób.

Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (39) – O Nocy ciemności woli. Podział skłonności woli


Św. Jan od Krzyża- Wnijście na Górę Karmelu. We Lwowie. Nakładem i drukiem Towarzystwa „Bibljoteka Religijna” im. X. Arcybiskupa Bilczewskiego 1927

Przypisy:

1) Tekst św. Mateusza brzmi w zdaniu tern według Wulgaty jak następuje: „Zaprawdę powiadam wam, iż bogaty trudno wnijdzie do królestwa niebieskiego” (Mat. X IX , 23). Natomiast właściwszy wykrzyknikowi charakter i większe podobieństwo do sparafrazowanego cośkolwiek cytatu ma odnośny ustęp w tekście św. Łukasza:
„Jako trudno, co mają pieniądze, wnijdą do królestwa Bożego”. (Łuk. XVIII, 24). (Przyp. tłum.).

2) „Nie bój się, gdy się zbogaci człowiek: i gdy się rozmnoży sława domu jego. Albowiem gdy zginie, nie weźmie wszystkiego: ani zstąpi z nim sława jego (Ps. XLVIII, 17, 18).

3) Według Wujka: „Roztył miły i odwierzgnął: roztywszy, stłuściawszy, napęczniawszy, opuścił Boga, stworzyciela swego i od­stąpił od Boga, zbawiciela sw ego (Deuter. XXXII, 15).

4) „Bo synowie tego świata roztropniejsi są w rodzaju swoim nad syny światłości” (Łuk. XVI, 8).


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: