Nauka Katolicka

O NAŚLADOWANIU CHRYSTUSA – O wyznawaniu własnej niemocy i nędzach żywota

Zmiłuj się nade mną i "wyrwij mię z błota, abym w niem nie ugrzązł" (Ps. 68. 14.), i nie został zupełnie odrzucony.

O wyznawaniu własnej niemocy i o nędzach tego żywota.

1. Uczeń. Wyznam przeciwko sobie niesprawiedliwość moją (Ps. 31. 5.); wyznam przed Tobą Panie, niemoc moją.
Częstokroć nawet drobna rzecz wy­prowadza mię z równowagi i za­smuca.
Postanawiam, że będę działał męż­nie; lecz skoro mała pokusa przyj­dzie, wnet wielce się trwożę. Niekiedy rzecz bardzo podła silną we mnie wywołuje pokusę. A nieraz, gdy nie czując pokusy, uważam się poniekąd za bezpieczne­go, spostrzegam, że ledwie lekki po­wiew już mnie obala.

 

2. Wejrzyj więc, Panie, na nie­moc moją i na zewsząd ci znaną ułomność moją. Zmiłuj się nade mną i wyrwij mię z błota, abym w niem nie ugrzązł (Ps. 68. 14.), i nie został zupełnie odrzucony.

To właśnie mię gnębi i wo­bec Ciebie zawstydza, że jestem tak ułomny i słaby w opieraniu się na­miętnościom. Jakkolwiek całkowicie nie przyzwalam na nie, to jednak ich napaści są mi tak dokuczliwe i ciężkie, że bardzo przykrzy mi się życie wśród codziennej utarczki. Stąd poznaję niemoc swoją, że obrzydłe wyobrażenia daleko łatwiej wdzierają się do myśli mojej, aniżeli ustępują z niej.

 

3. O najpotężniejszy Boże Izraela, gorliwy miłośniku dusz wiernych, wejrzyj na trud i boleść sługi Two­jego i wspieraj go we wszystkich je­go dążeniach!
Wzmocnij mię męstwem z niebios, ażeby nie przemógł we mnie i nie panował stary człowiek, to jest nę­dzne ciało, niezupełnie jeszcze ducho­wi poddane, przeciw któremu potrze­ba będzie walczyć aż do ostatniego tchnienia tego tak nędznego żywota.

Ach, czemże jest to życie, w którem utrapienia i nędze nie ustają, w którem wszędzie jest pełno sideł i nie­przyjaciół!
Ledwie bowiem jedna przykrość, czy pokusa, ustąpi, wnet nadchodzi druga; a niekiedy nawet, gdy jeszcze pierwsza walka w nas nie ustaje, już wiele innych uderza na nas znienac­ka.

 

4. I jakże można polubić to życie, tylu goryczami przepełnione, tylu klę­skom i nędzom podległe? Jakże nawet nazwać je życiem, skoro tyle rodzi śmierci i zguby?
A jednak lubią je ludzie, i wielu pragnie w niem się rozkoszować.
Przyganiamy nieraz światu, że jest zwodniczy i marny, a przecież nie­łatwo go porzucamy, bo żądze cie­lesne nazbyt w nas panują.

Lecz inne powody pociągają do miłowania go — a inne do jego wzgardy. Żądza ciała, pożądliwości oczu i py­cha żywota (Jan 2. 16.) ciągnie do miłowania świata: lecz kary i nędza, które słu­sznie za niemi idą, wzniecają do nie­go nienawiść i obrzydzenie.

 

5. Ale niestety, występnego upodo­bania nie pokonywa umysł oddany światu i uważa za rozkosz, być pod wpływem zmysłów; albowiem słody­czy Bożej i wewnętrznego wdzięku cnoty nie dostrzega, ani jej nie od­czuwa.
Ci zaś, którzy doskonale wzgar­dzili światem i starają się żyć w Bo­gu w świętej karności, ci znają sło­dycz Boskiej pociechy, obiecaną tym, którzy się prawdziwie wyrzekli wszystkiego dla Boga; ci widzą ja­śniej, jak ciężko świat błądzi i jak różnie zwodzi sam siebie.

 


Tomasz a Kempis – O NAŚLADOWANIU CHRYSTUSA. KSIĄG CZTERY.Kraków 1922 r. Wydawnictwo Księży Jezuitów

Zdrowa nauka Kościoła przeciw kłamstwom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

0 komentarzy dotyczących “O NAŚLADOWANIU CHRYSTUSA – O wyznawaniu własnej niemocy i nędzach żywota

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: