Nauka Katolicka

Rozmyślania o miłości Bożej (4)- Bóg jest miłością i źródłem wszelkiej miłości

nie wystarcza to jeszcze czcić i wielbić Boga miłością czystą i bezinteresowną, na którą On w całej pełni zasługuje; co więcej, powinienem widzieć całe moje szczęście i chwałę, w tem zupełnem zjednoczeniu się z Bogiem i w tej dla Niego bezwzględnej miłości; powinie­nem całą siłą duszy mojej dążyć do te­go, aby Go coraz więcej poznawać i ko­chać

Bóg jest miłością i źródłem wszelkiej miłości.

I. 

Bóg jest miłością,—mówi Jan święty, i źródłem wszelkiej miłości”.—Duch św., Miłość odwieczna, pochodząca od Ojca i Syna, przepełnia serca nasze. Bóg trzykroć Święty, inną miłością natchnąć mnie nie może, jak tylko tą, którą Sam jest przepełniony. Od wieków ta miłość istniała i bez końca istnieć będzie! Jest ona w pierwiastku swoim, to jest w chwili gdy nam przez Chrzest święty do duszy wszczepioną została — czysta i bez zma­zy; później także pozostałaby jasną i czystą we wszystkich swoich objawach i uczynkach, gdyby z biegiem lat moja miłość własna jej nie skaziła.

Uczucie wdzięczności ku Bogu i nadzieja nagrody wcale jej nie psują; owszem w zasadzie te uczucia są czyste i zgodne z wolą Bożą; Jego łaską natchnione i wspierane, są one raczej objawami naszej miłości ku Bogu, a tem samem żadną miarą Sa­mego Boga, głównego przedmiotu naszej miłości, przyćmić nie mogą; obowiązkiem jest moim nawet uwielbiać Boga za otrzy­mane dary i za te wszystkie, które nam przyobiecał w przyszłości, jakkolwiek nad wszystko i przede wszystkiem po­winienem Go kochać dla Niego Samego.
Czyż te uczucia są sprzeczne, czy me dadzą się ze sobą pogodzić?.

W każdym razie jakikolwiek powód, czy wdzięczność, czy nadzieja pobudza mnie do ukochania Boga, zawsze — jak­kolwiek na razie sam nie umiem zdać sobie z tego sprawy — głównym wówczas przedmiotem mojej miłości jest Bóg tylko: sam z siebie Boga ukochać nie zdołam, ale tylko tą drogą i w ten sposób, w jaki mnie natchnie Duch św. Nie wymaga On ode mnie żadnych nadzwy­czajnych porywów, lecz żąda tylko abym był powolny [poddany] Jego natchnieniu w każdym czasie i w każdej chwili, gdy mnie na­wiedzić raczy, oraz bym Jego łasce przeszkód nie stawiał.

Głownem zadaniem całego mego ży­cia być powinno, aby miłość moja ku Bogu, była tą osią i środkiem, około których wszelkie moje uczucia i sprawy mają się obracać. — Resztę dokona Duch św., który według swej woli i upodobania rządzi duszami ludzkiemu. Aby mnie w dobrem utwierdzić, a serce moje od złych myśli odwrócić, przejmuje mnie czasem grozą sądu Boskiego; lub też stosownie do potrzeby mej duszy, przy­wodzi mi na pamięć, wszystkie niezliczo­ne dobrodziejstwa i łaski, któremi Bóg mnie obsypuje i zmusza tą drogą serce moje, do aktów wdzięczności i uwielbie­nia ku Bogu, nakłania do umartwień, do cnót heroicznych, do kornego poddania się we wszystkiem najmędrszym Boskim wyrokom; lub też chcąc obudzić we mnie pogardę ziemskich rozkoszy i dodać mi siły do mężnej walki z trudnościam i ży­cia, a do znoszenia w cierpliwości w szelkich utrapień i cierpień, zwraca myśl mo­ją do życia wiecznego, do tej jasnej i niczem nie zamąconej szczęśliwości niebieskiej, którą Bóg przyobiecał wier­nym sługom Swoim.

Każda prawie kar­ta Pisma św. tak w Starym jak i w No­wym Testamencie, daje nam niezliczone przykłady tego działania Ducha Św. w sercach ludzkich i uczy nas, jak w po­dobnych wypadkach i my z całem pod­daniem powinniśmy ulegać tym świętym natchnieniom.  I tak Prorocy, przez któ­rych przemawiał głos Boży, jak i Aposto­łowie, wierni tłumacze słów Chrystusa Pana, jak i Sam Jezus Chrystus, w nie­zliczonych naukach i przykładach, podają nam sposoby nieustannego zwracania serca i myśli naszych do Boga; sposoby te jednak jakkolwiek rozliczne i różno­rodne, nie przynoszą wcale uszczerbku miłości Bożej w zasadzie; owszem po­magają wielce do utwierdzenia nas w niej i wzmocnienia.

II.

Bóg wymaga, abyśmy Go nad  wszyst­ko i dla Niego Samego kochali.
My nędzne i słabe stworzenia, doma­gamy się także bezinteresownej miłości od równych nam sobie; innem przywią­zaniem gardzimy i nie chcemy nawet słyszeć o niem. Każdy mąż czułby się ciężko obrażonym gdyby przypuszczał, że małżonka jego kocha go tylko ze względów osobistej korzyści. Każdy oj­ciec to samo, w objawach przywiązania i posłuszeństwa swych dzieci nie mógłby czuć zadowolenia, gdyby przypuszczał, że objawy tychże nie są oparte na realnem uczuciu, gdyby podejrzywał, że go kochają jedynie w nadziei zysku lub na grody. A nawet i panowie ziemscy wy­magają od sług swoich serca i przywią­zania, i niechętnie patrzą na takich, któ­rzy im służą z musu, z konieczności, ze względu na zapłatę i na korzyści, jakich się od swoich panów spodziewają. Przy­jaźń — uczucie wzniosłe i szlachetne — zamieniłaby się w proste kupiectwo, w wyrafinowaną spekulację, gdyby opie­rała się jedynie na zasadzie oddawania sobie nawzajem , miłych sercu przysług i uprzejmości.

„Na czem polega uczucie miłości?” — Odpowiedź bardzo trafną dał na to pytanie jeden z poganów. „Miłość polega na pragnieniu dla uko­chanej osoby jak największego szczęścia i powodzenia, bez względu na jakąkol­wiek naszą osobistą korzyść”. Zdanie, że wielcy ludzie, rzadko kiedy mają prawdzi­wych przyjaciół, pochodzi stąd, że zazwy­czaj ludzie nie przywiązują się do nich dla ich niezwykłych osobistych zalet, ale po prostu dla własnej korzyści, dla inte­resu, w celu ubiegania się za ich wpły­wem o dostojeństwa i zaszczyty.

Na koniec któż kiedykolwiek w oświadczaniu swoich uczuć i przywiązania był o tyle niezręcznym, aby pozwolił drugim do­myślać się nawet, że pobudką jego starań i zabiegów jest własny interes?  Z góry mógłby być przekonany, że w podobnym wypadku spotkałby się z odrzuceniem i wzgardą.

A zatem ludzie w stosunku do siebie pod względem delikatności uczuć i przywiązania, trzymają się tych koniecznych zasad i reguł, aż do przesady; tak czy­nem, jak słowem okazują sobie nawza­jem, różnorodne odcienia uczuć szlachet­nych, częstokroć fałszywych i udanych; w zasadzie jednak wiedzą, iż te uczucia szczere być powinny, i domagają się tychże od drugich: a Bóg, dobro nieskończone, który Sam wyłącznie ma nie­zaprzeczone prawo do naszej miłości, Bóg, który jest zazdrosny o serca nasze, który jest świadkiem najskrytszych tychże tajników ; Bóg, który nas- stworzył i usposobił do kochania w tym celu je­dynie, abyśmy Jego nade wszystko uko­chali; Bóg, Istota najdoskonalsza, miałby nie żądać i nie wymagać, abyśmy Go dla Niego Samego kochali i miałoby to być Mu obojętne czy w tej miłości na pierw­szym planie własnych korzyści szukamy?..

Czyż podobna nawet myśl taką przy­puścić! Tytuły ojca, oblubieńca, pana i przyjaciela, do których w stosunku z ludźmi taką przywiązujemy wartość, czyż wobec Boga żadnego nie miałyby znaczenia? Wszak On Sam i to w stop­niu stokroć wyższym i doskonalszym, jest naszym Ojcem, Oblubieńcem, Przyjacielem i Panem, a tem samem prawa Jego do naszej miłości przewyższają nieskoń­czenie wszelkie prawa ludzkie!

Prócz tego posiada On tytuł i godność, do jakiej żadne stworzenie rościć sobie prawa nie może. Jest on Istotą bez­względnie doskonałą, a cokolwiek spostrzegamy w stworzeniach piękności i do­bra, jest to tylko, słabem odbiciem, cie­niem, zaledwie, doskonałości Boskiej. Bóg nie zabrania, owszem, w pewnym stopniu dozwala i uświęca nawet nasze przywiązanie do równych nam istot: byle jednak to uczucie nie przewyższało ani równoważyło nigdy, naszej miłości ku Niemu; co więcej, wyraźnie nakazuje wspólną miłość między rodzicami a dziećmi, między osobami węzłem krwi złączonemi, tem samem rzecz jasna, że przede wszystkiem i nade wszystko Bóg wy­maga dla Siebie miłości naszej całkowitej i bezwzględnej, i żadną miarą zadowolnić się nie może, jakiemś uczuciem dodatkowem, wypływającem z ubocznych przyczyn. Trudno doprawdy, dobrać wy­rażenia i słowa dość jasne i dosadne, które byłyby w stanie dać nam pojęcie o całej niegodziwości i zaślepieniu miło­ści własnej, przez którą człowiek przy­właszcza sobie, lub oddaje równym sobie stworzeniom , te względy i uczucia, jakie Bogu wyłącznie oddawać powinien.

III.

Na koniec nie wystarcza to jeszcze czcić i wielbić Boga miłością czystą i bezinteresowną, na którą On w całej pełni zasługuje; co więcej, powinienem widzieć całe moje szczęście i chwałę, w tem zupełnem zjednoczeniu się z Bogiem i w tej dla Niego bezwzględnej miłości; powinie­nem całą siłą duszy mojej dążyć do te­go, aby Go coraz więcej poznawać i ko­chać. Na tem też polega cała zacność i wartość uczuć moich; a prawdziwe za­dowolenie umysłu i serca tylko na dro­dze do coraz głębszego poznawania i uko­chania Boga znaleźć mogę.

Największą przeszkodą mego szczęścia na ziemi, jest moja ułomność i słabość, która mnie krę­puje i nie dozwala na równi z niebie­skimi duchami, uwielbiać doskonałości Boskie. Niemniej jednak obowiązany jestem o ile to w mojej mocy, już i w tem życiu dążyć do tego szczęścia które Bóg chce z nami podzielić, a które ma być moim udziałem w wieczności.

Jakżeż pięknem i wzniosłem jest prze­znaczenie moje! Polega ono na zupełnem i całkowitem złączeniu się mojem z Bogiem; to bezgraniczne uwielbienie Boga i ta ścisła łączność moja z najwyż­szą Istotą, najzupełniej mnie uszczęśli­wi, tak że już żadnych innych pragnień mieć nie będę. Jakież to poniżenie i nie­godne serca ludzkiego uczucie, jeżeli ja­kąś rzecz lub stworzenie ukocham więcej jak Boga! Bóg z hojności Swojej otwo­rzył mi drogę do szczęścia, pozwala i na­kazuje abym w Nim tego szczęścia szu­kał; a ja miałbym nierozważnie w inną zwracać się stronę?…

Do osiągnięcia tego celu Bóg nie wymaga odemnie żadnych nadzwyczajności, żąda tylko abym go ko­chał, a ja miałbym się opierać temu wez­waniu, czy to przez opieszałość, lub też z przyczyny że to żądanie zbyt trudnem mi się wydaje?… Jeśli przykazania tego nie wykonam, Bóg grozi mi niepowe­towaną stratą, wieczną karą i wiecznem Jego przekleństwem; czyż wobec tej groź­by, mam pozostać nieczułym? czyż tak straszny wyrok nie zdoła oderwać mnie od stworzeń, a całą gorącość uczucia mego zwrócić ku Stworzycielowi?…

Pomimo to wszystko niestety, widzę i mam to wewnętrzne przekonanie, że nieraz wpadam w złudzenie, że poddając się próżnym marzeniom, ścigam złudną marę szczęścia, która wciąż przedemną umyka; chcąc się jaśniej wyrazić, przyznaję, że nieraz w fałszywem świetle używania ziemskich rozkoszy, widzę moje szczęście, to jest tam, gdzie go niema wcale, i nigdy być nie może. Rozum i doświadczenie, więcej jeszcze od rozumu prze­konywujące, tylokrotne dało mi już tego dowody. Jestem zatem najzaciętszym nie­przyjacielem samego siebie. Powinienem więc tępić nieubłaganie to zło nieskoń­czone, tę miłość własną, która oddala mnie od najwyższego dobra, a natomiast pogrąża coraz bardziej w nędzy i upo­dleniu, a serce moje czczym dymem złu­dzenia i próżności napełnia. Nadomiar nieszczęścia, dym ten z chwilą śmierci rozwieje się i jak sen zniknie, pozostawiając mnie w bezdennej .rozpaczy, że przez własną nieostrożność i winę wszyst­ko bezpowrotnie straciłem!

