Św. Paweł – Apostoł narodów (cz.III – Znamiona apostolstwa)

Św. Paweł – Apostoł narodów (cz.II – Serce)
Znamiona apostolstwa

Własności duszy i przymioty św.  Pawła wycisnęły charakter na jego całem apostolstwie. Duch, jaki go ożywia w jego pracach, ma swoje wybitne rysy i znamiona. Szczególniej uwypuklają się dwa przymioty przecenne w jego apostolstwie misyjnem.

Pierwszy z nich kojarzy gorliwość dla wielkich spraw z pieczołowitą troską o najdrobniejsze nawet kwestje i szczegóły. Drugi znowu przymiot łączy w św. Pawle nieustępliwość w zasadzie z szeroką wolnością ducha.

Przyjrzyjmy się wpierw tej pierwszej właściwości apostolskiej duszy św. Pawła .

Jak już wspomniałem, mówił Apostoł o sobie, że go przyciska „trosk a” o wszystkie kościoły. Weźmy teraz do ręki jego Listy, przejdźmy je, a one nam dadzą odpowiedź na to, jaką to była u niego ta troska i ta pieczołowitość.

Z jego wynurzeń, jak i z jego wskazań, możemy sobie łatwo urobić obraz oolbrzymiem rozpięciu prac i zabiegów Pawłowych. Orlemi prawdziwie skrzydły obejmował on wszystkie zagadnienia tworzącego się Kościoła. Co tylko w problem ach należało do zagadnień wielkich, co było obliczone na trwałość stuleci, to wszystko zaprząta i duszę Pawłową i jego działalność. Pośpieszy on wraz z innymi Apostołam i na pierwszy Synod do Jeruzalem. Będzie wespół z nimi rozstrzygał kwestję zasadniczą w sprawie obrzezania; będzie układał linje wytyczne w ukształtowaniu hierarchji Kościoła. Cały się on odda wielkiej, twórczej pracy kształtującego się uniwersalnego Królestwa Chrystusowego na ziemi.

Obok św. Piotra , który jest tego Kościoła głową, wszędzie znać w tej pracy, i rękę, i serce, i duszę Pawłową. Była to praca tak olbrzymia, że kto się jej oddawał, ten miał wszelkie prawo powiedzieć sobie, iż już go nie stać na pomniejsze organizacyjne dzieła. Taki mógł sobie z czystem sumieniem przypisać zasadę, ujętą w przysłowie rzymskie, i oprzeć się na niej: „De minimis non curat praetor’’. Troska pretora już nie ujmuje drobiazgów , skoro ma on wyższe zadania do spełnienia.

Tym czasem w Listach św. Pawła mamy równocześnie obraz tej duszy, tak zaprzątniętej najdrobniejszemi sprawami, jakgdyby właśnie drobiazgi wypełniały wyłącznie jego serce. Ileż to drobnych spraw zajmuje Apostoła Narodów: tu idzie o wydalenie jakiegoś członka z gminy chrześcijańskiej; tam znowu o kolektę na kościoły w Jeruzalem; ówdzie o strój kobiet w kościołach; te i tysiączne inne lokalne sprawy, kwestje i kwestyjki podnosi on raz po raz w swoich Listach, a nieraz dla nich odbywa dalekie nawet podróże i odwiedza swe kościoły, ażeby być w nich rozjemcą, nauczycielem i sędzią.

Możnaby śmiało powiedzieć o św. Pawle , nie przesądzając w niczem roli św. Piotra, iż tkwił w nim naprzemian duch wielkiego Papieża, ale równocześnie wioskowego proboszcza. Ożywiała go żarliwość, w najmniejsze wnikająca sprawy, jakgdyby jego pasterska miłość nie znała różnicy między wielkiemi a małemi sprawami. Nic dla niej nie było nazbyt małem, nazbyt drobnem i drobiazgowem .
Jakiż to prześliczny i wspaniały mamy przykład w tej trosce Pawłowej, która dla największych rzeczy nie poświęci nigdy troski o najmniejsze; i znowu na odwrót; dla małych, szarych i codziennych spraw nie zapomina on wielkich zagadnień powszechnych.

 

Jaki to wzór i przykład ma dla siebie w św. Pawle apostolstwo wszystkich czasów i wieków; a dla wszelkiej akcji katolickiej, jaka stąd wielka płynie nauka.

Chciejmy tylko odbyć ze sobą dobry rachunek sumienia i zapytać się: czem się to dzieje, że tyle program ów akcji szeroko rozdzwonionych, szumnie rozpoczętych, nie wydało i nie wydaje trwałych owoców ? Czem się to dzieje, że dzieła, rozpoczęte dziś, a związane z wielkiemi nadziejami, a łudzące krasą życia, jutro już słabną, mdleją i w niepamięci giną?

Czem się to dzieje? — pytamy. O to w tern szukajmy rozwiązania zagadki tego zjawiska, że ludzie, biorący się u nas do dzieł, wyczerpują się na same programy— nieraz wielkie i szumne, ale nie zniżają się do praktycznych zagadnień drobnych, ściśle jednak z wielkim programem związanych.

Wielu jest takich, którzy kołyszą swoją wyobraźnię dalekiemi planami i upajają się niemi, ale zbywa na tych, którzy w poświęceniu codziennem oddają się cali miłości sprawy. Poryw i zapał wyprowadził na widownię niejeden program i czyn, który jak ognik rozbłysnął, ale i wkrótce zagasnął. Zabrakło bowiem temu dziełu piastunki i matki, zabrakło mu serca, wzorowanego na sercu Pawłowem, któreby z uporną miłością nawracało właśnie ku lekceważonym, pozornym drobiazgom, z jakich się jedynie wywija wszelka realna i trwała budowa.
Niechże więc św. Paweł będzie w tem dla nas przykładem, modelem i wzorem.

 

Jeśli teraz przejdziemy do rozważania drugiego rysu duszy Pawłowej, to zobaczymy, jak w nim powiązane są harmonijnie osobliwe przeciwieństwa.
Bo wiąże się u św.  Pawła nieustępliwość niczem niewzruszona, gdy idzie o zasady, z giętkością, z darem przystosowania się tam, gdzie idzie o dusze, które św. Paweł pragnie pozyskać.
Patrzmy na niego, jak to on, obracając się ustawicznie pośród wiru najprzeróżniejszych, dybiących na niego, prądów , pośród pokuśnych próśb i żądań, pośród natarczywych nacierań i gróźb, nigdy na chwilę nie zniży się do żadnego kompromisu, nigdy nie zejdzie ze swej prostej linji.
Zeznaje on w liście do Galatów, na jakie to trudności np. był narażony ze strony tych żydów, którzy pozornie, przyjąwszy Chrystjanizm , poto łudzili wiernych maską, włożoną na swoje oblicze, ażeby Pawła sam ego zniewolić do ustępstw na rzecz żydostwa. Przyszli oni, a raczej wtargnęli do w nętrza Kościoła, ażeby, jak mówi Paweł św. — „nas w niewolę podbili”. (G a l . II, 4)

Ale jak we wszystkich wypadkach, tak i w tym szczególnie trudnym, Paweł św. stanął niewzruszenie: „My — powiada św. Paweł — dalecy od ulegania im, nie ustąpiliśmy ani na chwilę, iżby prawda Ewangelji pozostała u was nienaruszoną” (Gal . II, 5 )

Paweł św. w ogóle nie znosi i nie cierpi wszelakiego kompromisu, gdy idzie o zasady; nie znosi on żadnej połowiczności do tego stopnia, że nawet upomni św. Piotra o to, gdy ten
w rzeczy choć formalnej, idzie za daleko w ustępstw ach swoich dla względu ludzkiego. Pisze on: „A gdy przybył Kefas do Antiohji, sprzeciwiłem się mu wobec wszystkich, gdyż był wart nagany ”, zanim bowiem przyszli byli niektórzy od Jakóba , z poganami jadał: a gdy przyszli tamci, usunął się od nich i odłączył z obawy przed tymi, którzy byli z obrzezania. A gdym obaczył, iż nie prosto szli według prawdy Ewangelji, powiedziałem Kefie przed wszystkimi: Jeżeli ty, będąc żydem, żyjesz zwyczajem pogan czemuż zmuszasz pogan, by żyli obyczajem żydów ”? (Gal . II, 11 — 12 14)

I ktoby to myślał! Ten właśnie tak twardy, tak nieugięty człowiek, który tam, gdzie idzie o kompromis moralny, nie wybaczy niczego ni sobie, ni drugim, — on to właśnie staje się jak wosk miękki, gotowy do ulania w każdą formę, gdy chodzi o wielką sprawę pozyskania Chrystusowi dusz.

Ten sam Paweł , któregośmy przed chwilą słyszeli wołającego, że nie odstąpi od zasady na chwilę, ten sam głosi maksymę praktyczną swego apostolstwa, której był wierny przez całe swe życie: „Nie zależąc bowiem od nikogo, stałem się niewolnikiem wszystkich, abym ich co najwięcej pozyskał. I stałem się dla żydów jako żyd, abym żydów pozyskał: dla tych, co są pod zakonem, jakbym był pod zakonem (chociaż pod zakonem nie byłem), abym tych, co byli pod zakonem, pozyskał; dla tych, którzy byli bez zakonu, jakbym był bez zakonu (chociaż bez zakonu Bożego nie byłem, alem był w zakonie Chrystusowym ), abym pozyskał tych, co są bez zakonu. Dla słabych stałem się słabym, abym słabych pozyskał. Dla wszystkich stałem się wszystkiem, abym wszystkich ratował. A wszystko czynię dla Ewangelji, abym i ja wespół z nimi stał się uczestnikiem Ewangelji” (1 Kor. IX, 19 – 23)

I ten strażnik graniczny linji, która oddziela Chrystusa od Antychrysta, ten się stał naprawdę dla wszystkich wszystkiem; ten wchodzi w umysłowość, w nastroje, w upodobania i w uczucia tych, którym kazał; ten zdawał się przemieniać w tysiące form i kształtów, ażeby do każdego przemówić jego językiem i djalektem jego duszy i jego świata.

Jak to umie św. Paweł wczuć się, i wżyć, i odgadnąć nastroje ludzi, na których działa! Kiedy go np. nienawistnie oblęgają masy żydowskie i gdy nań nacierają, on zamiast po grecku, przemówi do nich w ich języku aramejskim i w oka mgnieniu tłum uciszy. ( Dz. Ap. XXI, 40) Kiedy mu zależeć będzie na pozyskaniu niektórych faryzeuszy z Sanhedrynu, to się powoła przed nimi na to, że i on był faryzeuszem, a więc jednym z nich. (Dz. Ap . XXIII, 6)

Ale najlepsze było to, jak na tem samem zebraniu św. Paweł , widząc razem przeciw niemu idące obozy faryzeuszy i saduceuszy, rzucił między nich kwestję, między nimi sporną i rozjątrzającą ich umysły: była to kwestja zmartwychwstania, którą uznawali faryzeusze, a nie uznawali saduceusze. Nagle pośród sporu z obu obozami, pada z ust Pawłowych słowo: „Wierzę w Zmartwychwstanie”… Podziałało ono jak iskra, rzucona na
prochy. W oka mgnieniu cel zamierzony przez Pawła zostaje osiągnięty. Bo się natychmiast poczęły między sobą kłócić obie strony, a św. Pawłowi nietylko dają pokój, ale dostaje mu się jeszcze nadto pochlebny epitet: „A niektórzy ze stronnictwa faryzejskiego zerwali się i spierali, mówiąc: Nic złego nie znajdujemy w tym człowieku; może w istocie jakiś duch lub anioł do niego przemówił” .

Kiedy zaś przemawia do pogan, to w tedy jego styl, jego zwroty, nawet jego porównania, utrafiają w umysłowość pogańskiego audytorjum.

I przesuwają się wówczas nam przed oczyma w Listach  Pawłowych porównania, to ze starożytnych wyścigów, to z biegów w zawody, to ze zwycięstw i nagród. Starożytne wyścigi, tak wstrętne każdemu żydowi, on, dawny faryzeusz, wcieli w swoje kazanie, ażeby wyobraźnię poganina, ujętątem, co jej jest tak swojskie, prowadzić na wyżyny Chrystusowej prawdy. Nie zawaha się on nawet sięgnąć po zwrót popularny u Rzymian, a przystosowany do Cezarów: Soter zbawca, — ażeby wydrzeć pogaństwu jego własne, magiczne słowo i przenieść je na Chrystusa.
On to każąc na Areopagu ateńskim, opowiadanie swe osnuje na kolorycie filozofji stoickiej; on się ośmieli nawet wskazać na ołtarz pogański, wystawiony Bogu nieznajomemu, i mówi o nim, aby stąd wyprowadzić pojęcie jedynego Boga; on po trzykroć będzie przerywał swoją mowę, ażeby przetykać ją i wplatać cytaty pogańskich pisarzy; czyni to raz, gdy przemawia do Ateńczyków, potem po raz drugi w piśmie do nawróconych Koryntjan, a w końcu w poufnym swym liście do Tytusa (Dz. Ap. XVII, 28; 1. Kor. XV, 33; Tyt. I, 12)
I któż to nie widzi, jak dla wszystkich stał on się wszystkiem, byle umysły i serca podbić Chrystusowi.

Patrzaj, Młodzieży! — Oto Twój wzór i przykład. Ty dziś wyciągasz swe ramiona i otwierasz swoje serca dla płomiennej idei apostolstwa. Niechże Ci świta taki ideał, jaki masz naszkicowany w życiu Apostoła; niechże on nosi na sobie podwójne oblicze: twarde, nieustępliwe i groźne tam, gdzie idzie o zasady, a pełne uśmiechu miłości tam, gdzie masz burzyć w umysłach przeszkody i zawady, zamykające im drogę do Chrystusa.
Gdzie jest sprawa zasad w grze, tam niechaj brzmi w uszach Twoich twarde i silne słowo Pawłowe i jego nakaz: „Nie ciągnijcie jednego jarzma z niewiernymi; albowiem co wspólnego sprawiedliwości z nieprawością?  Albo, co za umowa Chrystusa z Belialem? ” (2. Kor. VI, 14 – 15)

Wsłuchaj się też i w strofy poezji naszej, Młodzieży, a obaczysz jak z niej bije echo tych potężnych słów Pawłowych, gdy poeta woła: „Kto chce iskier z czarta kuźni, by pozyskać czarta moc –  ten świat spycha w gorszą noc, ten mądrości większej bluźni” . (Krasiński).

Posłuszeństwo tym wskazaniom Pawłowym do nieustępliwości, które są wyrazem jego życiowej zasady, ochroni Cię, Młodzieży Kochana w przyszłości, w Twojem życiu publicznem , jak osobistem, od wielu złudzeń i zawodów.

Ty idąc za wzorem Pawłowym, już nie będziesz potrzebowała dopiero po zawodach i rozczarowaniach leczyć się z ran, zadanych Twej duszy przez niebezpieczne sojusze i złe kompromisy. Wierzaj mi, — mówię z długoletniej mojej obserwacji, — kompromisy wszelkie z radykalizmem smutny mają dla wyznawców Chrystusa epilog. Bo zamiast uchrześcijanienia w tej spójni radykalizmu przez synów światłości, dzieje się odwrotnie: chrystjanizm idzie w niewolę i służbę złych prądów i sam się radykalizuje.
Zanim jeszcze przyjdzie otrzeźwiające doświadczenie, Ty je już uprzedzisz, pouczona przykładem i nauką Pawłową. Ona Cię uchroni przed niebezpieczeństwami fałszywych ideałów, jak i wszelkiego zgubnego radykalizmu.
Bądź więc, Młodzieży droga, naprzemian jednem i drugiem: nieporuszoną i wiotką; nieustępliwą i dostosowującą się do wszystkich.

 

Jeśli z takim naciskiem nakłaniam Cię, Młodzieży, do nieodchylania się od zasady Chrystusowej, to niemniej pragnę, ażebyś wnikała więcej, a więcej w przestronność duszy Pawłowej. Naśladuj ją! — i stań się na wzór jego wszystkiem dla wszystkich, ażeby wszystkich Chrystusowi pozyskać.
Dla wielkich celów apostolstwa, zapoznawaj się, tak, jak św. Paweł z umysłowością dzisiejszą, z prądami, które przez społeczeństwa i dusze przebiegają, z upodobaniami i smakiem tych, dla których apostołujesz, ażebyś umiała trafić do serc i byś, odważając swe słowa w duchu umysłowości współczesnej, pozyskiwała ją sobie, a potem wpływała na nią.
Szukaj dlatego wszędzie nie tego, co dzieli, ale tego, co skupia i łączy, pomna na maksymę wyjętą z ducha Apostoła narodów, a wyrażoną przez św. Augustyna : „In necessariis unitas, in dubus libertas, in omnibus charitas : tem, co konieczne — jedność; co wątpliwe wolność, a we wszystkiem miłość.

 

Wychowana na ideałach Pawłowych, bądź, o Młodzieży, pod tym względem wzorem dla naszego tak dziś rozbitego społeczeństwa, które tak często staje na dwu wręcz odmiennych biegunach od myśli i zasady Pawłowej, gdyż tam, gdzie ustępować niewolno, bo w grze jest zasada chrześcijańska, czy to w życiu rodzinnem, czy społecznem , czy państwowem, — tam u nas tak wielu skłonnych jest do ustępstw; idą oni tak często na lep niedozwolonych kompromisów, choćby tylko dla przelotnych, albo wątpliwych korzyści; i dają się niebacznie wprzęgać w rydwan radykalizmu, służąc mu aż do czasu, gdy kapryśny ten pan, wycisnąwszy z sojuszu korzyść dla siebie, odprawi precz swojego sojusznika.

Ale w tem samem społeczeństwie, w którem tak łatwo o prądy i dążenia do zacierania linij, które dzielą Chrystusa od Antychrysta, jest naodwrót tak trudno o zdrową spójnię.
Ludzie, powołani do łączności w imię wspólnych ideałów, silą się nieomal na wynajdywanie tego, coby ich dzielić mogło. I w tem, niestety, tkwi największy szkopuł u nas dla powodzenia wszelkiej katolickiej akcji, gdyż tysiączne sztuczne antagonizmy, próżno usprawiedliwiane różnicą politycznych, czy socjalnych, czy innych odcieni, wytwarzają obozy i oboziki, zwalczające się namiętnie i zaciekle z iście fanatycznem zaślepieniem, a nawet nienawiścią.


Ks. Józef Teodorowicz – Święty Paweł Apostoł Narodów,  Lublin 1930r., str. 17 – 24.

[Oprac. A.S]

Jedna myśl w temacie “Św. Paweł – Apostoł narodów (cz.III – Znamiona apostolstwa)”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s