Rozmyślania o miłości Bożej (26) – O zupełnym poddaniu się Bogu

O zupełnym poddaniu się Bogu.

I.

Dusza, która się raz Bogu oddała, nie ma już więcej prawa rozporządzać sobą. W każdej okoliczności jej życia, tak pod względem wewnętrznym jak zewnętrznym, Bóg wyłącznie kierować i prowadzić ją może. Powinna też nieustannie tak w sercu, jak na ustach mieć tę przepiękną modlitwę, którą Kościół święty codziennie każe sługom swoim w „Prymie z Officium powtarzać; a zaczynającej się od tych słów : „Dirigere et sanctificare regere et gubernare dignare, Domine Deus, etc “

Nie godzi się jej tworzyć żadnych planów i zamiarów, nic na własną przedsiębrać rękę nie przeprowadzać żadnych zmian w sposobie życia, bez poradzenia się wpierw Boga i bez upewnienia się o ile to tylko możliwe, że to się woli Bożej nie sprzeciwia; jest to bowiem rzeczą dowiedzioną, że częstokroć jeden krok tylko i to sam w sobie mało znaczący najzupełniej zniszczy i zepsuje doniosłe i ważne względem nas Boskie zamiary, w których wszystkie następujące po sobie stopnie i plany, najściślej są ze sobą złączone.

Najmniejsza drobnostka jak zmiana mieszkania, jakaś podróż , odmówienie, lub przyjęcie zgłaszającej się do nas osoby, jakiś stosunek zawiązany lub zerwany wbrew woli Bożej; wszystko to najzupełniej wystarcza do wykolejenia duszy z zakresu i planu jakie jej Opatrzność wyznaczyła, a co łatwo narazić ją może na wielką szkodę doczesną, a czasem nawet i wieczną.

Dają nam liczne tego przykłady, żywoty wielu świętych, w których widzimy jasno, że ich prawdziwe nawrócenie i uświątobliwienie zależało od pewnych okoliczności, z pozoru mogących się wydawać wprost obojętnymi, które jednak Opatrzność dla ich dobra przeznaczyła i zachowała. A nawet i my sami, z przykładów życia naszego, niejednokrotnie to samo moglibyśmy zrobić spostrzeżenie, co do okoliczności, która korzystnie lub ujemnie wpłynęła na bieg życia naszego.

Tym bardziej jest to nieodzowną koniecznością, abyśmy w sprawach wewnętrznych całkowicie poddali się wpływowi łaski i zostawili Bogu zupełną swobodę, rządzenia nami podług Swego upodobania. Nie od nas, bowiem, w znaczeniu właściwym uświątobliwienie nasze zależy; my tutaj sami z siebie nic nie możemy; i przez niepotrzebne wmieszanie własnej woli, pragnień i zapatrywań, dzieło Boże popsuć tylko zdolni jesteśmy. Bóg sam jako źródło świętości, stworzenia swoje uświęcać może! A skoro raz oddaliśmy Mu się w tym celu, zadaniem naszem jest tylko współpracować z natchnieniami łaski, baczną zwracając uwagę, abyśmy wskutek złej woli, nieostrożności, lub niedołęstwa, nie popsuli jej działania.

Dlatego też pilnie powinniśmy rozważać i zastanawiać się zawsze, co w sprawach dotyczących naszego uświątobliwienia, wchodzi w zakres naszej działalności, a co wyłącznie i jedynie od Boga zależy.
Otóż najpierw, Bóg rozrządza darem modlitwy i medytacji, który nie jest i nie może być dla wszystkich jednakowy, a który w każdej duszy podlega zmianie, w stosunku jej postępu w doskonałości; tak samo od Boga zależą pociechy duchowne, oschłości, pokusy i rozmaitego rodzaju doświadczenia wewnętrzne; w tym wszystkim trzeba zostawić Bogu wolność działania, zachowując się biernie i godząc się chętnie z każdym położeniem, w jakiem nas Bóg postawi, — tak dalece, żebyśmy zdołali uzbroić się w najzupełniejszą obojętność i zarówno nie pragnęli zakończenia smutnych i bolesnych doświadczeń, jak przedłużenia stanu słodkich uniesień.

Przede wszystkiem nie powinniśmy pragnąć nic takiego, co by nas wywyższyć mogło, ale raczej wybierać zawsze to, co nas bardziej upokarza i poniża. Co do nas, to z pomocą łaski, wchodzą w zakres naszego działania wszystkie umartwienia, szczególniej wewnętrzne; ćwiczenie się w cnotach, stosownie do nadarzających się okoliczności;— pilna uwaga aby nie stracić nigdy skupienia i pokoju serca i oddalać to wszystko co mogłoby ten spokój zakłócić, lub mu się sprzeciwić. Chcąc wiernie wypełnić powyższe i tym podobne postanowienia, nie mało nas to pracy kosztować będzie, i wiele przetrwać musimy napaści, walk, usiłowań i utrapień.

 

II.

Bóg postanowił w Swoim świętym Kościele kapłanów, aby przewodniczyli duszom i prowadzili je drogami zbawienia; w tym też celu daje im odpowiednie światło i łaski; a na nas wkłada obowiązek, abyśmy się do nich we wszelkich wątpliwościach udawali, unikając starannie pokusy i złudzenia, że sami sobie wystarczymy i sami potrafimy się prowadzić. Uczyniwszy akt oddania się Bogu i poświęcenia się Jego świętej miłości, powinniśmy prosić Go gorąco, aby nam raczył zesłać przewodnika według Swego serca, któryby łączył wiedzę z gorliwością; któryby Duchem świętym natchniony, posiadał tę wielką i rzadką zdolność prowadzenia drugich i udzielania im rad, według tegoż Ducha świętego.

Niestety! takich dyrektorów w Kościele Bożym jest nadzwyczaj mało; ale ostatecznie znachodzą się, i od nas zależy abyśmy Boga prosili, żeby nam dopomógł do spotkania którego z nich, na drodze naszego życia.

Strzeżmy się bardzo ten wybór tak niezmiernie subtelny i ważny, z własnej uczynić woli. Nie mamy do tego najmniejszej zdolności; bardzo łatwo moglibyśmy się pomylić w wyborze, i wpaść w złudzenie, jak to już się wielu innym duszom nieraz wydarzyło, które powodowane przesądem, miłością własną, przywyknieniem do pewnego rodzaju nabożeństwa, lub też jakąkolwiek bądź innego rodzaju przyczyną pozorną i próżną, fałszywy wybór zrobiły.

Bóg sam od wieków przeznaczył dla nas tego, a nie innego przewodnika, który też najlepiej nami kierować potrafi; i jeśli zdamy się zupełnie na Jego Opatrzność, najniezawodniej tak pokieruje wypadkami naszego życia, że sami wejdziemy w ręce tego dyrektora; jakiś głos tajemniczy, wewnętrzne przeczucie powie nam, że to jest ten właśnie od Boga wybrany; jak to miało miejsce w życiu świętej Matki Chantal, założycielki zakonu Wizytek, w spotkaniu jej ze świętym Franciszkiem Salezym, Biskupem Genewy; i niebawem wypadki widoczne, rzec można w oczy bijące, przekonają nas żeśmy się nie pomylili.

 

III.

Wreszcie Bóg Sam, jeśli Go słuchać zechcemy, da nam wskazówki, jakich trzymać się powinniśmy względem naszego przewodnika duchownego. Nie możemy wchodzić w szczegóły tej materii, ponieważ są one zbyt rozwlekłe i nie nadają się na przedmiot do medytacji.
Główną zasadą jest, abyśmy się starali widzieć w tym człowieku przedstawiciela Jezusa Chrystusa; i możemy być najgłębiej przekonani, że jak długo to uczucie mieć będziemy i stosownie do niego postępować, Bóg nigdy nie dopuści abyśmy popadli w niezliczone wady i usterki, jakim częstokroć źle zrozumiane przewodnictwo duchowne podlega: czy to z winy ludzkiej, czy też przez podejście złego ducha, który całą siłą stara się zawsze wszystkie dzieła Boże psuć i niweczyć.

Poza tym jeszcze, trzech rzeczy niezbędnych, przewodnictwo duchowne od nas wymaga, a tymi są: bezwzględna szczerość, zaufanie i posłuszeństwo. Pierwszą zasadą jest, abyśmy nic nie taili i nic nie ukrywali przed naszym przewodnikiem duchownym: inaczej bowiem ani nas poznać, ani też stosownie nami pokierować nie będzie w stanie. Zanim poweźmie przekonanie o naszej otwartości i szczerości, waha się, trwoży, jest niespokojny i niepewny, sam nie wie czego się trzymać, jakiej rady nam udzielić i jakie względem nas zrobić postanowienie. Nasz własny spokój od tego zależy, abyśmy zupełne pokładali w nim zaufanie, zabraniając sobie wszelkiego rozumowania i roztrząsania jego postanowień; starając się przeniknąć każdą myśl jego i zgodzić się z jego poglądami i zdaniami.
Nie ulega wątpliwości, iż jako człowiek, nieraz pomylić się może; nam jednak nie wolno tego przypuszczać nawet: w przeciwnym razie cóżby nam pozostawało do czynienia? Zresztą gdyby się nawet tak wydarzyło, będzie to albo rzecz niewielkiej wagi, lub też sam niebawem błąd swój spostrzeże; albo wreszcie Bóg żadną miarą nie dozwoli, aby stąd dla nas jakaś szkoda wyniknąć mogła. Mówimy tutaj o takim dyrektorze sumienia, którego rozum, doświadczenie i świątobliwość jest znana, a który tylko przez słabość natury ludzkiej w błąd chwilowy popaść może; lecz nie mamy wcale na myśli tych innych, którzy błądzą na wielką skalę, przez nieświadomość i zarozumiałość.

Gdyby smutnym losu przypadkiem, zdarzyło się nam wejść pod dyrekcję którego z tych ostatnich, i gdybyśmy na gruntownej podstawie powzięli przekonanie o jego nieudolności: wtedy powinniśmy bezzwłocznie opuścić go, zasięgnąwszy wpierw rady i pomocy Boskiej.

Lecz bardziej jeszcze chronić się i unikać należy takich przewodników, którzy pod pozorem świątobliwości, ukrywają jad zepsucia i łatwo niedoświadczoną i niewinną duszę, wtrącić mogą w błędy przeciwne wierze, lub też wprowadzić na fałszywą i niebezpieczną drogę.

Najlepszą bronią w tym wypadku jest pokora i prostota; Pan Bóg nie dopuści, aby dusza pokorna popaść mogła w zastawione, niegodne sidła; choćby miał cudu użyć, odkryje jej niezawodnie grożące niebezpieczeństwo, lub też obudzi w niej nieufność, i wstręt mimowolny, tak że sama się odsunie od niegodziwego przewodnika.
Co do posłuszeństwa, jest to rzecz tak oczywista i konieczna, zawsze i we wszystkim, wyjąwszy naturalnie w tym co mogłoby Boga obrazić, to jest w materii grzechu,—że byłoby to po prostu stratą czasu tę kwestię rozbierać i udowadniać. Podlegając w sprawach wewnętrznych natchnieniu Ducha świętego, a w zewnętrznych głosowi posłuszeństwa, możemy być przekonani, że nie zbłądzimy wcale na drodze doskonałości, która jest tym trudniejsza i niebezpieczniejsza, im wyżej powołani jesteśmy.

 

Pozostałe części Rozmyślań o miłości Bożej: TUTAJ


Ks. Jean Nicolas Grou T. J. – Rozmyślania o miłości Bożej. Warszawa 1910.

Fatima — nowe dzieło Maryi
Widocznie katolicy zapomnieli o tej …
ZDAJ SIĘ NA WOLĘ BOŻĄ! (13) – Im bardziej opuszczona jest dusza Bogu oddana, tym szczodrobliwiej bywa obdarzoną.
Im więcej zdajemy się tracić, …
FATIMA DROGOWSKAZEM
ajświętsza Panna żąda następnie cierpienia …
Kazanie do pielgrzymów, Głotowo, 12.06.2021 r. – Ks. J. Bałemba
Kazanie do pielgrzymów Sanktuarium Najświętszego …
Kazanie na Niedzielę : O wolnej woli. O naprawieniu wyrządzonego zła.
https://www.youtube.com/watch?v=Q7oVVDbpR8w Kazanie na III Niedzielę …
POSTĘP DUSZY – Cierpliwość
Porzucamy modlitwę, nie widząc jej …

Agnieszka

Zdrowa nauka Kościoła przeciw kłamstwom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

2 myśli na temat “Rozmyślania o miłości Bożej (26) – O zupełnym poddaniu się Bogu

  • 30/05/2021 o 19:19
    Permalink

    Czemu nie można czytać w „readerze” jak kiedyś całości tekstów?

    Odpowiedz
    • 30/05/2021 o 20:24
      Permalink

      Najprawdopodobniej wina ostatnio przeprowadzanych zmian, m.in eksperymentow z wtyczkami… Postaramy się to naprawić jak tylko znajdziemy przyczynę

      Odpowiedz

Skomentuj

%d bloggers like this: