Nauka Katolicka

Miesiąc z Sercem Jezusa. (Dzień 1)

Dla nas ta oziębłość świata (i owszem niewdzięczność) powinna być jedną z pobudek, ażebyśmy godnie odpowiedzieli zamiarom naszego Zbawiciela i najprzedniejszemu pragnieniu Jego Serca, to jest, abyśmy przede wszystkiem kochali Go i wynagradzali Mu te ciągłe zniewagi.

OD WYDAWCY

Nie masz dla człowieka ważniejszego zadania w życiu jego nad to, aby poznał Boga i samego siebie; wszak i Chrystus Pan w swej modlitwie, jaką odprawił na krótko przed męką swoją, o to jedno błagał Ojca Swego, aby ludzie poznali Boga prawdziwego i, którego na świat zesłał, Chrystusa. Tym sposobem całe posłannictwo Zbawiciela na tym świecie nie co innego miało na celu, jak to tylko, aby ludzi nauczyć prawdy Bożej, oświecając nią ich umysł, a w sercu wzbudzić prawdziwą miłość dla Boga, wlewając do duszy życie nadprzyrodzone, z łaski płynące, życie prawdziwie chrześcijańskie.  Bądźmy zatem z góry przekonani, że wszelkie nasze pojęcie o Bogu, wszelka znajomość prawd objawionych o tyle tylko jest prawdziwą, o ile zaczerpniętą będzie od Chrystusa i przezeń nam podaną, bądź bezpośrednio, bądź też pośrednio, t. j. przez Kościół Jego święty. Sam nas o tem upewnia, gdy mówi: „Nikt nie zna Ojca, jedno Syn.” Teraz już łatwo zrozumieć można znaczenie słów Zbawcy, który powiada o Sobie: „Jam jest drogą, prawdą i życiem,” „Alfą i Omegą,” „początkiem i końcem.”

Aby iść, trzeba wiedzieć jaką drogą kroczyć mamy; by nie pobłądzić, trzeba znać prawdę i jej się trzymać; wreszcie trzeba mieć zasób sił, aby móc zwalczyć trudności i przeszkody, nadarzające się w czasie podróży. Przeprawa to nie łatwa, przyzna każdy, bo wiele jest ścieżek, jak nas zapewnia o tem Pismo święte, które zdadzą się być człowiekowi proste, ale koniec ich wiedzie na zatracenie wiekuiste; gdy tymczasem prawdziwa droga jest jedna, wprawdzie wąska i pełna cierni, jednak niezawodnie wiodąca do zbawienia wiecznego.

Kto zatem pragnie ustrzec się w życiu dotkliwych zboczeń, uwolnić swój umysł od tysiąca bezpodstawowych zwątpień, a serce wyrwać z pod przemocy namiętności i cieszyć się wewnętrznym spokojem ducha, który jest owocem czystego sumienia, ten niechaj rozmiłuje się w Chrystusie Panu i niechaj z głębi serca zawoła ze św. Franciszkiem Serafickim: „Bóg mój i wszystko.” Ten akt zupełnego oddania się Panu Jezusowi wywoła w duszy szczerze Mu oddanej, owo zbawienne pragnienie obznajmienia się z Jego życiem, by — kształcąc się na tym pierwowzorze urobić się na podobiznę Chrystusa, t. j. stać się wiernym Jego naśladowcą, abyśmy mogli z czasem powtórzyć ze św. Pawłem: „Żyję ja, ale to już nie ja, żywię we mnie Chrystus” (list do Galatów).

Niech ta niewielka książeczka w sercach miłych czytelników obudzi ten zbawienny zapał do miłości i naśladowania Chrystusa, abyśmy umieli cenić ten niepojęty dar, jaki nam powierzył Bóg, zsyłając na świat Syna Swego Jednorodzonego, i korzystać zeń. Niech miłość Chrystusa, stanie się dewizą życia każdego chrześcijanina. Niech nam jednako miłem będzie pracować i cierpieć dla tegoż Chrystusa, jak i weselić się z Nim poza grobem.

Ks. Roman Rembliński


WSTĘP

Myśl przedsięwzięcia dzieła tego natchniona nam była w Paray-le-Monial. Wszystko tam pełne pobożnych wspomnień, wszystko tchnie łaską. Widzieliśmy ołtarz, z którego przemawiał Jezus, z którego objawiał skarby, pragnienia Swojej boskiej miłości wiernej  oblubienicy Małgorzacie-Maryi Alacoque, tego anioła Wizytek… Ciało pokornej zakonnicy pod przybytkiem Boskim spoczywa, na prawo w chórze widzieć można miejsce przy kracie, gdzie się znajdowała, gdy Jezus rzekł do niej: „Oto serce Moje, które tak ukochało ludzi!…“ Z łaski wielebnego Biskupa z Autun pozwolonem nam było zwiedzić to święte miejsce w klasztorze, gdzie Jezus kilkakrotnie zstępował. Mijaliśmy korytarze, któremi ta Święta wielekroć przechodziła, całowaliśmy te stopnie, których się jej nogi dotykały podczas przyjmowania Komunii św. Długa aleja, obsadzona lilijami, wiodła nas ku tajemniczej Kapliczce, poświęconej przez nią Miłości Jezusowej, tam odprawioną była Msza św. W tym to właśnie miejscu przyrzekliśmy Panu Jezusowi kilka kartek na cześć Jego skreślić (…)  Byliśmy właśnie zawezwani do Paray-leMonial dla odprawienia nowenny przygotowawczej do święta, tak słusznie w tem zgromadzeniu uroczyście obchodzonego. Kilka myśli wówczas natchnionych zebraliśmy systematycznie w tym dziełku. (…)

Miesiąc ten dzielimy na trzy części. Pierwsza część składa się z szeregu rozmyślań o przymiotach miłości Pana Jezusa. Sądzimy, że wnikając coraz to głębiej w ten tkliwy obraz, tem więcej można odkryć ukrytych skarbów i zaczerpnąć Boskich nauk. Naprzód więc zastanawiać się będziemy: nad krzyżem, cierniową koroną, ranami, krwią, płomieniem i wreszcie nad przymiotami tego tajemniczego godła Boskiej miłości Jezusa. Druga część wprowadza nas w głąb miłości Boskiego Zbawiciela, ucząc nas, w jaki sposób objawia się nam ona. W rzeczy samej, serce, którego życie ukryte i wewnętrzne, posiada sposób przelewania swych myśli, wrażeń i uczuć, przemawia więcej niż jednym językiem. I serce ma swe wejrzenia, swe łzy i westchnienia, swe nawoływania i uniesienia, lecz przede wszystkiem przemawia słowem do duszy, głosząc jej o swej obecności. Rozważając wszystkie rodzaje tej łączności serca, nauczymy się kochać Jezusa, który przejęty jest dla nas zawsze dobrocią i miłosierdziem. Ponieważ serca najdoskonalej przemawiają przez czyn, poświęcenia i ofiarę, dodamy zatem do rozmyślań w trzeciej i ostatniej części te tajemnice, w których Pan Jezus najwięcej czułości nam okazał, używając wyrażeń najwłaściwszych do rozbudzenia ufności w duszach i zamiłowania cnót, których On wzór nam zostawił.(…)

O słodka, miła dziewico,. Małgorzato Maryo (..) O Ty, której Jezus objawił niezmierzone skarby, powierzył najskrytsze tajemnice Swego Serca, Swe pragnienie i swą miłość, uproś mi tę łaskę, abym z pożytkiem dla dusz przemawiał; aby nie jeden grzesznik, przerzucając te kartki, do prawdy wiary świętej powrócił, aby dusze ozięble zapłonęły gorliwością i na koniec, aby serca czyste i wierne nowy promień miłości i gorliwości zaczerpnęły z niej… Oby wszyscy poznali i calem sercem pokochali Jezusa. Amen.

<<>>

 

Miłość Jezusa i Jej przymioty

DZIEŃ PIERWSZY

Miłość Jezusa jest tkliwą pobudką do miłości Jego, Boskiego Mistrza.

 

I dam im serce, aby mię znali, żem Ja jest Pan, i będą mi ludem, a Ja im będę Bogiem, bo się nawrócą do mnie calem sercem swoim. (Jer. 24, 7).

 

I.

Darować serce swoje jest środkiem ostatnim Boga, aby pociągnąć ludzi do miłowania Go. W tym to właśnie wieku powszechnej oziębłości, Bóg nam daje tę próbkę swej miłości. On to już uczynił, lecz niestety! po wszystkich zakątkach ziemi, tysiące dusz nic zna jeszcze tej miłości, lub też zapomniało o tom, co Bóg dla nich uczynił.

Dwie te myśli streszczają, że tak powiem, wszystko, o czem w czasie tego miesiąca łask rozmyślać będziemy. Słowa wygłaszane przez samego Chrystusa Pana wówczas, gdy objawił się i oddał swe Serce św. Małgorzacie Maryi, powinny wzbudzić w nas miłość. „Oto serce,—mówi Chrystus Pan— które tak ukochało ludzi, a któremu większość odpłaca niewdzięcznością. Ono kocha i żąda by Go kochano, miłość bowiem i wynagradzanie stanowi treść istotną nabożeństwa do miłości Pana Jezusa; w tym też celu Bóg daje nam Swe Serce. „Dam im Serce, aby znali.“ Lecz żeby cośkolwiek umieć, trzeba się uczyć, trzeba badać.
Dlatego też najpierw dni kilka poświęcimy rozpamiętywaniu daru Bożego, tej tkliwej oznaki miłości Jezusa, Jego serca takiem, jakie Je nam objawił, t. j Serce ozdobione krzyżem, otoczone cierniem, zranione i gorejące… Oto nad czem przez kilka dni
pierwszych rozmyślać będziemy.

Dzisiaj zastanowimy się tylko nad Sercem. „Oto Serce,” mówi Chrystus Pan, i daje nam Je takiem, jakiem Je utworzyła miłość. W obrazie Swego Serca i wraz z tem Sercem, daje nam Jezus Chrystus najtkliwszą pobudkę i najdoskonalszy wzór miłości.

Aby to zrozumieć, dostatecznem jest zastanowić się nad trzema rzeczami: 1) co nam w rzeczy samej dał Pan Jezus, dając nam Serce Swoje, 2) jak nam je dał i 3) kiedy udzielił tej łaski.

A najprzód. Co nam dał Pan Jezus oznajmują te same słowa, które wyrzekł do św. Małgorzaty Maryi: „Oto Serce, które tak bardzo ukochało ludzi.

Serce to cały człowiek, to źródło i podstawa życia, skarb duszy, a raczej jej przybytek. To też i Bóg nie patrzy, jak tylko na serce… nie żąda nic, tylko serca… „Pan patrzy na serce“ (I Król. XVI, 7). A w innem miejscu mówi: „Daj Mi synu mój serce twoje” (Przyp. XXIII, 26). W sercu to łączą się wszystkie siły duszy ludzkiej, tu powstają pragnienia i myśli, nadzieje i wszystkie uczucia heroizmu i poświęcenia… Serce jest ołtarzem ofiar w przybytku godnym bóstwa. Lecz oto jest Serce Boga Człowieka, a więc w niem zamieszkuje pełność Boskich doskonałości ze wszystkiemi łaskami, ze wszystkiemi cnotami, których serce ludzkie nie może pojąć nigdy.
Nie można wyrazić ani też pojąć przymiotu, któregoby niedostawało miłości Jezusowej, znajduje się on w niej wzbogacony i spotęgowany nieskończonemi doskonałościami i przymiotami Boga w duszy naszej i zapaleniu jej miłością Jezusa.

Serce, które On nam daje, jest niem istotnie, jest sercem cielesnem, zupełnie podobnem do tego, które drga w piersiach naszych. Jest zatem przypomnieniem tajemnicy Wcielenia. Bóg raczył zstąpić z niebios i stać się nam podobnym. „Dla nas ludzi zstąpił z Niebios i… stał się człowiekiem.
Czyż to nie w sercu właśnie kryje się ta tajemnica miłości? I któż na widok tego dziecięcia mógłby go nie pokochać w stajence, gdzie jest zrodzone i w jasełkach, gdzie już Serce Jego ku nam drgało miłością?

I od dnia tego, w którym stał się bratem naszym na tym padole łez, naszym towarzyszem wygnania, Bóg ten aż do śmierci krzyżowej nie przestaje cierpieć za nas, i dla nas tylko żyje. To Serce Chrystus Pan daje nam w pełni życia, a zawsze tak tkliwe, zawsze poświęcane. Z jakąż wdzięcznością winniśmy przyjąć i zachować tak wielki skarb! ileż to łez winniśmy wylać na cześć tej Boskiej miłości?

A jednak jakże wielu zapomina o tej nieskończonej miłości, jak wielu niepamięta o tem dobrodziejstwie?… Możnaby ich przyrównać do tego wyrodnego dziecięcia, które, złożywszy ze czcią do urny złotej serce lub popioły swego ojca, nie pomyślało o tem ani jednem wspomnieniem, ani jedną łzą, niczem drogich tych szczątek nie uczciło!

Zrozumiejmyż zamiar naszego Zbawiciela: On nam oddaje Swoją miłość, aby w zamian otrzymał naszą i abyśmy się nawrócili do Niego.

 

II.

Zbadajmy teraz, w jaki to sposób Zbawiciel nam to Serce darował, a przekonamy się, że nie mógł wybrać tkliwszego symbolu miłości.

Wpatrujmy się w milczeniu w ten obraz, a zobaczymy, że Serce to jest ofiarą miłości. Jużeśmy powiedzieli, że Jezus daje nam Serce swoje takiem, jakiem je miłość utworzyła wraz z krzyżem, z cierniami i płomieniem miłości; wszystko to przypomina nadmiar miłosierdzia Boga, tego Boga, któremu nie wystarczało cierpieć i umrzeć na krzyżu za nas, dla naszego zbawienia, lecz chciał być jeszcze cierniem ukoronowany i nawet po śmierci mieć serce przebite żelazem okrutnej włóczni: jest to pamiątką tajemnicy Odkupienia, tajemnicy doskonałości, bo ten Bóg wydał się za grzech i dla zbawienia biednych grzeszników, których umiłował do końca.

Oto daje On nam to Serce, które tyle kochało i tyle cierpiało, a daje nam Je pełnem życia! ze wszystkiemi znakami Jego męki, z krzyżem i cierniami dlatego, ażeby duszę naszą wdzięcznością napełnić. Zauważmy tu jeszcze tę wielką tajemnicę, że płomienie, które pochłaniają to Serce, które Je otaczają, które je palą i zdają się nam je pożerać, nie dotykają bynajmniej Krzyża, nie mogą dotknąć nawet tej korony skrwawionej…

Czy rozumiemy ukrytą myśl w tym symbolu miłości, której Zbawiciel dał nam najszczytniejszy wzór i dowód. Pan Jezus dając nam Swe Serce przypomina nam wszystko to, co dla nas wycierpiał; jeśli Go tedy kochamy, czyż odrzucimy cierpienie dla Niego? Czyliż nie zaczniemy przynajmniej żyć dla miłości tego Boga, który umarł dla naszego zbawienia i z miłości ku nam?

 

III.

A więcej jeszcze będziemy wzruszeni okolicznością czasu, który Pan Jezus wybrał, aby dać światu swe Najświętsze Serce. Sam Zbawiciel oznajmił błog. Małgorzacie Maryi, że ostatni sposób, jakoby ostatni i jedyny środek, który Mu pozostał ażeby przyciągnąć nas do swej miłości, zawiera się w tem, że oddał nam własne swoje Serce, a to właśnie w wieku obojętności, w wieku egoizmu i niewdzięczności.

Ludzie, pogrążeni w nikczemnych zabiegach, zapomnieli o przeznaczeniu swego życia nieśmiertelnego: „miłując ziemię, stali się też prochem,“ według słów św. Augustyna.
Wielka liczba ludzi, nieprzyjaciół Boga i Jego Krzyża, nie tylko że się pogrążyła w kałuży błota, ale nie ustawała jeszcze we wszystkich wysileniach, ażeby zwalczyć Chrystusa, ażeby obalić tron Jego i Imię Jego zatrzeć. Nikczemni, nawet Jego samego pragnęli zgładzić! I wtedy to Jezus Chrystus, pragnąc świat zwalczyć nową bronią, a zdobyć serca dla swej miłości, raczył objawić ostateczną tajemnicę swojego miłosierdzia. Daje on swoje serce w tej nadziei, że pojmą nareszcie i nawrócą się do Niego.”

Sam to wyrazić raczył w dzień ten pamiętny na zawsze, kiedy, mówiąc do swej wiernej Oblubienicy, św. Małgorzaty-Maryi, rzeki, skarżąc się na oziębłość świata: Oto Serce, które tak bardzo ukochało ludzi, a któremu odpłacają się tylko niewdzięcznością.”
A powiedział to dlatego, ażeby zachęcić tę duszę żarliwą do wynagrodzenia zniewag miłością czulszą, jeszcze hojniejszą bezwątpienia i nietylko tę czystą i wierną duszę, lecz wszystkich tych, którym ono obowiązane było zwierzyć tę tajemnicę miłości, jak również i wspaniałe obietnice, do czci tego Najświętszego Serca przywiązane

A jednak i dziś są jeszcze ludzie, którzy nie wiedzą nawet o tem, co Pan Jezus nam objawił, i że nam dał Swą miłość i samo źródło miłości, a iluż to z pomiędzy tych, którym o tem powiedziano i objawiono, pozostało nieczułymi na tę wiadomość! iluż to zapomniało o tym przywileju! iluż usiłuje złośliwie ją zaprzeczyć.

Dla nas ta oziębłość świata (i owszem niewdzięczność) powinna być jedną z pobudek, ażebyśmy godnie odpowiedzieli zamiarom naszego Zbawiciela i najprzedniejszemu pragnieniu Jego Serca, to jest, abyśmy przede wszystkiem kochali Go i wynagradzali Mu te ciągłe zniewagi.

Wierzmy, miłujmy i pocieszajmy naszego Boga. Kochajmy Go za tych, co Go nic kochają, i oddajmy Mu swe serce, oddajmy Mu je całkowicie, bez podziału, bez wahania. Pamiętajmy, że jedna dobra komunia może wynagrodzić wiele innych oziębłych, a nawet świętokradzkich, a jedna dusza, która się szczerze Jezusowi oddaje, może wynagrodzić mękę, zadaną Mu przez serca nieczułe i dusze ozięble. Amen.

 


MIESIĄC CZERWIEC. O ŻYCIU WEWNĘTRZNEM CHRYSTUSA. Na wszystkie dnie miesiąca Czerwca. Z dziesiątego wydania francuskiego opracował X. Roman Rembieliński prof. Seminarjum Metr. św. Jana. WARSZAWA. 1897 r.

 

O autorze A. Szaroleta

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

0 komentarzy dotyczących “Miesiąc z Sercem Jezusa. (Dzień 1)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: