Tak bardzo chciałbym żyć.
Tak bardzo chciałbym umrzeć.
Tak naprawdę to jest mało ważne, co ja bym chciał.
Śmierć czy życie – to nie mój, nasz wybór. To jest Boga domena, a nie nasze pragnienia.
Człowiekowi jest źle – chciałby umrzeć, myśląc, że będzie lepiej. Pychą jednak można nazwać jego przekonanie, że będzie zbawiony w niebie, a nie potępiony – smażył się w piekle.
Jeśli chce śmierci, to myśli o przyszłym życiu w raju.
Skąd ta pewność?
Być może chce śmierci, ponieważ w nic nie wierzy i myśli, że nastanie pustka i wszystko się skończy. Krzyże znikną i życie zgaśnie jak świeca.
Tak, może ma rację – nie będzie ognia piekielnych. Tylko nie wiem, co będzie gorsze: pustka czy piekło palące żarem nieznośnym.
Podczas nawrócenia miałem wizję bezgranicznej pustki, która bolała – była straszliwą bezsilnością człowieka widzącego, a nic nie czującego. Bezgraniczna pustka. Nie wiem, czy to było piekło, ale jeśli ktoś na to liczy, to się bardzo myli, że pustka da mu wytchnienie. Pustka bez Boga to według mnie najgorsza odmiana piekła.
Człowiek, jak mu jest dobrze, jest szczęśliwy, chce żyć i nie myśli o Bogu. Chyba że o takim swoim bożku stworzonym na podobieństwo własnych grzechów. Tak, wtedy jest szczęśliwy – wszystko dzieje się po jego myśli. Nie Boga, ponieważ Jego przykazania są wtedy najmniej ważne. Szczęście nie jest tym, o czym umie pisać.
Jak być szczęśliwym, gdy miliony chrześcijan na świecie jest prześladowanych i zabijanych przez ludzi, których modernistyczni watykańscy zdrajcy zamiast potępiać, nakazują wielbić i rozumieć?
Jak być szczęśliwym, gdy świat tonie we krwi niewinnych dzieci nienarodzonych, choć narodzonych też?
Jak… jak… jak…?
Świat wokół nas to jedno wielkie kłamstwo.
Papież, który koło prawdziwego papieża nawet nie stał.
Kościół katolicki, który został tylko nazwą i zaprzecza wszystkiemu, co powinien reprezentować.
Prawda jest kłamstwem.
Kłamstwo jest prawdą.
Brzydota piękną została nazwana i odwrotnie.
Dano nam jeszcze tak zwaną sztuczną inteligencję – nazwaną tak szyderczo i przysłowiowo, ponieważ z inteligencją nie ma nic wspólnego – tak zresztą jak ludzie.
Można to wszystko podsumować tak: inteligencja ludzkości spada w zastraszająco szybkim tempie i nie zdążymy znaleźć przyczyny.
AI nam odpowie, że nic takiego się nie dzieje i że inteligencję można mierzyć na różne sposoby. Szczęśliwi i pewni siebie poumieramy w swoich grzechach, a ściślej rzecz ujmując – w swojej głupocie.
—
Arkadiusz Niewolski


Skomentuj