Niegodni jesteśmy cierpienia Cz.II – O bólu duszy (Ks. K. Antoniewicz)

 

VII.

Prowadził Bóg lud izraelski przez puszczę do obiecanej ziemi — prowadzi Bóg  czasami dusze wybraną przez puszczę wewnętrznych oschłości, do nieba — otacza ją nieraz ciemnością, goryczą i tęsknotą ją napełnia, zostawia bez pomocy i pociechy! Wtenczas ta dusza przez morze męczeństwa przechodzi, upada na siłach, wątpi o sobie, usycha, więdnieje, ni jedna kropelka duchowej pociechy ją nie pokrzepi, ani jedno światełko niebieskie nie rozjaśni nocy jej. 

— I taki stan jest dla duszy Krzyżem, i Krzyżem ciężkim, bolesnym, — ale umiejmy tylko ten Krzyż dźwigać, a stanie się dla nas Krzyżem zbawienia.

W takiem duszy usposobieniu przeżyła Święta Teresa lat osiemnaście — tą drogą prowadził Bóg Hieronimów, Bernardów, Grzegorzów i tylu innych wielkich Świętych ! Prowadzi i dziś Bóg niejednego z nas tąż samą drogą, abyśmy jasno pojęli — że pociecha lub oschłość nie jest ani zasługą, ani winą — że Bóg nie żąda od nas jak tylko zaprzenia się woli naszej zawsze i wszędzie, i połączenia woli naszej z wolą Boską!

— Sądzimy, iż my Boga, a Bóg nas więcej kocha wtedy, gdy nam pociechy daje. — Sądzimy się nabożnymi wtedy, gdy wielkiej słodyczy na modlitwie doznajemy, ale nabożeństwa nasze zasadza się na wierności naszej względem Boga, ale ta wierność zarówno Bogu jest miłą, o nierównie więcej milszą jest w czasie opuszczenia i oschłości, jak w czasie pociechy i jasności wewnętrznej!

— Częstokroć w początkach nawrócenia naszego doznajemy wielką słodycz i pociechę w modlitwie i nabożeństwie; Bóg tym sposobem wspiera słabe siły nasze, abyśmy z Krzyżowej drogi doskonałości nie schodzili — ale gdy miłość Boga mocniej się zakorzeni w sercu naszem, częstokroć Bóg podówczas odbiera nam te wewnętrzne pociechy, abyśmy własnych spróbowali sił, i w oschłościach umocniła się wierność nasza! Trwajmy tylko wiernie na tym bolesnym oschłości Krzyżu, pokąd się Bogu podoba na nim nas zostawić.

— Dziękujmy Mu zarówno za pociechy, jak i za brak wszelkiej pociechy. — Kochajmy Boga w opuszczeniu, tęsknocie i oschłości, a Bóg wierność i wytrwałość nasze nagrodzi błogosławieństwem swojem w czasie i w wieczności!

 

VIII.

Myśli nasze są często Krzyżem naszym: jak rój brudnych owadów, brzęczą około nas , szukając przystępu do serca; wdzierają się przez oczy i uszy, chcąc splamić piękność, jasność i czystość niewinnej duszy — a taki Krzyż dla pięknej, jasnej i czystej duszy, jest ciężkim, bardzo ciężkim, a nieraz dotkliwszym go czynimy, nieumiejąc go nosić dobrze i zbawiennie.

Jeden jest sposób najłatwiejszy pozbyć się takich natarczywych myśli, to jest,wzgarda. Im więcej będziem się niepokoić, trwożyć, lękać, silić, tem gwałtowniej taki rodzaj myśli będzie na nas powstawał.

— Pamiętajmy, że jeśli Bóg pozwala, aby taki rodzaj pokusy wypróbował serce nasze  to nie na to  aby nas straszyć, ale aby nam dać sposobność do okazania wierności naszej: bez zezwolenia nie ma grzechu.

— Nie w naszej mocy niemieć pokusy , ale w naszej mocy oprzeć się jej i walczyć z nią. Dostateczną siłę przy łasce Boskiej zawsze mamy do zwalczenia grzechu!

— Lecz powiesz: „Ja się właśnie lękam, czym nie zezwolił. 

Jeśli się lękasz i boisz i wątpisz, dobra nadzieja, że i zezwolenia nie było!
Powiesz: ach raczej wolałbym wszystkie innego rodzaju Krzyże ponosić, jak ten.

Dlaczego?

Wszakże Bóg najlepiej wie, ja ­ kiego nam Krzyża potrzeba — bo Krzyż jest oraz lekarstwem na uzdrowienie chorób duszy naszej -— a choroby duszy komuż lepiej są wiadome jak Bogu?

W takich pokusach niedowierzasz sobie? to dobrze, bardzo dobrze — ale nie dowierzasz Bogu? źle, bardzo źle !

Nie walczysz sam, ale Bóg z tobą walczy — nie rachuj na twoje siły , ale na siłę Boga w sobie! Ciężko ci rozróżnić myśl od zezwolenia — wyznaj przed tym, który rządzi sumieniem twojem, stan wewnętrzny duszy twojej jasno i dokładnie — i spuść się na wyrok i sąd Jego !

Nie mów: on mnie może nie zrozumiał, on mi może źle doradził! — Bóg za niego od ciebie rachunku wymagać nie będzie — on za siebie, ty za siebie odpowiesz Bogu — on za wyrok swój, ty za posłuszeństwo twoje!
Jeśli cię Bóg prowadzi tą drogą , upokorz się, kochaj i bądź cierpliwy — im zaciętsza walka, tem świetniejsze zwycięztwo — w miarę wderności będzie i nagroda.

— Krzyż, który najbardziej od świata cię odrywa, najściślej z Bogiem cię łączy.

— Każde cierpienie , które nas lepszymi czyni, od Boga jest, — każde, które gorszymi nas czyni, od świata jest

— musi Bóg pierwej oczyścić serce nasze ze wszystkich brudów, aby je poświęcić na raiły dla siebie przybytek. W jaki sposób to czyni, do nas nie należy, — dajmy Mu tylko działać, nie wyrywając się z rąk Jego, — On nam krzywdy nie uczyni, bo On jest Ojcem naszym!

 

IX.

Dobrym uczniem jest ten, który mistrza swego naśladuje, — dobre dziecko nie odstąpi w bolesnej chwili ojca swego! Uczniowie Mistrza ukrzyżowanego, dzieci boleści Jego, czyż chcemy się wyrzec godności i powołania naszego? Czyż chcemy żyć sami z sobą w sprzeczności ?

Chcemy kochać Zbawcę naszego, a nie chcemy Go kochać na Krzyżu; chcemy go kochać na górze Tabor, w jasności i chwale, a nie chcemy Go kochać w poniżeniu i opuszczeniu na górze Kalwaryjskiej ?

— O nie, tak być nie może! On przez Krzyż wszedł do chwały swojej, a więc i my chcąc się stać uczestnikami chwały Jego i Krzyż Jego podzielać musimy,

Zbawiciel idzie przed nami — pewny i bezpieczny przewodnik do nieba — i dał nam na drogę każdemu Krzyż, który uznał dla nas potrzebnym, wedle mądrości i miłości swojej!

Temu dał Krzyż choroby, tamtemu ubóstwa; jednych krzyżuje prześladowaniem, wzgardą u ludzi drugich, tęsknotą smutkiem wewnętrznym.— Weźmie matce dziecko, dzieciom matkę; rozłączy męża z żoną, żonę z mężem.
Są tacy, którzy nie jeden, ale kilka Krzyżów razem dźwigać muszą. — Są ludzie tak usposobieni, że najmniejszy Krzyż, na pozór tak lekki, ich obala i niweczy! — Bądź jak bądź, my drogi Opatrzności boskiej czcić, wielbić, błogosławić powinniśmy, chociaż częstokroć tak ciemne i niepojęte nam się być wydają!

Nie pytajmy się nigdy, dla czego Bóg nami tak rządzi, ale dajmy się mu rządzić spokojnie i pokornie!

Nie prośmy o nic, coby było przeciw woli Jego, ale dziękujmy za wszystko, chociaż przeciw woli naszej! Wola Boska nas zbawi, wola nasza, jeśli nie czyni jedno z wolą Boską, zgubi nas! My tylko przeszłość i to ciemno widzimy

— Bóg widzi przyszłość! My widzimy Krzyż, ale nie widzimy błogosławieństw do Krzyża przywiązanych! — O poznajmy , kochajmy tego, który nas tak niepojętą ukochał miłością. — A jeśli nauczymy się kochać Jezusa, będziem Go kochać we wszystkiem. Jeśli się nauczymy kochać Krzyż Jego, będziem kochać Krzyż nasz!

 

X .

Chcąc nosić zbawiennie Krzyż za Jezusem, na cztery warunki uważać powinniśmy:

— Abyśmy z własnej winy tego Krzyża na siebie nie ściągali —- bo jeśli Krzyż nasz z grzechu się wywinął — i owoce jego będą owocem grzechu.

Żebyśmy w wyobraźni naszej nie wyroili sobie fantastycznego Krzyża — taki Krzyż będzie trwożył, ranił, ściskał serce nasze, jako widmo nocne — ale serca nigdy nie poświęci.

Lecz jeśli Krzyże nasze są skutkiem grzechów, Bóg, który nie chciał przyczyny, może chcieć skutku, i od nas zależy, abyśmy ten Krzyż kary, nosząc go wedle Boga, w żalu i pokucie uczynili Krzyżem zbawienia naszego!

Nie powinniśmy także bawić się i przebierać w Krzyżach, bo nie wiemy, jakie są dla nas najprzydatniejsze.
Gdybyśmy sami dla siebie Krzyż wybierali, byłby pewnie albo za długi, albo za krótki, albo za lekki, albo za ciężki!

Nie patrzmy nigdy na Krzyż, ale na tego, który go nam daje !

Jedna z największych tajemnic do dobrego noszenia Krzyża, jest ta, żebyśmy go w pokoju i pokorze nosili, oddalając wszystko, co niepokój i trwogę w sercu obudzić może!

Bo Bóg jest Bogiem pokoju, a jakikolwiek niepokój nie od Niego jest!

Nie na tem zawisł pokój duszy, abyśmy nie czuli cierpienia, ale byśmy w cierpieniu cierpliwymi byli; — nie na tem, abyśmy nie doznawali chwilowej tęsknoty, smutku, zatrwożenia, ale na tem, abyśmy się podobnym opierali wzruszeniom.

Często powtarzajmy te słowa w głębi duszy naszej:

Bóg tak chce — niech się dzieje wola Jego!

 

Dlatego niejedna ukrzyżowana dusza, przechodząc przez takie chwile opuszczenia i słabości ludzkiej, sądzi, iż nie chce cierpieć, iż nie umie kochać, iż się opiera woli Boskiej! O nie!

— Wstąp tylko w głąb twej duszy i zapytaj: czego ona żąda, a odpowie ci, że tego, czego Bóg chce! — Czybyś chciał, aby wola Boska ustąpiła woli twojej; czybyś chciał grzechem wykupić szczęście twoje? Nie, — a więc i ten niesmak chwilowy nie jest skutkiem złości, ale słabości twojej, a za łaską Boga i to przezwyciężysz.

Na pociechę i wzmocnienie twoje masz przykład w Zbawicielu; okazuje bojaźń, smutek i tęsknotę — cóż dziwnego; że i ty tego doznajesz ! Prosi o oddalenie Krzyża, więc i tobie o to prosić się godzi, ale w duszy twojej niechaj takie będzie poddanie się pod wolę Boską, jakie było w duszy Zbawiciela twego!

 

XI.

Do zbawiennego i godnego noszenia Krzyża należy rozpogodzone serce i spokojna dusza. Czuwajmy nad sobą, aby cierpienie jakiegokolwiek rodzaju przeciwnych na nas nie wywarło skutków.

Dźwigajmy nasz Krzyż, ale nie czyńmy nasz Krzyż Krzyżem dla innych

Często się zdarza, że szukamy pociechy i ulgi w cierpieniu naszem, innym cierpienia zadając. — Krzyż czyni nas cierpkimi, złośliwymi, twardymi dla wszystkich, co nas otaczają — i nosimy Krzyż z pożytkiem może dla innych, dając im sposobność w znoszeniu dziwactw naszych, do zasługi — ale bez żadnego pożytku, a może ze szkodą naszą!

— Inni, ugięci pod Krzyża ciężarem, poddają się jakiejś nieczynności najzgubniejszej, smutkom, marzeniom; zaniedbują wypełnienie obowiązków swoich, paraliżują dobre chęci innych i niweczą wszystkie zamysły Boga, który zsyłając na nas Krzyż, chce, abyśmy ten Krzyż uczynili zasługą naszą!

—Smutek może być lekarstwem , ale może być i trucizną dla duszy naszej ; smutek, który działa i kocha, jest od Boga;

smutek, który próżnuje i na wszystko nas obojętnym czyni, nie jest od Boga!

Zbawiciel nasz, idąc drogą, krzyżową, w tem morzu boleści krwawych pogrążony, znalazł jeszcze słowa pociechy dla niewiast jerozolimskich, — przybity do Krzyża zbawia dobrego łotra, — daje nam Matkę w Matce swojej — modli się za tych, którzy Go krzyżują; — i może nigdy tyle miłości nie okazał, jak od tej chwili, gdy najboleśniej cierpieć począł. Od ostatniej wieczerzy aż do skonania na Krzyżu!

Oto jest przykład, który naśladować mamy, w czasie utrapienia i smutku! Walczmy mężnie przeciw miłości własnej, która częstokroć jest przyczyną tego usposobienia duszy naszej.

Nie ten dobrze cierpi, który na Krzyżu się śmieje; nie ten, który na Krzyżu łzami otrętwienia duszy płacze, — ale ten, który na Krzyżu kocha, działa i wśród łez słodkim duszy uśmiecha się spokojem.

Kto tak da się cierpieniom przezwyciężyć, że życie na Krzyżu prowadzi zimne, nieczynne, obojętne na wszystko, ten wprawdzie Krzyża z siebie nie zrzuca, ale też z nim nie idzie naprzód i próżno czas swój marnuje.

—- O nie czyńmy tego! pamiętajmy, że Zbawiciel Pan rzekł i rozkazał, abyśmy z Krzyżem szli za nim, a nie abyśmy z Krzyżem stali na miejscu bo inaczej, my stojąc, a on idąc naprzód, prędko zniknie z ócz naszych; a nie widząc Go przed sobą, nie wytrwamy w boleściach naszych!

 

Niegodni jesteśmy cierpienia Cz.I – O łasce niesienia krzyża


Przez Krzyż do Nieba. Przypomnienie missyi w W. Księstwie Poznańskióm odbytej, przez Ks. Karola Antoniewicza. WROCŁAW. Nakładem Ernesta Gunthera. 1869 r.

 

O prawdziwym szczęściu – Ks. Karol Antoniewicz
Patrzcie w około siebie, na ten świat – jakże tam mało szczęśliwych widzicie. Sami ludzie robią się nieszczęśliwymi, ale wyznać tego nie chcą. My …
O NOSZENIU KRZYŻY – Ks. Karol Antoniewicz
Nie zostałeś lepszym, lecz czyjaż w tem wina? Czyż wina lekarza i lekarstw że chory nie wyzdrowiał, jeśli lekarstwa użyć nie chciał? Dawał ci …
O modlitwie Pańskiej Cz. 3 – Ks. Karol Antoniewicz
Ale wysłuchania tej prośby mało kto uzyskuje, a to dlatego, że nie chcemy wypełnić tego warunku, pod którym odpuszczenie to jest nam obiecane, że …
O modlitwie Pańskiej Cz. 2 – Ks. Karol Antoniewicz
Ale zgadzać się z wolą Pana Boga, to nie znaczy samemu nic nie robić, albo źle robić, a potem, gdy z winy naszej nieszczęście …
O modlitwie Pańskiej Cz. 1 – Ks. Karol Antoniewicz
Często wprawdzie ją powtarzamy, ale mało skutków doznajemy, dlatego, że przez to samo powtarzanie, słowa tak nam są w pamięci mocno wrażone, że płyną …
Zgięte kolana, ale nie zgięta pycha – O modlitwie, cz. 2 – Ks. K. Antoniewicz
Są albowiem i tacy, którzy udając się na modlitwę, stają przed obliczem Boga, nie jakoby oni Boga, ale jakoby Bóg ich nie potrzebował; nie …
Człowiek milczy i Bóg zamilkł – O modlitwie, cz. 1 – Ks. K. Antoniewicz
Nie ten się dobrze modli, kto czuje pociechy wewnętrzne, światłość natchnienia, zebranie skupienie wszystkich władz duszy swojej, bo to są łaski Boskie szczególniejsze; ale …
„Rozróżnili wiarę od życia, dlatego wiara utraciła siłę” – Ks. K. Antoniewicz- O WIERZE
My zawsze z Bogiem w układy chcemy wchodzić, zawsze chcemy, aby Bóg trochę dla nas zwolnił ustawy swoje, aby trochę od prawdy ujął, a …
Niegodni jesteśmy cierpienia Cz.I – O łasce niesienia krzyża (Ks. Antoniewicz)
Wolno nam powiedzieć: nie wiem, dla jakiej przyczyny Bóg na mnie ten Krzyż zesłał — ale nie wolno nam powiedzieć, że bez sprawiedliwej przyczyny …
Ks. Karol Antoniewicz – Nauczyciel drogi krzyża
„O mój Jezu, jak bolesne jest to przejście od świata do Ciebie, od chwały do pogardy, od wygód do niewygód, od wolności do posłuszeństwa! …
Nie żyj złudzeniem ale prawdą, nie marzeniem ale rzeczywistością – Ks. K. Antoniewicz
Pomnij tylko jasno życie, nie żyj złudzeniem ale prawdą, nie marzeniem ale rzeczywistością! Powiedz sobie raz: życie jest pracą nie zabawą, pielgrzymstwem nie odpocznieniem, …
Modlitwa oddania się Panu Jezusowi
powtarzając modlitwę Twoją w Ogrójcu: Nie jako ja chcę, ale Ty , (i te słowa, coś mnie ich sam nauczył) Bądź wola Twoja! mam …
Droga ŻYCIA – Drogą KRZYŻOWĄ
Dziś znam tę drogę, miłości, zbawienia: Pusta, odludna, od świata wzgardzona. Pójdę Cię szukać, choć zwątlonym krokiem, Pójdę tą drogą bolesną i ciemną; Pójdę …
Dla pociechy dusz cierpiących cz.1
Chcesz mię kochać w szczęściu, a w boleści ode mnie odstępujesz. Wiesz, że cię kocham, bo ta miłość do krzyża mnie przybiła, wiesz, żem …

Codziennie wieczorem wspieramy osoby wyrażające swoje poddanie się woli Boga naszą modlitwą:

Niech się stanie wola Twoja! (Módlmy się)

„Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich. Jednak nie Moja wola, lecz Twoja niech się stanie.”

Wskazane jest też dodać za Matką Boga: „Oto Ja służebnica(sługa) Pańska(i), niech Mi się stanie według Twego słowa!”

Codziennie wieczorem wspieramy osoby tak wyrażające swoje poddanie się woli Boga modlitwą :

CZYTAJ CAŁOŚĆ