Rozmyślania o miłości Bożej (28) – O umartwieniu wewnętrznym

Umartwienie wewnętrzne polega na zupełnem i ustawicznem wyrzeczeniu się siebie, w każdym życia wypadku; jak to Chrystus Pan wymaga od tych, których powołuje do postępowania za Sobą. A że jedynie drogą czystej miłości Bożej, można ten cel osiągnąć i doprowadzić go do szczytu doskonałości: zarówno też wytrwałe ćwiczenie się w umartwieniu wewnętrznem , jest nieodzownym i naj­skuteczniejszym środkiem potęgowania w nas coraz bardziej miłości Bożej.
Wszystko w nas zazwyczaj buntuje się i sprzeciwia uczuciu Boskiej miłości, trze­ba zatem zaprzeć się i zwyciężać we wszystkiem. Jest to także najlepszym dowodem naszej prawdziwej ku Bogu mi­łości, jeżeli rzeczywiście i to nie słowem ale czynami, zapieram y się samych siebie i zwyciężamy się przy każdej nadarzonej okoliczności. Inne wszystkie sposoby i środki na nic się nie przydadzą i żadnej nie mają wartości, jeżeli tego jednego,  najważniejszego dowodu nam brakuje; on jeden starczy za wszystko i Bóg ponadto nic więcej od nas nie wymaga.

Ta nieustanna walka, jaką miłość Boża każe nam staczać z naszą własną miło­ścią, jest ciężka i długotrwała, gdyż koń­czy się z życiem dopiero; jest także nad wyraz przykrą, ponieważ ciągle trzeba się mieć na baczności, nie wypuszczać z rąk broni, i nie zostawiać ani chwili wypoczynku i spokoju zepsutej naturze naszej; jest na koniec nad wszelkie poję­cie bolesną, nic bowiem nie może być ściślej z nami złączone nad miłość wła­sną, i aby ją do gruntu zniszczyć i wy­korzenić, niemałej pracy potrzeba; Bo­gu tylko wiadomo, ilu nadludzkich niemal wysileń i cierpień ta ofiara wymaga; a na­wet trudno z góry obliczyć i przewidzieć cały ogrom cierpienia, jaki nas w tej cięż­kiej walce do ostatniego tchnienia życia, czeka.

Ale niestety, w tej tak ważnej dla nas sprawie, wcale wyboru niema; musi­my albo zupełnie i całkowicie zaprzeć się samych siebie, lub też kładąc pewne granice i warunki w wyrzeczeniu się miłości własnej, stawiamy sobie przeszkodę w wypełnieniu najpierwszego i najważ­niejszego przykazania Boskiej miłości. 

Nie powinniśmy jednak tem się przera­żać. Chociaż umartwienie wewnętrzne jest trudnem i dotkliwem, ale łaska Boża zawsze dobrą wolę wspomaga, czyniąc słodkiem i miłem w skutkach to, co dla natury wydawało się w prost wstrętnem i odstręczającem . Cóż bowiem może być słodszego nad to uczucie, gdy w pełni przekonania przyznać sobie możemy, że w miarę naszej pracy nad zwyciężaniem złej i zepsutej natury naszej, widzimy znaczny nasz postęp na drodze miłości Bożej; gdy z uczuciem wdzięczności wol­no nam będzie powiedzieć: „Miłość Boża napotykała w sercu mojem, takie a takie przeszkody; z pomocą łaski, zwycięży­łem je i dziś już nie istnieją!”

Nawet filozofia pogańska stawiała swoim wielbicielom jako szczyt dosko­nałości, jako rzecz najwznioślejszą i naj­piękniejszą, umiejętność panowania nad własnemi żądzami i namiętnościami, i trzymanie nad niemi władzy. I rzeczy­wiście, sam rozum wskazuje nam nie­zmierne korzyści, a także i konieczność tego panowania nad sobą; lecz rozum ludzki mógł tylko ocenić i podziwiać tę wzniosłą cnotę;a jedynie mądrość chrześcijańska na łasce Bożej oparta, mo­że ją dosięgnąć; ponieważ jednak wyma­ga od duszy wielkich walk i ofiar, to też w tem życiu jeszcze, w nagrodę za wier­ne współdziałanie z łaską, obdarza tę duszę obfitością słodyczy i wesela.

Tak, w istocie, żadne szczęście ziem­skie nie da się porównać z tą niebiańską radością,, jaką po długotrwałych walkach, uczuwa dusza świątobliwa, gdy miłość Boża zapanuje w jej sercu, odnosząc stanowcze zwycięstwo nad wszelkiemi jej władzami tak umysłu, jak woli. O ile da­wniej spełniając dobre uczynki, musiała walczyć i przezwyciężać pewien wstręt i opór, o tyle teraz wszystko jej przycho­dzi z nadzwyczajną łatwością, i nawet dziwny ku temu pociąg uczuwa. Bez naj­mniejszej trudności wystrzega się nawet cienia grzechu, ponieważ obrzydzenie te­goż i odraza weszły niejako w jej na­turę. Odzyskała najzupełniejszą wolność, gdyż odtąd podlega jedynie i to z wła­snego wyboru wpływom łaski Bożej; umarła zresztą i obojętna na wszystko inne, żyje tylko w Bogu i z Bogiem, Jego wyłącznie sprawami zajęta.

Mamy tu na myśli jej stan zwyczajny, nie wyłączając rozmaitych usterek, błędów, a nawet i lek­kich uchybień, od których niestety nie jest wolną słaba, ludzka natura; lecz pomimo tych ułomności, które skłaniają ją do cią­głego czuwania nad sobą, do upokarza­nia się i nieufania sobie: niemniej jednak jest tak zupełnie szczęśliwą, jak tylko istota ludzka na tym świecie nią być mo­że ; i aby to szczęście osiągnąć, powin­niśmy jak najchętniej zgodzić się na wszel­kie możliwe ofiary i cierpienia.

Szczęście, o którem mówimy, rozpo­czyna się z chwilą, kiedy nie słowami tylko, ale rzeczywiście i to ze szcze­rego serca, rozpoczynamy ćwiczyć się w umartwieniu wewnętrznem; i w miarę postępu naszego na tej drodze, zwiększa się też i uczucie naszego wewnętrznego zadowolenia; które też dochodzi do szczytu prawdziwego szczęścia, jeśli zdołamy doskonałość naszą osiągnąć w tym stopniu, do jakiego Bóg nas powołał.

Tym to sposobem nie zachodzi nawet potrzeba wyczekiwania nagrody za po­niesione trudy i prace nasze w tym wzglę­dzie, ponieważ nagroda sama towarzyszy tym naszym pracom i usiłowaniom, w miarę ich postępu, i nie mówiąc już o nadziei w przyszłości, w tem życiu jeszcze napełnia serce nasze przedsmakiem tego szczęścia i wesela, które przez wieczność całą będzie naszym udziałem.

Dodajmy jeszcze, że miłość Boża, któ­ra nam nakazuje umartwiać zmysły na­sze, przynosi sama w sobie dar niezró­wnanej osłody; a chociaż w pierwszej chwili ten dar ukrywa, w miarę zasług naszych i własnego upodobania, powoli nam go udziela w coraz wyższym sto ­pniu, aż w reszcie sami nie rozumiejąc i nie pojmując jak i kiedy się to stać mo­gło, przychodzimy do tego, że w rze­czach które nam były w prost wstrętne i odrażające, teraz najwyższe upodoba­nie znajdujemy.

Ponadto jeszcze miłość Boża czasami tak porywa i pochłania oddane jej dusze, tak niezrównaną na­pełniając je pociechą, że te dusze czują się nad wyraz uszczęśliwione, że przez umartwienia swoje nabyły pewnego ro­dzaju prawa do tych pociech; ponieważ jest to rzecz wiadoma, że Bóg nie udziela tych pociech za darmo, i nieraz drogo okupić je trzeba; dusze nieumartwione i w służbie Bożej leniwe, nigdy ich nie doznają.

Lecz nie na nich to zasadza się prawdziwa miłość Boska, ale jak to już kilkakrotnie powtarzaliśmy, na zupełnem wyrzeczeniu się samych siebie; i chociaż czas tych niebiańskich słodyczy przeminie, siła Miłości Bożej jest tak potężna i wielka, że częstokroć w naj­większych oschłościach zarówno zwycię­ża gwałtowne pokusy, jak w chwilach najsłodszych pociech.

Bóg w swoich najmędrszych wyro­kach, nigdy nie doświadcza nas nad siły, ale stopniowo tylko, i stosownie do łask których nam udziela, zsyła nam w równej mierze doświadczenia, próby i walki.
Ojcowskie serce Jego, znając słabość naszej natury, zakryło przyszłość przed naszemi oczyma, i w dobroci niepojętej, najpierw każe nam w małych i łatwych rzeczach bój staczać, zachowując większe i cięższe doświadczenia do chwili, w któ­rej nabierzemy więcej hartu i siły; lecz zarazem gdy walka staje się coraz trudniejszą i Bóg Swoją pomoc podwaja: tak, że ostatnie zwycięstwa zazwyczaj, znacznie mniej nas kosztują od pierwszych.

Na koniec, we właściwem słowa zna­czeniu, nie my to staczamy boje, ale ra­czej łaska za nas walczy. Bóg Sam staje w naszej obronie i gromi naszych nieprzyjaciół potęgą Swoją.

Doświadczają tego szczególnie te dusze, które czując własną słabość, całą swoją ufność i na­dzieję w Nim położyły. Od nas wymaga tylko dobrej woli, gotowości i odwagi mężnej i wytrwałej, w stawianiu każdej chwili czoła nieprzyjacielowi duszy na­szej; następnie wzywania Jego świętego Imienia, zaraz, gdy tylko jakakolwiek pojawi się pokusa; a wreszcie, abyśmy podług słów Pisma św., uzbrojeni „mie­czem Ducha świętego” i zakryci „tarczą wiary”, stanęli do boju bez trwogi i oba­wy. Czyż podobna przypuścić aby Da­wid, który zaledwie wyszedł z lat dzie­cinnych, był w stanie o własnej sile za­bić Goliata kamyczkiem z procy? Nie ulega żadnej wątpliwości, iż w tym wy­padku, jak i w wielu innych, działał Bóg, w Imieniu którego i z którym wspólnie Dawid walczył.

O Boże mój! widzę i coraz bardziej utwierdzam się w tem przekonaniu, że wszelkie umartwienia a przede wszystkiem wewnętrzne, tylko u leniwych i mało­dusznych trwogę wzbudzają; a to z te­go powodu, że licząc zbytecznie na własne siły, nie mają niezbędnej ku Tobie ufności. I ja do tej pory byłem ta ­kim, lecz odtąd postanawiam całą siłą woli z tego się poprawić i nieubłaganie wytępiać w sobie to wszystko, cokolwiek za pomocą Twojej łaski, odkryję prze­ciwnego Twojej świętej miłości. Ty, od wieków, przez niepojętą wszechwiedzę i mądrość, myślałeś o mnie, i przeznaczy­łeś mi pewien stopień uświątobliwienia, do którego mam dążyć; stopnia tego in­ną drogą osiągnąć nie zdołam , jak tylko wyrzeczeniem się w równej mierze,
własnej woli i własnej miłości.
A zatem Boże mój, z całem poddaniem i bezgraniczną w Tobie ufnością, zgadzam się z tem wszystkiem, co względem mnie postanowiłeś; lecz wiem o tem, że sam z siebie, bez Twojej- pomocy nic uczynić nie zdołam. Nie odmawiaj mi więc Twej łaski, i nieprzebraną dobrocią  Twoją, wspieraj słabe moje siły! Późno i bardzo późno zabieram się do dzieła; lecz w Two­jej to mocy, o Boże, uzupełnić i dopomóc mi, abym przez ten czas, który mi jeszcze do życia przeznaczasz, wynagro­dził te utracone lata, w których nie służyłem Tobie z całem oddaniem! Ty możesz to uczynić i z pewnością chcesz mnie wysłuchać; a gdybym co nie daj Boże, trwał dalej w oziębłości mojej, sobie tylko musiałbym przypisać winę, — bo Ty mi łask potrzebnych zawsze  chętnie udzielasz; i jeśli z nich nie sko­rzystam, przez całą wieczność wyrzucać sobie będę, że nie starałem się ukochać Cię w tym stopniu i w tej mierze, jak to było Twoją wolą i Twojem życzeniem; i jak to, pomimo pozornych przeszkód, ze w szelką łatwością wykonać mogłem!

Pozostałe części Rozmyślań o miłości Bożej: TUTAJ


Ks. Jean Nicolas Grou T. J. – Rozmyślania o miłości Bożej. Warszawa 1910.

Tomasza a Kempis ĆWICZENIA DUCHOWE. O prawdziwej skrusze serca (1)
Może ostatni już dzień, ostatnia może godzina, jutro światła może nie ujrzysz. Strzeż postanowienia swego, nie zaniedbuj czasu, bo miniona godzina nie wraca. Walcz dobrą walką. …
Apokalipsa
Nagle cisza nastała na skinienie bestii i smok wrzasnął przeraźliwie: Oto Franciszek papież wasz mi oddany padnijcie na kolana przed potęgą jego chwały! a skały Golgoty …
Cokolwiek nasuwa się twym myślom, badaj to jak najskrzętniej – Kard. Jan Bona: O zmysłach wewnętrznych
Bóg Wszechobecny widzi jak najdokładniej wszystkie tajniki twego serca i nie ma nic tak skrytego, iżby nie było dostępne dla Jego oka. Strzeż się, byś w …
„Prosty fakt, że luterańscy pastorzy, moderniści i znani masoni współpracowali przy opracowywaniu tego rytu, powinien sprawić, że zrozumiemy” – Abp. Vigano o „Traditionis Custodes” i nowej Mszy
co jest jeszcze bardziej absurdalne, to, mimo iż słyszymy jak bezkarnie padają słowa, że Msza Trydencka powinna zostać zniesiona, gdyż jest niezgodna z eklezjologią Vaticanum II, …
Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (Cz. 1 – Wstęp)
Wielki to żal, widzieć tyle dusz, obdarowanych przez Boga zdolnością i łaską dążenia naprzód (które, gdyby chciały zdobyć się na odwagę, doszłyby do tego wysokiego stanu), …
Bezbożni i wybrani – O różnych formach oddalenia od Boga
Odznaczają się ową niewrażliwością na sprawy duchowne, która jest owocem długiego pobłażania sobie, nawet i bez wyraźnego grzechu. Poza tym w rzeczywistości często nie są to …
Umowa Watykanu z Chinami jest całkowicie godna pogardy…
Zdrada występuje wtedy jak coś jest zrobione potajemnie , bez wiedzy zdradzonego. Franciszek wszystko , lub prawie wszystko robi i mówi oficjalnie. Głosi inną Ewangelię, zakazuje …
Jest „wielu w Kościele”, którzy są w „praktycznej apostazji” – kard. Burke
Kard. Burke jest uważany za obrońcę Tradycji i Mszy św. w tradycyjnym rycie rzymskim jednak jak wielu woli niedopowiedzenia.  Jeśli stwierdza się że apostatami są odrzucający …
Jak należy się modlić?
Powiada św. Augustyn: proszą ludzie źli, źle, o złe rzeczy. W ogólności musi mieć modlitwa następujące przymioty: Przede wszystkim sami musimy wiedzieć co Bogu przedkładamy, t.zn. nie …
Nauka o konieczności wiary katolickiej
Co sądzić o bredniach ludzi, twierdzących, że każda religia i każda wiara ma tę samą wartość, czy kto poganinem, czy żydem, katolikiem lub protestantem? Gadaniny takie są …
Prawdziwe pojęcie pobożności Cz.2
Inne nabożeństwa są fałszywe dlatego, że są osobliwe, niezwykłe albo dziwaczne. Niektóre bowiem dusze z lekceważeniem patrzą na szereg zwyczajnych nabożeństw, które są w użyciu u …
Czas przebudzenia
Dlaczego śpisz nie widzisz nic w oparach kłamstw ciągle tkwisz gdzie jest twój dom no powiedz mi gdzie zostało to co kochałeś tak pożądania sen zbija …

Skomentuj