Przestępstwo, które popełniam, odma­wiając Bogu miłości, jaka Mu się ze wszechmiar należy, jest tak wielkie, że nie jestem w stanie pojąć nawet, olbrzymich jego rozmiarów. Aby zrozumieć obrazę Istoty nieskończonej, trzebaby mieć nadludzkie, nieokreślone pojęcie.
Przestępstwo to jednej chwili, duszę mo­ją stworzoną na obraz i podobieństwo Boga — przemienia we wstrętny potwór, który budzi odrazę i obrzydzenie nie tylko w Samym Bogu, ale i we wszystkich stworzeniach pozostających w łasce Boskiej. Co więcej, gdybym sam siebie w tym opłakanym stanie ujrzał, musiałbym także przejąć się zgrozą i wstrętem; i gdybym na nieszczęście moje, w chwili śmierci nie miał w sercu miłości ku Bogu, to, nie czekając naw et strasznego sądu Boskiego, sam z własnego poczucia i przekonania, pogrążyłbym się w prze­paściach piekielnych jako w jedynem odpowiedniem dla mnie miejscu!

Widzę i uznaję więc o mój Boże! słuszną i nieodzowną konieczność kochania Ciebie, najpierw dla Twej nie­zrównanej dobroci, a także za te wszyst­kie łaski, dobrodziejstwa i dary, których mi udzieliłeś i których się jeszcze od Ciebie spodziewam. Powtórzę ze świę­tym Augustynem, że służąc Tobie i cześć Ci oddając, dajemy Ci tem samem dowód najwyższej miłości; Ty zaś także nagradzasz nas miłością Swoją, i wszystko w miłość przemieniasz, i tylko za miłość zwykłeś nagradzać: żaden bowiem dobry uczynek bez cechy miłości, nagrody wiecz­nej uzyskać nie może. „Jeśli nie mam mi­łości,— mówi św. Twój Apostoł,- jestem niczem; i cokolwiek uczyniłbym, choćbym oddał biednym cały mój majątek, choć­bym ciało moje wydał na całopalenie, na nic by mi się to nie przydało, gdybym nie miał miłości!”

Lecz niestety! ta miłość tak czysta, tak konieczna w zasadzie, w wykonaniu jest dla mnie rzeczą niesłychanie trudną, z po­wodu mojej miłości własnej, która nieustannie stara się w sercu mojem miłość Bożą przygłuszyć, lub co najmniej przez brak czystej intencji choć w części przy­ćmić! Ty jednak, o Boże, żądasz i domagasz się ode mnie tej bezinteresownej miłości! Błagam Cię zatem w najwyższem upokorzeniu ducha, dopomóż mi, abym Cię tak ukochał, jak Ty chcesz być kochanym. Naucz, jak się mam ćwiczyć w tej Twójej miłości, jakich używać sposobów, aby ją sobie przyswoić, aby ją utrzymać i coraz więcej wzmacniać! Ja, sam ze siebie nic uczynić nie zdołam, nawet akt dobrej woli z mej strony, jest Twoim wyłącznie darem; i ta modlitwa, którą w tej chwili przed tron Twój zano­szę, jeśli jest gorąca i szczera, to jedy­nie z Twego tylko pochodzi natchnienia.

cdn.


Ks. Jean Nicolas Grou T. J. – Rozmyślania o miłości Bożej. Warszawa 1910.

Zdrowa nauka Kościoła przeciw kłamstwom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

2 komentarze dotyczące “Rozmyślania o miłości Bożej (4)- Bóg jest miłością i źródłem wszelkiej miłości

  1. Błagam Cię zatem w najwyższem upokorzeniu ducha, dopomóż mi, abym Cię tak ukochał, jak Ty chcesz być kochanym.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Pingback: Rozmyślania o miłości Bożej (4) – O aktach miłości Bożej – Niewolnik Maryi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: